 |
Źródło: https://navtur.pl/place/show/2153,zamek-lindisfarne, data odczytu: 09.06.2022 |
793 rok A.D. Tego roku nadeszły złowieszcze
znaki nad ziemię Nortumbrii, przerażające ludzi najbardziej: Były to ogromne
świetlne pioruny pędzące w powietrzu, trąby powietrzne i ogniste smoki lecące
po firmamencie. Po tych strasznych znakach nastąpił wielki głód: niedługo
później, szóstego dnia przed idami czerwcowymi tego samego roku, wstrząsające
najazdy pogan dokonały zniszczeń w Kościele Bożym na Świętej Wyspie, plądrując
i mordując.
Te słowa opisują
w Kronice Anglosaskiej pierwszy wikiński atak na chrześcijański klasztor w Anglii, który
miał miejsce 8 czerwca 793 roku. Wcześniejsze najazdy miały miejsce w
hrabstwach Dorset i Kent, jednak były wymierzone w miasta i porty. Rzeź w
Lindisfarne stała się głośna, gdyż był to pierwszy udokumentowany atak na
angielski obiekt sakralny.
Klasztor w
Lindisfarne, nazywanym także Świętą Wyspą, został założone w 634 roku przez
świętego Aidana, mnicha i biskupa, nazywanego Apostołem Nortumbrii. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo.
Podobnie jak klasztor na Skellig Michael odosobniona wyspa miała sprzyjać
duchowym przeżyciom, separując mnichów od pokus świata. Również współcześnie
wyspa jest odcięta od lądu – można na nią dojechać groblą, która jest
przejezdna tylko podczas odpływu. Przy zbliżającym się przypływie kierowcy
ryzykują, że ich samochody pochłonie morze (wikingowie nie mieli tego problemu,
ponieważ używali łodzi).
Po Aidanie
jednym z kolejnych opatów klasztoru był św. Kutbert, którego też pierwotnie
pochowano w opactwie w 698 roku. Napisane na jego cześć anonimowe dzieło Vita Sancti Cuthberti (łac. Żywot Świętego Kutberta) jest jednym z
najstarszych, jak nie najstarszym, angielskim dokumentem opisującym czyjeś
działania i cuda dokonywane za życia. Pierwsza egzemplarz miał powstać pod
koniec VII wieku właśnie na Świętej Wyspie. Tu też powstały najstarsze
zachowane do czasów współczesnych egzemplarze angielskich Ewangelii.
 |
Źródło: https://www.nationalgeographic.com/history/article/140926-vikings-norse-raiding-berserkers-scandinavia-winroth, data odczytu: 09.06.2022 |
Z czasem
klasztor tracił na znaczeniu, jednak utrzymał się jako ważny ośrodek pielgrzymek
i misyjny w północnej Anglii, która w tamtych czasach nie stanowiła jeszcze
jednolitego tworu państwowego, a była podzielona pomiędzy kilka królestw. W
przekonaniu mieszkańców Nortumbii stanowił serce nowej religii, gdyż to z tego
miejsca chrystianizowana była ich kraina. Tym bardziej dotkliwe były
wydarzenia, które miały miejsce w 793 roku. Alkuin, znany z dworu Karola
Wielkiego mnich pochodzenia anglosaskiego, tak pisał o tych wydarzeniach w
liście do Higbalda, biskupa Lindisfarne, któremu udało się uciec z rzezi:
Nigdy wcześniej takie przerażenie nie
pojawiło się w Brytanii, jak wtedy, gdy ucierpieliśmy przez pogańską rasę. Poganie
przelali krew świętych wokół ołtarza i deptali ciała świętych w świątyni Boga,
jak gnój na ulicy.
Atak zaskoczył
mnichów. Rekonstrukcja wydarzeń wykazała, iż nawet w pogodny dzień statki można
było dostrzec z wyspy z odległości 18 mil morskich. Dla wikińskich drakkarów to
ponad godzina drogi, przy sprzyjającym wietrze. Jednak 8 czerwca 793 rok nie
był słonecznym dniem, a silny wiatr ze wschodu pchał żagle smoczych łodzi z
wielką siłą. Mnisi mogli mieć tylko kilkadziesiąt minut na zauważenie
zagrożenia. Ponadto, nikt się nie spodziewał najazdu z drugiej strony Morza
Północnego. Jak pisze Alkuin:
My i nasi ojcowie żyliśmy na tej dobrej
ziemi od prawie trzystu pięćdziesięciu lat i nigdy wcześniej nie widziano
takiego okrucieństwa w Brytanii, jakiego teraz doznaliśmy z rąk pogańskiego
ludu. Taka wyprawa uważana była za niemożliwą. Kościół świętego Kutberta jest
splamiony krwią kapłanów Boga, odarty z wszelkich ozdób, wystawiony na
plądrowanie pogan – miejsce bardziej święte, niż każde inne w Brytanii.
Ci spośród
mnichów, którzy nie zginęli, zostali skuci łańcuchami i wzięci w niewolę. Część
została również zaciągnięta na pobliską plażę i tam utopiona. Jak już
sugerowałem omawiając życie Karola Wielkiego, dopatruję się tu wypatrzenia
rytuału chrztu i rzezi, jakiej dokonał król Franków w pobliżu Verden. Skarby z
kościoła zrabowano, ołtarz i wiele innych przedmiotów zniszczono.
Zagadką jest,
czy wikingowie, którzy najechali Lindisfarne pochodzili z Danii czy z Norwegii.
Różne źródła przypisują tę zasługę innym
nacjom. Za teorią, iż byli to Duńczycy przemawiać może fakt, że wcześniejsze
ataki na Dorset i Kent dokonane miały być właśnie przez nich. Ponadto, jeśli by
uznać teorię, iż topienie mnichów było zemstą za Verden, wikingowie z Danii
mieliby lepszy motyw, by tego dokonać. Germański wódz Widukind chronił się na
duńskim dworze i nawet poślubił córkę ich króla. Na pewno okrucieństwo, z jakim
Frankowie chrystianizowali germańskie ziemię znane było na Półwyspie
Jutlandzkim. Z drugiej strony Duńczycy już wcześniej handlowali w Portach
Franków i Anglosasów, a jak wspomina Alkuin, wyprawa morskich rozbójników na
Lindisfarne była wcześniej uważana za niemożliwą. Czy zatem mogli pochodzić z
Norwegii i jako pierwsi z tej krainy dotrzeć i złupić wybrzeże brytyjskie?
Istnieje jeszcze teoria spiskowa, wedle której to Karol Wielki zorganizował
atak na Lindisfarne, by uargumentować swoje dalsze podboje we Fryzji, Germanii
i Skandynawii, pokazując ludzi północy jako wielkie zagrożenie dla
chrześcijaństwa. Nie zachowały się jednak żadne dokumenty świadczące, iż to
Frankowie rzeczywiście przygotowywali ten atak. Osobiście skłaniam się do teorii, iż byli to
Duńczycy, jednak żadne źródła nie dają stuprocentowej pewności.
Po zajęciu Yorku
przez wikingów w 873 roku mnisi opuścili klasztor. W 875 roku kości świętego
Kutberta zostały ostatecznie zabrane i przeniesione do katedry w Durham. Na
wyspie pozostała jednak chrześcijańska społeczność, prawdopodobnie rybaków,
gdyż miejscowy cmentarz ciągle był używany w X wieku, a pochówki dokonywane w
duchu nowej wiary. Obecnie można podziwiać na Świętej Wyspie ruiny
XVI-wiecznego zamku. W IX wieku powstał kamień upamiętniający tragiczne
wydarzenia lata 793 roku. Przedstawia on siedmiu mężczyzn z mieczami i toporami
– symboliczne wyobrażenie wikińskich najeźdźców. Druga strona kamienia
przedstawia chrześcijańskie symbole i zapowiada Dzień Sądu u kresu świata. I
tak zapewne wyglądała inwazja wikingów w oczach współczesnych im Anglosasów –
jako zapowiedź i początek Czasów
Ostatecznych.
 |
| Źródło: http://larryvienneauprints.blogspot.com/2018/06/the-raven-and-viking-raid-on-lindisfarne.html, data odczytu: 09.06.2022 |
Alkuin pisząc
dalej do Higbalda dopatrywał się, iż przemoc mogła być karą za grzechy:
Jak bezpieczne są kościoły na Wyspach
Brytyjskich jeśli święty Kutbert z wielką rzeszą świętych nie będzie bronił
swoich? Albo to jest początek jeszcze większego [zdarzenia] albo grzechy tych, którzy tam
żyją, sprowadziły to na nich.
Co ciekawe,
niejaki Sigca 23 września 788 roku poprowadził grupę spiskowców i zabił króla
Nortumbri, Ælfwalda. Ten sam Sigca miał targnąć się na swoje życie w lutym 793
roku a 23 kwietnia jego ciało zostało pochowane właśnie na wyspie Lindisfarne.
Czy zatem pochówek królobójcy i samobójcy w jednej osobie w tym świętym miejscu
ściągnął na Anglię Gniew Boży? A może
chodziło mu o powtórkę z historii, gdyż prawie cztery wieki wcześniej to właśnie
Anglosasi zajmowali brytyjskie ziemie, wypierając rdzennych mieszkańców, którzy
przetrwali jeszcze wcześniejszy rzymski podbój?
Czy była to kara
za grzechy, czy też zemsta za wcześniejsze niszczenie przez chrześcijan
świętych miejsc poprzednich wierzeń, pozostawiam Wam do oceny. Alkuin miał
jednak rację co do jednego – Lindisfarne był początkiem większego smutku, a
wyprawy łupieżcze wikingów trwały na Wyspach Brytyjskich przez kolejne
stulecia.
Na koniec tradycyjnie chciałbym podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie moje twórczości. Jeśli i Ty chcesz grosza dać wikingowi, zapraszam na mój profil na Patronite. Możesz mnie wesprzeć także niefinansowo - jeśli podobał Ci się ten artykuł, udostępnij, bym mógł dotrzeć do większego grona czytelników. Ponadto zachęcam do odwiedzenia mojej strony na Facebooku.
Dziś także nietypowo zachęcam do wsparcia projektu Alana Gajewskiego, którego ilustracje pojawiały się na blogu. Jeśli lubicie komiksy, wikingów, kosmiczne klimaty lub wikingów (bo tych nigdy za wiele na moim blogu to zachęcam do wsparcia projektu Alana na Kickstarterze.