czwartek, 18 czerwca 2026

Kowal Wolundr

 


Mity greckie obfitują w historie o licznych herosach, których losy przeplatały się z Olimpijskimi Bogami, a także którzy stawiali czoła niebezpiecznym potworom. Jednak i na północy naszego kontynentu tacy bohaterowie pojawiali się i dziś opowiemy sobie o jednym z nich. Na początku jednak zaznaczę, że opowieść zawiera brutalne opisy. To historia o zniewoleniu, zemście, ale i o odzyskaniu wolności pomimo kalectwa.

Nasz dzisiejszy bohater zwał się Wolundr i był znakomitym kowalem. Pojawia się w dziełach spisanych przez Snorriego Sturlusona, dlatego mamy wszelkie podstawy sądzić, że był dobrze znany wśród ludów nordyckich. Jednak, pod innymi imionami występował także wśród plemion południowogermańskich, a także przeniknął do wierzeń anglosaskich. Ktoś mógłby w tej chwili zaznaczyć, że wszystkie te ludy należą do rodziny ludów germańskich i miałby rację. Wracając do samego Wolundra, w zależności od regionu znany był pod różnymi imionami. Wayland czy Wieland to tylko przykłady. Wywodzą się z pragermańskiego słowa Wilą-ndz, które można przetłumaczyć jako Rzemieślnik.

Walkiria
ChatGPT 2025


Wieść niesie, iż Wolundr miał wespół ze swoimi braćmi, Egilem oraz Slagfinnem, podróżować po świecie. Wszyscy trzej mieli być synami króla Finów, a więc obok ludów germańskich, pojawiają się nawiązania do ludów ugrofińskich, być może Saamów, jednych z pierwszych rdzennych ludów Skandynawii. Wedle innej wersji, opowiadanej przez Anglosasów, był synem olbrzyma Vadiego, a kowalstwa nauczył się u krasnoludów ze Svartalfheimu, co tłumaczy jego ponadprzeciętne zdolności. W trakcie wyprawy spotkali trzy Walkirie, Ölrún, Hervör Wszechwiedzącą oraz Hlaðguðr Białą jak Łabędź. Bracia wzięli sobie te Walkirie za żony. O tym, kim są same Walkirie, a także co łączyło je z symboliką łabędzi, więcej przeczytacie na moim blogu, do którego odwiedzenia zapraszam.

Czas mijał. Wolundr, który poślubił Hervör Wszechwiedzącą, doczekał się z nią syna imieniem Heime. Jednak związki braci nie trwały długo. Po dziewięciu latach Walkirie odeszły od swoich mężów. Jest to symboliczny czas, ponieważ liczba dziewięć, jak wielokrotnie wskazywałem na blogu, była dla wikingów święta i często przewija się przez rożne mity. Wracając do Wolundra, przez rozstaniem Hervör zostawiła mu swój Pierścień, który miał magiczną moc. No dobrze, nigdzie nie jest powiedziane, że był magiczny. To nie ta historia. Gollum, gollum! Wolundr znalazł pierścień na dnie kufra, w którym Hervör trzymała swoje rzeczy i zachował go na pamiątkę.

Pierścień  Hervör
ChatGPT 2025

W końcu bracia wyruszyli na poszukiwanie swoich oblubienic i rozdzielili się. Podczas jednego postoju, w krainie Närke, czyli na terenach dzisiejszej południowej Szwecji (lub wedle innej wersji miało to miejsce w duńskiej Jutlandii) Wolundr został wyzwany na pojedynek przez Amiliasa, królewskiego kowala. Nasz bohater wykuł miecz nazwany Mimung, a jego rywal zbroję. Pancerz okazał się słabszy od ostrza, które go przebiło i zabił Amiliasa. W kraju tym panował król Niðhad, który miał właśnie stoczyć bitwę. Zdał sobie jednak sprawę, że zgubił swój szczęśliwy kamień zwycięstwa. Władca zaoferował oddanie połowy królestwa i ręki córki temu, kto przyniesie mu kamień. Tą osobą okazał się Wolundr, ale odmówił ostatecznie oddania talizmanu, kiedy król wycofał się ze swojej obietnicy. Wtedy też Niðhad wygnał go. Wkrótce jednak władca pojmał Wolundra, gdy ten spał. Przeciął mu ścięgna w nogach, by okaleczyć kowala i uwięził w kuźni na wyspie Sævarstöð, w której był zmuszany do wykuwania różnych przedmiotów dla swojego oprawcy, między innymi mieczy i pancerzy. Pierścień od Hervör został siłą odebrany i oddany Böðvildr, córce Niðhad. Sam okrutny władca zabrał miecz Mimung, który od tej chwili nosił u pasa, jak swój. Uwięziony, okaleczony kowal ciągle nie zapominał o celu swojej wyprawy i o żonie, która odeszła. W tęsknocie za nią Wolundr zaczął tworzyć kopie pierścienia, jego jedynej pamiątki po niej. Miał ich wykonać osiem, co wespół z oryginałem znów daje nam liczbę dziewięciu pierścieni… Dziewięciu Pierścieni dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych… No dobra, wybaczcie, znowu nie ta historia.

Los dał okaleczonemu kowalowi szansę na dokonanie zemsty. Synowie Niðhada przybyli do kuźni, w której był uwięziony Wolundr i chcieli zobaczyć tworzone przez niego arcydzieła. Kowal odciął im głowy, wprawił czaszki w srebrne obręcze i zrobił z nich kielichy. Wyłupione oczy wprawił w biżuterię, a z zębów zrobił broszkę. Następnie odesłał taki makabryczny podarek swojemu porywaczowi.

Wolundr i Böðvildr
ChatGPT 2025

Później dowiadujemy się, że Wolundra odwiedziła córka Niðhada, Böðvildr. Scena ta została uwieczniona na kamieniu runicznym, który zachował się do naszych czasów w miejscowości Ardre w Szwecji. Sam kamień datowany jest na VIII wiek naszej ery. Królewna zwróciła się do kowala z prośbą o naprawienie pierścienia. Ten wykorzystał okazję, uwiódł ją, wedle wersji anglosaskiej, lub zgwałcił, wedle wersji skandynawskiej i spłodził z nią dziecko. Ich synem miał być Vidrik, zwany też Witigiem przez Anglosasów, germański bohater, któremu przypisuje się herb z młotem i obcęgami kowalskimi, podkreślając jego pochodzenie. Późniejsze wersje legendy mówią, że Böðvildr została w końcu żoną Wolundra, ale do tego sobie wrócimy.

W tym samym czasie na dworze Niðhada pojawił się jeden z braci Wolundra, Egill. Był on zdolnym łucznikiem i władca wyzwał go na pojedynek, w którym Egill miał zestrzelić za pierwszym razem jabłko z głowy Otvina, syna Niðhada. Łucznik wziął trzy strzały, ale wystrzelił tylko jedną. Król spytał, po co pozostałe dwie w takim razie, na co Egill odpowiedział, że gdyby nie trafił i zabił Otvina, pozostałe dwie wystrzeliłby w samego władcę. Przyznajcie, ryzykowna rozrywka.

Następnie Egill odwiedził swojego brata Wolundra na wyspie Sævarstöð. Wtedy kowal poprosił go, by zestrzelił wiele ptaków, a z ich piór stworzył magiczny płaszcz ze skrzydłami lub wedle innej wersji, pelerynę z piór, dzięki któremu, pomimo kalectwa uwolnił się ze swojego więzienia. I tu mamy właśnie podobieństwo do greckich mitów, konkretnie do historii Dedala oraz Ikara. Dedal również był zdolnym rzemieślnikiem, który został uwięziony i dzięki skonstruowanym przez siebie skrzydłom uciekł z synem z niewolni. To skojarzenie widzieli też Islandczycy, bo w jednym z manuskryptów z XIII wieku Dom Dedala, w którym uwięziony został wynalazca przez Minosa, nazwany jest kenningiem Vǫlundarhús, czyli dosłownie Dom Wolundra.

Wolundr i Niðhada 
ChatGPT 2025

Wolundr poleciał do Niðhada i wyznał mu wszystko, co zrobił, że zabił dwóch jego synów, a także że spłodził z jego córką dziecko. Rozsierdzony władca nakazał Egillowi, by zestrzelił bezczelnego kowala, gdy ten po przyznaniu się do swojej zemsty odleciał. Brat Wolundra oszukał jednak Niðhada i trafił w ukryty pod płaszczem Wolundra pęcherz wypełniony krwią. Niðhad myślał, że pomścił swoje dzieci, ale Wolundr doleciał cało na duńską wyspę Zelandię. Wkrótce Niðhad zmarł, a tron po nim objał Otvin. Wtedy też Wolundr miał się pogodzić z synem swojego porywacza i poślubić Böðvildr, stając się w świetle prawa oficjalnym ojcem Vidrika. Vidrik z kolei miał następnie odziedziczyć miecz Mimurg, kiedy Wolundr odszedł z tego świata.

Wolundr był zdolnym kowalem, być może najzdolniejszym ze wszystkich, jacy kiedykolwiek żyli. W połączeniu z jego kalectwem, skojarzenia do greckiego Hefajstosa, kuśtykającego, ale genialnego rzemieślnika, są jak najbardziej na miejscu. Również i w historii greckiego Boga pojawia się wątek zemsty, w której wykorzystuje swoje ponadprzeciętne umijętności, chociaż tam motywem była niewierność jego żony, a nie uwięzienie.

To właśnie Wolundrowi przypisuje się wykonanie wielu legendarnych mieczy, w tym Cortaina, należącego do Ogiera Duńskiego, wspomnianego w Pieśni o Rolandzie. Joyeuse’a, należącego do samego Karola Wielkiego, czy też Durandala, ostrza, który dzierżył wspomniany Roland. Te wzmianki umieszczają postać Wolundra w konkretnym punkcie w dziejach, a mianowicie pod koniec VIII wieku, chociaż zaraz podważymy sobie ten fakt. A jeśli chcecie poczytać więcej o Karolu Wielkim, jego kampaniach wojennych i o tym, jaki miał wpływ na początek Epoki Wikingów, zapraszam na mój blog, gdzie poświęciłem mu serię artykułów, a kolejne, o legendach związanych z jego żywotem, pojawią się w przyszłości. Wracając do przedmiotów wykutych przez Wolundra, to na pewno należy wymienić ostrze zwane Gramem lub Balmugiem, którego Sigurd użył do zabicia smoka Fafnira, a także magiczne pierścienie, które inny bohater sag, Thorstein, odzyskał z rąk ducha zwanego Sote. Z kolei kolczugę wykutą przez Wolundra miał nosić sam Beowulf, co z kolei umieszcza życie tego kowala dwa, albo trzy wieki wcześniej, i kolejny raz pokazuje, jak rozchwytywaną postacią był przez różnych artystów, bo każdy chciał nawiązać do jego rzemieślniczego geniuszu. A to tylko kilka przykładów, bo nawiązania do magicznych dzieł Wolundra trafiły do wielu legend, w tym do mitów arturiańskich.

Kowal Wolundr
ChatGPT 2025

Wolundr był znaną w swoich czasach postacią. Być może w jego osobie zachowały się wcześniejsze wierzenia i był półboską albo nawet boską istotą. Trop takich przypuszczeń widzimy w jego imieniu, które oznacza Rzemieślnika i może był archetypowym patronem kowalstwa. Jego wizerunek pod imieniem Welandu został uwieczniony na monetach z VII wieku, co przeczy, iż żył za czasów rycerzy Karola Wielkiego i zapewne przeniknął  dopiero później do frankijskich źródeł. Wskazuje to jednak, jak popularny był i każdy chciał móc poszczycić się tym wybitnym kowalem w swoim czasie. Historia Wolundra znana jest również z płaskorzeźb z tzw. Szkatułki z Auzon zwanej też Szkatułką Franksa, która jest artefaktem wykazującym dobitnie cechy synkretyzmu religijnego, albowiem są przedstawieni na niej Trzej Królowie, którzy przybyli do Jezusa, a także Wolundr oraz inne postaci i z sceny związane z tymi z chrześcijaństwem i rdzennymi, germańskimi wierzeniami. Historia Wolundra również znalazła się na chrześcijańskim krzyżu z Leeds, czym upodabnia ten zabytek do opisywanego przeze mnie krzyża z Gosforth.

Nazwą Kuźnia Waylanda Anglicy nazwali kopiec, który znajduje się Ashbury w Oxfordshire. Miejscowi wierzyli, że koń pozostawiony na noc przy mogile, wespół z ofiarą ze srebrnej monety, nazajutrz rano będzie odnaleziony podkuty, przez ducha kowala Waylanda. Ja tam jednak wierzę, że konia nie powinno się zostawiać samego na noc przy czyimś kurhanie, w trosce o bezpieczeństwo zwierzęcia.

Czemu chciałem opowiedzieć o Wolundrze? Bo był znanym bohaterem zamierzchłych czasów. Znaleziska ze Szwecji, Niemiec, poematy z Francji czy Islandii pokazują, jak bardzo rozpowszechnione były legendy o nim. Opowieści te łączyły ludy germańskie, niezależnie, jak je dziś nazywamy. A osobiście uważam, że jest mniej znaną obecnie postacią, stojąc gdzieś w cieniu popularnych Bogów i potworów. Jednak według mnie, jego historia jest bardzo ciekawa. Nie jest bohaterem nieskazitelnym. Dokonuje brutalnej i krwawej zemsty. Swoim geniuszem i niezłomnością osiąga jednak wolność, pomimo kalectwa, gdy opuścił swoje więzienie na skonstruowanych przez siebie skrzydłach wolności. Późniejsza, anglosaska wersja daje mu jednak szczęśliwsze zakończenie, gdy związuje się z córką swojego dawnego wroga.

Moneta z podobizną Wolundra
ChatGPT 2025

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 5 czerwca 2026

Jörð - Bogini Ziemia

 


Thor jest jednym z najbardziej znanych Bogów w mitologii nordyckiej. Był władcą burz a także patronem rolnictwa oraz ogniska domowego. Ojciec Thora, Odyn, jest władcą Asgardu. Nazywany Wszechojciem, również i dziś jest rozpoznawalnym bóstwem. Jednak matka Thora, Jörð, stoi nieco w ich cieniu. Dlatego właśnie dziś chciałbym właśnie jej poświęcić temat.

Jörð była olbrzymką z Jotunheimu, krainy lodowych gigantów. Była córką Nott, Bogini Nocy, z jej drugiego związku z Annarem, o którym niewiele wiadomo, ale można przypuszczać, że był jednym z lodowych olbrzymów. Nott posiadała również dwóch synów z innych związków, Auðra, którego imię można tłumaczyć jako Dobrobyt, oraz Daga, czyli Boga Dnia. Obaj byli przyrodnimi braćmi Jörð. Więcej o Bóstwach Dnia i Nocy przeczytacie na moim blogu, ponieważ był już im poświęcony jeden temat.

Imię Jörð można tłumaczyć dosłownie się jako Ziemia. Etymologii tego słowa należy doszukiwać się w pragermańskim słowie erþō, z którego wywodzi się również współczesne angielskie earth. Jörð znana jest też pod mianami takimi jak Fjörgyn, co oznacza Krainę, lub Hlóðyn. Ten ostatni wariant jest podobny do czczonej przez południowych Germanów Hludany. Być może jest więc ich odpowiednikiem, tak samo jak Thor był wśród nich znany jako Donar. Jörð pojawia się także w kenningach, czyli poetyckich przenośniach z wikińskiej poezji. Nazywana jest Friðbjótr Fjallanna, czyli Niszczycielką Gór, co pokazuje, że natura potrafi nie tylko obdarowywać, ale także niepochamowaną siłą. Hlöðvina Miða czyli Przyjaciółka Mew a także Hlinar Móðir, czyli Matką Hlíny. Do samej Hlíny kiedyś sobie wrócimy, ponieważ niektórzy utożsamiają ją z Friggą, czyli inną oblubienicą Odyna, a inni z kolei widzą w niej ślad wiary w zupełnie inną Boginię.

Imię Jörð już samo w sobie daje wskazówkę, czemu dokładnie patronuje. Bo chociaż pochodzi z Jotunheimu, zaliczana jest w poczet nordyckich Bogiń. Jest opiekunką Ziemi samej w sobie, płodności ale i stabilności. Czyni ją to skandynawskich odpowiednikiem wielu Bogiń-Matek, których kult nierozerwalnie związany jest z czczeniem Ziemi. Nawet współcześnie mówi się o Matce Ziemi, która obdarowuje plonami, ale i zapewnia stabilność. Nasze życia toczą się właśnie na tej planecie, w tym środowisku i jest to wiedza i mądrość, którą widzieli już starożytni, niezależnie, pod jakim imieniem ją czcili. W Grecji była to Gaja, matka tytanów, jedna z pierwszych istot, która wyłoniła się z Chaosu. Dla Rzymian rolę tę przejęła Ceres, utożsamiana z Demeter, patronką wegetacji oraz rolnictwa… Albo Tellus, zwana Terra Mater, czyli dosłownie Matka Ziemia. W naszych słowiańskich stronach, była to Mokosz, której na pewno będę chciał poświęcić temat w przyszłości. U Celtów była to Danu. W tym miejscu warto zaznaczyć, że na półwyspie Indyjskich wierzy się w Boginię Wód o tym samym imieniu, która była jedną z pierwszych istot we wszechświecie. W starożytnym Sumerze była to Ninhursag, Pani Gór, która miała swoim mlekiem karmić ludzkich władców, tym samym przekazując im boską moc. Nawet po drugiej stronie oceanu możemy spotkać taką postać, w inkaskich wierzeniach. Jest nią swojsko brzmiąca Pachamama, czyli dosłownie Matka Ziemia. Wszystkie te miana, patronowanie płodności, rolnictwu oraz nawet znaczenia imion wskazują na przedwieczny kult Bogini Matki w każdym zakątku świata.

Odyn jest Bogiem Niebios, Jörð tymczasem jest Boginią Ziemi. Pierwsze burze, które można zaobserwować po zimie, przypadają na okres wiosny. Nic więc dziwnego, że Skandynawowie przypisywali temu związkowi Nieba z Ziemią poczęcie burzy, piorunów, wiosennych ulew, a samą Jörð uważano za oblubienicę Odyna. Wiosną Ziemia zaczyna rodzić, rośliny się zielenią. W ten symboliczny sposób postrzegano, czemu po okresie zimy świat znowu budzi się do życia i czemu staje się płodny.

Odyn i Jörð prawdopodobnie mieli drugiego syna, Meiliego, ale wzmianka o nim i to dość skąpa, zachowała się tylko w jednym źródle. Niektórzy widzą w nim Baldura, ale również i ten temat rozwiniemy sobie w przyszłości.

W nordyckich sagach wybrzmiewa szacunek do Ziemi, do gleby, do natury. Warto o tym pamiętać, nie zapominać, że to ta planeta nas karmi. Bez niej ludzie, ani inne istoty, nie zaistnieliby w ogóle. Jednemu z rytuałów, w którym proszono Jörð o urodzaj, towarzyszyło wylewanie mleka i miodu na glebę, co stanowiło ofiarę dla tej Bogini.

Niestety, Jörð ma zginąć w dniu Ragnaröku. W przedostatnim zdaniu Gylfaginning  czyli Gylfa Omamienia jest powiedziane, cytując: Surtur rzuci ogień na Jörð/Ziemię i spali cały świat (nord. Surtr eldi yfir jörðina ok brennir allan heim). Kluczowe jest tu znaczenie imienia Jörð, czyli możemy rozumieć ten fragment iż spali ją osobiście, jako olbrzymkę, albo spali ją, jako personifikację Ziemi.

Ciekawostką jest, iż nawet współcześnie w językach norweskim, duńskim oraz islandzkim jej imię ciągle można ciągle spotkać w kilku słowach. Norweskie jordbær, czyli truskawka, to dosłownie Jagoda Jörð. Z kolei położna to po norwesku jordmor, czyli Matka Jörð, co podkreśla jej cechy związane z macierzyństwem. I ostatnie nawiązanie, jakie znalazłem, to jordfeste, czasownik oznaczający pochowanie kogoś, wyprawienie pogrzebu, a w dosłownym tłumaczeniu, Ucztowanie Jörð. Pokazuje to związek z Ziemią, kiedy ciało po życiu wraca do niej.

Podsumowując, Jörð to archetypowe przedstawienie Bogini Matki, Matki Ziemi. Nieważne, jak ją nazywano w różnych kręgach kulturowych. Zawsze patronowała tym samym aspektom - płodności, macierzyństwu, stabilności oraz rolnictwu. Może nie brała udziału w wielkich wydarzeniach i bitwach zamierzchłych czasów, ale jej siła to życiodajna moc. Bez niej, nie było by nas, nie było żadnych istot żywych.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!