Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruś. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2026

Tyrfing - Przeklęty Miecz

 

Tyrfing
ChatGPT

Szczególnym egzemplarzom oręża nadawano imiona. Mogły to być historyczne miecze, jak polski miecz koronny Szczerbiec, legendarne, wzorem należącego do króla Artura Excalibura czy też literackie, niczym Andúril, którym władał Aragorn z Władcy Pierścieni. Bohaterowie skandynawskich mitów także mieli wyjątkowe bronie i jedną z nich omówimy sobie właśnie dziś.

Nasza historia zaczyna się w kraju Gardariki (nord. Garðaríki, Kraj Grodów). Nazwy tej wikingowie używali do określenia terenów, które my znamy dziś jako Ruś. Ziemiami tymi władał król Svafrlami, w którego żyłach płynęła boska krew. Jego ojciec. Sigrlami. miał być bowiem spłodzony przez samego Odyna. Pewnego dnia Svafrlami udało się na polowanie. W dziczy dostrzegł dwóch krasnoludów, stojących obok wielkiego głazu. Krasnoludy zamieszkiwały podziemny świat Svartalfheim i mogły w każdej chwili do niego powrócić. By temu zapobiec władca podjechał szybko do nich i zakręcił mieczem młynka nad ich głowami. Taki gest miał uniemożliwić im przeniesie się w inne miejsce. Dwie niskie istoty nosiły imiona Dvalinn oraz Durin (Brzmi znajomo?). Spróbowały negocjować, by wykupić się i odzyskać wolność. Obiecały wykuć dla Svafrlamiego najwspanialszy miecz. Zapewniały, iż ostrze nigdy się nie złamie, nie zardzewieje, a także że będzie w stanie przeciąć nawet stal i kamień. Skuszony obietnicą król zwrócił im wolność, wiedząc, iż krasnoludy są najznakomitszymi kowalami we wszystkich Dziewięciu Światach.

Dvalinn i Durin
Copilot

Po jakimś czasie Svafrlami wrócił w pobliże kamienia, gdzie Dvalinn i Durin czekali na niego z wykutym orężem. Rękojeść miecza zrobiona była ze złota i zrobił niesamowite wrażenie na nowym właścicielu, który nazwał broń Tyrfing, co prawdopodobnie można przetłumaczyć jako Palec Tyra. Kiedy król wziął go w swoje ręce, krasnoludy w ostatnim geście przeklęty ostrze. Zaklęcie miało powodować, iż za każdy razem gdy ktoś wyciągnie Tyrfinga z pochwy, jakiś człowiek będzie musiał zginąć. Rozwścieczony Svafrlami spróbował ściąć Dvalinna oraz Durina, jednak ci zdążyli zniknąć, a on miał pierwszą próbę swojej broni – olbrzymi kamień pękł na dwoje. Wyciągnięty z pochwy miecz świecił, nawet w ciemnościach i nie można go było schować z powrotem, dopóki nie został splamiony ludzką krwią. Służyl Svafrlamiemu w wielu bitwach, przyczyniając się do jego zwycięstwa.

Pewnego raz Svafrlami mając przy boku Tyrfinga napotkał berserkera imieniem Arngrim. Doszło między nimi do pojedynku. Król z łatwością przeciął tarczę przeciwnika. Niestety, zamachnął się tak mocno, iż, jego broń cięła również ziemię i kamienie, po czym zablokowała się w gruncie. Dało to Arngrimowi szansę, by odrąbać władcy ramię, a następnie samemu chwycić za Tyrfinga. Dzierżąc magiczne ostrze przebił króla jego własną bronią, a klątwa krasnoludów ziściła się – ktoś zginął, gdy dobyto broni, jednak zapewne nie takiego obrotu spraw spodziewał się Svafrlami, gdy stawał do pojedynku. Następnie Arngrim siłą poślubił córkę władcy, Eyfurę, z którą miał dwunastu synów i jedną córkę, Hervorę.

Arngrim pokonujący Svafrlamiego
Copilot

Po Arngrimie spadkobiercą miecza został jeden z jego synów, Angantyr. Jednak i on szybko postradał życie, gdyż razem z braćmi został zabity przez niejakiego Hjalmara. Ów wojownik zdobył Tyrfinga, jednak sam został przez ostrze raniony, w ranę wdało się zakażenie i wkrótce skonał, przekazując go Orvarowi Oddzie, który złożył bronią w kurhanie Arngrima. Przed śmiercią zdążył tylko zaśpiewać swoją pieśń pogrzebową. Ostrze zostało wtedy odzyskane przez Hervorę, która, jak mawiali jej bliscy, miała męski umysł, była tarczowniczką i ruszała razem z wikingami na wyprawy. Gdy dowiedziała się o śmierci swojego ojca, udała się do jego kurhanu i poprosiła jego ducha, by oddał jej miecz. Nieumarły Arngrim wstał z mogiły, lecz nie chciał oddać jej broni, gdyż uważał, że żadna niewiasta nie powinna dotykać Tyrfinga. Córka jednak była uparta i w końcu przekonała swojego zmarłego ojca, który rzucił broń do jej stóp, wieszcząc, iż jej syn stanie się wielkim królem, ale sam Tyfring przyczyni się do dalszych śmierci w ich rodzinie. Następnie przekazała oręż jednemu ze swoich synów, nazwanemu na cześć jej ojca, Angantyrowi. Pewnego razu jego brat Heidrek chciał zobaczyć słynne magiczne ostrze i wydobył je z pochwy. Wtedy też klątwa znów się odezwała i ktoś musiał umrzeć – padło na Angantyra, który zginął od bratobójczego ciosu. Heidrek przez dług czas błąkał się po lasach, próbując odpokutować za swój czyn, w końcu jednak wrócił do matki, przysięgając jej, iż zmienił się i odzyska swój honor. Podczas swoich przygód trafił na dwór króla Haralda, którego wrogowie zmuszali do płacenia daniny. Heidrek zaproponował, by zapłacił żelazem, a nie złotem i wsparł władcę w walkach z najeźdźcami. Pomógł przywrócić w kraju pokój, używając Tyrfinga i w nagrodę król ofiarował mu rękę swojej córki, Helgi.

Po śmierci Haralda Heidrek został królem, jak przepowiedział jego dziadek, ale nie na Rusi, a w Szwecji i władał plemieniem Gotów. Pewnego dnia, podczas górskiej przeprawy, on i jego drużyna zostali obrabowani przez bandytów. Wedle innej wersji byli to złodzieje, którzy włamali się do komnaty Heidreka. Jeden z łupieżców wyciągnął Tyrfinga z pochwy – kolejną ofiarą klątwy stał się Heidrek, pomszczony później przez swojego syna, kolejnego Angantyra w rodzie, który odzyskał oręż. Rozpoznawszy go w wyposażeniu łodzi pewnych ludzi, poczekał, aż zejdą na brzeg. Następnie przewrócił na nich stojący nieopodal namiot, a kiedy szamotali się pod płótnem, pozabijał morderców swojego ojca.

Angantyr kontra Hlod
ChatGPT


Ostatni konflikt, o jakim wiemy, a w którym pojawia się Tyrfing, miał miejsce za rządów Angantyra, syna Heidreka. Jego przyrodni brat, Hlod, który był w połowie Hunem (co umieszczałoby całą historię gdzieś w IV wieku, ponieważ wtedy miała miejsce inwazja tego ludu na Europę), zażądał od brata oddania mu połowy królestwa. Władca Gotów odmówił, nazywając Hloda bękartem spłodzonym z córką władcy Hunów. Wściekły brat ruszył na czele ponad trzystu tysięcy konnych na tereny Szwecji (co wydaje się dość przesadzoną liczbą). W wielkiej bitwie bracia spotkali się, a Angantyr dzierżąc Tyrfinga zabił Hloda, przyczyniając się do wielkiego zwycięstwa. Powiadano, iż tego dnia zginęło tylu wojowników, iż doszło do wielkiej powodzi, jednak to nie woda, a krew zalała okoliczne doliny. Angantyr znalazł umiejącego brata i w ostatniej rozmowie żałował, iż przyczynił się do jego śmierci i że Norny zesłały tak okrutny los na ich ród. Następnie w kraju Gotów zapanował pokój. Kilka pokoleń później Harald Wojenny Ząb twierdził, iż pochodził właśnie od Angantyra.

Krwawa historia Tyrfinga dobiegła końca. Niektórzy dopatrują się w niej licznych zamieszek, które wydarzyły się w okresie Wielkiej Wędrówki Ludów i krwawych starć, do których wtedy dochodziło, a władza w Skandynawii przechodziła z rąk do rąk. Sama nazwa jest bardzo podobna do liczby mnogiej Tervingi, czyli określenia, jakiego w IV wieku używali Rzymianie dla plemion Gotów osiadłych w środkowej Europie. Opowieść wpisuje się także w nurt legend o krasnoludzkich skarbach obarczonych klątwą. Niektóre z nich poznamy jeszcze w przyszłości na blogu.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 28 marca 2025

Hieronim i Dąb Peruna

 

Hieronim i dąb Peruna
ChatGPT

Kiedy chrześcijaństwo wypierało stare religie w Europie, misjonarze nowej wiary starali się niszczyć relikty poprzednich kultów. Pierwszym opisanym tego przykładem na blogu była historia świętego Bonifacego, który w 723 lub 724 roku naszej ery ściął Dąb Donara, który rósł w pobliżu Gaesmere (dzisiejsza dzielnica Geismar w niemieckim Frankenbergu, a kiedyś osobna wieś). W jego kroki poszedł Karol Wielki, niszcząc święty dla Sasów dąb Irminsul w 772, który znajdował się gdzieś na pograniczu Westfalii. Dziś omówimy sobie następny dąb, który padł ofiarą Chrześcijan, tym razem jednak z terenów współczesnej Litwy.

W 1410 roku na tereny Królestwa Polskiego przybył Hieronim z Pragi, czeski teolog. Przez poprzednie lata Hieronim podróżując po Europie i nauczając na wielu uniwersytetach, jednak gdzie się nie pojawił, był uznawany za heretyka. Był bowiem jednym z husytów, stronników Jana Husa, który domagał się reformy Kościoła Katolickiego, zarzucają mu między innymi zbyt duże dążenie do bogactwa, kupczenie urzędami kościelnymi i brak skromności. Przebywając w naszym kraju Hieronim udał się na Litwę, by wspierać ruchy misjonarzy. Litwa oficjalnie zobowiązała się przyjąć chrzest podczas unii z Koroną Polską w 1385 roku, jednak proces ten trwał następne dekady (jak nie wieki). Głosząc nową wiarę wpisywał się to, jak misjonarze traktowali dawne miejsca kultów. Jak czytamy u Aleksandra Gieysztora w Mitologii Słowian[1]:

W początkach wieku XV Hieronim z Pragi udał się na Litwę, głosząc wiarę chrześcijańską w zachodniej połaci kraju. Jego relacja, przekazana przez Eneasza Sylwiusza Piccolominiego w pół wieku później, zawiera opis czci wężów, kamiennego młota niezwykłych rozmiarów, wiecznego ognia, świętych lasów i drzew szczególnie wysokich. Najstarszy dąb w lesie uważano za siedzibę bóstwa. Hieronim w zapale misjonarskim pozabijał węże, pogasił ogniska i ściął święte drzewo. Wywołało to sprzeciw ludzi, którzy udali się do wielkiego księcia Witolda ze skargą na przybysza o zniszczenie domu bożego (sacram Dei domum), skąd otrzymywano deszcz i dobrą pogodę; nie wiadomo już było, gdzie się modlić i szukać swego boga. Witold wzruszył się dolą ludu i skłonił Hieronima do opuszczenia kraju18 ''. Nowożytne informacje o pogaństwie litewskim, miejscami żywym jeszcze w wieku XVII, wspominają o ponownym wzniecaniu świętego ognia przez tarcie dębiny o szare kamienie polne.

Jak więc widać, Litwini również czcili dęby. Warto również zauważyć, iż relacja wspomina o kamiennym młocie niezwykłych rozmiarów. Wspomniana przeze mnie historia Bonifacego nierozerwalnie związana jest z Dębem Donara – gromowładnego bóstwa południowych Germanów. Dla porównania północne ludy germańskie, wikingowie, jak nazywamy ich sobie na blogu, również czcili Boga Piorunów – Thora. Co ciekawe, to jemu poświęcony był dąb również w Skandynawii i to on również dzierżył potężny magiczny młot. Wśród Słowian i Bałtów z kolei wierzono, że uderzenie pioruna w drzewo było naznaczeniem go przez Bogów. Brzmi to o tyle ciekawe, że dąb jest właśnie wyjątkowo odporny na przetrwanie gromów – potrafi się odrodzić i po pożarze, co widzieliśmy w 2019 roku, kiedy ofiarą pożaru padł 600-letni pomnik przyrody, Mieszko, a jego liście bardzo źle się palą.

Litwini skarżą się do księcia Witolda
ChatGPT

W tym miejscu przejdę do słowiańskiego Boga piorunów, Peruna, znanego wśród Bałtów jako Perkun lub Perkon. Nie będzie już niespodzianką, że święte dęby z Litwy poświęcone były właśnie jemu. Jednak to nie same drzewa były obiektem kultów, a jeno symbolami gromowładnego Boga. Biorąc pod uwagę, że południowi Germanie uważali dąb za drzewo Donara, Skandynawowie za drzewo Thora a Słowianie za drzewo Peruna nie da się uniknąć myśli, że wszystkie te religie miały wspólne korzenie. Ba, Bogu piorunów zawsze poświęcony jest czwarty dzień tygodnia – w języku niemieckim jest to Donnerstag (Dzień Donara), w angielskim  jest to Thursday, norweskim Torsdag (Dzień Thora). Wśród Słowian Połabskich dzień ten zwany był Perěndan, a więc Dzień Peruna.

Do podobnych wniosków doszliśmy omawiając sobie Mojry, Norny, Parki i Rodzanice, wskazując, że Boginie Przeznaczenia w różnych religiach musiałby wywodzić się z jednej, wspólnej, indoeuropejskiej wiary. Chciałbym, by i to było jednym z wniosków dzisiejszej historii o zniszczonym Dębie Peruna na Litwie, historii jakże podobnej do tych o drzewach zniszczonych przez świętego Bonifacego i Karola Wielkiego.

Na koniec warto wrócić do samej postaci Hieronima z Pragi. Po wyrzuceniu go przez księcia Witolda (kuzyna Władysława Jagiełły) z Litwy ten ukrywał się do 1415, ścigany przez agentów Kościoła Katolickiego za herezję. W końcu jednak został złapany i 30 maja 1416 roku spalony na stosie, niecałe jedenaście miesięcy po Janie Husie. Kościół Katolicki czekała reformacja, gdyż w ślad za Husem także inni widzieli zżerające go zepsucie – następne wieki przyniosą takich religijnych reformatorów jak Marcin Luter czy Jan Kalwin. A co czekało Dęby Peruna? Wedle Aleksandra Gieysztora były miejscami kultu na Litwie jeszcze na przełomie XVII i XVIII wieku. Tak wiele aspektów stały się reliktami dawnych wierzeń, których misjonarze nie potrafili do końca zniszczyć. 

Na sam koniec tradycyjnie chciałbym zachęcić do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Czytelników. A jeśli jesteś w stanie wesprzeć mojego bloga finansowo, zapraszam do dołączenia do grona Patronów, wzorem Piotra Brachowicza.


[1] Mitologia Słowian, Aleksander Gieysztor, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006, Wydanie II, s. 89.

piątek, 5 maja 2023

Ruryk

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Rorik_of_Dorestad,
data odczytu: 04.05.2023


Nim wikingowie rozpoczęli swe łupieżcze wyprawy na pełną skalę na zachodzie Europie, pierw zainteresowali się wschodnim wybrzeżem Bałtyku. Już szwedzki władca Yngvar, żyjący na przełomie VI i VII wieku kierował swój wzrok i statki w stronę wybrzeża współczesnej Estonii. W tym samym czasie powstawały pierwsze wikińskie osady na tych terenach, jak Grobiņa, na terenie obecnej Łotwy. To tu też zaczęła się historia państwa, które stało się prekursorem współczesnej Rosji i Ukrainy.

W IX wieku skandynawskie plemię Waregów miało od ok. 859 roku ściągać daniny od ludów słowiańskich oraz ugrofińskich, zamieszkujących tereny pomiędzy dzisiejszą Moskwą i Petersburgiem, oraz wielkimi jeziorami Ładoga i Onega, oraz w zlewiskach Dniepru i Wołgi. Waregami nazywano mieszkańców dzisiejszej Szwecji i Danii. Etymologię nazwy wywodzi się od staronordyckiego słowa væringjar oznaczającego sprzymierzeńca. Inni wywodzą nazwę od fińskich słów vara (straż) lub vaara (nieprzyjaciel). Ciężko jednoznacznie stwierdzić, które pochodzenie jest bardziej prawdopodobne, albowiem kontakty ze Skandynawami po tej stronie Bałtyku były zarówno przyjazne jak i wrogie. Warto przypomnieć, że inne określenie na przybysza ze Szwecji, Rus, pochodzi właśnie od fińskiego routsi i oznacza wioślarza, a same tereny wokół Uppsali zwane miały być Roslagen.

Powieść Minionych Lat, czyli najstarsze dzieło opowiadające o historii Rusi, spisane przez Nestora, mnicha z Kijowa, opowiada o tym, jak Słowianie zbuntowali się przeciwko płaceniu daniny Waregom, w zamian za protekcję przed najazdami koczowniczego ludu Chazarów. Kiedy jednak w 862 roku zrzucili jarzmo Skandynawów, zaczęli toczyć walki między sobą. Postanowili więc znaleźć niezależnego władcę, który przywróci porządek w ich domenie. Wybór plemion padł na Ruryka (nord. Rørik), jednego z przywódców wikingów. Zdarzenie to nazywane jest w ruskich kronikach Powołaniem Waregów. Jak widać, odezwały się w Słowianach sentymenty w myśl Za Komuny Waregów było lepiej. Późniejsze źródła dopowiadają, iż stało się to z inicjatywy Gostomysła, namiestnika nowogrodzkiego, jednak zdawkowe informacje o nim są sprzeczne, nawet w kontekście chronologii wydarzeń.

Źródło: https://www.rbth.com/history/334009-first-russian-ruler-rurik-real-person-myth,
data odczytu: 04.05.2023


Nie ma pewności, co do pochodzenia Ruryka. Wielu wskazuje, iż przybył on ze Szwecji, jednak pojawiają się głosy, iż mógł być Duńczykiem, albowiem wiking o tym samym imieniu łupił zachodnie wybrzeża Europy do około 860 roku. Później źródła historyczne przestają o nim wspominać, co można by łączyć z jego podróżą na Ruś. Pojawiają się także teorie, jakoby wywodzić miał się z fińskiego plemienia. Tę tezę z kolei mają potwierdzać badania DNA, które wykazały, iż mieszkańcy Rosji mają o wiele więcej wspólnego z ludami ugrofińskimi, niż nordyckimi. Na przestrzeni wieków pojawiła się również teoria, jakoby na Ruś przybył gdzieś znad Odry, z terenów zachodnich Słowian. Tak samo nie jest jasne, jak pierwotnie mogło brzmieć jego imię. Typów jest wiele. Od właściwego duńskiego Rørik, również skandynawskiego Hrœrekr, przez germańskie Roderyk i słowiańską nazwę ptaka, Raroga, a kończąc na fińskim Rurikko.

Ruryk skorzystał z zaproszenia i wraz z młodszymi braćmi, Sineusem i Tuworem udał się do Nowogrodu. Historycy sprzeczają się, czy naprawdę miał rodzeństwo, czy też zaszła pomyłka językowa – Sineus brzmi praktycznie jak sine hus, czyli jego dom/dwór, a Tuwor próbuje wywodzić się od thru voringprawdziwego wojownika. Być może archetypowy motyw trzech braci, którzy dają początek państwowości to kopia znanej nam lepiej legendy o Lechu, Czechu i Rusie i dorobienie pod nią rodzeństwa Rurykowi (tu warto zaznaczyć, że początek Asgardowi w mitologii nordyckiej również dało trzech braci – Odyn, Wili oraz We, a w mitologii greckiej trójka braci, Zeus, Posejdon i Hades, podzieliła między sobie wpływy we Wszechświecie). Niezależnie jednak, czy miał on braci, czy też nie, został przyjaźnie powitany na Rusi. Pierwotnie jego siedzibą została Stara Łagoda, a następnie przeniósł swą stolicę do Nowogradu. Z ważniejszych grodów wchodzących w skład państwa Ruryka należy wymienić jeszcze Biełoziersk, Murom, Połock oraz Rostów.

Kiedy Ruryk umocnił swoją władzę, dwóch z jego ludzi poprosiło o odłączenie się od drużyny. Byli nimi Askold i Dir, którzy zapragnęli wziąć swoje rody i udać się na południe, na wyprawę do Konstantynopola. To ich podróż miała wytyczyć szlak łączący Bałtyk z Morzem Czarnym, stworzyć podwali pod wikińskie wyprawy do Cesarstwa Bizantyjskiego, a także z czasem przyczynić się do powstania Gwardii Wareskiej. Po drodze trafili do miasta Kijów, ciągle pod wpływami Chazarów i je wyzwolili. Śladów tego zdarzenia można dopatrywać się w tak zwanej Mogile Askolda, która po dziś dzień stoi w stolicy Ukrainy, dawniej jako cmentarz, obecnie jako park.

Źródło: https://www.rbth.com/history/334009-first-russian-ruler-rurik-real-person-myth,
data odczytu: 04.05.2023


Wracając jednak do Ruryka, jego rządy opisane są w Kronice Minionych Lat w dość skąpy sposób. Stłumił on bunt w okolicy Nowogrodu, na którego czele stanął w 864 roku niejaki Wadim Chrobry. Miał mieć kilka żon, a z jedną z nich, Efandą, spłodził syna, Igora. W 879 władca Rusi na łożu śmierci przekazał opiekę nas swoim niepełnoletnim synem, Igorem, swojemu krewniakowi, Olegowi. Po dziś dzień nie udało się ustalić miejsca pochówku Ruryka. Późniejsze źródła podają, że miał zginąć lub zostać śmiertelnie ranny podczas działań wojennych w położonej na dalekiej północy Karelii. Dla zwolenników teorii skandynawskiej jest to kolejny dowód na jego pochodzenie, gdyż prawdopodobnie po śmierci jego ciało zostało spalone na łodzi, wzorem wikińskich pochówków zamożnych władców.

Niezależnie, czy uznamy Ruryka za władcę legendarnego, czy historycznego, słowiańskiego czy skandynawskiego, to od niego wywodzi się późniejsza dynastia Rurykowiczów, władców Rusi Kijowskiej i Carów Rosji, która panowała do 1610 roku, kiedy to Wasyl Szujski został zdetronizowany a Moskwa została zajęta przez polskiego hetmana, Stanisława Żółkiewskiego.

Kończąc, tradycyjnie chciałem podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojej twórczości. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju bloga, zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Patronite. Zapraszam również na stronę na Facebooku

piątek, 10 marca 2023

Thrallowie

 

Źródło: https://thewarriorlodge.com/blogs/news/the-tough-life-of-the-thrall,
data odczytu: 09.03.2023

Społeczeństwo wikingów dzieliło się na klasy. Temat jest dość złożony, dlatego omawiając go dokonamy podziału na trzy grupy. Zaczniemy od najniższej, posiadającej też najmniej praw - klasy niewolniczej.

Thrallowie/Þrællowie (nord. niewolnicy, służący) – najniższy poziom społeczeństwa wikingów. Thrallowie byli niewolnikami, własnościami swoich panów. Istnienie tej klasy nie było niczym niecodziennym we wczesnośredniowiecznej Europie. Jak wiemy święty Wojciech przed Przybyciem do Polski będąc na dworzec czeskiego władcy również karcił go za handel niewolnikami - prawdopodobnie jego oburzenie budził fakt, iż wolności pozbawiono chrześcijan, a nie innowierców (scena ta została uwieczniona na Drzwiach Gnieźnieńskich). Niewolnicy byli traktowani jak część inwentarza żywego. Było to uprzedmiotowienie człowieka, pozbawienie go wolności i praw. Trzeba jednak zaznaczyć, że nakładało to także swoistą ochronę na niewolników. Jeśli ktoś zabił czyjegoś niewolnika musiał liczyć się z konsekwencjami, w szczególności z zapłatą określonej sumy, wedle wartości niewolnika. Jeśli nie stać go było na pokrycie kosztów, sam stawał się niewolnikiem w miejsce zabitego. Właściciel jednak mógł zabić bez żadnych konsekwencji swojego niewolnika. Zmieniło się to nieco po przyjęciu chrześcijaństwa – kiedy to zabicie swojego własnego thralla podczas Wielkiego Postu (ale tylko wtedy) karane było wygnaniem. Jeśli ktoś okaleczył niewolnika innej osoby musiał zapłacić odszkodowanie w wyznaczonej kwocie – trzecią część tej sumy otrzymywał bezpośrednio thrall.

Jak można było stać się niewolnikiem? Status thralla otrzymywały dzieci innych niewolników (chyba, że ojciec noworodka był wolnym człowiekiem). Można było nim zostać również, kiedy nie spłaciło się na czas swoich długów (tzw.  gældsslaver niewolnicze złoto), zamordowało się wolnego człowieka, było notorycznym złodziejem lub gdy zostało się pojmanym na wojnie. Najlepszym przykładem może być dzieciństwo Olafa Tryggvasona, który w wieku trzech lat znajdował się na statku płynącym w stronę Nowogrodu. Zostali zaatakowani przez wikingów, a mały Olaf wzięty do niewoli. Wraz z innym chłopcem imieniem Thorgils zostali następnie sprzedani jako służba… Za jednego barana (lub kozła wedle innej wersji).  Następnie Olaf został odsprzedany za dobrej jakości płaszcz. Niewolnika można było kupić za praktycznie każde wartościowe dobro – od sukna po worek soli.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Valhalla:_Mroczny_wojownik, data odczytu: 09.03.2023

Niewolnicy byli stałym elementem gospodarki Ery Wikingów. Szacuje się, że każde gospodarstwo mogło mieć jednego lub dwóch thrallów, a większe nawet kilkudziesięciu. Niewolnictwo nie było jedynie elementem czasów przedchrześcijańskich. Chrześcijaństwo przedefiniowało je – od czasów chrystianizacji Skandynawii za grzech postrzegano posiadanie thralla-chrześcijanina (co podobne jest do postrzegania niewolnictwa, jak u świętego Wojciecha). Tak więc w poszukiwaniu niewolników wyprawiano się do innych krain, które jeszcze nie przyjęły chrztu.

Niewolnicy kierowani byli głównie do najprostszych i najcięższych prac. Mogła to być uprawa roli, kopanie torfu, gotowanie posiłków, hodowla bydła. Nic nie stało właścicielom na przeszkodzie by również wykorzystywać ich seksualnie. Przyjmuje się, że niegdyś mur Dannevirke mógł powstać dzięki taniej sile roboczej thrallów. Przypuszcza się, że nazwy okrągłych fortów wikingów, potocznie zwanych Trelleborgami, pochodziły właśnie od niewolniczej pracy przy sypaniu ich wałów (a za samymi fortyfikacjami również kilka miejscowości w Skandynawii przyjęło te nazwy). Zależnie od uznania właściciela niewolnik dostawał prawo do wolnego czasu  w ciągu dnia, jeśli wywiązał się ze swoich obowiązków. Takie chwile mógł przeznaczyć na własną pracę i zarabianie pieniędzy (np. produkowanie dóbr, czy dodatkowe płatne zajęcia). Niewolników łatwo było odróżnić od innych obywateli. Na szyjach mieli założone obroże a ich ubrania były prostsze i mniej kolorowe, ponieważ farbowanie tkanin niewolniczego odzienia byłoby zbyt kosztowne (takie obroże znaleziono między innymi w Birce, Dublinie i Hedeby). Mężczyźni byli strzyżeni na krótko. Kobietom pozwalano mieć ciut dłuższe włosy, musiały pozostać na tyle krótkie, by odróżniać je od innych osób.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Coat_of_arms_of_Oslo,
data odczytu: 09.03.2023


Przykładem niewolnictwa w chrześcijańskiej Norwegii może być historia Hallvarda Vebjørnssona. W 1043 roku w okolicy norweskiego Drammen mężczyzna miał pomóc niewolnicy, która była w ciąży. Kobieta została oskarżona o kradzież, a jej właściciel chciał ją zabić. W pościg za nią ruszyło trzech ludzi. Hallvard miał próbować ocalić niewolnicę odpływając z nią łodzią w głąb fiordu. Ścigający ich ludzie byli jednak wyposażeni w łuki. Strzały dosięgły zarówno Vebjørnssona jak i uciekającą z nim kobietę. Pamięć o czynie Hallvarda nie zanikła i wkrótce został uznany za świętego i patrona Oslo (został również uwieczniony w herbie miasta, trzymając strzały, które w niego trafiły) a w XX wieku powstało odznaczenie - Medal Świętego Hallvarda przyznawany corocznie dla najbardziej zasłużonych mieszkańców.

Niewolnik nie był skazany na swój los przez całe życie. Jeśli jego właściciel docenił zasługi swojego thralla, mógł go wyzwolić. Rytuał wyzwolenia sprowadzał się do uroczystego zdjęcia obroży z szyi niewolnika, przez co nazywany był Halsløsning (nord. Uwolnienie gardła). Thrallowie mogli także wykupić się pieniędzmi lub dodatkową pracą (zwłaszcza, jeśli w niewolę popadli za długi) lub za odłożone pieniądze. Taki wyzwoleniec (nord. frjáls – uwolniony) nie był jeszcze w pełni wolny w oczach społeczeństwa, jednak zyskiwał więcej praw. Po pierwsze, jeśli nie wpadł w kolejne długi (ani jego potomkowie), jego wnuki przestawały być już wyzwoleńcami, a stawały się w pełni wolnymi ludźmi, tzw. Karlami według tzw. prawa tyrmsel, które zwalniało z niewolnictwa po drugim pokoleniu (nord. Þyrmslmieć szacunek). Po drugie, mógł głosować na þingach (nord. wiecach), jednak jego głos musiał być taki sam, jak jego byłego właściciela (co przypomina trochę dyscyplinę partyjną). Nie mógł również zeznawać przeciwko swojemu byłemu panu, obrażać go, ani opuszczać okolicy bez jego zgody. Po trzecie, mógł mieć własną ziemię, a po nim grunt mógł być dziedziczony przez jego dzieci (a w przypadku braku potomstwa przechodził na byłego właściciela). Tak samo jak niewolnik również wyzwoleniec był pod opieką właściciela, a jego zabicie skutkowało nałożeniem kary na zabójcę.

Oprócz zabójstwa niewolnik mógł postradać życie w inny sposób. Jako część inwentarza żywego mógł zostać złożony w ofierze. W Skandynawii znaleziono groby ze zdekapitowanymi zwłokami – powszechnie przyjmuje się, że należą właśnie do thrallów. Przykładem może być kurhan ze szwedzkiej Birki, gdzie oprócz w pełni wyposażonego wojownika pochowano człowieka bez żadnych rzeczy i z odciętą głową – zapewne jego niewolnika. Ponadto Aḥmad ibn Faḍlān, arabski podróżnik i kronikarz, opisał wikiński pogrzeb, którego był świadkiem. Ibn Faḍlān zaznacza, że niewolnica dobrowolnie oddała życie po śmierci swojego pana (cytat i tłumaczenie prawdopodobnie pochodzi z którejś publikacji Philipa Parkera, jednak przez nieuwagę zapomniałem zapisać dokładne odwołanie):

[…] Niewolnica zaś, która chciała być zabita, chodziła tu i tam, wstępowała do szałasów, jednego po drugim a [każdy] gospodarz spółkował z nią, [po czym] mówił jej: „Powiedz swemu panu: <<Uczyniłem to z miłości do ciebie>>”. […]

A w piątek, kiedy nastała pora popołudniowa, przywiedli niewolnicę ku czemuś, co zbudowali uprzednio, [a co] podobne było do odrzwi bramy. I postawiła nogi na dłoniach mężczyzny, uniosła się ponad te odrzwia i przemówiła w swojej mowie; i opuścili ją w na dół. Potem unieśli ją po raz drugi, a ona uczyniła to samo co za pierwszym razem, po czym opuścili ją na dół. I unieśli ją po raz trzeci, a ona zrobiła to, co robiła w obu [poprzednich] razach. Następnie podali jej kurę, obcięła jej głowę i odrzuciła ją […]. Spytałem tłumacza o [znaczenie] jej czynów. Rzekł: „Gdy podnieśli ją za pierwszym razem, powiedziała: <<Oto widzę mego ojca i moją matkę>>, a za drugim [razem] rzekła: <<Tam oto [widzę] siedzących wszystkich moich bliskich, którzy zmarli>>, a za trzecim [razem] rzekła: <<Tam oto widzę mego pana siedzącego w rajskim ogrodzie, ogród [ten] jest piękny i zielony, są z nim mężczyźni i słudzy, a oto on mnie przyzywa. Prowadźcie mnie do niego>>”. [Wtedy] powiedli ją ku statkowi, a ona zdjęła obie bransolety, które miała na sobie i oddała je kobiecie którą nazywają „Aniołem Śmierci”, tej, która ją zabije. Zdjęła [też] dwie bransolety [zakładane] na nogi, które miała na sobie, i dała je dwóm dziewczynom, które poprzednio jej służyły, a były one córkami kobiety znanej jako „Anioł Śmierci”.

Potem wprowadzili ją na statek, ale nie wwiedli jej [jeszcze] do szałasu. [Wówczas] przyszli mężczyźni z tarczami i pałkami. Podano jej kielich nabїdu, zaśpiewała nad nim i wypiła go. Rzekł do mnie tłumacz: „W ten sposób pożegnała się ze swymi towarzyszkami”. Następnie podano jej drugi kielich, wzięła go i długo śpiewała, a starucha ponaglała ją, aby go wypiła i weszła do szałasu, w którym był jej pan. I oto ujrzałem, że była już oszołomiona, chciała wejść do szałasu i wsunęła głowę pomiędzy niego a statek. Wtedy starucha ujęła jej głowę, wciągnęła ją do szałasu i weszła razem z nią; a mężczyźni jęli uderzać pałkami w tarcze, aby nie było słychać odgłosu jej krzyku, bo przelękłyby się [inne] niewolnice i nie chciałyby umierać ze swymi panami. Potem weszło do szałasu sześciu mężczyzn i wszyscy oni spółkowali z ową niewolnicą. [Następnie] położyli ją u boku jej pana i dwu schwyciło ją za nogi, a dwu za ręce, [zaś] starucha zwana „Aniołem Śmierci” nałożyła jej na szyję sznur założony w przeciwne strony i wręczyła go [następnym] dwu [mężczyznom], aby go ciągnęli. [Wtedy] zbliżyła się, mając ze sobą nóż z szeroką klingą i jęła wbijać go jej pomiędzy żebra i wyjmować go, a owi dwaj mężczyźni dusili ją sznurem, dopóki nie skonała.

Przytoczony opis ofiary niewolnicy podczas pogrzebu może przywodzić na myśl sceny z filmu Trzynasty Wojownik, który był inspirowany podróżą Aḥmada ibn Faḍlāna. Warto również wyjaśnić czym był nabїd. Był to alkohol, prawdopodobnie miód, z domieszką halucynogennych ziół lub muchomorów. 

Źródło: http://turbandecay.blogspot.com/2013/03/the-13th-warrior.html,
data odczytu: 09.03.2023

Oprócz mieszkańców Skandynawii, którzy najczęściej zostawali niewolnikami za długi, drugą, nawet liczniejszą grupą byli ci niewolnicy, którzy zostali pojmani podczas wypraw łupieżczych. Pochodzili ze wszystkich najeżdżanych przez wikingów ludów, Słowian, Germanów, Franków, Anglosasów. Ci, którzy nie znajdywali miejsca w skandynawskich gospodarstwach byli sprzedawani dalej do Cesarstwa Bizantyjskiego lub do krajów islamskich. O kontaktach z krajami arabskimi świadczą znaleziska dirham w Skandynawii.

Niewolnictwo było szczególnie popularne w X i na początku XI wieku. System niewolnictwa istniał jeszcze w Skandynawii do przełomu XIV i XIII wieku (na równi z niektórymi innymi częściami Europy). Najdłużej utrzymywał się w Szwecji (oficjalnie niewolnictwo zostało zniesione w  1335 roku przez króla Magnusa Erikssona). Systematycznie zostawał przekształcany w feudalizm, a thrallowie w chłopów podległych lokalnym władcom. Szacuje się, że 10% skandynawskiego społeczeństwa stanowili niewolnicy (i nie był to specjalnie duży odsetek, gdyż w 1086 roku w chrześcijańskiej Anglii po spisie powszechnym 9% społeczeństwa również było niewolnikami).

Następny temat poświęcony będzie karlom, klasie wolnych ludzi średniowiecznej Skandynawii. Tymczasem kończąc, tradycyjne podziękowania dla Piotra Brachowicza za wspieranie mojej twórczości na Patronite. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju bloga, zapraszam na mój profil, a także do udostępnia artykułu bym mógł trafić do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do odwiedzania mojego profilu na Facebooku, gdzie jak ufam, w tym roku pojawi się już więcej aktywności.

piątek, 27 maja 2022

Yngvar Wysoki

 

Źródło: https://sv.wikipedia.org/wiki/Yngvar_(Ynglinga%C3%A4tten),
data odczytu: 27.05.2022

Wyprawy plemion szwedzkich na drugą stronę Bałtyku zaczęły się w VII wieku. To stamtąd przybyli skandynawscy osadnicy, którzy zasiedlili miejscowość Grobiņa na terenach dzisiejszej Łotwy. Również inne nadbałtyckie kraje poznały, czy tego chciały czy nie, napływających z północy wikingów. Jednym z przywódców, który śmiało przeprawiał się przez nasze morze był Yngvar Eysteinsson i to jego historię sobie dziś omówimy.

Yngvar był synem szwedzkiego władcy Eysteina (szw. Östena), który panował na przełomie VI i VII wieku. Podczas jednej z uczt jego dwór został otoczony przez wojska najeźdźcy z Jutlandii (dzisiejsza Dania), Sölvego. Wszyscy biesiadnicy zginęli w płomieniach. Sölve domagał się, by Szwedzi uznali go za swojego nowego władcę, jednak ci nie chcieli oddać tronu komuś, kto tak brutalnie zabił ich króla wraz z całym otoczeniem. Jedenastodniowa rebelia zakończyła się jednak zwycięstwem najeźdźców.

Po pewnym czasie Szwedom udało się obalić uzurpatora i na tronie posadzili Yngvara, którego nie było w trakcie nieszczęsnej uczty. Yngvar już za młodu wsławił się jako wielki wojownik. Lud nadał mu przydomek Harra, co znaczy Wysoki. Po śmierci Sölvego prowadził walki z Jutlandią, a także z mieszkańcami wysp znajdującymi się u wybrzeży Estonii. Po zawarciu pokoju z pierwszymi mógł się całkowicie skupić na kampanii prowadzonej na wschodzie Bałtyku.

Podczas pewnego lata wyprawił się na wyspę zwaną Ozylia (dziś to estońska Sarema) zginął w walce z miejscowymi i tam też został pochowany. Prawdopodobnie tubylcy zgodzili się na pochówek jego i innych zabitych Szwedów.

Historycy otwierają się o lata życia Yngvara. Rozrzut jest dość duży i zahacza zarówno o VI jak i VIII wiek, obejmując niemożliwy do przeżycia okres 170 lat. Najczęściej pojawia się teza, iż urodził się około 615/616 roku, a zginął w okolicach lat 70. VII wieku. Nie jest wymieniane nawet we wszystkich źródłach. Jego pominięcie może świadczyć, iż był na półlegendarnym władcą. Nie ma także pewności co do jego przydomku, gdyż niektórzy uważają, że doszło do błędu i powinien nosić miano Siwy, a nie Wysoki. Jednak w każdej legendzie jest ziarno prawdy i czyjś żywot i osiągnięcia dały początek historii Yngvara.

Odkrycia archeologiczne pochówków i łodzi z wyspy Saremy potwierdzają, iż VII wiek był czasem ekspansji Szwedów na wschód. Swego czasu opisałem już Grobiņę, osadę leżącą niedaleko wybrzeża w Estonii. Historia Yngvara i pozostałości znalezione na pobliskiej wyspie tylko potwierdzają, iż wikingowie interesowali się wschodem Bałtyku już w VII wieku.

Na koniec tradycyjnie chciałbym podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojego bloga. Jeśli i Ty chcesz dołożyć swoją cegiełkę do dalszego rozwoju strony - zapraszam na mój profil na Patronite. Możesz mnie wesprzeć także niefinansowo - jeśli podobał Ci się ten artykuł, udostępnij, bym mógł dotrzeć do większego grona czytelników. Ponadto zachęcam do odwiedzenia mojej strony na Facebooku.

piątek, 13 maja 2022

Grobiņa

 

Źródło: https://www.followthevikings.com/visit/grobina,
data odczytu: 13.05.2022

Epokę wikingów tradycyjnie rozpoczyna się od 793 roku, kiedy miał miejsce pierwszy udokumentowany atak Skandynawów na klasztor na Świętej Wyspie Lindisfarne. Moment ten wyznacza punkt w historii, kiedy zaczęły się zmasowane ataki na zachód Europy przez Duńczyków i Norwegów (a raczej przez nacje, które utworzą kiedyś te kraje – dla uproszczenia przyjmijmy jednak te nazwy). Szwedzi nie mieli otwartego wyjścia na Morze Północne czy Norweskie, jednak byli tak samo żądni przygód i kolonizacji dalekich ziem. Już w połowie VII wieku, a więc na kilkanaście dekad przed atakiem na Lindisdarne, zapuszczali się na wschodnie wybrzeże Bałtyku. Osady, które kiedyś utworzą dadzą początek Rusi.

Nad zachodzie Łotwy, nad rzeką Ālande leży miasteczko Grobiņa. Pierwsza wzmianka o tej liczącej niecałe 4000 mieszkańców miejscowości pochodzi z 854 roku. Jednak historia osady jest znacznie starsza i sięga około 650 roku. Na bazie wykopalisk ustalono, że to tu, nad brzegiem jeziora Liepāja powstało pierwsze osiedle. Połączenie zbiornika wodnego przez rzekę Ālande zapewniało dostęp statkom do Bałtyku.

Wykopaliska przeprowadzone na pierwszym odnalezionym średniowiecznym cmentarzu wykazały, że ludzie pochowani tam byli zgodnie ze skandynawskim obrządkiem. Niskie kurhany miały średnio 0,1-1,4 metra wysokości. Kopce zwieńczone były kamiennymi nagrobkami. Do dnia dzisiejszego zachował się tylko jeden, odnaleziony w 1987 roku. W grobach znaleziono między innymi miecze, włócznie, hełmy, resztki licznych drewnianych tarcz a także biżuterię broszki, pierścienie, bransolety, grzebienie, klucze i naczynia. Znaleziony nagrobek i obrączki wewnątrz grobów zawierają powtarzający się wizerunek dwóch kaczek, niektóre z nich stykały się dziobami – charakterystyczne ozdoby dla kultury znanej ze szwedzkiej Gotlandii. W XX wieku odnajdywano także inne miejsca pochówków – łącznie szacuje się, że mogło być ich ponad 3000 między VII a IX wiekiem. Przypuszcza się, że w jednym momencie liczebność osady nie przekraczała 300-500 mieszkańców.

Źródło: https://www.tripadvisor.com/LocationPhotos-g2346059-Grobina_Kurzeme_Region.html,
data odczytu: 13.05.2022


Pobliskie znaleziska wskazują, iż od początku powstania osady dochodziło do licznych potyczek z miejscowymi ludami. W 800 roku osada została zajęta przez Kurów (jedno z plemion bałtyckich). W 854 roku Duńczycy spróbowali przejąć Grobiņę, ale zostali pokonani przez Bałtów. W następnym roku szczęścia w przywróceniu kolonii spróbował szwedzki król Olof. Po serii potyczek tubylcy skapitulowali – późniejsze źródła przypisywały ten zwrot akcji modlitwom Olofa do chrześcijańskiego Boga. Ślady walk po tym wydarzeniu są już mniej liczne, co wskazuje, że Skandynawowie i Bałtowie mogli zacząć bardziej pokojowo współistnieć obok siebie. W tym samym czasie znaczenie Grobiņy na wschodnich szlakach handlowych zaczęło maleć na rzecz osady Truso (obecnie Janów pod Elblągiem) i Kaup (Mokowoje w Obwodzie Kalingradzkim).

W 2011 stanowisko archeologiczne w Grobiņie zostało nominowane do wpisania na listę informacyjną UNESCO, a sam wpis miał miejsce w 2017 roku. Dziś znajduje się tam rekonstrukcja osady i odbywają się festiwale wikingów. 

Ślady wypraw i walk Skandynawów na wschodnim wybrzeżu Bałtyku pozwalają postawić pytanie - czy słusznie 793 rok uważa się za początek epoki wikingów, skoro Ci wojowali ponad sto lat wcześniej?

Na koniec tradycyjnie chciałbym podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojego bloga. Jeśli i Ty chcesz dołożyć swoją cegiełkę do dalszego rozwoju strony - zapraszam na mój profil na Patronite. Możesz mnie wesprzeć także niefinansowo - jeśli podobał Ci się ten artykuł, udostępnij, bym mógł dotrzeć do większego grona czytelników. Ponadto zachęcam do odwiedzenia mojej strony na Facebooku