środa, 9 września 2026
poniedziałek, 7 września 2026
niedziela, 6 września 2026
sobota, 5 września 2026
czwartek, 3 września 2026
Żelazny Las
Lasy
fascynowały i przerażały jednocześnie. To miejsca, które zapewniały ludzkości wiele darów natury, pożywienie oraz
budulec. Ale to także symbol dzikości, niebezpieczeństwa i tajemnicy. Każdy
nierozpoznany dźwięk, każdy uchwycony kątem oka ruch, mógł wzbudzić niepokój. Nic
więc dziwnego, że w wierzeniach z różnych zakątków świata opowiadano o licznych
stworach, które za swe siedzliszcza obrały sobie bory i puszce. Powstały także
legendy o samych nadprzyrodzonych lasach i o jednym z takich miejsc ze
skandynawskich wierzeń opowiemy sobie dzisiaj.
Daleko
na wschodzie Midgardu znajdował się Járnviðr, Żelazny Las. Było to mroczne,
nieprzyjazne miejsce. Stanowiło siedzibę starej kobiety lub czarownicy, która
miała być matką wszystkich wilków. Być może jest to określenie olbrzymki, Angerbordy,
z którą Loki, Bóg Oszustw miał kilkoro dzieci, w tym olbrzymiego wilka Fenrira.
Również wilk Mánagarmr miał pochodzić z Żelaznego Lasu. Imię to tłumaczy się dokładnie
jako Księżycowy Ogar. U kresu czasu ma pożreć Księżyc oraz spijać krew
poległych i zjadać ich ciała podczas wielkiej bitwy Ragnaröku. Wiele wskazuje
więc, że było to inne imię wilka, o którym opowiedzieliśmy sobie już na blogu,
Hatiego (nord. Nienawiść), który razem ze Sköll (nord. Zdrada)
dogonią na Niebie a następnie pożrą Słońce oraz Księżyc.
![]() |
| Hati i Sköll ChatGPT 2025 |
Oprócz
tych trzech wymienionych, również inne olbrzymie i przeraźliwe wilki pochodziły
z Járnviðru, prawdopodobnie byli to potomkowie znanych nam z imienia bestii.
Nazywano je wargami (nord. Vargr), które to miano używano do opisu dużych
wilków. I w tej chwili zarówno fani Władcy Pierścieni jak i Gry onTron mogą poczuć się jak w domu. Autorzy obydwu dzieł użyli tych nazw w
swoich książkach. W pierwszej, by opisać olbrzymie wilki, w drugiej, na
określenie osób, które potrafiły wejść swoją świadomością w ciało zwierzęcia i
kontrolować je.
Angerborda
zapewne była przedstawicielką wzmiankowanej rasy innych istot, zwanych Járnviðjur.
Forma pojedyncza tego słowa to Járnviðja. Tym samym terminem była nazwana
Skadi, której już poświęciłem materiał na blogu, a do którego przeczytania
zachęcam. Jednak Skadi pochodziła z Jotunheimu, a nie z Żelaznego Lasu. Być
może więc Járnviðja oznaczało po prostu olbrzymkę, lub na przestrzeni wieków
albo w różnych zakątkach Skandynawii wątki i postaci uległy zmianie i pomieszaniu.
Świadczy o tym fakt, że w pewnym źródle Járnviðja oznacza żonę trolla, a nie
olbrzymkę. Być może więc to, kim były mieszkanki Żelaznego Lasu ewoluowało i
dopasowywane było do danego kontekstu przez osobę, która o nich opowiadała. A
może też Járnviðr był przedsionkiem Jotunheimu, jak Niflheim jest uznawany za
przedsionek Helheimu.
![]() |
| Angerborda i Fenrir ChatGPT 2026 |
Járnviðr
symbolizuje krawędź znanego świata. To, czego nie odwiedzamy codziennie, co
znamy jeno z opowieści. Miejsce, gdzie zapadł cień, które napawa lękiem. To, co
cywilizacji nieznane, a więc nieokiełznane i dzikie. To strach przed byciem
obserwowanym, nie wiadomo przez kogo i przez co.
Nazwa
tej krainy sugeruje, że drzewa tam rosnące były żelazne lub twarde jak żelazo,
chociaż nie poznajemy szczegółów ich opisu. To jednak podkreśla dzikość i
trudne warunki panujące tam. Drzewo kojarzy nam się z czymś silnym, wiekowym,
ale poddającym się ludzkiej obróbce, służąc człowiekowi za budulec. Żelazne
pnie byłyby niesamowicie trudne do ścięcia. Járnviðr jest więc krainą, która
łatwo nie podda się nikomu, kto chciałby ją ujarzmić, zarówno pod kątem flory,
jak i fauny, reprezentowanej przez potwornych wargów. Żelazo, jako tkanka
drzewa, symbolizuje też coś nienaturalnego, co w przyrodzie nie występuje.
Powiązanie
Angerbordy oraz innych Járnviðjur z tym miejscem przedstawia je także jako
wylęgarnię zła, z którego nadejdzie zniszczenie wszystkiego co dobre i czyste,
przy końcu świata. To jak sztolnie Isengardu ze wspomnianego Władcy
Pierścieni, służące jeno do rozmnażania orków uruk-hai oraz właśnie wargów.
To z tamtego kierunku, ze wschodu, a więc od Żelaznego Las nadpłynie okręt
Naglfar, niosący na swoim pokładzie armie chaosu, olbrzymy oraz inne potwory, w
dniu Ragnaröku.
Być
może źródeł mitu o Járnviðrze można doszukiwać się w pozyskiwaniu żelaza w
starożytności, na obecnym pograniczu duńsko-niemieckim. Rosną tam lasy dębowe,
które to drzewa są potężne, a ziemia obfitowała w złoża żelaza. Nie zgadzałby
się jednak kierunek, bo ziemie te leżą bardziej na południe niż na wschód od
wielu skandynawskich krain.
![]() |
| Żelazny Las ChatGPT 2026 |
Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się spodobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!
środa, 2 września 2026
wtorek, 1 września 2026
piątek, 28 sierpnia 2026
Bies
To,
co nieznane budzi strach. To, co nieokiełznane może być niebezpieczne. Na
świecie codziennie dochodzi do tragedii. Wypadki, ludzkie dramaty, kataklizmy
na wielką skalę. Człowiek żyje w poczuciu, że cywilizacja zapewnia mu
bezpieczeństwo. Jednak w momencie, gdy dotykają nas lub naszych bliskich
nieszczęścia, często zdajemy sobie sprawę, jak kruche są te pozory. I to nawet
dziś, kiedy możemy cieszyć się dobrodziejstwami cywilizacji i wynalazkami,
jakich nie znały pokolenia przed nami. Co one musiały czuć? W średniowieczu,
gdy drogi nie były oświetlone? Gdy nie było serwisów informacyjnych ani służb
mundurowych? Gdy znany świat często ograniczał się do jednej wioski, w której
się mieszkało i pracowało, a wszystko poza nią było nieodkrytą, białą plamą na
przysłowiowej mapie? Strach w tamtych czasach nabierał kształtu. Był
przedstawiany pod postacią przerażającego stworzenia, o którym sobie dziś
opowiemy. Wśród Słowian nazywano go Biesem.
Bies żył na słowiańskich ziemiach już w czasach przedchrześcijańskich. Najstarszy zapis jego miana to prasłowiańskie słowo bĕsъ, oznaczające Coś strasznego lub przerażającego, pochodzi ze Słowa o zakonie i łasce, staroruskiego kazania z końca X wieku. Przypomina więc Licho, któremu już poświeciłem jeden temat, bo zarówno słowo to opisywało istotę, jak i stan, odczucia lub zdarzenie. Śladów po tym terminie można ciągle doszukiwać się w litewskim słowie baisùs, tłumaczonym na polski jako przymiotnik straszny.
![]() |
| Bies ChatGPT 2026 |
Bies
bytował w puszczach i na mokradłach, daleko od siedlisk ludzkich. W dzikich
ostępach, które powodowały strach i poczucie osamotnienia, a także
przytłoczenia. Nie raz już poruszaliśmy ten motyw. Lasy były nieznane, pełne
zwierzyny, ale i drapieżników. Każdy szelest, uchwycony kątem oka ruch,
zwłaszcza przy złej pogodzie lub późną porą, potęgowały uczucie lęku przed
nieznanym i byciem obserwowanym.
Po
chrystianizacji Słowiańszczyzny Biesy zaczęto utożsamiać z Diabłami, by pokazać
ich piekielną naturę. Jednak przez następne stulecia przetrwało także
powiedzenie zbiesić się, a więc wpaść w gniew. Zatraciło ono swój
pierwotny charakter, gdyż nie nawiązywało do roli Biesa, jako istoty budzącej
strach, a właśnie do zła, które przypisywano mu przez chrześcijan. Z czasem
mianem Biesów nazywano każdą demoniczną istotę. Tym określeniem Nestor w swojej
Powieści Minionych Lat przezwał słowiańskich Bogów, których posągi w
Kijowie zostały postawione przez Włodzimierza Wielkiego. Elementem wspólnym
było zapewne poroże, chociaż u Biesów bardziej przypominało rogi jelenia, niż
kozła, jak w przypadku Diabłów. Do tego porośnięte były futrem oraz posiadały kopyta,
co podkreślało ich dziką naturę. Należy jednak pamięć, że słowiańskie Biesy
były istotami chaotycznymi, a nie złymi do szpiku kości. Potrafiły też
przemieniać się w inne zwierzęta, które żyły na ich terenach lub przejawiać ich
cechy, chociażby poprzez posiadanie olbrzymich, błoniastych skrzydeł, niczym u
nietoperza.
![]() |
| Trąba Powietrzna ChatGPT 2026 |
Zbieszeniem
się nazywano także postradanie rozumu.
Jeśli człek z dnia na dzień zaczął się zachowywać inaczej, niebezpiecznie,
niegodziwie lub pomimo nieprzejawiania żadnych symptomów, pewnego dnia nagle popełnił
samobójstwo, bliscy obwiniali o takie zdarzenie Biesy. By uchronić się przed
ściągnięciem na siebie ich obłędu unikano nawet wymawiania imienia Biesa
nazywają go Sami-Wiecie-Kim… No dobra, to nie ta bajka. Ale za to używano
nieokreślonych zaimków jak On albo Ten Zły. W lasach zostawiano
także ofiary, by ubłagać go i odwieść od wyrządzania krzywdy.
W Beskidzie Sądeckim, w paśmie Jaworzyny Krynickiej jest pewna formacja skalna zwana Diabelskim Kamieniem. Legenda mówi, że Diabeł niósł kamień, by zatamować źródło jednego z okolicznych potoków. Dźwigał ze sobą głaz całą noc, ale kiedy zapiał kogut, Diabeł zniknął, upuszczając ciężar w tym konkretnym miejscu. W różnych regionach Polski istnieją inne warianty tej legendy o podobnych kamiennych formacjach. Nim jednak ich powstanie zaczęto przypisać Diabłom, to właśnie Biesy były uznawane za odpowiedzialne ich tworzeniu. Czasami mogły obraź sobie taką nienaturalną skałę za swe siedzliszcze. Wtedy też okoliczna ludność przypisywała temu miejscu działanie złych sił. Jeśli już jesteśmy przy temacie gór, to warto zaznaczyć, że jedna z hipotez powstania nazwa Bieszczady pochodzi od imion dwóch istot, Biesów i Czartów, zwanych też Czadami. Olbrzymie, dzikie lasy i połoniny zapewne były uważane za tereny tych stworów, a ryki niedźwiedzi czy widok przemykających wśród gałęzi drzew poroży jeleni utwierdzał ludzi w tym przekonaniu.
![]() |
| Bies na Jaworzynie Krynickiej Copilot 2026 |
Biesy potrafiły się objawiać pod postacią wirów i trąb powietrznych. Mawiano wtedy, że należy schować się w domostwie, pozamykać okna i drzwi, by stwór nie połamał człekowi kości. W tym aspekcie przypominały z kolei Południce. Nie ma się co dziwić, bo silniejsze wiry powietrzne potrafią przewrócić człowieka, powodując kontuzje, a trąby powietrzne zniszczyć nawet części budynków. A dla naszych przodków, były to niewidzialne siły, jak powietrze. Biesom przypisywano także niszczenie upraw i porywanie trzody, gdy jakaś wieś ściągnęła na siebie ich gniew. Trąby powietrzne potrafią przejść przez pole zboża, zostawiając za sobą pasmo zniszczeń, a niezagonione w porę zwierzęta mogą zostać porwane i uniesione wysoko w powietrze.
Biesy
miały też strzec skarbów w swych siedliszczach. Śmiałek, który nie uląkł się
wiru powietrznego i celnie cisnął w niego nożem, w czasach chrześcijańskich
koniecznie poświęconym, mógł zmusić Biesa do wyjawienia miejsca ukrycia
bogactwa. Jednak taki łup mógł często okazywał się przeklęty, z czasem
doprowadzając do nieszczęść, utraty zdrowia, czy nawet duszy śmiałka, który go
posiadł.
![]() |
| Morowica ChatGPT 2026 |
Oprócz zniszczeń i urazów powodowanych przez kontrolowanie powietrza Biesy także mogły zsyłać choroby, niczym Morowice. Wierzono, że to powietrze, zwłaszcza złe, przenosi choroby. Pojęcie zarazków czy bakterii nie było w dawnych wiekach znane, a zdawano sobie sprawę, że właśnie przez nie mikroorganizmy i cząsteczki są przenoszone, bo nawet bez cielesnego kontaktu ludzie i zwierzęta potrafili się od siebie zarażać. Takie plagi mogły być ściągnięte na okolicę również przez Biesy.
Echa
wiary w Biesy znaleźć można w Panu Tadeuszu pióra Adama Mickiewicza:
On tu nie przyjdzie; próżno wzywać bernardyna.
Jeśli od niego wyszła ta cała nowina,
To kto wie, w jakim celu: bo to bies księżyna!
Biesy
to również powieść Fiodora
Dostojewskiego, gdzie tytułowe stwory stanowią alegorię nastrojów politycznych
i ludzkiej natury, a dokładnie jej złej strony.
![]() |
| Wiedźmin Geralt Copilot 2026 |
Obecnie
z Biesami można zmierzyć się w grze Wiedźmin III: Dziki Gon. Ich wygląd dość
dobrze odpowiada temu z ludowych przekazów. Oprócz trzeciego oka na czole. To
trzecie oko zawsze było dla mnie jakieś niepokojące. Ale taka jest rola Biesa,
prawda? Wzbudzać strach, być jego ucieleśnieniem.
Bies
to strach przez nieznanym, niebezpiecznym, przez zmiennością i niepewnością
losu człowieka. Był potężny, swoimi mocami przewyższał śmiertelnika, który nie
miał z nim szans w walce. Wiara w nie to ostrzeżenie przez nierozwagą ale i
przed tym, jak kruche potrafi być ludzkie życie.
Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się spodobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!







