piątek, 31 lipca 2026

Bragi - Bóg Poezji

 


Na moim blogu gościła już Idunna, Bogini Wiosny. Wiosna to czas, gdy przyroda budzi się do życia, rośliny kwitną, a ptaki śpiewają. Nic więc dziwnego, że w wierzeniach Skandynawów wiosenna pora była nierozerwalnie związana z poezją. Pory roku, jak dobrze dobrane rymy, są cykliczne. Zarówno wiosna, jak i poezja mogą nieść nadzieję. Personifikacją poezji był Bragi, Bóg Skaldów, a także małżonek Idunny. To właśnie jego sylwetkę chciałbym Wam dziś przybliżyć.

Bragi był synem Odyna i olbrzymki Gunnlöd, co czyniło go przyrodnim bratem Thora. Gunnlöd z kolei była córką Suttunga, właściciela beczek z Miodem Poezji. Zadaniem Gunnlöd było pilnowanie naczyń w jaskini zwanej Hnitbiorg. Pewnego dnia do groty zakradł się Odyn, pod postacią węża, by wykraść magiczny trunek. Wedle legend napój miał czynić pijącego skaldem, dając mu możliwości zrozumienia wielu kwestii i odpowiadania na trudne pytania. Odyn, który już poświęcił jednego oko przy Źródle Mądrości Mimira, by posiąść olbrzymią wiedzę, chciał zdobyć także i Miód. Jednak gdy zobaczył Gunnlöd przemienił się na powrót w swoją prawdziwą postać i uwiódł olbrzymkę. Po trwającym trzy noce romansie, ta dała napić mu się po łyku z każdej z beczek. Następnie Odyn, bardzo wdzięczny swojej kochance… Po prostu ją opuścił, zamieniając się w orła i wylatując z jaskini… Jakie to typowe... Jednak podczas jednej z tych trzech upojnych nocy Gunnlöd zaszła w ciąże i następnie urodziła syna.

Gunnlöd
Copilot, 2025

Bragi, bo właśnie o nim mowa, został patronem poezji, inspiracji, elokwencji oraz samych skaldów, poetów. Zapewne to od jego imienia (albo na odwrót) pochodzi staronordyckie słowo bragr lub współczesne islandzkie bragur określające wiersz. Był nadwornym poetą Asów, śpiewając im swoje utwory w salach Walhalli. Witał także przybyłych Einherjerów, poległych wojowników, swymi przemowami. Eryk Krwawy Topór, syn Haralda Pięknowłosego, miał wedle pieśni Eiríksmál być powitanym w Walhalli właśnie przez Bragiego.

Bóg Skaldów swoje zdolności czerpał z Miodu Poezji (zapewne dużo tego złotego trunku płynęło w jego żyłach), jak i z magicznych run, które miał wyryte albo wytatuowane na języku i które zwiększały jego zdolności oratorskie, a każde wypowiedziane przez niego słowo było idealnie użyte w rozmowie.

Wikińska uczta
Gemini, 2025

W przeciwieństwie do wielu nordyckich Bogów, nie lubił chwytać za broń. Uważał, że walka nie jest jego przeznaczeniem, co podważa pewien stereotyp o wikingach, jako nacji wychwalającej przede wszystkim wojnę. Czasami przebierał się za żebraka i udawał się do Midgardu, świata ludzi, by grać na harfie i śpiewać na licznych dworach. Podczas jednej z uczt, u olbrzyma Aegira, Loki zarzucał mu nawet, iż jest najbardziej tchórzliwym ze wszystkich Bogów, stroniącym od walki. Konflikt próbowała zażegnać Idunna, jednak wtedy Bóg Oszustw przypomniał jej, iż Bragi zabił jej brata. Ubolewam, ale historia o tym, jak Bóg Poezji i Bogini Wiosny zostali małżeństwem, a także zapewne co z tym związane, jak zginął jej brat, nie dotrwała do naszych czasów.

Bragi na pewno podchodził także do wszystkiego bardzo osobiście i emocjonalnie. Po porwaniu jego żony przez olbrzyma Þjaziego, stracił wenę i nie chciał grywać ani śpiewać w Walhalli. Natchnienie wróciło mu dopiero, gdy Idunna bezpieczne powróciła za mury Asgardu. O tej przygodzie przeczytacie więcej na moim blogu, do którego odwiedzenia zachęcam.

Bragi
ChatGPT, 2025

Odchodząc od boskiej natury Bragiego warto także wspomnieć, iż wielu badaczy zastanawia się, czy Bragi nie został wyniesione z roli śmiertelnego skalda i umieszczony za swoje zasługi i dzieła w panteonie nordyckich Bogów. Tak się bowiem składa, iż kilku skandynawskich poetów wczesnego średniowiecza nosiło to imię. Czy przyjmowali miano po swoim patronie? Czy może też jeden z nich zaskarbił sobie nieśmiertelność utworami? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam. Wśród bardziej znanych warto wspomnień Norwega, Bragiego Starego, który był nadwornym skaldem Ragnara Lodbroka.

Na wikińskich ucztach wznoszono toast pucharem, który zwał się Bragarfull, czyli dosłownie Puchar Bragiego. Podawany od jarla do innych biesiadników służył składaniu przysięg. Wojowie pili z niego, przyrzekając, chociażby, że dokonają doniosłych czynów albo wsławią się w walce, czyniąc te obietnice przed zgromadzeniem.

Bragi
Copilot, 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

wtorek, 21 lipca 2026

Faoladh - Mity dla Dzieci

 


Daleko na zachodzie leży wyspa zwaną Irlandią. To piękne i zielone miejsce, pełne pastwisk i lasów. Na pastwiskach można spotkać wiele owiec, a w lasach dzikie zwierzęta. Mieszkańcy Irlandii wierzą, że w ich krainie żyją tajemnicze i magiczne istoty, nazywane Faoladha. To wielkie, przypominające wilki stworzenia. Wyglądają jak drapieżniki, ale są przyjazne i pomocne dla ludzi. Strzegą lasów i przyrody. Zsyłają na ludzi także dobre sny, by każdy mógł się budzić wypoczęty i spokojny.

Szczególną troskę okazują wobec osób, które zabłądziły albo zraniły się w lesie. Jeśli jakieś dziecko zgubiło się, odprowadzają je do rodziców. Gdy ktoś się skaleczył, czuwają i pomagają w potrzebie. W najchłodniejsze zimy potrafią ogrzać zagubione osoby ciepłem swojego futra. A ponieważ wyglądem przypominają wilki albo duże, przyjazne psy, ich futro jest gęste i miękkie.

Pewien ksiądz, który wędrował dawno temu po Irlandii i zabłądził w lesie, spotkał na swojej drodze wilka. Wystraszył się, że zwierzę chce go zjeść. Jednak wilk przemówił ludzkim głosem i ksiądz zrozumiał, że to Faoladh. Zwierzę poprosiło go, by poszedł z nim do jego legowiska, gdzie leżała wilczyca, która była chora i źle się czuła. Ksiądz zlitował się nad nią, pobłogosławił ją i pomógł jej. Pamiętajcie jednak, że najlepiej trzymać się drogi i należy być ostrożnym, bo nie każde zwierzę, które wygląda jak wilk, jest tak miłe i pomocne jak Faoladh. Te stworzenia mają zupełnie inne nastawienie do ludzi, niż wilk z bajki o Czerwonym Kapturku.

Connor i rodzina Faoladh
ChatGPT 2026

Inna historia mówi o mężczyźnie imieniem Connor, który również zgubił się w lesie. Szukał właściwej drogi i w końcu znalazł starą, drewnianą chatkę. Kiedy wszedł do środka, zobaczył całą rodzinkę Faoladha. W pierwszej chwili wystraszył się w pierwszej chwili, ale zwierzęta do niego przemówiły i poprosiły o pomoc. Jeden z nich, mały, kudłaty szczeniaczek, zranił się w łapkę. Connor pomógł im i opatrzył ranę, a rodzinka Faoladha była mu za to wdzięczna i wyprowadziła go za to z lasu. Kiedy to się stało, wszyscy pożegnali się ciepło i wrócili do swoich domów.

O Faoladha można dowiedzieć się więcej z filmu Sekret Wilczej Gromady opowiadającego o młodej dziewczynie Robyn, która spotkała te stworzenia.

Faoladha to ciekawe istoty, przyjazne i pomocne. Wyprowadzają zagubionych ludzi z lasu. Opiekują się także rannymi. Są strażnikami lasów i przyrody.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 3 lipca 2026

Kojot - Część Druga



Na moim blogu i kanale gościł już Kojot, który przewija się przez wierzenia wielu rdzennych plemion Ameryki Północnej. Ten posiadający boskie moce żartowniś brał udział w wielu ważnych wydarzeniach u zarania dziejów. Zapraszam w tym miejscu od odsłuchania historii o tym, jak przyczynił się do powstania człowieka, spowodował iż Słońce toczy się po nieboskłonie, pomógł w tworzeniu gwiazd czy ofiarował ludzkości ogień, niczym grecki Prometeusz. Nie wyczerpaliśmy jednak historii związanych z nim i dziś chciałbym opowiedzieć kolejne.

Pewnego dnia Kojot był bardzo głodny. Stanął pod drzewem kaki i zauważył wśród jego gałęzi Oposa, zwierzę z rodziny dydelfowatych. Ten zajadał się owocami. Gdy Kojot poprosił go, by zrzucił mu kilka, zwierzak na drzewie zaczął się śmiać. Następnie ciskał w Kojota pestki i nabijał się dalej. Zachowanie Dydelfa coraz bardziej oburzało Kojota i zaczął mu grozić. Opos nie pozostawał mu dłużny. Udawał, że zeskakuje z gałęzi, po czym chwytał się ich ogonem, by zawisnąć w powietrzu i nie dać się ugryźć Kojotowi. W końcu jednak chwycił się uschłego konara, który się złamał i zwierzak spadł na ziemię. Wówczas Kojot zaczął bić Dydelfa. Ten wpadł na pomysł, że zacznie udawać martwego, co poskutkowało i Kojot opuścił. Gdy Kojot odchodził od drzewa, obrócił się i zauważył, że Opos znów wspiął się na nie i dalej zajadał się owocami kaki. Mit ten tłumaczy, jak Dydelfy nauczyły się, by w obliczu zagrożenia udawać trupy.

Kojot i Opos
Gemini 2025

W innej historii Kojot wędrując po dziczy jest świadkiem, jak cztery Indyki chowały się na przemian w worku, a pozostałe turlały je ze wzgórza. Podszedł do nich i spytał, co robią, na co odpowiedziały, że naprzemiennie dla zabawy staczają się z pagórka w worku. Kojot, który był głodny, wpadł na pewien pomysł i spytał, czy mógłby i on spróbować. Wlazł do worka a Indyki go sturlały. Zabawa trwała, a nasz żartowniś udawał, że mu się podoba. Szczerze, nie próbujcie tego w domu, nie brzmi jak bezpieczna rozrywka. W końcu zaproponował Indykom, żeby wszystkie cztery weszły na raz do worka, a on je sturla, na co ptaki się zgodziły. Kojot poczekał, aż znajdą się w środku… A wtedy zawiązał worek i wrócił z nim na plecach do domu, gdzie czekali na niego jego synowie. Albo raczej powinniśmy powiedzieć, szczenięta. Powiedział im, że w środku worka są cztery indyki na obiad i by go nie rozwiązywali, bo musi jeszcze iść do lasu po drewno na rozpalenie ogniska. Kiedy odszedł, najmłodszy z jego synów nie wytrzymał i z ciekawości otworzył worek, by zajrzeć do środka. Wtedy Indyki uciekły, słysząc wcześniejszą rozmowę o tym, że miały stać się głównym daniem, a Kojot i jego synowie dalej pozostali głodni. Morał taki, że ciekawość i niecierpliwość nie popłaca. No i by nie wchodzić do worka za namową obcych.

Synowie Kojota
ChatGPT 2025

Innym razem Kojot dostrzegł na drzewie tłustego Indyka. Podszedł do pnia i zaczął mu mówić, jakie to ma szczęście, że Indyk siedzi na drzewie, a nie że uciekł na prerię, bo Kojot może się z łatwością wspiąć na gałęzie. Oczywiście, było to kłamstwo, ale ptak mu uwierzył i odfrunął z drzewa w stronę otwartej przestrzeni. Indyk na początku leciał wysoko, ale z czasem zaczął słabnąć i spowalniać. Zwierzęta te nie są najlepszymi lotnikami i poruszają się w ten sposób tylko na krótkich dystansach, najczęściej w obliczu zagrożenia. Gdy ptak się zmęczył i wylądował, Kojot w końcu dopadł go i zjadł. Odpoczywając po sowitym posiłku, w pewnym momencie miał wrażenie, że zbliża się do niego Indianin z pałką, którą zobaczył kątem oka. Zaczął więc uciekać. Obrócił się w lewo. Pałka prawie go sięgała. Biegł dalej. Obrócił się w prawo. Znów widział cień obucha nad sobą. Pościg trwał wiele godzin, aż do wieczora, kiedy Kojot nie miał już sił i padał z wyczerpania. W końcu przewrócił się na trawę, gotowy na śmierć. Jednak żaden cios nie spadł na niego. Dookoła nikogo nie było. Zaczął się powoli i spokojnie rozglądać i wtedy zrozumiał. Jedząc Indyka jedno z czarnych piór ptaka wbiło mu się w futro na głowie i za każdym razem, gdy widział je kątem oka, brał je za ciemną i ciężką pałkę. Tym mitem Indianie tłumaczyli sobie często obserwowane zachowanie Kojotów, które nie raz rozglądają się i odwracają za siebie podczas biegu.

Kojot po zjedzeniu Indyka
ChatGPT 2025


Trzy mity, wszystkie związane z Kojotem i jedzeniem. Nie wyczerpaliśmy tematu opowieści o tym szachraju i zapewne spotkamy się tu, słuchając trzeciej części historii o nim. Tematycznie chciałem zebrać te historie w jedną całość, bo wszystkie opowiadają o Kojocie poszukających pożywienia. Dajcie znać, która z nich najbardziej Wam się podobała.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!