piątek, 20 lutego 2026

Nidhogg - Gryzący Strach

 

Nidhogg
ChatGPT 2025


W skandynawskich wierzeniach istnieje dziewięć światów zamieszkałych przez rożne istoty żywe… No, i nie tylko żywe. Wśród tych krain jest Niflheim, Świat Mgieł. Był on przedsionkiem zaświatów, Helheimu. To mroczne i chłodne miejsce. Stanowił jednak dom dla pewnej straszliwej i niszczycielskiej istoty, która będzie bohaterem dzisiejszego tematu.

Mowa o olbrzymim potworze Nidhoggu (nord. Níðhöggr), którego siedliszczem była Niðafjöll, Mroczna Góra w podziemnym świecie. W Eddzie Poetyckiej opisywany jest jako mroczny i latający smok. Jego imię próbuje się tłumaczyć na różne sposoby. Na blogu, w materiale o nordyckich zaświatach, do którego przeczytania zachęcam, zdecydowałem się na wersję Napastnik, Który Napiętnuje, jednak inne tłumaczenia wskazują na Napastnika w Ciemnościach albo Gryzącego Pod Ziemią albo Gryzący Strach. Ciekawostką jest, iż przedrostek níð, występujący w jego imieniu, wikingowie używali także, by piętnować osoby pozbawione honoru lub wyjęte spod prawa. Wracając jednak do Nidhogga, wszystkie te miana pasują do tej bestii, gdyż przez większość czasu zajmował się pogryzaniem korzeni kosmicznego jesionu Yggdrasil, by strącić z czubka tego drzewa Wielkiego Orła. Między smokiem a ptakiem dochodziło do napięć, gdyż wiadomości między nimi przenosiła wiewiórka Ratatosk. Gryzoniowi przypisuje się złośliwość i celowe przekręcenia słów obydwu istot, by podsycić konflikt między nimi. A przez te waśnie, Nidhogg dążył do uszkodzenia Yggdrasilla, co mu się w końcu uda, w dniu Ragnaröku, Zmierzchu Bogów. I mamy tu wyjaśnienie, dlaczego niektórzy tłumaczą jego imię jako Gryzący Pod Ziemią albo Gryzący Strach.

Pałac w Náströndzie
ChatGPT 2025


Z kolei o Napastniku, możemy mówić w kontekście jego żądnej krwi natury. Kiedy zawył czterooki ogar Garm, smok wiedział, że w świecie śmiertelników rozegrała się jakaś bitwa i krew poległych wsiąknie w ziemię, a następnie skapywać będzie do Niflheimu. Odstępował tedy od podgryzania korzeni Yggdrasilu i spijał czerwoną posokę. Napastował także dusze osób, które trafiały do jednego z najgorszych miejsc w nordyckich zaświatach, które niczym te z Boskiej Komedii Dantego, dzielą się na wiele zakątków, lepszych i gorszych, bardziej przyjaznych i tych bardziej wrogich. Tym bodaj najgorszym był pałac w Náströndzie, która nazwa oznacza Wybrzeże Umarłych. Opisywano go jako miejsce wielkiego zła i ciemności. Ściany tego przybytku zbudowane były z żywych węży, które kąsały potępione dusze. Ponadto, potępieni cierpieli męki wiecznego chłodu, a jednocześnie pieczenia od jadu węży, który skapywał nań ze sklepienia. Trucizny gromadziło się tyle, że wypełnia także dno wnętrza Náströndu, tworząc upiorny basen, w którym dusze musiały brodził po pas. Do tego niewątpliwie mało urokliwego miejsca można było trafić zabijając za życia dziecko lub dopuszczając się zdrady, co w wierzeniach wikingów było wyjątkowo piętnowanym grzechem.

I to wkracza Nidhogg, cały na czarno, który podchodził pod Náströnd i zjadał potępione dusze. Gryzł, przeżuwał i wypluwał. Łamanie kości i rozszarpywanie ciała nie kończyło się jednak śmiercią, pomimo iż było niewątpliwie bolesne. Dusze z Náströndu mogły doznawać takich katuszy wielokrotnie, aż do dnia Ragnaröku. Bowiem i Nidhogga nie ominie jego przeznaczenie i zginie podczas Zmierzchu Bogów. Przynajmniej tak mówi jedna interpretacja.

Nidhogg podczas Ragnaröku
Copilot 2025

Za Eddą Poetycką w przekładzie Eysteinna Björnssona:

Þar kømr inn dimmi
dreki fljúgandi,
naðr fránn, neðan
frá Niðafjöllum.
Berr sér í fjöðrum
—flýgr völl yfir—
Níðhöggr nái—
nú mun hon søkkvask.

 

Nadlatuje mroczny smok

Lśniąca żmija

z Mrocznej Góry.

Niesie między piórami

– przelatując nad lądem –

Trupy Nidhogga, które zrzuca 

Teraz niech utonie.

Dwuznaczne jest określenie Trupy Nidhogga, które zrzuca. Czy oznacza to, że rozpęta piekło i będzie ciskał ciałami swych ofiar podczas tej decydującej dla świata bitwy? A może zrzuci je metaforycznie, niczym emocjonalny ciężar lub poczucie winy? Być może u kresu świata zrozumie, że wieści, które do niego docierały. za pośrednictwem Ratatoska. były przekręcane i cała jego nienawiść oparta była na kłamstwie. A zatem, czy tak, jak świat po Ragnaröku się odmieni, może jest i szansa dla Nidhogga? Tu zostawiam pole do interpretacji Wam, czy te wersy wieszczą jego śmierć, czy odkupienie. A może i jedno i drugie?

Nidhogg jest symbolem chaosu i zniszczenia, uosobieniem tego, co zagraża całej strukturze Wszechświata reprezentowanego przez drzewo Yggdrasil. Ale jest też, niczym Szatan z hebrajskich wierzeń, katem złych i potępionych dusz. Nie ma bowiem życia bez śmierci. Nie ma stworzenia bez zniszczenia. I coś, w co chciałbym wierzyć, nie ma zbrodni bez kary.

Współcześnie Nidhogg zawitał do gry God of War: Ragnarok, gdzie jest jednym z bossów, z którymi musi zmierzyć się Kratos.

Nidhogg w Gimle...
Copilot 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 13 lutego 2026

Gimle - Niebo


 


Rusałki



Dziś wracamy na słowiańskie ziemie, by poznać kolejną istotę z rodzimych wierzeń. W lasach i nad brzegami jezior drzewiej można było spotkać urodziwe dziewczyny. Jednak niech wygląd Was nie zwiedzie, ponieważ nie były one żywymi istotami. Mowa o rusałkach, którym będzie poświęcony dzisiejszy temat.

Rusałkami stawały się panny, które zmarły tragicznie przed zamążpójściem, chociażby poprzez utopienie się. Następnie wracały do świata śmiertelników, objawiając się ludziom w pobliżu zbiorników wodnych lub w lasach pod postacią młodych i pięknych dziewczyn, o długich, rozpuszczonych włosach. Te włosy mogły zdradzić ich prawdziwą naturę, gdyż z bliska mieniły się nienaturalnym, zielonym odcieniem. Innym znakiem, który je zdradzał, były odciski stóp. Pomimo, że człek widząc je, był pewien, że mają delikatne, dziewczęce nogi, ślady, które po nich zostawały na brzegu wyglądały jak ślady gęsi. Często pojawiają się w wiankach z kwiatów, który był tradycyjnym nakryciem głowy panien przez ślubem. Stąd też o kobiecie zamężnej mówiło się, iż straciła wianek. Rusałki mogły być odziane w białe suknie, półnagie lub pojawiać się całkowicie nago. Dziewczyna porwana przez inne rusałki mogła także zostać zamieniona w jedną z nich. Jeśli jej rodzina szukała jej i znalazła po niej jeno jej wianek, a sama krewna zniknęła na dobre, za takie uprowadzenie obwiniano właśnie rusałki.

Rusałki
Copilot


Swym wyglądem kusiły młodych mężczyzn i zwabiały ich do tańca, który trwał tak długo, aż nieszczęśnik umierał z wycieńczenia. Potrafiły także załaskotać ofiarę na śmierć lub utopić w jeziorze, którego brzegi nawiedzały. Często można było zaobserwować je, jak tańczą w grupie. Taki taniec hipnotyzował obserwatorów, wabiąc ich bliżej. A gdy już mężczyźni znaleźli się zbyt blisko, byli porywani we wspomniany śmiertelny taniec. Istniał jednak cień szansy, by się z niego uwolnić. Czasami się zdarzało, że rusałka zadawała zagadkę swojej ofierze. Jeśli młodzieniec zachował się rozsądnie, oparł się zauroczeniu i co ważniejsze, wykazałaś się mądrością, poprawnie odpowiadając na zagwozdkę, rusałka puszczała go wolno.

Jeśli chłopak wykazał się do tego sprytem, i oprócz wyjścia żywym z takiego mistycznego spotkania, udało mu się ukraść wianek rusałki, zyskiwał magiczny artefakt. Tak przynajmniej wierzyli południowi Słowianie z Bałkanów.

Rusałka i młodzieniec
Copilot

Powiada się iż istoty te nie lubiły gorzkiego zapachu piołunu, dlatego by się przed nimi uchronić, dobrze było mieć jego liście przy sobie. Szczególną uwagę należało zachować podczas tak zwanego Rusalczego Tygodnia, o którym wspominał już Jan Długosz, a który obchodzony był w czerwcu. Wierzono, że właśnie wtedy rusałki są wyjątkowo aktywne. Nie należało wtedy rozwieszać prania, by jakaś rusałka się w nie zaplątała, co ściągnęłoby na ludzi jej gniew. Tak samo podczas Rusalczego Tygodnia nie można było kąpać się w jeziorach i rzekach, by nie kusić losu. Obrzędy te obchodzone były na terenach Białorusi, Rosji i Ukrainy jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym.

Z kolei, by je udobruchać, zostawiano na brzegach jezior chleb i sól, jako poczęstunek dla tych magicznych istot. Ponoć również spuszczenie wzroku na ziemię i nie patrzenie rusałce w oczy, mogło uchronić przed zauroczeniem i porwaniem do śmiertelnego tańca. Można także było nosić przy sobie coś czerwono. Jak już wiemy, ten kolor odstraszał także inne stwory, jak opisane na moim blogu mamuny, czy licho, o którym powstał już materiał na tym kanale. Zachęcam do zapoznania się z materiałami o tych istotach, a teraz wróćmy do tematu rusałek.

Istniały także dobre strony rusałek. W wielu miejscach krążyły historie, jakoby zagubione dzieci, czy też, gdy zostały zaatakowane przez dzikie zwierzęta, zostały uratowane przez te duchy i odprowadzone bezpieczne w pobliże ludzkich siedlisk. Rusałki miały bowiem nie krzywdzić dziatków. Powiadano także, że jeśli w jakimś miejscu zaobserwowano rusałki, to w tej okolicy będzie urodzaj, gdyż ich magiczne moce sprawiały, że ziemia stawała się bardziej płodna. Tak samo podczas Rusalczego Tygodnia często odprawiano rytualne tańce wokół chorych, bowiem w tym magicznym czasie łatwiej było wypędzić chorobę.

Rusałki
Copilot

Uważa się, iż samo słowo rusałka powstało dość późno i wywodzi się z łacińskiego słowa rosalia oznaczającego święto róż. Miało rzekomo nawiązywać do uroczystości, podczas której pewnej nimfie, a więc istocie podobnej do rusałki, składano ofiary z róż. Innego źródła dopatruje się pochodzenia tej nazwy w słowie rusa, oznaczającego coś jasnego lub świecącego. Nie da się jednak ukryć, że słowiańskie rusałki podobne są do nimf, czy syren z innych wierzeń. Najstarsza wzmianka o rusałkach, która zachowała się do naszych czasów, to graffiti na ścianie Soboru Mądrości Bożej w Nowogrodzie Wielkim, który to napis datuje się na XI wiek.

Z rusałkami utożsamia się także inne istoty, często uważając ich nazwy za synonimy tych pierwszych. I tak oto mamy boginki, brzeginie, dziwożony, kupałki, łaskotałki, ta nazwa niewątpliwie nawiązuje do tortur, jakie stosowały na młodzieńcach. Następnie majki, mawki, wodne panny lub żony, wodiany czy wiły. W przyszłości część z tych istot również sobie omówimy, gdyż wedle podań z różnych regionów, rozróżniało je od rusałek.

Pamięć o rusałkach jest ciągle żywa. Przytoczmy sobie kilka przykładów, gdzie można się spotkać z nimi. Mianem rusałek obecnie nazywa się kilka odmian motyli, dobrze znanych z polskich łąk i pól. Z kolei w opowiadaniach Andrzeja Sapkowskiego o wiedźminie, Geralt mylnie bierze pewną bruxę za rusałkę. Rusałki zawitały także do cyklu gier Heroes of Might and Magic. Na marginesie, trzecia część tej gry jest najlepsza. Rzekłem.  

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!