piątek, 27 marca 2026

Inugarulligaarjuit


Inuici to rdzenne ludy Arktyki. Postaci z ich wierzeń pojawiły się już na tym kanale, gdy opowiadaliśmy sobie o takich istotach jak Mahaha czy Akhiyyini. Noce polarne zapewne sprzyjały snuciu opowieści o rożnych istotach, które zamieszkują ten mroźny i surowy klimat. Dziś poznamy nowe stworzenie. Ufam, że nie połamię sobie języka, ale chciałbym Wam przedstawić Inugarulligaarjuita.

Inugarulligaarjuit, znany także lokalnie jako Inuraraq, Memegwaans, Tornit, Tuurit, Qalupalik, Ijiraat albo Inugarullit, to dosłownie Mały Człowiek. Ten sam rdzeń znajduje się w słowie Inuit, gdyż ta nazwa oznacza ni mniej, ni więcej, tylko Człowieka. A to tylko część z ich imion pod jakimi znany jest na terenach Alaski, Syberii czy Grenlandii. Ufam, że zrozumiecie, jeśli będę używał tego ostatniego imienia na potrzeby dzisiejszego materiału, w obawie przed realnym zagrożeniem połamania sobie języka. Inugarullit przejawiał cechy i wyrażał emocje podobne do ludzkich, stąd tez wśród Inuitów przekonanie, że nie wolno było na niego polować.

Inugarullici potrafili być zarówno pomocni, jak i złośliwi. Postrzega się ich jako strażników przyrody. Nie ma jednolitego opisu ich wyglądu, różnią się w zależności od regionu i plemienia, w którym o nich opowiadają, podobnie, jak już wskazałem, różnią się ich regionalne nazwy. Mogą być wysokości trzyletniego dziecka, a w innej części Arktyki zdecydowanie niżsi, lub wręcz odwrotnie. I podobnie, jeśli chodzi o ich twarze, w jednych regionach mówi się, że wyglądają jak ludzkie, ale w miniaturce, a w innych przypisuje im się zwierzęce oczy, kły, czy spiczaste uszy. Tak samo z ciałem, w zależności od plemienia, mogą nosić ubiór na modłę Inuitów, albo być małymi krasnalami, których całe ciało jest pokryte futrem.

Inugarulligaarjuit, ChatGPT 2025


Co jednak jest ich wspólną cechą, niezależnie od regionu, to nadnaturalna tężyzna, przewyższająca ludzką siłę. Widuje się ich noszących narzędzia czterokrotnie większe od nich samych lub polujących na renifery karibu. Są też niestrudzeni, bo potrafią godzinami a nawet dniami maszerować bez odpoczynku w niskich temperaturach. Zauważeni przez ludzi, mogą stać się niewidoczni lub zamienić się w jakieś zwierzę albo w element otoczenia, jak chociażby kamień, by się ukryć. Potrafią także z gracją i lekkością poruszać się po śniegu. Nie grzęzną w zaspach jak ludzie, a ich chód jest lekki i raźny. Skojarzenia w tym miejscu do Legolasa z Władcy Pierścieni są jak najbardziej na miejscu.

Inugarullici to istoty społeczne. Tworzyli plemiona, którym miała przewodzić starszyzna. Jest to o tyle istotne, że w takich samych plemionach i wioskach żyją sami Inuici. Tak więc wiara, iż również duchowi strażnicy przyrody w Arktyce żyją w podobnej cywilizacji, wskazuje na naturalną i pierwotną potrzebę zrzeszania się ludzi w większe grupy i że każdy ma swoje miejsce w społeczeństwie, a także na tym świecie.

Wspominałem, że oprócz patronowania nad przyrodą mogą mieć także bardziej psotną naturę. Znane są historie, w których Inugarullit wyprowadzał zagubione dziecko na manowce lub wręcz zwabiał do swojego lodowego domku w kształcie igloo. Z kolei wśród plemion Inuitów zamieszkujących wschodnią Kanadę wierzy się, że Inugarullitem może zostać dusza przodka danego plemienia. Taka istota jest dobroduszna i pomocna. Potrafi także wyleczyć chorobę, na którą zapadł człek, czy też uspokoić pogodę, jeśli ktoś zabłądził w burzy śnieżnej, a swoim zachowaniem i uczynkami zaskarbił sobie szacunek Inugarullitów. Potrafiły także pomagać ludziom w polowaniach, wskazując miejsca bytowania zwierzyny. Wśród plemienia Inuvialuitów, czyli Inuitów z zachodniej Kanady, znana jest historia, jak pewien zagubiony ślepy chłopiec został znaleziony przez Inugarullitów, następnie został przez nich odziany ciepło, nakarmiony i odprowadzony w pobliże ludzkich siedlisk.

Inugarulligaarjuit, ChatGPT 2025


Również współcześnie Inuici respektują Małych Ludzi. Miejsca uznawane za ich siedliska, są omijane, by nie naruszać spokoju Inugarullitów. Właśnie tym szacunkiem do magicznych istot i przyrody można zaskarbić sobie ich przychylność.

Podsumowując, Inugarullici przypominają wiele innych, niewielkich i magicznych stworzeń z różnych wierzeń, które już omawialiśmy sobie na blogu, jak Tusse, Vittry ze Skandynawii czy słowiańskie Polewiki i Domowoje. Potrafią być zarówno pomocne, jak i złośliwe. Jednak symbolizują jedność z naturą, więc są dokładnie takie jak ona, mogą wyrządzić szkodę, ale częściej obdarowują i pomagają, jeśli okaże im się szacunek. Na tle poprzednich gości z inuickich legend, czyli Mahahy oraz Ahkiyyini, na pewno wypadają bardziej przyjaźnie.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 13 marca 2026

Kwasir

Pokój między Asami i Wanami
Copilot, 2026


U zarania dziejów doszło do wielkiej wojny między dynastiami Asów i Wanów. Ci pierwsi przegrali i stracili swoje królestwo, Asgard, na całą dekadę. Jednak po dziesięciu latach Asowie pod wodzą Odyna ponowili działania wojenne. Tym razem walki były bardziej wyrównane, żadna ze stron nie mogła uzyskać przewagi. Doszło do wielu zniszczeń a działania przeciągały się w nieskończoność. W końcu postanowiono zawrzeć pokój. Wymieniono zakładników. Do Asgardu spośród Wanów przeprowadzili się Njord oraz jego dzieci, Frej i Freja. Z kolei do Wanaheimu przeniósł się Mimir oraz Hönir. Postanowiono także przypieczętować rozejm pewnym rytuałem. 

Każdy z Bogów z obu dynastii miał napluć do kotła. Po zakończeniu tej ceremonii z naczynia wyłoniła się nowopowstała istota. Był nim Kwasir (kvass – płyn, zakwas), który narodził się w ten sposób z całą mądrością Asów i Wanów. Nie miał sobie równych i potrafił odpowiadać rzeczowo na nawet najtrudniejsze pytania a także być w stanie rozwiązywać najbardziej skomplikowane łamigłówki. Być może jako najmądrzejszy utożsamiał też ideę pokoju, który nastał po nikomu nie służącej wojnie.

Śmierć Baldura
Copilot,2026

Swą mądrością wykazał się po zabójstwie Baldura. Loki, który doprowadził do śmiertelnego wypadku, dając ślepemu Hodurowi strzałę z jemioły, uciekł, przemieniając się w łososia. Był zbyt nieuchwytny, by któryś z Bogów, którzy ruszyli za nim w pościg, był w stanie go złapać. Kwasir jako jedyny w tej czarnej godzinie zachował zdrowy rozsądek i zasugerował, by na fortel Lokiego odpowiedzieć w adekwatny sposób – schwytać go w sieć rybacką. Metoda się sprawdziła, a Bóg Oszustw został pojmany i uwięziony aż po czasy Rangaröku.

Historia Kwasira nie ma szczęśliwego zakończenia. Będąc osobą dobrego serca, podróżował po Światach, dzieląc się swoją mądrością. Dowiedziały się o tym dwa krasnoludy, Fjalar oraz Galar. Zaprosiły Kwasira do swojego domu, a następnie zabiły go i wymieszały jego krew z miodem w kotle o nazwie Odrörer (nord. Wywołujący Trans) oraz w kadziach zwanych Són i Boðn, tworząc pierwszy miód pitny w historii Dziewięciu Światów. Starczyło go na trzy dzbany. Asom przekazały, iż ich gość udusił się własną mądrością, ponieważ w ich domostwie nie było nikogo wystarczająco inteligentnego, by zadawać mu jakiekolwiek pytania, na które Kwasir mógłby odpowiedzieć (Brzmi przekonująco, nie sądzicie?).

Następnie Fjalar i Galar zabiły olbrzyma, Gillinga. Jego syn, Suttung umieścił dwóch morderców na skale, którą następnie groził utopić wespół z nimi. Krasnoludy targowały się o swoje życie, oferując między innymi miód pitny z krwią Kwasira. I tak oto Suttung przejął magiczny napój a następnie umieścił w beczkach w jaskini Hnitbiorg. Pilnować go miała jego córka, Gunnlöd. Przebiegły Odyn uwiódł ją i następnie skradł Miód Poezji, jak go nazywano.

Kwasir
Copilot, 2026

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 27 lutego 2026

Kitsune - Mity dla dzieci

 


Dziś opowiemy sobie o Kitsune, magicznych lisach z japońskich legend. Im są starsze, tym więcej mają ogonów. Najstarsze Kitsune posiadają ich aż dziewięć! Są bardzo mądre i pomocne dla ludzi. Są opiekuńcze i potrafią leczyć choroby. Istnieją ich różne odmiany, rude, białe, złote, srebrne oraz czarne. Złote lisy symbolizują Słońce na błękitnym niebie, a srebrne Księżyc na nocnym niebie.

W japońskich świątyniach stawiano kamienne figury tym małym, sprytnym lisom, które jak wierzono, odganiają złe moce. Potrafią także zamieniać się w ludzi, piękne kobiety, mądrych mnichów czy wiekowych starców. Często w ich wyglądzie zdradzają je lisie cechy, jak spiczaste uszy, czy puszysty ogon.

Kitsune
Copilot


Zdarza się także, że te małe futrzaste zwierzaki o kilku ogonach płatają ludziom figle. Potrafią dać komuś banknoty i monety. Następnie te pieniążki, ku zdziwieniu człowieka, zamieniają się w liście i kamyki, a Kitsune widząc to, zaczyna się śmiać.

Kitsune kontrolują pogodę. Mogą wpływać na to, czy świeci słońce, czy pada deszcz. Sprawują także władzę nad Błędnymi Ognikami, które w Japonii nazywa się Lisimi Ognikami.

Jednym z atrybutów Kitsune jest Gwiezdny Klejnot, magiczna kula, wielkości mandarynki, którą Lis trzyma w swoich łapkach. Klejnoty świecą jasnym, ciepłym światłem. To właśnie w niej zamknięta jest magiczna moc tego stworzenia.

Kitsune
Gemini

Kitsune to straszne łasuchy. Lubią zwłaszcza smażone tofu z makaronem, któremu nie mogą się oprzeć. Tofu to taki biały, miękki ser, zrobiony z soi. To ich ulubiona potrawa. Nawet współcześnie w Japonii na taką potrawę mówi się Makaron Lisa.

Kitsune to niesamowite istoty. Magiczne i szanowane w Japonii. To dobre stworzenia, ale czasami lubią sobie żartować. Ich ogony, których mogą mieć nawet dziewięć, wyglądają dostojnie i pięknie. Zapraszam do podzielenia się opinia, czy słyszeliście o Kitsune i co w opowieści o nich najbardziej Wam się podoba.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!