piątek, 6 lutego 2026

Złoto Ægira

 


Daikokuten - Bóg Szczęścia 大黒天



Dziś ponownie odwiedzimy kraj Kwitnącej Wiśni. Zachęcam do odsłuchania poprzedniego materiału o Japonii, a konkretniej, o Ptaku Gromu, Raicho. Tymczasem, przechodzę do nowego tematu. A jego bohaterem jest Daikokuten.

Daikokuten, znany też jako Daikoku, jest Bogiem szczęścia i bogactwa. Nie jest jedyny. Należy do gronowa zwanego Shichi-Fukujin, czyli Siedmioro Bogów Szczęścia. Nie są to istoty z rdzennych wierzeń japońskich. Część z nich została zaadaptowana z mitów chińskich, a część z buddyjskich, w tym Daikokuten właśnie. Prawdopodobnie stał się japońską wersją hinduskiego bóstwa Mahakali, połączonego ze wcześniejszą osobą japońskiego Boga Ōkuninushiego. Powód był dość nietypowy – imię  Ōkuninushiego (大国主) a raczej pierwsze dwa znaki zapisane w nim, można przeczytać jako Daikoku (大国). Jest więc przykładem Bóstwa synkretycznego, czyli powstało z połączenia dwóch systemów wierzeń, w tym wypadku buddyzmu oraz shintoizmu. Inne, ciekawe przypadki synkretyzmu religijnego możecie znaleźć na moim blogu w tematach takich, jak o Lokim z Kumbrii oraz o krzyżu z Gosforth. Wróćmy jednak do japońskiego Daikokutena.

Takarabune
ChatGPT, 2025


Siedmioro Bogów Szczęścia podróżowało na statku zwanym Takarabune, co tłumaczyć można na Statek Pełen Skarbów. Jego dziób był w kształcie głowy smoka, a na pokładzie pełno było złota oraz innych magicznych przedmiotów, takich jak czapka-niewidka czy worek, który zawsze sam napełniał się monetami. Nie ukrywam, chciałbym taki. Jak ktoś z Was wie, gdzie można go kupić, dajcie mi znać w komentarzach. Wracając do Shichi-Fukujin, zgodnie z ich nazwą, mieli przynosić swoim wyznawcom bogactwo, szczęście oraz powodzenie w przedsięwzięciach.

Co się tyczy samego Daikokutena. Jego imię można tłumaczyć jako Wielki Czarny Bóg. Nie chodzi tu jednak o Ciemność, albo Zło. Ot, po prostu o nawiązanie do Czerni, jako koloru. Jedną z poszlak, czemu tak może być, przytoczymy sobie później. Najczęściej przedstawia się go w myśliwskim, dworskim bądź rolniczym odzieniu. Nosi czarną czapkę. W ręce dzierży złoty młotek Uchide-no-Kozuchi, dosłownie tłumacząc Uderzający Mały Młotek. Jest to młotek szczęścia, który spełnia życzenia. Często przedstawia się go stojącego na workach ryżu, a więc symbolu dobrobytu i dostatku. Może też mieć taki worek ryżu zarzucony na plecy. Towarzyszyć mu może szczur, albo kilka szczurów, a także biały zając – zwierzęta symbolizujące szczęście, a także płodność. To inna domena Daikokutena – jest też patronem płodności. Innym jego symbolem jest daikon, zbieżność nazw nie jest przypadkowa. Jest to rzodkiew japońska, znana także jako Narzeczona Daikoku.  

Fuku-Nusubi
ChatGPT, 2025

Z Daikokutenem wiąże się dziwny zwyczaj Fuku-Nusubi, czyli Szczęśliwej Kradzieży. Jeśli ktoś ukradnie wizerunek tegp Boga i nie zostanie przyłapany, to zyska jego szczęście i jego powodzenie różnych przedsięwzięć zwiększy się. Cóż, nie komentuję. Ja to wolałbym, by nikt mi nic nie kradł. Co ciekawe, jedno z towarzyszących Daikokutenowi zwierząt, szczur, ma swoją porę dnia, a raczej nocy. Godziną szczura nazywa się czas mniej więcej od 23:00 do 1:00 w nocy. Zapewne to jedna z ulubionych pór złodziei. W tym miejscu warto wrócić do jego imienia, Wielkiego Czarnego Boga. Być może Czerń, to także symbol nocnej pory. Jednocześnie warto podkreślić, że sam Daikokuten nie był i nie jest patronem złodziei.

Podobizny Daikokutena były powszechnie umieszczane w kuchniach. Szczególną czcią obdarzali go także rolnicy, jako iż był bóstwem urodzaju. Być może stąd reprezentowanie go z workami ryżu. Ponadto, w tradycyjnych, japońskich, drewnianych domach główny filar wspierający konstrukcję nazywany jest Daikoku-bashira, co pochodzi właśnie od imienia Boga szczęścia.

Najważniejszą świątynią poświęconą Daikokutenowi, a raczej Ōkuninushiemu, jest Izumo-Taisha w prefekturze Shimane. Świątynia ta jest rytualnie rozbierana i odbudowana w tym samy drewnianym stylu. Ostatnia tak przebudowa miała miejsce w 1744 roku.

Ōkuninushi
Copilot, 2025

W średniowieczu istniał zwyczaj, iż żebracy chodzący od domu do domu i proszący i datki oraz żywność, przebierali się za Daikokutena. Zwyczaj ten zwany był Daikoku-mai, czyli Taniec Daikoku, gdyż tacy żebracy często się popisywali, tańcząc i śpiewając, by w ten sposób zarobić na grosz. No, mówiąc dokładniej, nie na grosz, a na japońskiego jena.

Jeśli już jesteśmy w temacie pieniędzy, jeszcze jedna. Pierwsze papierowe banknoty w Japonii wprowadzono do obiegu w 1885 roku. Znalazł się na nich właśnie wizerunek Daikokutena, jako Bóstwa bogactwa.

A czy Wy znaliście tego wesołego Boga? Kiedy pierwszy raz przeczytałem o nim i o dziedzinach, którym patronuje, zdał mi się bardzo pozytywną postacią, dlatego chciałem przybliżyć go na moim blogu i kanale. Zachęcam do pozostawiania komentarzy z przemyśleniami, co o nim sądzicie.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 30 stycznia 2026

Sigurd Hring

Harald Wojenny Ząb
ChatGPT


Harald Wojenny Ząb wsławił się jako wielki wojownik i długowieczny władca Danii. Podania, zapewne przesadzone, przypisywały mu zbliżanie się do wieku stu pięćdziesięciu lat. Wedle jednej z wersji zaproponował swojemu siostrzeńcowi, władcy Szwecji, wojnę, by stworzyć sobie okazję do śmierci w wojnie. Wedle innej, to sam Odyn, Wszechojciec, zaczął psuć relację obu krewniaków, by doprowadzić do konfliktu. Niezależnie, jak do tego doszło, wojna miedzy Danią a Szwecją wybuchła.

Sędziwy Harald był na starość ślepy. Opisy jego stanu zdrowia wskazują, iż cierpiał także na chorobę Parkinsona. By móc walczyć osobiście kazał przymocować się do bojowego rydwanu a dwa miecze przywiązać do dłoni. Wojenny Ząb stoczył wiele bitew, lekce sobie ważąc niebezpieczeństwa. Nieraz ruszał w bój w zdobnych szatach, bez zbroi, albowiem wierzył w przepowiednię, którą usłyszał za młodu – żadne żelazo nie mogło go skrzywdzić. I tak też się stało. W bitewnej zawierusze śmiertelny cios spadł na niego, kiedy jeden ze szwedzkich wojowników uderzył go drewnianą pałką w kark.

Pogrzeb Haralda Wojennego Zęba
ChatGPT

Kiedy wieści o śmierci Haralda dotarły do szwedzkiego władcy, ten nakazał przerwanie walk. Rozlew dalszej krwi nie był potrzebny. Następnego dnia odnalazł ciało swojego wuja i urządził mu uroczysty pogrzeb, podczas którego spalono ciało Wojennego Zęba na stosie. Następnie objął we władanie również Danię, której to tron stał pusty po śmierci Haralda. A imię jego było Sigurd Hring i to właśnie jego losy sobie dziś omówimy.

Wedle Saxo Gramatyka Sigurd miał być synem szwedzkiego władcy Ingjalda. Jednak inne źródło, Saga o Herwerach, za ojca Hringa uznaje niejakiego Randvera, brata Wojennego Zęba (co czyniłoby Sigurda bratankiem, a nie siostrzeńcem duńskiego władcy). Po objęciu tronu Danii miał poślubić królewnę Alfhild, córkę króla Gandalfa Alfgeirssona z małego norweskiego państewka Alfheim. Ze związku urodził się syn Ragnar, o którym na pewno opowiemy sobie więcej na blogu.

To za jego rządów powstać miało jedno z największych portowych miast Skandynawii, Hedeby, rozwinięte następnie przez Godfreda w IX wieku. Sigurd sprawował też piecze nad terenami podbitymi przez Haralda. Miał kontynuować tradycję zbierania daniny z terenów w Anglii. Nie obyło się bez rozlewu krwi, gdyż po śmierci Wojennego Zęba Anglicy zrzucili duńskie jarzmo i Hring musiał upomnieć się o daniny zbrojnie. Kampanię wygrał. Jednak kiedy zaczął się starzeć, jego wpływy słabły. Władcę w Nortumbrii przejął Æthelbreht, po którym państwo odziedziczyli jego synowie Ama oraz Ælla (który również pojawi się na blogu, a jego los jest nierozerwalnie związany z losem wspomnianego Ragnara).

Wiadomo też, że Sigurd zaangażował się w konflikt w Norwegii, kiedy synowie Gandalfa (nie, nie czarodzieja), a jego szwagrowie, poprosili o pomoc w walce z władcą Vestfold. Niestety, źródła urywają się, więc ciężko opisać dalszy przebieg zdarzeń. Wiadome jest, że Sigurd wyprawił się do Norwegii, już jako wdowiec, po śmierci swojej żony Alfhild. Tam miał spotkać młodą Alfsolę (nord. Elfickie Słońce), w której od razu się zauroczył. Jej bracia jednak nie chcieli wydać swej siostry za podstarzałego wówczas króla i stoczyli z nim bitwę. Obaj zginęli. Niestety, nie otworzyło to drogi Haraldowi do małżeństwa z Alfsolą, gdyż przed walką jej bracia otruli ją, by nawet na wypadek swej porażki udaremnić niechciany ślub. Harald całej trójce rodzeństwa wydał uroczysty wikiński pogrzeb. Ułożył ich ciała na statku, który skierował na morze i spalił. Sam Sigurd został ciężko rany w bitwie. Ponieważ był sędziwy, zarządził by i dla niego przygotowano pogrzebową łódź. Kiedy pokład zapłonął, rzucił się na wbity w pokład miecz, przebijając się na wylot. Tak dokonał żywota, a władzę po nim miał przejąć jego syn, Ragnar.

Sigurd Hring
ChatGPT

W całym artykule nie podałem ram czasowych życia Sigurda… Gdyż takowe nie istnieją. Jego życie, podobnie jak żywot Haralda Wojennego Zęba, umieszczane jest gdzieś od końcówki VII wieku aż do początku wieku IX. Uważa się go za na półlegendarnego króla. Średniowieczne teksty często myliły jego imię z Sigfredem z czasów duńskiej wojny domowej. Być może więc był ten drugi był częściową inspiracją dla stworzenia podań o Hringu. Być może też szwedzki władca łączył w sobie elementy biografii kilku innych królów lub tak naprawdę żył pod innym imieniem niż to, które zapisało się później w historii. Jego przydomek występuje pod różnymi wersjami – Hring, Ring, Ringo. Wszystkie jednak, nawet współcześnie, oznaczają to samo – Pierścień. Jak jednak uzyskał to miano? Ta historia nie zachowała się do naszych czasów.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 16 stycznia 2026

Ahkiyyini - Upiorny Tancerz

 



Jakiś czas temu poznaliśmy Mahahę z inuickiej mitologii. Dziś wracamy do wierzeń Eskimosów. Odzwierciedlają one chłodny, surowy i przez dużą część roku mroczny krajobraz, w którym żyją te rdzenne ludy Arktyki.

Bohaterem naszego dzisiejszego tematu jest Ahkiyyini, znany szczególnie wśród plemion z okolic Alaski. Był to upiorny, poruszający się szkielet o wielkiej mocy. Znany był ze swojego dzikiego tańca. Kiedy zaczynał pląsać, jego ruchy wywoływały trzęsienia ziemi i fale wdzierające się głęboko w ląd. Mówiąc japońskim nazewnictwem, fale tsunami. Takie fale są nie tylko groźne dla ludzi znajdujących się na wybrzeżu ale także dla łodzi i statków, ponieważ pojazdy takie mogą być rozbite o brzeg i skały.

Ahkiyyini
ChatGPT


Mówi się, że Ahkiyyini zostaje człowiek, który kochał muzykę i taniec za życia, a ta miłość nie ustała nawet po śmierci. Co ważne, jego życie musiało zakończyć się tragicznie i nigdy za życia nie mógł nacieszyć się muzyką i tańcem tyle, ile by chciał. To też powoduje jego powrót z zaświatów w tej upiornej formie. Nie jest pojedynczą istotą, wielu ludzi może zamienić się w Ahkiyyini po śmierci. Liczba etatów w tej roli nie jest ograniczona, tak więc doniesienia o ich spotkaniach mogą pochodzić z różnych miejsc w tym samym czasie.

Inna wersja historii mówi, że Ahkiyyini był uzdolnionym muzykiem, który lubił się popisywać i wpadać w samozachwyt nad własnymi melodiami. Pewnego dnia wyzwał na taneczny pojedynek szamana, którego chciał upokorzyć. I trafił na godnego siebie przeciwnika, bo taniec szamana został lepiej odebrany przez plemię, przed którym występowali. Wtedy też, by dać młodemu samochwale nauczkę, szaman przemienił go czarami w ożywiony szkielet.

Oprócz tańca znany jest także z gry na instrumentach, które tworzy z kości, wyjętych ze swojego własnego ciała. No normalnie człowiek orkiestra i to dosłownie. Stąd też wśród inuickich rybaków strach przed muzyką. Wierzono, że usłyszenie melodii przed wypłynięciem lub w trakcie rejsu może zwiastować zbliżający się kataklizm. Eskimos, słysząc takie odgłosy, powinien jak najszybciej kierować się do brzegu, a będąc na nim, uciekać w głąb lądu. W niektórych wersjach legendy jego muzyka hipnotyzowała ludzi i zmuszała do tańca, którego nie potrafili przestać. Tacy żeglarze zaczynali w niekontrolowany sposób pląsać, pozwalając, by wiatr zniósł swobodnie pływający statek i rozbił go o skały. Jeśli hipnozie ulegli ludzie na lądzie, mogli tańczyć bez końca, do wyczerpania i śmierci, albo tanecznym krokiem iść w stronę brzegu, by wbrew swojej woli utopić się w lodowatych wodach Arktyki.

Arktyka
ChatGPT


Oprócz muzyki i dudnienia od jego tupania, samego Ahkiyyini można było zobaczyć. Objawiał się jako wysoki szkielet, a jego kości promieniowały światłem podobnym do gwiazd widzianych na nocnym niebie.

Historia o Ahkiyyini uczy pokory wobec nieprzewidywalnych sił natury, których nie warto lekceważyć oraz by zachować czujność w obliczu zmieniającej się sytuacji na morzu. Z kolei wersja o konkurowaniu z szamanem uczy także pokory, gdyż za pychę możemy zostać ukarani.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!