czwartek, 18 czerwca 2026

Kowal Wolundr

 


Mity greckie obfitują w historie o licznych herosach, których losy przeplatały się z Olimpijskimi Bogami, a także którzy stawiali czoła niebezpiecznym potworom. Jednak i na północy naszego kontynentu tacy bohaterowie pojawiali się i dziś opowiemy sobie o jednym z nich. Na początku jednak zaznaczę, że opowieść zawiera brutalne opisy. To historia o zniewoleniu, zemście, ale i o odzyskaniu wolności pomimo kalectwa.

Nasz dzisiejszy bohater zwał się Wolundr i był znakomitym kowalem. Pojawia się w dziełach spisanych przez Snorriego Sturlusona, dlatego mamy wszelkie podstawy sądzić, że był dobrze znany wśród ludów nordyckich. Jednak, pod innymi imionami występował także wśród plemion południowogermańskich, a także przeniknął do wierzeń anglosaskich. Ktoś mógłby w tej chwili zaznaczyć, że wszystkie te ludy należą do rodziny ludów germańskich i miałby rację. Wracając do samego Wolundra, w zależności od regionu znany był pod różnymi imionami. Wayland czy Wieland to tylko przykłady. Wywodzą się z pragermańskiego słowa Wilą-ndz, które można przetłumaczyć jako Rzemieślnik.

Walkiria
ChatGPT 2025


Wieść niesie, iż Wolundr miał wespół ze swoimi braćmi, Egilem oraz Slagfinnem, podróżować po świecie. Wszyscy trzej mieli być synami króla Finów, a więc obok ludów germańskich, pojawiają się nawiązania do ludów ugrofińskich, być może Saamów, jednych z pierwszych rdzennych ludów Skandynawii. Wedle innej wersji, opowiadanej przez Anglosasów, był synem olbrzyma Vadiego, a kowalstwa nauczył się u krasnoludów ze Svartalfheimu, co tłumaczy jego ponadprzeciętne zdolności. W trakcie wyprawy spotkali trzy Walkirie, Ölrún, Hervör Wszechwiedzącą oraz Hlaðguðr Białą jak Łabędź. Bracia wzięli sobie te Walkirie za żony. O tym, kim są same Walkirie, a także co łączyło je z symboliką łabędzi, więcej przeczytacie na moim blogu, do którego odwiedzenia zapraszam.

Czas mijał. Wolundr, który poślubił Hervör Wszechwiedzącą, doczekał się z nią syna imieniem Heime. Jednak związki braci nie trwały długo. Po dziewięciu latach Walkirie odeszły od swoich mężów. Jest to symboliczny czas, ponieważ liczba dziewięć, jak wielokrotnie wskazywałem na blogu, była dla wikingów święta i często przewija się przez rożne mity. Wracając do Wolundra, przez rozstaniem Hervör zostawiła mu swój Pierścień, który miał magiczną moc. No dobrze, nigdzie nie jest powiedziane, że był magiczny. To nie ta historia. Gollum, gollum! Wolundr znalazł pierścień na dnie kufra, w którym Hervör trzymała swoje rzeczy i zachował go na pamiątkę.

Pierścień  Hervör
ChatGPT 2025

W końcu bracia wyruszyli na poszukiwanie swoich oblubienic i rozdzielili się. Podczas jednego postoju, w krainie Närke, czyli na terenach dzisiejszej południowej Szwecji (lub wedle innej wersji miało to miejsce w duńskiej Jutlandii) Wolundr został wyzwany na pojedynek przez Amiliasa, królewskiego kowala. Nasz bohater wykuł miecz nazwany Mimung, a jego rywal zbroję. Pancerz okazał się słabszy od ostrza, które go przebiło i zabił Amiliasa. W kraju tym panował król Niðhad, który miał właśnie stoczyć bitwę. Zdał sobie jednak sprawę, że zgubił swój szczęśliwy kamień zwycięstwa. Władca zaoferował oddanie połowy królestwa i ręki córki temu, kto przyniesie mu kamień. Tą osobą okazał się Wolundr, ale odmówił ostatecznie oddania talizmanu, kiedy król wycofał się ze swojej obietnicy. Wtedy też Niðhad wygnał go. Wkrótce jednak władca pojmał Wolundra, gdy ten spał. Przeciął mu ścięgna w nogach, by okaleczyć kowala i uwięził w kuźni na wyspie Sævarstöð, w której był zmuszany do wykuwania różnych przedmiotów dla swojego oprawcy, między innymi mieczy i pancerzy. Pierścień od Hervör został siłą odebrany i oddany Böðvildr, córce Niðhad. Sam okrutny władca zabrał miecz Mimung, który od tej chwili nosił u pasa, jak swój. Uwięziony, okaleczony kowal ciągle nie zapominał o celu swojej wyprawy i o żonie, która odeszła. W tęsknocie za nią Wolundr zaczął tworzyć kopie pierścienia, jego jedynej pamiątki po niej. Miał ich wykonać osiem, co wespół z oryginałem znów daje nam liczbę dziewięciu pierścieni… Dziewięciu Pierścieni dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych… No dobra, wybaczcie, znowu nie ta historia.

Los dał okaleczonemu kowalowi szansę na dokonanie zemsty. Synowie Niðhada przybyli do kuźni, w której był uwięziony Wolundr i chcieli zobaczyć tworzone przez niego arcydzieła. Kowal odciął im głowy, wprawił czaszki w srebrne obręcze i zrobił z nich kielichy. Wyłupione oczy wprawił w biżuterię, a z zębów zrobił broszkę. Następnie odesłał taki makabryczny podarek swojemu porywaczowi.

Wolundr i Böðvildr
ChatGPT 2025

Później dowiadujemy się, że Wolundra odwiedziła córka Niðhada, Böðvildr. Scena ta została uwieczniona na kamieniu runicznym, który zachował się do naszych czasów w miejscowości Ardre w Szwecji. Sam kamień datowany jest na VIII wiek naszej ery. Królewna zwróciła się do kowala z prośbą o naprawienie pierścienia. Ten wykorzystał okazję, uwiódł ją, wedle wersji anglosaskiej, lub zgwałcił, wedle wersji skandynawskiej i spłodził z nią dziecko. Ich synem miał być Vidrik, zwany też Witigiem przez Anglosasów, germański bohater, któremu przypisuje się herb z młotem i obcęgami kowalskimi, podkreślając jego pochodzenie. Późniejsze wersje legendy mówią, że Böðvildr została w końcu żoną Wolundra, ale do tego sobie wrócimy.

W tym samym czasie na dworze Niðhada pojawił się jeden z braci Wolundra, Egill. Był on zdolnym łucznikiem i władca wyzwał go na pojedynek, w którym Egill miał zestrzelić za pierwszym razem jabłko z głowy Otvina, syna Niðhada. Łucznik wziął trzy strzały, ale wystrzelił tylko jedną. Król spytał, po co pozostałe dwie w takim razie, na co Egill odpowiedział, że gdyby nie trafił i zabił Otvina, pozostałe dwie wystrzeliłby w samego władcę. Przyznajcie, ryzykowna rozrywka.

Następnie Egill odwiedził swojego brata Wolundra na wyspie Sævarstöð. Wtedy kowal poprosił go, by zestrzelił wiele ptaków, a z ich piór stworzył magiczny płaszcz ze skrzydłami lub wedle innej wersji, pelerynę z piór, dzięki któremu, pomimo kalectwa uwolnił się ze swojego więzienia. I tu mamy właśnie podobieństwo do greckich mitów, konkretnie do historii Dedala oraz Ikara. Dedal również był zdolnym rzemieślnikiem, który został uwięziony i dzięki skonstruowanym przez siebie skrzydłom uciekł z synem z niewolni. To skojarzenie widzieli też Islandczycy, bo w jednym z manuskryptów z XIII wieku Dom Dedala, w którym uwięziony został wynalazca przez Minosa, nazwany jest kenningiem Vǫlundarhús, czyli dosłownie Dom Wolundra.

Wolundr i Niðhada 
ChatGPT 2025

Wolundr poleciał do Niðhada i wyznał mu wszystko, co zrobił, że zabił dwóch jego synów, a także że spłodził z jego córką dziecko. Rozsierdzony władca nakazał Egillowi, by zestrzelił bezczelnego kowala, gdy ten po przyznaniu się do swojej zemsty odleciał. Brat Wolundra oszukał jednak Niðhada i trafił w ukryty pod płaszczem Wolundra pęcherz wypełniony krwią. Niðhad myślał, że pomścił swoje dzieci, ale Wolundr doleciał cało na duńską wyspę Zelandię. Wkrótce Niðhad zmarł, a tron po nim objał Otvin. Wtedy też Wolundr miał się pogodzić z synem swojego porywacza i poślubić Böðvildr, stając się w świetle prawa oficjalnym ojcem Vidrika. Vidrik z kolei miał następnie odziedziczyć miecz Mimurg, kiedy Wolundr odszedł z tego świata.

Wolundr był zdolnym kowalem, być może najzdolniejszym ze wszystkich, jacy kiedykolwiek żyli. W połączeniu z jego kalectwem, skojarzenia do greckiego Hefajstosa, kuśtykającego, ale genialnego rzemieślnika, są jak najbardziej na miejscu. Również i w historii greckiego Boga pojawia się wątek zemsty, w której wykorzystuje swoje ponadprzeciętne umijętności, chociaż tam motywem była niewierność jego żony, a nie uwięzienie.

To właśnie Wolundrowi przypisuje się wykonanie wielu legendarnych mieczy, w tym Cortaina, należącego do Ogiera Duńskiego, wspomnianego w Pieśni o Rolandzie. Joyeuse’a, należącego do samego Karola Wielkiego, czy też Durandala, ostrza, który dzierżył wspomniany Roland. Te wzmianki umieszczają postać Wolundra w konkretnym punkcie w dziejach, a mianowicie pod koniec VIII wieku, chociaż zaraz podważymy sobie ten fakt. A jeśli chcecie poczytać więcej o Karolu Wielkim, jego kampaniach wojennych i o tym, jaki miał wpływ na początek Epoki Wikingów, zapraszam na mój blog, gdzie poświęciłem mu serię artykułów, a kolejne, o legendach związanych z jego żywotem, pojawią się w przyszłości. Wracając do przedmiotów wykutych przez Wolundra, to na pewno należy wymienić ostrze zwane Gramem lub Balmugiem, którego Sigurd użył do zabicia smoka Fafnira, a także magiczne pierścienie, które inny bohater sag, Thorstein, odzyskał z rąk ducha zwanego Sote. Z kolei kolczugę wykutą przez Wolundra miał nosić sam Beowulf, co z kolei umieszcza życie tego kowala dwa, albo trzy wieki wcześniej, i kolejny raz pokazuje, jak rozchwytywaną postacią był przez różnych artystów, bo każdy chciał nawiązać do jego rzemieślniczego geniuszu. A to tylko kilka przykładów, bo nawiązania do magicznych dzieł Wolundra trafiły do wielu legend, w tym do mitów arturiańskich.

Kowal Wolundr
ChatGPT 2025

Wolundr był znaną w swoich czasach postacią. Być może w jego osobie zachowały się wcześniejsze wierzenia i był półboską albo nawet boską istotą. Trop takich przypuszczeń widzimy w jego imieniu, które oznacza Rzemieślnika i może był archetypowym patronem kowalstwa. Jego wizerunek pod imieniem Welandu został uwieczniony na monetach z VII wieku, co przeczy, iż żył za czasów rycerzy Karola Wielkiego i zapewne przeniknął  dopiero później do frankijskich źródeł. Wskazuje to jednak, jak popularny był i każdy chciał móc poszczycić się tym wybitnym kowalem w swoim czasie. Historia Wolundra znana jest również z płaskorzeźb z tzw. Szkatułki z Auzon zwanej też Szkatułką Franksa, która jest artefaktem wykazującym dobitnie cechy synkretyzmu religijnego, albowiem są przedstawieni na niej Trzej Królowie, którzy przybyli do Jezusa, a także Wolundr oraz inne postaci i z sceny związane z tymi z chrześcijaństwem i rdzennymi, germańskimi wierzeniami. Historia Wolundra również znalazła się na chrześcijańskim krzyżu z Leeds, czym upodabnia ten zabytek do opisywanego przeze mnie krzyża z Gosforth.

Nazwą Kuźnia Waylanda Anglicy nazwali kopiec, który znajduje się Ashbury w Oxfordshire. Miejscowi wierzyli, że koń pozostawiony na noc przy mogile, wespół z ofiarą ze srebrnej monety, nazajutrz rano będzie odnaleziony podkuty, przez ducha kowala Waylanda. Ja tam jednak wierzę, że konia nie powinno się zostawiać samego na noc przy czyimś kurhanie, w trosce o bezpieczeństwo zwierzęcia.

Czemu chciałem opowiedzieć o Wolundrze? Bo był znanym bohaterem zamierzchłych czasów. Znaleziska ze Szwecji, Niemiec, poematy z Francji czy Islandii pokazują, jak bardzo rozpowszechnione były legendy o nim. Opowieści te łączyły ludy germańskie, niezależnie, jak je dziś nazywamy. A osobiście uważam, że jest mniej znaną obecnie postacią, stojąc gdzieś w cieniu popularnych Bogów i potworów. Jednak według mnie, jego historia jest bardzo ciekawa. Nie jest bohaterem nieskazitelnym. Dokonuje brutalnej i krwawej zemsty. Swoim geniuszem i niezłomnością osiąga jednak wolność, pomimo kalectwa, gdy opuścił swoje więzienie na skonstruowanych przez siebie skrzydłach wolności. Późniejsza, anglosaska wersja daje mu jednak szczęśliwsze zakończenie, gdy związuje się z córką swojego dawnego wroga.

Moneta z podobizną Wolundra
ChatGPT 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 5 czerwca 2026

Jörð - Bogini Ziemia

 


Thor jest jednym z najbardziej znanych Bogów w mitologii nordyckiej. Był władcą burz a także patronem rolnictwa oraz ogniska domowego. Ojciec Thora, Odyn, jest władcą Asgardu. Nazywany Wszechojciem, również i dziś jest rozpoznawalnym bóstwem. Jednak matka Thora, Jörð, stoi nieco w ich cieniu. Dlatego właśnie dziś chciałbym właśnie jej poświęcić temat.

Jörð była olbrzymką z Jotunheimu, krainy lodowych gigantów. Była córką Nott, Bogini Nocy, z jej drugiego związku z Annarem, o którym niewiele wiadomo, ale można przypuszczać, że był jednym z lodowych olbrzymów. Nott posiadała również dwóch synów z innych związków, Auðra, którego imię można tłumaczyć jako Dobrobyt, oraz Daga, czyli Boga Dnia. Obaj byli przyrodnimi braćmi Jörð. Więcej o Bóstwach Dnia i Nocy przeczytacie na moim blogu, ponieważ był już im poświęcony jeden temat.

Imię Jörð można tłumaczyć dosłownie się jako Ziemia. Etymologii tego słowa należy doszukiwać się w pragermańskim słowie erþō, z którego wywodzi się również współczesne angielskie earth. Jörð znana jest też pod mianami takimi jak Fjörgyn, co oznacza Krainę, lub Hlóðyn. Ten ostatni wariant jest podobny do czczonej przez południowych Germanów Hludany. Być może jest więc ich odpowiednikiem, tak samo jak Thor był wśród nich znany jako Donar. Jörð pojawia się także w kenningach, czyli poetyckich przenośniach z wikińskiej poezji. Nazywana jest Friðbjótr Fjallanna, czyli Niszczycielką Gór, co pokazuje, że natura potrafi nie tylko obdarowywać, ale także niepochamowaną siłą. Hlöðvina Miða czyli Przyjaciółka Mew a także Hlinar Móðir, czyli Matką Hlíny. Do samej Hlíny kiedyś sobie wrócimy, ponieważ niektórzy utożsamiają ją z Friggą, czyli inną oblubienicą Odyna, a inni z kolei widzą w niej ślad wiary w zupełnie inną Boginię.

Imię Jörð już samo w sobie daje wskazówkę, czemu dokładnie patronuje. Bo chociaż pochodzi z Jotunheimu, zaliczana jest w poczet nordyckich Bogiń. Jest opiekunką Ziemi samej w sobie, płodności ale i stabilności. Czyni ją to skandynawskich odpowiednikiem wielu Bogiń-Matek, których kult nierozerwalnie związany jest z czczeniem Ziemi. Nawet współcześnie mówi się o Matce Ziemi, która obdarowuje plonami, ale i zapewnia stabilność. Nasze życia toczą się właśnie na tej planecie, w tym środowisku i jest to wiedza i mądrość, którą widzieli już starożytni, niezależnie, pod jakim imieniem ją czcili. W Grecji była to Gaja, matka tytanów, jedna z pierwszych istot, która wyłoniła się z Chaosu. Dla Rzymian rolę tę przejęła Ceres, utożsamiana z Demeter, patronką wegetacji oraz rolnictwa… Albo Tellus, zwana Terra Mater, czyli dosłownie Matka Ziemia. W naszych słowiańskich stronach, była to Mokosz, której na pewno będę chciał poświęcić temat w przyszłości. U Celtów była to Danu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że na półwyspie Indyjskich wierzy się w Boginię Wód o tym samym imieniu, która była jedną z pierwszych istot we wszechświecie. W starożytnym Sumerze była to Ninhursag, Pani Gór, która miała swoim mlekiem karmić ludzkich władców, tym samym przekazując im boską moc. Nawet po drugiej stronie oceanu możemy spotkać taką postać, w inkaskich wierzeniach. Jest nią swojsko brzmiąca Pachamama, czyli dosłownie Matka Ziemia. Wszystkie te miana, patronowanie płodności, rolnictwu oraz nawet znaczenia imion wskazują na przedwieczny kult Bogini Matki w każdym zakątku świata.

Odyn jest Bogiem Niebios, Jörð tymczasem jest Boginią Ziemi. Pierwsze burze, które można zaobserwować po zimie, przypadają na okres wiosny. Nic więc dziwnego, że Skandynawowie przypisywali temu związkowi Nieba z Ziemią poczęcie burzy, piorunów, wiosennych ulew, a samą Jörð uważano za oblubienicę Odyna. Wiosną Ziemia zaczyna rodzić, rośliny się zielenią. W ten symboliczny sposób postrzegano, czemu po okresie zimy świat znowu budzi się do życia i czemu staje się płodny.

Odyn i Jörð prawdopodobnie mieli drugiego syna, Meiliego, ale wzmianka o nim i to dość skąpa, zachowała się tylko w jednym źródle. Niektórzy widzą w nim Baldura, ale również i ten temat rozwiniemy sobie w przyszłości.

W nordyckich sagach wybrzmiewa szacunek do Ziemi, do gleby, do natury. Warto o tym pamiętać, nie zapominać, że to ta planeta nas karmi. Bez niej ludzie, ani inne istoty, nie zaistnieliby w ogóle. Jednemu z rytuałów, w którym proszono Jörð o urodzaj, towarzyszyło wylewanie mleka i miodu na glebę, co stanowiło ofiarę dla tej Bogini.

Niestety, Jörð ma zginąć w dniu Ragnaröku. W przedostatnim zdaniu Gylfaginning  czyli Gylfa Omamienia jest powiedziane, cytując: Surtur rzuci ogień na Jörð/Ziemię i spali cały świat (nord. Surtr eldi yfir jörðina ok brennir allan heim). Kluczowe jest tu znaczenie imienia Jörð, czyli możemy rozumieć ten fragment iż spali ją osobiście, jako olbrzymkę, albo spali ją, jako personifikację Ziemi.

Ciekawostką jest, iż nawet współcześnie w językach norweskim, duńskim oraz islandzkim jej imię ciągle można ciągle spotkać w kilku słowach. Norweskie jordbær, czyli truskawka, to dosłownie Jagoda Jörð. Z kolei położna to po norwesku jordmor, czyli Matka Jörð, co podkreśla jej cechy związane z macierzyństwem. I ostatnie nawiązanie, jakie znalazłem, to jordfeste, czasownik oznaczający pochowanie kogoś, wyprawienie pogrzebu, a w dosłownym tłumaczeniu, Ucztowanie Jörð. Pokazuje to związek z Ziemią, kiedy ciało po życiu wraca do niej.

Podsumowując, Jörð to archetypowe przedstawienie Bogini Matki, Matki Ziemi. Nieważne, jak ją nazywano w różnych kręgach kulturowych. Zawsze patronowała tym samym aspektom - płodności, macierzyństwu, stabilności oraz rolnictwu. Może nie brała udziału w wielkich wydarzeniach i bitwach zamierzchłych czasów, ale jej siła to życiodajna moc. Bez niej, nie było by nas, nie było żadnych istot żywych.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie! 

piątek, 22 maja 2026

Fenrir


Fenrir
ChatGPT 2026

Loki, Bóg Oszustw, miał dość nietypowe potomstwo. Wśród niego znaleźć można ogromnego węża, który opasał swym cielskiem cały świat, jak i córkę o połowie ciała, która się rozkładała, ewentualnie była samym szkieletem. Innym jego dzieckiem był wilk Fenrir, który już został wspomniany przy temacie o Týrze, czy też o Garmie.

Fenrir był dzieckiem wspomnianego Lokiego i olbrzymki Angerbordy (nord. Angrboða – Przynosząca Smutek). Gdy wilk był mały, nie wyróżniał się niczym na tle innych przedstawicieli swojej rasy. Jako jedynemu z potomstwa Lokiego pozwolono zostać w Asgardzie (resztę, delikatnie mówiąc, wygnano). Z czasem Odyna zaczął niepokoić jego nienaturalny wzrost i agresywne zachowanie. Udał się po poradę do Norn, Bogiń Przeznaczenia. Te wygłosiły mu przepowiednię, w myśl której Fenrir sprawi wiele cierpienia i zabije samego Wszechojcia podczas Ragnaröku, Zmierzchu Bogów.

Angerborda i Fenrir
ChatGPT 2026

Jeden, jedyny Týr nie bał się w owym czasie Fenrira, karmił go i bawił się z nim (czym zyskał przydomek Karmiciel Wilka). Niestety, igraszki wilka powodowały coraz większe zniszczenia w Asgardzie, a obawy związane z przepowiedniami narastały. Postanowiono więc spętać wilka łańcuchem Leyding (pojawiający się w literaturze także jako Løding, Læðing). Syn Lokiego uznał, iż okowy nie są dla niego zbyt silne, tedy pozwolił pokornie nałożyć je na siebie. Nie omylił się. Przy pierwszej próbie zerwania, ogniwa pękły ku jego zadowoleniu i ku wielkim obawom Bogów, którzy uważali łańcuch za arcywytrzymały i niemożliwy do zerwania. Zlecono więc wykucie kolejnego, potężniejszego o nazwie Dromi, na który nałożono silne zaklęcia. Nim jednak powstał, Fenrir urósł jeszcze i zyskał więcej siły. Znów, bez obaw pozwolił na siebie nałożyć łańcuch. Otrząsnął się, napiął mięśnie i kopnął weń tylną łapą, tak, że ogniwa nie dość, że pękły, to poleciały na znaczną odległość. Spętanie wilka okazało się ponad siły Asów, a samo wydarzenie dało początek dwóm kenningom - að leysa úr Læðingi (nord. wyplątać się z Leydinga) oraz að drepa úr Drama (nord. wyrwać się z Dromiego), oznaczających wykaraskanie się z jakiejś niemożliwej sytuacji.

Nie mogąc samemu znaleźć rozwiązania na rosnącą potęgę Fenrira, Odyn wysłał posłańca, Skírnira, do Svartalfheimu, krainy krasnoludów, gdzie mieszkali najznakomitsi kowale we wszystkich dziewięciu światach. Ci stworzyli magiczną sieć (lub linę, wedle innej wersji) Gleipnir (nord. Otwartość). Ingrediencje, który posłużyły do jej wykucia były dość osobliwe. Użyto bowiem dźwięku stąpania kota, brody niewiasty, korzeni gór, ścięgien niedźwiedzia, oddechu ryby oraz ptasich wymiocin (lub wedle innej wersji, śliny). Później powiadano, iż tych  składników brakuje już na świecie, ponieważ większość została zużywa przed wiekami, właśnie do stworzenia sieci w kuźniach Niðavelliru.

Widar i Fenrir
ChatGPT 2025

Kiedy Asowie pokazali się Fenrirowi z siecią, ten wyczuł podstęp. Poprzednie łańcuchy były grube. Tym razem sznurki były nad wyraz cienkie i niepozorne. Na początku odmówił, jednak zaczęli go podpuszczać, iż w takim razie zapewne nie jest tak silny, by zerwać cienkie nici. Ambitny Fenrir chciał dowieść swojej potęgi, więc przystanął na wyzwanie. Tym razem jednak nie zgodził się bezwarunkowo na próbę. Zażądał, by jeden z Bogów wsunął w jego pysk rękę, dając mu gwarancję. Tylko Týr, jego opiekun zdobył się na odwagę, by włożyć swą prawicę między zęby wilka. A te były w tamtej chwili imponujące. Gdy Fenrir osiągnął dorosłość, mawiano iż jego rozwarta paszcza żuchwą sięga ziemi, a górą pyska sklepienia niebieskiego.

Gdy Gleipnir spoczął na wilku, ten zrozumiał swój błąd. Sieci nie dało się przerwać, nawet z jego siłą. W złości i poczuciu zdrady odgryzł Týrowi dłoń, przez to ten nosił od owego dnia przydomek Jednoręki (nord. Einhendr). Sieć przykuto łańcuchem Gelgia do skały Gioll na wyspie Lyngvi (nord. Wrzosowisko). Został jeszcze jego gryzący pysk. Niestety, nikt w Svartalfheimie nie miał kagańca w tych rozmiarach, to też Asowie wstawili weń miecz, tak iż głowica opierała się o język, a ostrze wbijało w podniebienie. Ilekroć Fenrir spróbowałby zamknąć pysk, wbijałby sobie koniec miecza. Nie mogąc zamknąć szczęki, ciągle sączył ślinę, która dała początek płynącej przez Jotunheim rzeki Von. Sama nazwa jest dwuznaczna, gdyż może określać zarówno Nadzieję i Oczekiwanie, jak i w pewnych kontekstach Pułapkę. Albowiem była to pułapka dla Fenrira, nadzieja dla Asów, iż zażegnali zagrożenie… Ale i nieuchronne oczekiwanie na dni ostateczne…

Odyn i Fenrir
ChatGPT 2026

Bogowie odetchnęli z ulgą, jednak ich zwycięstwo nie było wieczne. U kresu czasu, podczas Ragnaröku, Fenrir w konću wyzwoli się z Gleipnira. W walce na równinie Vigriðr Fenrir spełni swoje przeznaczenie, pokona i pożre Odyna. Wszechojca pomści jeden z jego synów, Widar. Wskoczywczy w paszczę wilka, opierając się nogą na żuchwie wilka podważy ramionami jego podniebienie. Gruby but (lub buty), które zawsze nosił, ochronią go przed kłami wilka i pozwolą rozerwać pysk bestii na dwoje. Dokona tego dzięki ponadnaturalnej silnie, nawet jak na boskie standardy. Uważa się bowiem, iż jest jednym z trzech najsilniejszy Asów, zaraz po synach Thora.

Tak oto zakończy swój żywot Fenrir, największy z wilków, syn Lokiego. Pytanie, jakie rodzi się w mojej głowie, to czy do tych zdarzeń doszłoby, gdyby Bogowie spętali Fenrira. Być może Týr, w końcu znalazłby sposób, by go poskromić. Tymczasem jego związanie, w którym uczestniczył jego własny opiekun, mogło zapoczątkować samospełniającą się przepowiednię, kiedy wilk w poczuciu zdrady zapałał chęcią zemsty wobec Odyna i jego rodu.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Fenrir#/media/File:Tullstorpstenen,_DR_271,Tullstorp_1-1,_Runristning_(cropped).jpg, data odczytu: 19.05.2026

Historia Fenrira przypomina inne stworzenie, czterookiego psa Garma. Ten również miał być związany łańcuchem, który pęknie, gdy po trzykroć zawyje głośno podczas Ragnaröku. Garm z kolei ma w ostatniej bitwie stanąć naprzeciw samego Týra. W pojedynku oboje nawzajem się zabiją. Co ciekawe, niektórzy przypisywali Garmowi, iż jego ojcem również był Loki. Stanowiło również tragiczną klamrę dla historii wcześniejszej przyjaźni Jednorękiego Boga i olbrzymiego wilka. Być może więc na pewnym etapie dziejów była to jedna istota, która następnie została opisywana osobno lub na odwrót – w pewnych regionach wiara w Fenrira i Garma została scalona w jedno.

Warto również wspomnień, że nim Fenrir został spętany, miał spłodzić dwa inne olbrzymie wilki – Skölla (nord. Zdradę) oraz Hatiego (nord. Nienawiść), które to oba nosiły przydomek Hróðvitniss (nord. Syn Słynnego Wilka). Ich przeznaczeniem jest dogonić u kresu świata Słońce i Księżyc, a następnie pożreć oba ciała niebieskie, ściągając na ziemię nieprzeniknioną ciemność podczas Ragnaröku. Jak więc widać, wszystkie trzy wilki symbolizowały wśród wikingów siły chaosu i zniszczenia.

Źródlo: https://www.researchgate.net/figure/Scene-from-Gosforth-Cross-England-10th-century-8-The-figure-3-represents-a-spearman_fig3_348575057, data odczytu: 19.05.2026

Do naszych czasów zachowało się kilka ciekawych przedstawień Fenrira, które wplotłem między akapity. Postać mitologicznego wilka inspiruje i dziś. Pojawił się w grach komputerowych Assasins Creed: Valhalla oraz God of War: Ragnarok. Jego imieniem został nazwany także pewien wilkołak z serii książek o Harrym Potterze – Fenrir Greyback.

Na dziś to tyle. Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 8 maja 2026

Muspelheim - Kraina Ognia

 

U zarania dziejów, po dwóch stronach Ginnungagapu, Przestrzeni Wypełnionej Magią, istniały dwa światy. Mroźna kraina mgieł, Niflheim oraz gorąca kraina ognia, Muspelheim. Dziś wyruszymy na wyprawę do drugiego z tych miejsc, niegościnnej ojczyzny ognistych olbrzymów. Cytując Eddę Poetycką, za tłumaczeniem Joachima Lelewela:

Przed wszystkim jednakże był Muspelhejm (świat ognia), jaśniejący i gorejący, nieprzystępny. Panuje w nim Surtur (czarny) słońce ruchawe iskrzy się na końcu jego miecza, przyjdzie on na końcu wieków wojować z bogi. Rzeki Eliwager, oddalały się od źródeł tak dalece, że trucizna, którą płynęły, krzepła, marzła, i przepaść ze strony północnej lodem wypełniała. Tym sposobem Ginnungagap (Przepaść czyli Próżna Przestrzeń) była w północy lodem i zziębłą mgłą wypełniona, południowa widoczna od błyskawic i jasności z Muspelhejmu wypływających.

Muspelheim
Copilot 2025

Z tego fragmentu dowiadujemy się, że Muspelheim leży na południe od Ginnungagapu, a jego władcą jest Surtur (Surtr), ognisty olbrzym. Być może to on kierował ciepłym wiatrem, który stopił lodowce Niflheimu u zarania dziejów. Te same lodowce były lizane przez kosmiczną krowę Audhumblę, o której już pojawił się materiał na tym kanale, a do którego przesłuchania zapraszam. Przytoczony fragment wspomina także, że Surtur przybędzie przy końcu świata, Ragnaröku, by walczyć z Bogami. Tworzy to klamrową kompozycję mitologii nordyckiej, w której świat zaczyna się i kończy w ogniu.

Zarówno Kraina Mgieł jak i Kraina Ognia leżały w korzeniach kosmicznego jesionu Yggdrasill. Muspelheim według Eddy był miejscem wypełnionym lawą i płomieniami, nieprzystępnym dla istot pochodzących z innych światów. To właśnie iskry i żar bijące od tych płomieni dały początek gwiazdom, które możemy dziś widzieć na nocnym niebie, kiedy Odyn oraz jego dwaj bracia, Willi i We, zaczerpnęli ich trochę i rozsypali po nieboskłonie. Ciekawostką jest fakt, iż w innym zakątku świata, w Ameryce Północnej, Indianie również wierzyli, że gwiazdy zostały rozsypane na niebie u zarania dziejów. O tym, jak powstały różne konstelacje i sama Droga Mlecza, opowiedziałem w temacie o Kojocie, do którego na końcu tego materiału zostawię odnośnik.

Surtur
ChatGPT 2025

Wracając do tematu Krainy Ognia, to etymologia nazwy Muspelheim nie jest do końca jasna, jednak literatura tradycyjnie wywodzi ją od słów Mund-Spilli Heim, co może oznaczać Krainę Niszczycieli lub Zniszczoną Krainę. Jego mieszkańcy nazywani byli też Synami Muspelu (staronord. Múspellssynir albo Múspellsmegir) Ognistymi Olbrzymami (staronord. Eldþursar lub Eldjötnar)  lub inaczej Niszczycielami (staronord. Rjúfendr). Studiując Eddę nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, czy te trzy nazwy odnoszą się do jednej rasy olbrzymów, czy może do trzech różnych rodzajów potworów z Muspellheimu.

Odniesienie do samego Muspelheimu możemy jeszcze znaleźć w poemacie Fjölsvinnsmá, czyli Pieśni o Fjjölsvinnie. Wspomniana jest tam postać imieniem Sinmara (w oryginale, Sinmöru). Przyjmuje się, że to imię nie jest pochodzenia nordyckiego, by może jest słowiańskie i powstało w późniejszych wiekach niż Edda Sturlusona. Rdzeń Mara wiąże się tradycyjnie z określeniem Widziadła, Zmory. Sinmara jest wymienia obok Surtura, przez co uważa się ją za małżonkę władcy Muspelheimu. Fjölsvinnsmál opisuje dalej, iż była ona posiadaczką broni o nazwie Lævateinn, która spoczywała w jej skrzyni zamkniętej na dziewięć zamków (liczba ta  nie jest przypadkowa i często przewija się przez całą mitologię nordycką). Nazwę Lævateinn można tłumaczyć jako Raniącą Różdżkę. Henry Adams Bellows utożsamia ją z gałązką jemioły, która zabiła Baldura, jednak tą teorię znalazłem tylko w jego pracach.

Sinmara
ChatGPT 2025

Synowie Muspelu ostatni raz pojawią się, kiedy ruszą na Asgard podczas Ragnaröku. Spróbują przejechać tęczowy most Bifröst. Most ten zarwie się pod kopytami ich koni. Ów opis wskazuje na fakt, iż w Muspelheimie występował jakiś rodzaj wierzchowca, być może ognistego konia. Te spośród olbrzymów, które będą w tym czasie na moście, spadną razem ze swoimi ognistymi końmi do rzeki. Reszta ruszy na równinę Vigriðr lub w innej wersji wyspę Óskópnir. Tam sam Surtur stanie do walki z bogiem Freyem i go zabije, a od jego miecza spłonie cały znany świat… By później narodzić się na nowo.

Na cześć Surtura nazwano kompleks wulkanicznych jaskiń Surtshellir w zachodniej części Islandii, na terenie największego pola lawowego w tamtym regionie, co podkreśla jego związek z ogniem. Z kolei szwedzki zespół Amon Amarth nazwał swój ósmy album Surtur Rising. Sam Surtur pojawia się także w komiksach Marvela oraz w opartym na nich filmie Thor: Ragnarok.

Muspelheim to niegościnne miejsce, jednak to także świat z którego płomienie stopiły lody Niflheimu, tworząc wodę. A bez wody nie powstałby świat żywych istot. To jednak także widmo zagłady, która czeka wszystkie światy w dniu Ragnaröku, gdy władca Muspelheimu, Surtur ruszy do boju.

Na dziś to tyle. Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 24 kwietnia 2026

O Wandzie, co upokorzyła Niemca


Wanda
Copilot 2026

Jakiś czas temu na moim blogu pojawiła się historia Króla Kraka. Dziś chciałbym opowiedzieć o jego córce, Wandze, rozliczając się z najbardziej popularną wersją historii o niej.

Nim jednak to się stanie, warto przypomnieć najbardziej kluczowe fakty z żywota samego Kraka. Najstarsze wzmianki o władcy pochodzą z XIII-wiecznej Kroniki Polski autorstwa Wincentego Kadłubka, chociaż tam tytułowany jest księciem, a nie królem. Krak zasłynął tam jako dowódca, który toczył bitwy z Galami i Rzymianami. Być może w tej opowieści rozbrzmiewają echa walk Samona z Frankami. Dwa artykuły poświęcone Samonowi i jego państwu znajdziecie na moim blogu. Zachęcam do ich przeczytania.

Wracając do Kraka, to po powrocie do kraju został władcą, wprowadzał reformy i ustanawiał prawa. Krak miał mieć trójkę dzieci, Kraka II, następnie drugiego syna, którego imię się nie zachowało i córkę Wandę. Jego ziemię terroryzowane były przez potwora zwanego Całożercą. Istota domagała się cotygodniowych ofiar w postaci konkretnej liczby bydła. Jeśli jej nie dostawała, pożerała tę samą liczbę ludzi. Synowie władcy wypchali bydlęce skóry siarką i podali stworowi, co przyczyniło się do jego śmierci. Nie, to nie była owieczka wypchana siarką. Obalamy kolejny mit. Niestety, między rodzeństwo wdarła się zawiść i Krak II by przypisać sobie wyłączne zasługi, zabił swojego brata, po czym skłamał ojcu, że ten zginął podczas walki z potworem. Po śmierci Kraka jego jedyny żyjący syn objął władzę, jednak nie nacieszył się nią długo. Chociaż szczegóły nie są znane, to prawda wyszła na jaw i bratobójca został wygnany z kraju. Następnie lud wybrał na swoją królową Wandę. Ponadto, na cześć zmarłego władcy, Kraka I, założono miasto na Skale Całożercy, która dziś znamy jako Wzgórze Wawelskie. Usypano także kopiec, który stoi po dziś dzień.

Kopiec Wandy przed wiekami
Wizualizacja Copilot 2026

I właśnie o Wandę się rozchodzi. Znana jest historia, że miała być wydana za Niemca, jednak wolała odebrać sobie życie, niż do tego dopuścić i rzuciła się do Wisły. Jednak taka wersja historii zawarta została dopiero w Kronice Wielkopolskiej, prawie sto lat później. I to z tym tematem chciałem się rozmówić. Kadłubek, biskup krakowski, przedstawia tę historię zgoła inaczej. W jego wersji Niemiec pojawia się pewien książę niemiecki, wtedy jeszcze bezimienny. Dopiero Jan Długosz trzy wieki później nadaje mu miano Rytygier i podaje, iż zwany był Tyranem Lemańskim. Co się tyczy samego przydomka, to przypuszcza się, że Lemański znaczy Alemański czyli Niemiecki, być może zostało nawet celowo przekręcone, albowiem XV wiek to były czasy walk z Krzyżakami. Po śmierci Kraka chciał zająć jego państwo. Jednak na czele zbrojnego oporu stanęła sama Wanda. Niemieccy żołnierze widząc jej urodę, odmówili walki z nią. Upokorzony Rytygier, którego żołnierze przestali słuchać, zaczął się modlić za Wandę i jej lud, a następnie w akcie rozpaczy rzucił się na własny miecz. Następnie, wojsko alemańskie miało skapitulować i poddać się rozkazom Wandy. Kronikarz przypisywał jej wiele zalet – miała przewyższać wszystkich pięknem, jak i mądrością, albowiem swoimi radami potrafiła wprawić wielu w zadumę.

Sama Wanda miała w tej wersji żyć długo i szczęśliwie, ale zmarła samotnie i bezdzietnie, bo ślubowała nigdy nie brać sobie męża. Wspomniałem już dziś o Kopcu Kraka. Istnieje jeszcze drugi kopiec, Kopiec Wandy, usypany we wsi Mogiła. Obecnie jest to część Nowej Huty. Wincenty Kadłubek nie wspomina o jego związku z Wandą, ten pojawia się dopiero w dziele Jana Długosza, przypisując mu miejsce pochówku władczyni. Późniejsza tradycja, którą na wstępnie odrzuciliśmy, uznaje, iż w tym miejscu wyłowiono ciało Wandy, kiedy utopiła się w Wiśle.

Wanda w pierwotnej wersji legendy jest postacią dobrą, mądrą ale i waleczną. Po wygnaniu swojego brata, lud wybrał właśnie ją na jego następczynię. Zadziwiała poddanych swoją mądrością, a kiedy kraj znalazł się w zagrożeniu, nie bała się stanąć na czele armii. Fakt, iż panowała aż do śmierci ze starości, pokazuje, iż jej rządy nie były zagrożone ani poddawane pod wątpliwość. Osobiście wolę tę wersję historii, niż o książnice rzucającej się do rzeki. 

Na dziś to tyle. Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 10 kwietnia 2026

Uktena - Rogaty Wąż


Kiedy opowiadaliśmy sobie na blogu o celtyckim Bogu, Cernunnosie, wspomniałem, iż przedstawiany był z dwoma rogatymi wężami siedzącymi mu na kolanach. Zaznaczyłem też, że pewnego dnia wrócimy do tego motywu, gdyż bliźniacza istota występuje w wierzeniach rdzennych ludów Ameryki. I nastał w końcu ten czas, że podejmiemy dalej wątek zapoczątkowany w 2024 roku. W tym miejscu zapraszam do odwiedzenia mojej strony, jeśli ktoś z Was nie miał jeszcze okazji poczytać o wspomnianym Cernunnosie. A teraz już przenosimy się za Ocean.

W wierzeniach wielu indiańskich plemion pojawia się Rogaty Wąż. Czirokezi znają go pod imieniem Uktena, Dakotowie z kolei jako Unktehi. Pojawia się także wśród innych ludów, głównie z regionu Wielkich Jezior, pod mianami takimi jak chociażby Awanyu, Gitaskog, Mazacoatl, Msi-kinepikwa czy Misi-ginebig. Te dwa ostatnie imiona w dokładnym tłumaczeniu oznaczają dosłownie Wielkiego Węża. Mazacoatl z kolei znaczy dosłownie Jeleniowęża, co odnosi się do jego wyglądu, gdyż  łączy gadzie ciało z jelenim porożem na głowie.  Na terenach stanu Alabamy wierzono, że istnieją cztery odmiany Ukteny, niebieska, czerwona, biała oraz żółta.

Uktena
ChatpGPT, 2025

Nim opiszemy sobie Uktenę, warto wspomnieć, że nie tylko Cernunnosowi towarzyszyły rogate węże. Sumeryjski Bóg Ningiszzida również posiadał trzech takich towarzyszy. Tak samo w greckiej mitologii pojawia się istota zwana Cerastes, będąca wężem o dwóch baranich rogach lub czterech mniejszych, bardziej ostrych, jak u kozy. Tym mianem nazwano gatunek żmii występujący na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. Kto wie, być może to on zainspirował starożytnych Greków do włączenia tej istoty do swoich wierzeń.

Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszego tematu, czy Ukteny. Czirokezi opisywali go jako wielkiego węża o ciele grubym jak pień drzewa. Miał być pokryty łuskami mieniącymi się wszystkimi kolorami tęczy. Dzięki skrzelom potrafi oddychać zarówno pod wodą, jak i nad jej powierzchnią. Jego głowę zdobiło poroże, okazałe niczym u jelenia. Czasami te rogi były opisywane jako bardziej podobne do bydlęcych. Mógł to być też pojedynczy róg, niczym u jednorożca. Jego czoło zdobił kryształ zwany Ulunsuti (Ulûñsû'tî), co tłumaczyć można jako Przejrzysty. Kamień miał mieć magiczną moc. Potrafił uzdrawiać, ale mógł ściągnąć też na kogoś, kto go zdobył nieszczęście i zgubę. Posiadacz zyskiwał wiedzę o tajemnicach życia i śmierci, mógł mieć dzięki niemu wgląd w świat duchów. Oczywiście, by go posiąść, pierw trzeba było pokonać Uktenę. Można było tego dokonać tylko poprzez celny strzał w serce Węża, który był jedynym słabym punktem na jego ciele. Na marginesie, czy nie przypomina Wam to innej historii o pewnym smoku? Wracając do  Ulunsuti, to kamień ten można uznać za przeklęty, gdyż by nie stracił swojej mocy, codziennie należało karmić go ludzką krwią. Co więcej, kryształ ściągał na posiadacza niekończące się nocne koszmary, które mogły przyprawić o obłęd. Pokazuje to, iż pozyskanie jego mocy musiało zostać okupione potworną ceną.

 

Uktena
Gemini, 2025

Najsłynniejsza historia Czirokezów o Ulunsuti opowiada, jak w bitwie z plemieniem Szawnisów pojmany został ich szaman o imieniu Âgän-uni'tsï. Czirokezi związali go, a następnie chcieli poddać torturom. Âgän-uni'tsï błagał o litość, obiecując, że jeśli nie zrobią mu krzywdy, zdobędzie dla nich magiczny kryształ Ukteny. Czirokezi zwrócili uwagę na fakt, że zmierzenie się z Rogatym Wężem oznacza pewną śmierć, na co szawniski szaman stwierdził, że nie boi się umrzeć. Wówczas wypuszczono go, pod warunkiem, że dotrzyma danego słowa. Skąd ta nagła troska o schwytanego jeńca, którego chwilę wcześniej chcieli torturować, to ja nie wiem. Uktena zamieszkiwać miał Wielkie Zamglone Góry, jedno z pasm Appalachów. Szaman szukał Rogatego Węża, aż w końcu znalazł pewną istotę. Był to też wąż, olbrzymi, większy od człowieka i cały czarny. Nie miał jednak poroża, więc Âgän-uni'tsï wyśmiał węża, że nie jest prawdziwym Ukteną i udał się na dalsze poszukiwania. Ja tam nie wiem, ale czułbym się na miejscu tego gada dyskryminowany. Nikt nie powinien być wyśmiewany ze względu na brak poroża. Nikt. Następnie szaman napotkał olbrzymiego grzechotnika, jaszczurkę, żabę, ale nic nie pasowało do opisu Ukteny. W końcu na górze Gahû'tï znalazł śpiącego Rogatego Węża. Najciszej jak mógł zszedł z góry. U jej podnóża zebrał sosnowe szyszki, ułożył z nich wielki krąg, a wewnątrz niego wykopał wielki dół. Następnie same szyszki podpalił. Âgän-uni'tsï wrócił na szczyt góry. Nałożył strzałę na cięciwę swojego łuku i jednym celnym strzałem przeszył serce Ukteny. Wąż się obudził i zaczął ścigać szamana, plując jadem i wyziewając toksyczne opary. Indianin zbiegł w dół zbocza i wskoczył do kręgu płonących szyszek. Uktena pluł jadem ile mógł, ale trucizna nie mogła pokonać bariery z ognia. Tylko jedna mała kropla jadu przedostała się do środka, parząc czoło Âgän-uni'tsïego. Uktena tracił siły, aż w końcu padł martwy od śmiertelnej rany. Wtedy szaman zawezwał wszystkie ptaki z okolicy i obwieścił im, że mogą ucztować na ciele Rogatego Węża. Zleciało się ich tyle, że po wszystkim nie zostały nawet kości Ukteny. Po siedmiu dniach Âgän-uni'tsï szukając kryształu w końcu go zobaczył. Jasne światło, silne nawet w nocy, w miejscu, gdzie pewien kruk coś upuścił po uczcie. To był Ulunsuti w całej okazałości. Âgän-uni'tsï starannie zawinął go w materiał i wrócił do plemienia Czirokezów, w którym został nowym szamanem. Ku przerażeniu Indian, w miejscu, gdzie jad Ukteny dotknął jego czoła, wyrósł mały wąż, który żył zrośnięty z nim tak długo, jak sam szaman. Z kolei w miejscu, w którym skonał Uktena powstało jezioro tak czarne, że kobiety z plemienia Czirokezów chodziły na jego brzeg barwić trzcinowe koszyki jego czernią.

Âgän-uni'tsï oraz Uktena
ChatGPT 2025

Jeśli chodzi o inne podania, to powiadano, że nawet sam wzrok Ukteny był niebezpieczny. Spojrzenie w oczy Rogatego Węża kończyło się oślepieniem albo nawet natychmiastową śmiercią. Tak więc miał coś wspólnego z europejskim krewniakiem, Bazyliszkiem. Niektóre podania mówią, że to nie same oczy, a blask Ulunsuti sprawiał, iż człek tracił wzrok lub nawet życie. Jeszcze inna wersja mówi, że jego wzrok hipnotyzował i człek miast uciekać, potulnie szedł na pożarcie przez Wielkiego Węża. Tak samo jego oddech był niczym zabójcze opary. Być może w ten sposób Czirokezi tłumaczyli sobie wdychanie metanu nad mokradłami, który jest toksyczny, a nawet śmiertelny dla człowieka, a który mógł się nad nimi wydobywać w formie gazu błotnego.

Uktena był mieszkańcem i strażnikiem wód. Uważano, że można go spotkać również w jaskiniach, które były postrzegane za przejścia między światem żywych i umarłych. Mówi się, że został stworzony przez Starych Ludzi, lub wedle innych źródeł przez tak zwanych Małych Ludzi, by walczyć z siłami niebios, uosabianymi z duchami lub z Ptakami Gromu. Inna wersja mówi, że Uktena miał za zadanie zabić samo Słońce. Nie da się więc ukryć podobieństwa do postaci z innych mitologii. Skandynawski Thor, reprezentujący niebiosa, walczący z mieszkającym w oceanie Jormungandrem czy też słowiański Perun walczący ze Żmijem. Zawsze jest to przedstawiciel niebios i piorunów walczący z wężokształtną istotą.

Podobnym stworzeniem do Ukteny jest Mishipeshu, olbrzymia hybryda pantery i węża, również z jelenim porożem na głowie. Także i ten stwór postrzegany jest jako strażnik wód, oraz tajemnic tego świata, jak i zaświatów. Być może wiara w obie istoty miała wspólne korzenie, a z czasem w różnych plemionach wyodrębniły się te dwa osobne opisy.

Podsumowując, Uktena to antropomorfizacja sił przyrody, zwłaszcza wody. Stanowi przeciwwagę dla sił niebios. Ale to także strażnik tajemnic i skarbów, przypominający na wielu płaszczyznach europejskie smoki. Dodajmy do tego motyw Rogatego Węża, który jak sobie wskazaliśmy, przewija się przez różne wierzenia, od Bliskiego Wschodu, przez Europę.

Cerastes
ChatGPT 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 27 marca 2026

Inugarulligaarjuit


Inuici to rdzenne ludy Arktyki. Postaci z ich wierzeń pojawiły się już na tym kanale, gdy opowiadaliśmy sobie o takich istotach jak Mahaha czy Akhiyyini. Noce polarne zapewne sprzyjały snuciu opowieści o rożnych istotach, które zamieszkują ten mroźny i surowy klimat. Dziś poznamy nowe stworzenie. Ufam, że nie połamię sobie języka, ale chciałbym Wam przedstawić Inugarulligaarjuita.

Inugarulligaarjuit, znany także lokalnie jako Inuraraq, Memegwaans, Tornit, Tuurit, Qalupalik, Ijiraat albo Inugarullit, to dosłownie Mały Człowiek. Ten sam rdzeń znajduje się w słowie Inuit, gdyż ta nazwa oznacza ni mniej, ni więcej, tylko Człowieka. A to tylko część z ich imion pod jakimi znany jest na terenach Alaski, Syberii czy Grenlandii. Ufam, że zrozumiecie, jeśli będę używał tego ostatniego imienia na potrzeby dzisiejszego materiału, w obawie przed realnym zagrożeniem połamania sobie języka. Inugarullit przejawiał cechy i wyrażał emocje podobne do ludzkich, stąd tez wśród Inuitów przekonanie, że nie wolno było na niego polować.

Inugarullici potrafili być zarówno pomocni, jak i złośliwi. Postrzega się ich jako strażników przyrody. Nie ma jednolitego opisu ich wyglądu, różnią się w zależności od regionu i plemienia, w którym o nich opowiadają, podobnie, jak już wskazałem, różnią się ich regionalne nazwy. Mogą być wysokości trzyletniego dziecka, a w innej części Arktyki zdecydowanie niżsi, lub wręcz odwrotnie. I podobnie, jeśli chodzi o ich twarze, w jednych regionach mówi się, że wyglądają jak ludzkie, ale w miniaturce, a w innych przypisuje im się zwierzęce oczy, kły, czy spiczaste uszy. Tak samo z ciałem, w zależności od plemienia, mogą nosić ubiór na modłę Inuitów, albo być małymi krasnalami, których całe ciało jest pokryte futrem.

Inugarulligaarjuit, ChatGPT 2025


Co jednak jest ich wspólną cechą, niezależnie od regionu, to nadnaturalna tężyzna, przewyższająca ludzką siłę. Widuje się ich noszących narzędzia czterokrotnie większe od nich samych lub polujących na renifery karibu. Są też niestrudzeni, bo potrafią godzinami a nawet dniami maszerować bez odpoczynku w niskich temperaturach. Zauważeni przez ludzi, mogą stać się niewidoczni lub zamienić się w jakieś zwierzę albo w element otoczenia, jak chociażby kamień, by się ukryć. Potrafią także z gracją i lekkością poruszać się po śniegu. Nie grzęzną w zaspach jak ludzie, a ich chód jest lekki i raźny. Skojarzenia w tym miejscu do Legolasa z Władcy Pierścieni są jak najbardziej na miejscu.

Inugarullici to istoty społeczne. Tworzyli plemiona, którym miała przewodzić starszyzna. Jest to o tyle istotne, że w takich samych plemionach i wioskach żyją sami Inuici. Tak więc wiara, iż również duchowi strażnicy przyrody w Arktyce żyją w podobnej cywilizacji, wskazuje na naturalną i pierwotną potrzebę zrzeszania się ludzi w większe grupy i że każdy ma swoje miejsce w społeczeństwie, a także na tym świecie.

Wspominałem, że oprócz patronowania nad przyrodą mogą mieć także bardziej psotną naturę. Znane są historie, w których Inugarullit wyprowadzał zagubione dziecko na manowce lub wręcz zwabiał do swojego lodowego domku w kształcie igloo. Z kolei wśród plemion Inuitów zamieszkujących wschodnią Kanadę wierzy się, że Inugarullitem może zostać dusza przodka danego plemienia. Taka istota jest dobroduszna i pomocna. Potrafi także wyleczyć chorobę, na którą zapadł człek, czy też uspokoić pogodę, jeśli ktoś zabłądził w burzy śnieżnej, a swoim zachowaniem i uczynkami zaskarbił sobie szacunek Inugarullitów. Potrafiły także pomagać ludziom w polowaniach, wskazując miejsca bytowania zwierzyny. Wśród plemienia Inuvialuitów, czyli Inuitów z zachodniej Kanady, znana jest historia, jak pewien zagubiony ślepy chłopiec został znaleziony przez Inugarullitów, następnie został przez nich odziany ciepło, nakarmiony i odprowadzony w pobliże ludzkich siedlisk.

Inugarulligaarjuit, ChatGPT 2025


Również współcześnie Inuici respektują Małych Ludzi. Miejsca uznawane za ich siedliska, są omijane, by nie naruszać spokoju Inugarullitów. Właśnie tym szacunkiem do magicznych istot i przyrody można zaskarbić sobie ich przychylność.

Podsumowując, Inugarullici przypominają wiele innych, niewielkich i magicznych stworzeń z różnych wierzeń, które już omawialiśmy sobie na blogu, jak Tusse, Vittry ze Skandynawii czy słowiańskie Polewiki i Domowoje. Potrafią być zarówno pomocne, jak i złośliwe. Jednak symbolizują jedność z naturą, więc są dokładnie takie jak ona, mogą wyrządzić szkodę, ale częściej obdarowują i pomagają, jeśli okaże im się szacunek. Na tle poprzednich gości z inuickich legend, czyli Mahahy oraz Ahkiyyini, na pewno wypadają bardziej przyjaźnie.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!