Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mitologia nordycka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mitologia nordycka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 września 2026

Żelazny Las

 


Lasy fascynowały i przerażały jednocześnie. To miejsca, które zapewniały  ludzkości wiele darów natury, pożywienie oraz budulec. Ale to także symbol dzikości, niebezpieczeństwa i tajemnicy. Każdy nierozpoznany dźwięk, każdy uchwycony kątem oka ruch, mógł wzbudzić niepokój. Nic więc dziwnego, że w wierzeniach z różnych zakątków świata opowiadano o licznych stworach, które za swe siedzliszcza obrały sobie bory i puszce. Powstały także legendy o samych nadprzyrodzonych lasach i o jednym z takich miejsc ze skandynawskich wierzeń opowiemy sobie dzisiaj.

Daleko na wschodzie Midgardu znajdował się Járnviðr, Żelazny Las. Było to mroczne, nieprzyjazne miejsce. Stanowiło siedzibę starej kobiety lub czarownicy, która miała być matką wszystkich wilków. Być może jest to określenie olbrzymki, Angerbordy, z którą Loki, Bóg Oszustw miał kilkoro dzieci, w tym olbrzymiego wilka Fenrira. Również wilk Mánagarmr miał pochodzić z Żelaznego Lasu. Imię to tłumaczy się dokładnie jako Księżycowy Ogar. U kresu czasu ma pożreć Księżyc oraz spijać krew poległych i zjadać ich ciała podczas wielkiej bitwy Ragnaröku. Wiele wskazuje więc, że było to inne imię wilka, o którym opowiedzieliśmy sobie już na blogu, Hatiego (nord. Nienawiść), który razem ze Sköll (nord. Zdrada) dogonią na Niebie a następnie pożrą Słońce oraz Księżyc.

Hati i Sköll
ChatGPT 2025

Oprócz tych trzech wymienionych, również inne olbrzymie i przeraźliwe wilki pochodziły z Járnviðru, prawdopodobnie byli to potomkowie znanych nam z imienia bestii. Nazywano je wargami (nord. Vargr), które to miano używano do opisu dużych wilków. I w tej chwili zarówno fani Władcy Pierścieni jak i Gry onTron mogą poczuć się jak w domu. Autorzy obydwu dzieł użyli tych nazw w swoich książkach. W pierwszej, by opisać olbrzymie wilki, w drugiej, na określenie osób, które potrafiły wejść swoją świadomością w ciało zwierzęcia i kontrolować je.

Angerborda zapewne była przedstawicielką wzmiankowanej rasy innych istot, zwanych Járnviðjur. Forma pojedyncza tego słowa to Járnviðja. Tym samym terminem była nazwana Skadi, której już poświęciłem materiał na blogu, a do którego przeczytania zachęcam. Jednak Skadi pochodziła z Jotunheimu, a nie z Żelaznego Lasu. Być może więc Járnviðja oznaczało po prostu olbrzymkę, lub na przestrzeni wieków albo w różnych zakątkach Skandynawii wątki i postaci uległy zmianie i pomieszaniu. Świadczy o tym fakt, że w pewnym źródle Járnviðja oznacza żonę trolla, a nie olbrzymkę. Być może więc to, kim były mieszkanki Żelaznego Lasu ewoluowało i dopasowywane było do danego kontekstu przez osobę, która o nich opowiadała. A może też Járnviðr był przedsionkiem Jotunheimu, jak Niflheim jest uznawany za przedsionek Helheimu.

Angerborda i Fenrir
ChatGPT 2026

Járnviðr symbolizuje krawędź znanego świata. To, czego nie odwiedzamy codziennie, co znamy jeno z opowieści. Miejsce, gdzie zapadł cień, które napawa lękiem. To, co cywilizacji nieznane, a więc nieokiełznane i dzikie. To strach przed byciem obserwowanym, nie wiadomo przez kogo i przez co.

Nazwa tej krainy sugeruje, że drzewa tam rosnące były żelazne lub twarde jak żelazo, chociaż nie poznajemy szczegółów ich opisu. To jednak podkreśla dzikość i trudne warunki panujące tam. Drzewo kojarzy nam się z czymś silnym, wiekowym, ale poddającym się ludzkiej obróbce, służąc człowiekowi za budulec. Żelazne pnie byłyby niesamowicie trudne do ścięcia. Járnviðr jest więc krainą, która łatwo nie podda się nikomu, kto chciałby ją ujarzmić, zarówno pod kątem flory, jak i fauny, reprezentowanej przez potwornych wargów. Żelazo, jako tkanka drzewa, symbolizuje też coś nienaturalnego, co w przyrodzie nie występuje.

Powiązanie Angerbordy oraz innych Járnviðjur z tym miejscem przedstawia je także jako wylęgarnię zła, z którego nadejdzie zniszczenie wszystkiego co dobre i czyste, przy końcu świata. To jak sztolnie Isengardu ze wspomnianego Władcy Pierścieni, służące jeno do rozmnażania orków uruk-hai oraz właśnie wargów. To z tamtego kierunku, ze wschodu, a więc od Żelaznego Las nadpłynie okręt Naglfar, niosący na swoim pokładzie armie chaosu, olbrzymy oraz inne potwory, w dniu Ragnaröku.

Być może źródeł mitu o Járnviðrze można doszukiwać się w pozyskiwaniu żelaza w starożytności, na obecnym pograniczu duńsko-niemieckim. Rosną tam lasy dębowe, które to drzewa są potężne, a ziemia obfitowała w złoża żelaza. Nie zgadzałby się jednak kierunek, bo ziemie te leżą bardziej na południe niż na wschód od wielu skandynawskich krain.

Żelazny Las
ChatGPT 2026

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się spodobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 31 lipca 2026

Bragi - Bóg Poezji

 


Na moim blogu gościła już Idunna, Bogini Wiosny. Wiosna to czas, gdy przyroda budzi się do życia, rośliny kwitną, a ptaki śpiewają. Nic więc dziwnego, że w wierzeniach Skandynawów wiosenna pora była nierozerwalnie związana z poezją. Pory roku, jak dobrze dobrane rymy, są cykliczne. Zarówno wiosna, jak i poezja mogą nieść nadzieję. Personifikacją poezji był Bragi, Bóg Skaldów, a także małżonek Idunny. To właśnie jego sylwetkę chciałbym Wam dziś przybliżyć.

Bragi był synem Odyna i olbrzymki Gunnlöd, co czyniło go przyrodnim bratem Thora. Gunnlöd z kolei była córką Suttunga, właściciela beczek z Miodem Poezji. Zadaniem Gunnlöd było pilnowanie naczyń w jaskini zwanej Hnitbiorg. Pewnego dnia do groty zakradł się Odyn, pod postacią węża, by wykraść magiczny trunek. Wedle legend napój miał czynić pijącego skaldem, dając mu możliwości zrozumienia wielu kwestii i odpowiadania na trudne pytania. Odyn, który już poświęcił jednego oko przy Źródle Mądrości Mimira, by posiąść olbrzymią wiedzę, chciał zdobyć także i Miód. Jednak gdy zobaczył Gunnlöd przemienił się na powrót w swoją prawdziwą postać i uwiódł olbrzymkę. Po trwającym trzy noce romansie, ta dała napić mu się po łyku z każdej z beczek. Następnie Odyn, bardzo wdzięczny swojej kochance… Po prostu ją opuścił, zamieniając się w orła i wylatując z jaskini… Jakie to typowe... Jednak podczas jednej z tych trzech upojnych nocy Gunnlöd zaszła w ciąże i następnie urodziła syna.

Gunnlöd
Copilot, 2025

Bragi, bo właśnie o nim mowa, został patronem poezji, inspiracji, elokwencji oraz samych skaldów, poetów. Zapewne to od jego imienia (albo na odwrót) pochodzi staronordyckie słowo bragr lub współczesne islandzkie bragur określające wiersz. Był nadwornym poetą Asów, śpiewając im swoje utwory w salach Walhalli. Witał także przybyłych Einherjerów, poległych wojowników, swymi przemowami. Eryk Krwawy Topór, syn Haralda Pięknowłosego, miał wedle pieśni Eiríksmál być powitanym w Walhalli właśnie przez Bragiego.

Bóg Skaldów swoje zdolności czerpał z Miodu Poezji (zapewne dużo tego złotego trunku płynęło w jego żyłach), jak i z magicznych run, które miał wyryte albo wytatuowane na języku i które zwiększały jego zdolności oratorskie, a każde wypowiedziane przez niego słowo było idealnie użyte w rozmowie.

Wikińska uczta
Gemini, 2025

W przeciwieństwie do wielu nordyckich Bogów, nie lubił chwytać za broń. Uważał, że walka nie jest jego przeznaczeniem, co podważa pewien stereotyp o wikingach, jako nacji wychwalającej przede wszystkim wojnę. Czasami przebierał się za żebraka i udawał się do Midgardu, świata ludzi, by grać na harfie i śpiewać na licznych dworach. Podczas jednej z uczt, u olbrzyma Aegira, Loki zarzucał mu nawet, iż jest najbardziej tchórzliwym ze wszystkich Bogów, stroniącym od walki. Konflikt próbowała zażegnać Idunna, jednak wtedy Bóg Oszustw przypomniał jej, iż Bragi zabił jej brata. Ubolewam, ale historia o tym, jak Bóg Poezji i Bogini Wiosny zostali małżeństwem, a także zapewne co z tym związane, jak zginął jej brat, nie dotrwała do naszych czasów.

Bragi na pewno podchodził także do wszystkiego bardzo osobiście i emocjonalnie. Po porwaniu jego żony przez olbrzyma Þjaziego, stracił wenę i nie chciał grywać ani śpiewać w Walhalli. Natchnienie wróciło mu dopiero, gdy Idunna bezpieczne powróciła za mury Asgardu. O tej przygodzie przeczytacie więcej na moim blogu, do którego odwiedzenia zachęcam.

Bragi
ChatGPT, 2025

Odchodząc od boskiej natury Bragiego warto także wspomnieć, iż wielu badaczy zastanawia się, czy Bragi nie został wyniesione z roli śmiertelnego skalda i umieszczony za swoje zasługi i dzieła w panteonie nordyckich Bogów. Tak się bowiem składa, iż kilku skandynawskich poetów wczesnego średniowiecza nosiło to imię. Czy przyjmowali miano po swoim patronie? Czy może też jeden z nich zaskarbił sobie nieśmiertelność utworami? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam. Wśród bardziej znanych warto wspomnień Norwega, Bragiego Starego, który był nadwornym skaldem Ragnara Lodbroka.

Na wikińskich ucztach wznoszono toast pucharem, który zwał się Bragarfull, czyli dosłownie Puchar Bragiego. Podawany od jarla do innych biesiadników służył składaniu przysięg. Wojowie pili z niego, przyrzekając, chociażby, że dokonają doniosłych czynów albo wsławią się w walce, czyniąc te obietnice przed zgromadzeniem.

Bragi
Copilot, 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

czwartek, 18 czerwca 2026

Kowal Wolundr

 


Mity greckie obfitują w historie o licznych herosach, których losy przeplatały się z Olimpijskimi Bogami, a także którzy stawiali czoła niebezpiecznym potworom. Jednak i na północy naszego kontynentu tacy bohaterowie pojawiali się i dziś opowiemy sobie o jednym z nich. Na początku jednak zaznaczę, że opowieść zawiera brutalne opisy. To historia o zniewoleniu, zemście, ale i o odzyskaniu wolności pomimo kalectwa.

Nasz dzisiejszy bohater zwał się Wolundr i był znakomitym kowalem. Pojawia się w dziełach spisanych przez Snorriego Sturlusona, dlatego mamy wszelkie podstawy sądzić, że był dobrze znany wśród ludów nordyckich. Jednak, pod innymi imionami występował także wśród plemion południowogermańskich, a także przeniknął do wierzeń anglosaskich. Ktoś mógłby w tej chwili zaznaczyć, że wszystkie te ludy należą do rodziny ludów germańskich i miałby rację. Wracając do samego Wolundra, w zależności od regionu znany był pod różnymi imionami. Wayland czy Wieland to tylko przykłady. Wywodzą się z pragermańskiego słowa Wilą-ndz, które można przetłumaczyć jako Rzemieślnik.

Walkiria
ChatGPT 2025


Wieść niesie, iż Wolundr miał wespół ze swoimi braćmi, Egilem oraz Slagfinnem, podróżować po świecie. Wszyscy trzej mieli być synami króla Finów, a więc obok ludów germańskich, pojawiają się nawiązania do ludów ugrofińskich, być może Saamów, jednych z pierwszych rdzennych ludów Skandynawii. Wedle innej wersji, opowiadanej przez Anglosasów, był synem olbrzyma Vadiego, a kowalstwa nauczył się u krasnoludów ze Svartalfheimu, co tłumaczy jego ponadprzeciętne zdolności. W trakcie wyprawy spotkali trzy Walkirie, Ölrún, Hervör Wszechwiedzącą oraz Hlaðguðr Białą jak Łabędź. Bracia wzięli sobie te Walkirie za żony. O tym, kim są same Walkirie, a także co łączyło je z symboliką łabędzi, więcej przeczytacie na moim blogu, do którego odwiedzenia zapraszam.

Czas mijał. Wolundr, który poślubił Hervör Wszechwiedzącą, doczekał się z nią syna imieniem Heime. Jednak związki braci nie trwały długo. Po dziewięciu latach Walkirie odeszły od swoich mężów. Jest to symboliczny czas, ponieważ liczba dziewięć, jak wielokrotnie wskazywałem na blogu, była dla wikingów święta i często przewija się przez rożne mity. Wracając do Wolundra, przez rozstaniem Hervör zostawiła mu swój Pierścień, który miał magiczną moc. No dobrze, nigdzie nie jest powiedziane, że był magiczny. To nie ta historia. Gollum, gollum! Wolundr znalazł pierścień na dnie kufra, w którym Hervör trzymała swoje rzeczy i zachował go na pamiątkę.

Pierścień  Hervör
ChatGPT 2025

W końcu bracia wyruszyli na poszukiwanie swoich oblubienic i rozdzielili się. Podczas jednego postoju, w krainie Närke, czyli na terenach dzisiejszej południowej Szwecji (lub wedle innej wersji miało to miejsce w duńskiej Jutlandii) Wolundr został wyzwany na pojedynek przez Amiliasa, królewskiego kowala. Nasz bohater wykuł miecz nazwany Mimung, a jego rywal zbroję. Pancerz okazał się słabszy od ostrza, które go przebiło i zabił Amiliasa. W kraju tym panował król Niðhad, który miał właśnie stoczyć bitwę. Zdał sobie jednak sprawę, że zgubił swój szczęśliwy kamień zwycięstwa. Władca zaoferował oddanie połowy królestwa i ręki córki temu, kto przyniesie mu kamień. Tą osobą okazał się Wolundr, ale odmówił ostatecznie oddania talizmanu, kiedy król wycofał się ze swojej obietnicy. Wtedy też Niðhad wygnał go. Wkrótce jednak władca pojmał Wolundra, gdy ten spał. Przeciął mu ścięgna w nogach, by okaleczyć kowala i uwięził w kuźni na wyspie Sævarstöð, w której był zmuszany do wykuwania różnych przedmiotów dla swojego oprawcy, między innymi mieczy i pancerzy. Pierścień od Hervör został siłą odebrany i oddany Böðvildr, córce Niðhad. Sam okrutny władca zabrał miecz Mimung, który od tej chwili nosił u pasa, jak swój. Uwięziony, okaleczony kowal ciągle nie zapominał o celu swojej wyprawy i o żonie, która odeszła. W tęsknocie za nią Wolundr zaczął tworzyć kopie pierścienia, jego jedynej pamiątki po niej. Miał ich wykonać osiem, co wespół z oryginałem znów daje nam liczbę dziewięciu pierścieni… Dziewięciu Pierścieni dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych… No dobra, wybaczcie, znowu nie ta historia.

Los dał okaleczonemu kowalowi szansę na dokonanie zemsty. Synowie Niðhada przybyli do kuźni, w której był uwięziony Wolundr i chcieli zobaczyć tworzone przez niego arcydzieła. Kowal odciął im głowy, wprawił czaszki w srebrne obręcze i zrobił z nich kielichy. Wyłupione oczy wprawił w biżuterię, a z zębów zrobił broszkę. Następnie odesłał taki makabryczny podarek swojemu porywaczowi.

Wolundr i Böðvildr
ChatGPT 2025

Później dowiadujemy się, że Wolundra odwiedziła córka Niðhada, Böðvildr. Scena ta została uwieczniona na kamieniu runicznym, który zachował się do naszych czasów w miejscowości Ardre w Szwecji. Sam kamień datowany jest na VIII wiek naszej ery. Królewna zwróciła się do kowala z prośbą o naprawienie pierścienia. Ten wykorzystał okazję, uwiódł ją, wedle wersji anglosaskiej, lub zgwałcił, wedle wersji skandynawskiej i spłodził z nią dziecko. Ich synem miał być Vidrik, zwany też Witigiem przez Anglosasów, germański bohater, któremu przypisuje się herb z młotem i obcęgami kowalskimi, podkreślając jego pochodzenie. Późniejsze wersje legendy mówią, że Böðvildr została w końcu żoną Wolundra, ale do tego sobie wrócimy.

W tym samym czasie na dworze Niðhada pojawił się jeden z braci Wolundra, Egill. Był on zdolnym łucznikiem i władca wyzwał go na pojedynek, w którym Egill miał zestrzelić za pierwszym razem jabłko z głowy Otvina, syna Niðhada. Łucznik wziął trzy strzały, ale wystrzelił tylko jedną. Król spytał, po co pozostałe dwie w takim razie, na co Egill odpowiedział, że gdyby nie trafił i zabił Otvina, pozostałe dwie wystrzeliłby w samego władcę. Przyznajcie, ryzykowna rozrywka.

Następnie Egill odwiedził swojego brata Wolundra na wyspie Sævarstöð. Wtedy kowal poprosił go, by zestrzelił wiele ptaków, a z ich piór stworzył magiczny płaszcz ze skrzydłami lub wedle innej wersji, pelerynę z piór, dzięki któremu, pomimo kalectwa uwolnił się ze swojego więzienia. I tu mamy właśnie podobieństwo do greckich mitów, konkretnie do historii Dedala oraz Ikara. Dedal również był zdolnym rzemieślnikiem, który został uwięziony i dzięki skonstruowanym przez siebie skrzydłom uciekł z synem z niewolni. To skojarzenie widzieli też Islandczycy, bo w jednym z manuskryptów z XIII wieku Dom Dedala, w którym uwięziony został wynalazca przez Minosa, nazwany jest kenningiem Vǫlundarhús, czyli dosłownie Dom Wolundra.

Wolundr i Niðhada 
ChatGPT 2025

Wolundr poleciał do Niðhada i wyznał mu wszystko, co zrobił, że zabił dwóch jego synów, a także że spłodził z jego córką dziecko. Rozsierdzony władca nakazał Egillowi, by zestrzelił bezczelnego kowala, gdy ten po przyznaniu się do swojej zemsty odleciał. Brat Wolundra oszukał jednak Niðhada i trafił w ukryty pod płaszczem Wolundra pęcherz wypełniony krwią. Niðhad myślał, że pomścił swoje dzieci, ale Wolundr doleciał cało na duńską wyspę Zelandię. Wkrótce Niðhad zmarł, a tron po nim objał Otvin. Wtedy też Wolundr miał się pogodzić z synem swojego porywacza i poślubić Böðvildr, stając się w świetle prawa oficjalnym ojcem Vidrika. Vidrik z kolei miał następnie odziedziczyć miecz Mimurg, kiedy Wolundr odszedł z tego świata.

Wolundr był zdolnym kowalem, być może najzdolniejszym ze wszystkich, jacy kiedykolwiek żyli. W połączeniu z jego kalectwem, skojarzenia do greckiego Hefajstosa, kuśtykającego, ale genialnego rzemieślnika, są jak najbardziej na miejscu. Również i w historii greckiego Boga pojawia się wątek zemsty, w której wykorzystuje swoje ponadprzeciętne umijętności, chociaż tam motywem była niewierność jego żony, a nie uwięzienie.

To właśnie Wolundrowi przypisuje się wykonanie wielu legendarnych mieczy, w tym Cortaina, należącego do Ogiera Duńskiego, wspomnianego w Pieśni o Rolandzie. Joyeuse’a, należącego do samego Karola Wielkiego, czy też Durandala, ostrza, który dzierżył wspomniany Roland. Te wzmianki umieszczają postać Wolundra w konkretnym punkcie w dziejach, a mianowicie pod koniec VIII wieku, chociaż zaraz podważymy sobie ten fakt. A jeśli chcecie poczytać więcej o Karolu Wielkim, jego kampaniach wojennych i o tym, jaki miał wpływ na początek Epoki Wikingów, zapraszam na mój blog, gdzie poświęciłem mu serię artykułów, a kolejne, o legendach związanych z jego żywotem, pojawią się w przyszłości. Wracając do przedmiotów wykutych przez Wolundra, to na pewno należy wymienić ostrze zwane Gramem lub Balmugiem, którego Sigurd użył do zabicia smoka Fafnira, a także magiczne pierścienie, które inny bohater sag, Thorstein, odzyskał z rąk ducha zwanego Sote. Z kolei kolczugę wykutą przez Wolundra miał nosić sam Beowulf, co z kolei umieszcza życie tego kowala dwa, albo trzy wieki wcześniej, i kolejny raz pokazuje, jak rozchwytywaną postacią był przez różnych artystów, bo każdy chciał nawiązać do jego rzemieślniczego geniuszu. A to tylko kilka przykładów, bo nawiązania do magicznych dzieł Wolundra trafiły do wielu legend, w tym do mitów arturiańskich.

Kowal Wolundr
ChatGPT 2025

Wolundr był znaną w swoich czasach postacią. Być może w jego osobie zachowały się wcześniejsze wierzenia i był półboską albo nawet boską istotą. Trop takich przypuszczeń widzimy w jego imieniu, które oznacza Rzemieślnika i może był archetypowym patronem kowalstwa. Jego wizerunek pod imieniem Welandu został uwieczniony na monetach z VII wieku, co przeczy, iż żył za czasów rycerzy Karola Wielkiego i zapewne przeniknął  dopiero później do frankijskich źródeł. Wskazuje to jednak, jak popularny był i każdy chciał móc poszczycić się tym wybitnym kowalem w swoim czasie. Historia Wolundra znana jest również z płaskorzeźb z tzw. Szkatułki z Auzon zwanej też Szkatułką Franksa, która jest artefaktem wykazującym dobitnie cechy synkretyzmu religijnego, albowiem są przedstawieni na niej Trzej Królowie, którzy przybyli do Jezusa, a także Wolundr oraz inne postaci i z sceny związane z tymi z chrześcijaństwem i rdzennymi, germańskimi wierzeniami. Historia Wolundra również znalazła się na chrześcijańskim krzyżu z Leeds, czym upodabnia ten zabytek do opisywanego przeze mnie krzyża z Gosforth.

Nazwą Kuźnia Waylanda Anglicy nazwali kopiec, który znajduje się Ashbury w Oxfordshire. Miejscowi wierzyli, że koń pozostawiony na noc przy mogile, wespół z ofiarą ze srebrnej monety, nazajutrz rano będzie odnaleziony podkuty, przez ducha kowala Waylanda. Ja tam jednak wierzę, że konia nie powinno się zostawiać samego na noc przy czyimś kurhanie, w trosce o bezpieczeństwo zwierzęcia.

Czemu chciałem opowiedzieć o Wolundrze? Bo był znanym bohaterem zamierzchłych czasów. Znaleziska ze Szwecji, Niemiec, poematy z Francji czy Islandii pokazują, jak bardzo rozpowszechnione były legendy o nim. Opowieści te łączyły ludy germańskie, niezależnie, jak je dziś nazywamy. A osobiście uważam, że jest mniej znaną obecnie postacią, stojąc gdzieś w cieniu popularnych Bogów i potworów. Jednak według mnie, jego historia jest bardzo ciekawa. Nie jest bohaterem nieskazitelnym. Dokonuje brutalnej i krwawej zemsty. Swoim geniuszem i niezłomnością osiąga jednak wolność, pomimo kalectwa, gdy opuścił swoje więzienie na skonstruowanych przez siebie skrzydłach wolności. Późniejsza, anglosaska wersja daje mu jednak szczęśliwsze zakończenie, gdy związuje się z córką swojego dawnego wroga.

Moneta z podobizną Wolundra
ChatGPT 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 5 czerwca 2026

Jörð - Bogini Ziemia

 


Thor jest jednym z najbardziej znanych Bogów w mitologii nordyckiej. Był władcą burz a także patronem rolnictwa oraz ogniska domowego. Ojciec Thora, Odyn, jest władcą Asgardu. Nazywany Wszechojciem, również i dziś jest rozpoznawalnym bóstwem. Jednak matka Thora, Jörð, stoi nieco w ich cieniu. Dlatego właśnie dziś chciałbym właśnie jej poświęcić temat.

Jörð była olbrzymką z Jotunheimu, krainy lodowych gigantów. Była córką Nott, Bogini Nocy, z jej drugiego związku z Annarem, o którym niewiele wiadomo, ale można przypuszczać, że był jednym z lodowych olbrzymów. Nott posiadała również dwóch synów z innych związków, Auðra, którego imię można tłumaczyć jako Dobrobyt, oraz Daga, czyli Boga Dnia. Obaj byli przyrodnimi braćmi Jörð. Więcej o Bóstwach Dnia i Nocy przeczytacie na moim blogu, ponieważ był już im poświęcony jeden temat.

Imię Jörð można tłumaczyć dosłownie się jako Ziemia. Etymologii tego słowa należy doszukiwać się w pragermańskim słowie erþō, z którego wywodzi się również współczesne angielskie earth. Jörð znana jest też pod mianami takimi jak Fjörgyn, co oznacza Krainę, lub Hlóðyn. Ten ostatni wariant jest podobny do czczonej przez południowych Germanów Hludany. Być może jest więc ich odpowiednikiem, tak samo jak Thor był wśród nich znany jako Donar. Jörð pojawia się także w kenningach, czyli poetyckich przenośniach z wikińskiej poezji. Nazywana jest Friðbjótr Fjallanna, czyli Niszczycielką Gór, co pokazuje, że natura potrafi nie tylko obdarowywać, ale także niepochamowaną siłą. Hlöðvina Miða czyli Przyjaciółka Mew a także Hlinar Móðir, czyli Matką Hlíny. Do samej Hlíny kiedyś sobie wrócimy, ponieważ niektórzy utożsamiają ją z Friggą, czyli inną oblubienicą Odyna, a inni z kolei widzą w niej ślad wiary w zupełnie inną Boginię.

Imię Jörð już samo w sobie daje wskazówkę, czemu dokładnie patronuje. Bo chociaż pochodzi z Jotunheimu, zaliczana jest w poczet nordyckich Bogiń. Jest opiekunką Ziemi samej w sobie, płodności ale i stabilności. Czyni ją to skandynawskich odpowiednikiem wielu Bogiń-Matek, których kult nierozerwalnie związany jest z czczeniem Ziemi. Nawet współcześnie mówi się o Matce Ziemi, która obdarowuje plonami, ale i zapewnia stabilność. Nasze życia toczą się właśnie na tej planecie, w tym środowisku i jest to wiedza i mądrość, którą widzieli już starożytni, niezależnie, pod jakim imieniem ją czcili. W Grecji była to Gaja, matka tytanów, jedna z pierwszych istot, która wyłoniła się z Chaosu. Dla Rzymian rolę tę przejęła Ceres, utożsamiana z Demeter, patronką wegetacji oraz rolnictwa… Albo Tellus, zwana Terra Mater, czyli dosłownie Matka Ziemia. W naszych słowiańskich stronach, była to Mokosz, której na pewno będę chciał poświęcić temat w przyszłości. U Celtów była to Danu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że na półwyspie Indyjskich wierzy się w Boginię Wód o tym samym imieniu, która była jedną z pierwszych istot we wszechświecie. W starożytnym Sumerze była to Ninhursag, Pani Gór, która miała swoim mlekiem karmić ludzkich władców, tym samym przekazując im boską moc. Nawet po drugiej stronie oceanu możemy spotkać taką postać, w inkaskich wierzeniach. Jest nią swojsko brzmiąca Pachamama, czyli dosłownie Matka Ziemia. Wszystkie te miana, patronowanie płodności, rolnictwu oraz nawet znaczenia imion wskazują na przedwieczny kult Bogini Matki w każdym zakątku świata.

Odyn jest Bogiem Niebios, Jörð tymczasem jest Boginią Ziemi. Pierwsze burze, które można zaobserwować po zimie, przypadają na okres wiosny. Nic więc dziwnego, że Skandynawowie przypisywali temu związkowi Nieba z Ziemią poczęcie burzy, piorunów, wiosennych ulew, a samą Jörð uważano za oblubienicę Odyna. Wiosną Ziemia zaczyna rodzić, rośliny się zielenią. W ten symboliczny sposób postrzegano, czemu po okresie zimy świat znowu budzi się do życia i czemu staje się płodny.

Odyn i Jörð prawdopodobnie mieli drugiego syna, Meiliego, ale wzmianka o nim i to dość skąpa, zachowała się tylko w jednym źródle. Niektórzy widzą w nim Baldura, ale również i ten temat rozwiniemy sobie w przyszłości.

W nordyckich sagach wybrzmiewa szacunek do Ziemi, do gleby, do natury. Warto o tym pamiętać, nie zapominać, że to ta planeta nas karmi. Bez niej ludzie, ani inne istoty, nie zaistnieliby w ogóle. Jednemu z rytuałów, w którym proszono Jörð o urodzaj, towarzyszyło wylewanie mleka i miodu na glebę, co stanowiło ofiarę dla tej Bogini.

Niestety, Jörð ma zginąć w dniu Ragnaröku. W przedostatnim zdaniu Gylfaginning  czyli Gylfa Omamienia jest powiedziane, cytując: Surtur rzuci ogień na Jörð/Ziemię i spali cały świat (nord. Surtr eldi yfir jörðina ok brennir allan heim). Kluczowe jest tu znaczenie imienia Jörð, czyli możemy rozumieć ten fragment iż spali ją osobiście, jako olbrzymkę, albo spali ją, jako personifikację Ziemi.

Ciekawostką jest, iż nawet współcześnie w językach norweskim, duńskim oraz islandzkim jej imię ciągle można ciągle spotkać w kilku słowach. Norweskie jordbær, czyli truskawka, to dosłownie Jagoda Jörð. Z kolei położna to po norwesku jordmor, czyli Matka Jörð, co podkreśla jej cechy związane z macierzyństwem. I ostatnie nawiązanie, jakie znalazłem, to jordfeste, czasownik oznaczający pochowanie kogoś, wyprawienie pogrzebu, a w dosłownym tłumaczeniu, Ucztowanie Jörð. Pokazuje to związek z Ziemią, kiedy ciało po życiu wraca do niej.

Podsumowując, Jörð to archetypowe przedstawienie Bogini Matki, Matki Ziemi. Nieważne, jak ją nazywano w różnych kręgach kulturowych. Zawsze patronowała tym samym aspektom - płodności, macierzyństwu, stabilności oraz rolnictwu. Może nie brała udziału w wielkich wydarzeniach i bitwach zamierzchłych czasów, ale jej siła to życiodajna moc. Bez niej, nie było by nas, nie było żadnych istot żywych.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie! 

piątek, 22 maja 2026

Fenrir


Fenrir
ChatGPT 2026

Loki, Bóg Oszustw, miał dość nietypowe potomstwo. Wśród niego znaleźć można ogromnego węża, który opasał swym cielskiem cały świat, jak i córkę o połowie ciała, która się rozkładała, ewentualnie była samym szkieletem. Innym jego dzieckiem był wilk Fenrir, który już został wspomniany przy temacie o Týrze, czy też o Garmie.

Fenrir był dzieckiem wspomnianego Lokiego i olbrzymki Angerbordy (nord. Angrboða – Przynosząca Smutek). Gdy wilk był mały, nie wyróżniał się niczym na tle innych przedstawicieli swojej rasy. Jako jedynemu z potomstwa Lokiego pozwolono zostać w Asgardzie (resztę, delikatnie mówiąc, wygnano). Z czasem Odyna zaczął niepokoić jego nienaturalny wzrost i agresywne zachowanie. Udał się po poradę do Norn, Bogiń Przeznaczenia. Te wygłosiły mu przepowiednię, w myśl której Fenrir sprawi wiele cierpienia i zabije samego Wszechojcia podczas Ragnaröku, Zmierzchu Bogów.

Angerborda i Fenrir
ChatGPT 2026

Jeden, jedyny Týr nie bał się w owym czasie Fenrira, karmił go i bawił się z nim (czym zyskał przydomek Karmiciel Wilka). Niestety, igraszki wilka powodowały coraz większe zniszczenia w Asgardzie, a obawy związane z przepowiedniami narastały. Postanowiono więc spętać wilka łańcuchem Leyding (pojawiający się w literaturze także jako Løding, Læðing). Syn Lokiego uznał, iż okowy nie są dla niego zbyt silne, tedy pozwolił pokornie nałożyć je na siebie. Nie omylił się. Przy pierwszej próbie zerwania, ogniwa pękły ku jego zadowoleniu i ku wielkim obawom Bogów, którzy uważali łańcuch za arcywytrzymały i niemożliwy do zerwania. Zlecono więc wykucie kolejnego, potężniejszego o nazwie Dromi, na który nałożono silne zaklęcia. Nim jednak powstał, Fenrir urósł jeszcze i zyskał więcej siły. Znów, bez obaw pozwolił na siebie nałożyć łańcuch. Otrząsnął się, napiął mięśnie i kopnął weń tylną łapą, tak, że ogniwa nie dość, że pękły, to poleciały na znaczną odległość. Spętanie wilka okazało się ponad siły Asów, a samo wydarzenie dało początek dwóm kenningom - að leysa úr Læðingi (nord. wyplątać się z Leydinga) oraz að drepa úr Drama (nord. wyrwać się z Dromiego), oznaczających wykaraskanie się z jakiejś niemożliwej sytuacji.

Nie mogąc samemu znaleźć rozwiązania na rosnącą potęgę Fenrira, Odyn wysłał posłańca, Skírnira, do Svartalfheimu, krainy krasnoludów, gdzie mieszkali najznakomitsi kowale we wszystkich dziewięciu światach. Ci stworzyli magiczną sieć (lub linę, wedle innej wersji) Gleipnir (nord. Otwartość). Ingrediencje, który posłużyły do jej wykucia były dość osobliwe. Użyto bowiem dźwięku stąpania kota, brody niewiasty, korzeni gór, ścięgien niedźwiedzia, oddechu ryby oraz ptasich wymiocin (lub wedle innej wersji, śliny). Później powiadano, iż tych  składników brakuje już na świecie, ponieważ większość została zużywa przed wiekami, właśnie do stworzenia sieci w kuźniach Niðavelliru.

Widar i Fenrir
ChatGPT 2025

Kiedy Asowie pokazali się Fenrirowi z siecią, ten wyczuł podstęp. Poprzednie łańcuchy były grube. Tym razem sznurki były nad wyraz cienkie i niepozorne. Na początku odmówił, jednak zaczęli go podpuszczać, iż w takim razie zapewne nie jest tak silny, by zerwać cienkie nici. Ambitny Fenrir chciał dowieść swojej potęgi, więc przystanął na wyzwanie. Tym razem jednak nie zgodził się bezwarunkowo na próbę. Zażądał, by jeden z Bogów wsunął w jego pysk rękę, dając mu gwarancję. Tylko Týr, jego opiekun zdobył się na odwagę, by włożyć swą prawicę między zęby wilka. A te były w tamtej chwili imponujące. Gdy Fenrir osiągnął dorosłość, mawiano iż jego rozwarta paszcza żuchwą sięga ziemi, a górą pyska sklepienia niebieskiego.

Gdy Gleipnir spoczął na wilku, ten zrozumiał swój błąd. Sieci nie dało się przerwać, nawet z jego siłą. W złości i poczuciu zdrady odgryzł Týrowi dłoń, przez to ten nosił od owego dnia przydomek Jednoręki (nord. Einhendr). Sieć przykuto łańcuchem Gelgia do skały Gioll na wyspie Lyngvi (nord. Wrzosowisko). Został jeszcze jego gryzący pysk. Niestety, nikt w Svartalfheimie nie miał kagańca w tych rozmiarach, to też Asowie wstawili weń miecz, tak iż głowica opierała się o język, a ostrze wbijało w podniebienie. Ilekroć Fenrir spróbowałby zamknąć pysk, wbijałby sobie koniec miecza. Nie mogąc zamknąć szczęki, ciągle sączył ślinę, która dała początek płynącej przez Jotunheim rzeki Von. Sama nazwa jest dwuznaczna, gdyż może określać zarówno Nadzieję i Oczekiwanie, jak i w pewnych kontekstach Pułapkę. Albowiem była to pułapka dla Fenrira, nadzieja dla Asów, iż zażegnali zagrożenie… Ale i nieuchronne oczekiwanie na dni ostateczne…

Odyn i Fenrir
ChatGPT 2026

Bogowie odetchnęli z ulgą, jednak ich zwycięstwo nie było wieczne. U kresu czasu, podczas Ragnaröku, Fenrir w konću wyzwoli się z Gleipnira. W walce na równinie Vigriðr Fenrir spełni swoje przeznaczenie, pokona i pożre Odyna. Wszechojca pomści jeden z jego synów, Widar. Wskoczywczy w paszczę wilka, opierając się nogą na żuchwie wilka podważy ramionami jego podniebienie. Gruby but (lub buty), które zawsze nosił, ochronią go przed kłami wilka i pozwolą rozerwać pysk bestii na dwoje. Dokona tego dzięki ponadnaturalnej silnie, nawet jak na boskie standardy. Uważa się bowiem, iż jest jednym z trzech najsilniejszy Asów, zaraz po synach Thora.

Tak oto zakończy swój żywot Fenrir, największy z wilków, syn Lokiego. Pytanie, jakie rodzi się w mojej głowie, to czy do tych zdarzeń doszłoby, gdyby Bogowie spętali Fenrira. Być może Týr, w końcu znalazłby sposób, by go poskromić. Tymczasem jego związanie, w którym uczestniczył jego własny opiekun, mogło zapoczątkować samospełniającą się przepowiednię, kiedy wilk w poczuciu zdrady zapałał chęcią zemsty wobec Odyna i jego rodu.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Fenrir#/media/File:Tullstorpstenen,_DR_271,Tullstorp_1-1,_Runristning_(cropped).jpg, data odczytu: 19.05.2026

Historia Fenrira przypomina inne stworzenie, czterookiego psa Garma. Ten również miał być związany łańcuchem, który pęknie, gdy po trzykroć zawyje głośno podczas Ragnaröku. Garm z kolei ma w ostatniej bitwie stanąć naprzeciw samego Týra. W pojedynku oboje nawzajem się zabiją. Co ciekawe, niektórzy przypisywali Garmowi, iż jego ojcem również był Loki. Stanowiło również tragiczną klamrę dla historii wcześniejszej przyjaźni Jednorękiego Boga i olbrzymiego wilka. Być może więc na pewnym etapie dziejów była to jedna istota, która następnie została opisywana osobno lub na odwrót – w pewnych regionach wiara w Fenrira i Garma została scalona w jedno.

Warto również wspomnień, że nim Fenrir został spętany, miał spłodzić dwa inne olbrzymie wilki – Skölla (nord. Zdradę) oraz Hatiego (nord. Nienawiść), które to oba nosiły przydomek Hróðvitniss (nord. Syn Słynnego Wilka). Ich przeznaczeniem jest dogonić u kresu świata Słońce i Księżyc, a następnie pożreć oba ciała niebieskie, ściągając na ziemię nieprzeniknioną ciemność podczas Ragnaröku. Jak więc widać, wszystkie trzy wilki symbolizowały wśród wikingów siły chaosu i zniszczenia.

Źródlo: https://www.researchgate.net/figure/Scene-from-Gosforth-Cross-England-10th-century-8-The-figure-3-represents-a-spearman_fig3_348575057, data odczytu: 19.05.2026

Do naszych czasów zachowało się kilka ciekawych przedstawień Fenrira, które wplotłem między akapity. Postać mitologicznego wilka inspiruje i dziś. Pojawił się w grach komputerowych Assasins Creed: Valhalla oraz God of War: Ragnarok. Jego imieniem został nazwany także pewien wilkołak z serii książek o Harrym Potterze – Fenrir Greyback.

Na dziś to tyle. Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 8 maja 2026

Muspelheim - Kraina Ognia

 

U zarania dziejów, po dwóch stronach Ginnungagapu, Przestrzeni Wypełnionej Magią, istniały dwa światy. Mroźna kraina mgieł, Niflheim oraz gorąca kraina ognia, Muspelheim. Dziś wyruszymy na wyprawę do drugiego z tych miejsc, niegościnnej ojczyzny ognistych olbrzymów. Cytując Eddę Poetycką, za tłumaczeniem Joachima Lelewela:

Przed wszystkim jednakże był Muspelhejm (świat ognia), jaśniejący i gorejący, nieprzystępny. Panuje w nim Surtur (czarny) słońce ruchawe iskrzy się na końcu jego miecza, przyjdzie on na końcu wieków wojować z bogi. Rzeki Eliwager, oddalały się od źródeł tak dalece, że trucizna, którą płynęły, krzepła, marzła, i przepaść ze strony północnej lodem wypełniała. Tym sposobem Ginnungagap (Przepaść czyli Próżna Przestrzeń) była w północy lodem i zziębłą mgłą wypełniona, południowa widoczna od błyskawic i jasności z Muspelhejmu wypływających.

Muspelheim
Copilot 2025

Z tego fragmentu dowiadujemy się, że Muspelheim leży na południe od Ginnungagapu, a jego władcą jest Surtur (Surtr), ognisty olbrzym. Być może to on kierował ciepłym wiatrem, który stopił lodowce Niflheimu u zarania dziejów. Te same lodowce były lizane przez kosmiczną krowę Audhumblę, o której już pojawił się materiał na tym kanale, a do którego przesłuchania zapraszam. Przytoczony fragment wspomina także, że Surtur przybędzie przy końcu świata, Ragnaröku, by walczyć z Bogami. Tworzy to klamrową kompozycję mitologii nordyckiej, w której świat zaczyna się i kończy w ogniu.

Zarówno Kraina Mgieł jak i Kraina Ognia leżały w korzeniach kosmicznego jesionu Yggdrasill. Muspelheim według Eddy był miejscem wypełnionym lawą i płomieniami, nieprzystępnym dla istot pochodzących z innych światów. To właśnie iskry i żar bijące od tych płomieni dały początek gwiazdom, które możemy dziś widzieć na nocnym niebie, kiedy Odyn oraz jego dwaj bracia, Willi i We, zaczerpnęli ich trochę i rozsypali po nieboskłonie. Ciekawostką jest fakt, iż w innym zakątku świata, w Ameryce Północnej, Indianie również wierzyli, że gwiazdy zostały rozsypane na niebie u zarania dziejów. O tym, jak powstały różne konstelacje i sama Droga Mlecza, opowiedziałem w temacie o Kojocie, do którego na końcu tego materiału zostawię odnośnik.

Surtur
ChatGPT 2025

Wracając do tematu Krainy Ognia, to etymologia nazwy Muspelheim nie jest do końca jasna, jednak literatura tradycyjnie wywodzi ją od słów Mund-Spilli Heim, co może oznaczać Krainę Niszczycieli lub Zniszczoną Krainę. Jego mieszkańcy nazywani byli też Synami Muspelu (staronord. Múspellssynir albo Múspellsmegir) Ognistymi Olbrzymami (staronord. Eldþursar lub Eldjötnar)  lub inaczej Niszczycielami (staronord. Rjúfendr). Studiując Eddę nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy te trzy nazwy odnoszą się do jednej rasy olbrzymów, czy może do trzech różnych rodzajów potworów z Muspellheimu.

Odniesienie do samego Muspelheimu możemy jeszcze znaleźć w poemacie Fjölsvinnsmá, czyli Pieśni o Fjjölsvinnie. Wspomniana jest tam postać imieniem Sinmara (w oryginale, Sinmöru). Przyjmuje się, że to imię nie jest pochodzenia nordyckiego, by może jest słowiańskie i powstało w późniejszych wiekach niż Edda Sturlusona. Rdzeń Mara wiąże się tradycyjnie z określeniem Widziadła, Zmory. Sinmara jest wymienia obok Surtura, przez co uważa się ją za małżonkę władcy Muspelheimu. Fjölsvinnsmál opisuje dalej, iż była ona posiadaczką broni o nazwie Lævateinn, która spoczywała w jej skrzyni zamkniętej na dziewięć zamków (liczba ta  nie jest przypadkowa i często przewija się przez całą mitologię nordycką). Nazwę Lævateinn można tłumaczyć jako Raniącą Różdżkę. Henry Adams Bellows utożsamia ją z gałązką jemioły, która zabiła Baldura, jednak tą teorię znalazłem tylko w jego pracach.

Sinmara
ChatGPT 2025

Synowie Muspelu ostatni raz pojawią się, kiedy ruszą na Asgard podczas Ragnaröku. Spróbują przejechać tęczowy most Bifröst. Most ten zarwie się pod kopytami ich koni. Ów opis wskazuje na fakt, iż w Muspelheimie występował jakiś rodzaj wierzchowca, być może ognistego konia. Te spośród olbrzymów, które będą w tym czasie na moście, spadną razem ze swoimi ognistymi końmi do rzeki. Reszta ruszy na równinę Vigriðr lub w innej wersji wyspę Óskópnir. Tam sam Surtur stanie do walki z bogiem Freyem i go zabije, a od jego miecza spłonie cały znany świat… By później narodzić się na nowo.

Na cześć Surtura nazwano kompleks wulkanicznych jaskiń Surtshellir w zachodniej części Islandii, na terenie największego pola lawowego w tamtym regionie, co podkreśla jego związek z ogniem. Z kolei szwedzki zespół Amon Amarth nazwał swój ósmy album Surtur Rising. Sam Surtur pojawia się także w komiksach Marvela oraz w opartym na nich filmie Thor: Ragnarok.

Muspelheim to niegościnne miejsce, jednak to także świat z którego płomienie stopiły lody Niflheimu, tworząc wodę. A bez wody nie powstałby świat żywych istot. To jednak także widmo zagłady, która czeka wszystkie światy w dniu Ragnaröku, gdy władca Muspelheimu, Surtur ruszy do boju.

Na dziś to tyle. Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 13 marca 2026

Kwasir

Pokój między Asami i Wanami
Copilot, 2026


U zarania dziejów doszło do wielkiej wojny między dynastiami Asów i Wanów. Ci pierwsi przegrali i stracili swoje królestwo, Asgard, na całą dekadę. Jednak po dziesięciu latach Asowie pod wodzą Odyna ponowili działania wojenne. Tym razem walki były bardziej wyrównane, żadna ze stron nie mogła uzyskać przewagi. Doszło do wielu zniszczeń a działania przeciągały się w nieskończoność. W końcu postanowiono zawrzeć pokój. Wymieniono zakładników. Do Asgardu spośród Wanów przeprowadzili się Njord oraz jego dzieci, Frej i Freja. Z kolei do Wanaheimu przeniósł się Mimir oraz Hönir. Postanowiono także przypieczętować rozejm pewnym rytuałem. 

Każdy z Bogów z obu dynastii miał napluć do kotła. Po zakończeniu tej ceremonii z naczynia wyłoniła się nowopowstała istota. Był nim Kwasir (kvass – płyn, zakwas), który narodził się w ten sposób z całą mądrością Asów i Wanów. Nie miał sobie równych i potrafił odpowiadać rzeczowo na nawet najtrudniejsze pytania a także być w stanie rozwiązywać najbardziej skomplikowane łamigłówki. Być może jako najmądrzejszy utożsamiał też ideę pokoju, który nastał po nikomu nie służącej wojnie.

Śmierć Baldura
Copilot,2026

Swą mądrością wykazał się po zabójstwie Baldura. Loki, który doprowadził do śmiertelnego wypadku, dając ślepemu Hodurowi strzałę z jemioły, uciekł, przemieniając się w łososia. Był zbyt nieuchwytny, by któryś z Bogów, którzy ruszyli za nim w pościg, był w stanie go złapać. Kwasir jako jedyny w tej czarnej godzinie zachował zdrowy rozsądek i zasugerował, by na fortel Lokiego odpowiedzieć w adekwatny sposób – schwytać go w sieć rybacką. Metoda się sprawdziła, a Bóg Oszustw został pojmany i uwięziony aż po czasy Rangaröku.

Historia Kwasira nie ma szczęśliwego zakończenia. Będąc osobą dobrego serca, podróżował po Światach, dzieląc się swoją mądrością. Dowiedziały się o tym dwa krasnoludy, Fjalar oraz Galar. Zaprosiły Kwasira do swojego domu, a następnie zabiły go i wymieszały jego krew z miodem w kotle o nazwie Odrörer (nord. Wywołujący Trans) oraz w kadziach zwanych Són i Boðn, tworząc pierwszy miód pitny w historii Dziewięciu Światów. Starczyło go na trzy dzbany. Asom przekazały, iż ich gość udusił się własną mądrością, ponieważ w ich domostwie nie było nikogo wystarczająco inteligentnego, by zadawać mu jakiekolwiek pytania, na które Kwasir mógłby odpowiedzieć (Brzmi przekonująco, nie sądzicie?).

Następnie Fjalar i Galar zabiły olbrzyma, Gillinga. Jego syn, Suttung umieścił dwóch morderców na skale, którą następnie groził utopić wespół z nimi. Krasnoludy targowały się o swoje życie, oferując między innymi miód pitny z krwią Kwasira. I tak oto Suttung przejął magiczny napój a następnie umieścił w beczkach w jaskini Hnitbiorg. Pilnować go miała jego córka, Gunnlöd. Przebiegły Odyn uwiódł ją i następnie skradł Miód Poezji, jak go nazywano.

Kwasir
Copilot, 2026

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!