Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2023

Ewangelia Dzieciństwa Tomasza - pozostałe źródła

 

Źródło: https://www.tonyburke.ca/infancy-gospel-of-thomas/,
data odczytu: 29.12.2023

Poprzednim razem omówiliśmy sobie jeden z apokryficznych tekstów biblijnych, Ewangelię  Dzieciństwa Tomasza, czyli tak zwane Dzieciństwo Pana. W przeciwieństwie do kanonicznych ksiąg włączonych w skład Nowego Testamentu skupia się ona w dużej mierze na tym, co działo się w życiu Jezusa pomiędzy piątym a dwunastym rokiem życia. Opisuje liczne cuda, a także jego podejście do ludzi. Oprócz pomagania innym zawiera także opowieści o tym, jak w gniewie wykorzystując swoje moce rzucił na kogoś klątwę. Tekst, który streściłem dwa tygodnie temu bazował na łacińskim źródle. Dziś dopowiemy sobie krótko o różnicach, jakie znajdują się w pozostałych zachowanych wersjach.

W języku greckim zachowały się dwa teksty, oznaczone jako wersje A oraz B. Pierwsza z nich zaczyna się od słowa spisanego rzekomo przez Tomasza Izraelitę, chociaż jak już zasygnalizowaliśmy wcześniej, Tomasz Apostoł zmarł ok. 67 roku naszej ery, tymczasem powstanie ewangelii umieszcza się w drugim wieku, kiedy to już bywała cytowana, chociażby przez świętego Ireneusza, świętego Justyna, Hipolita Rzymskiego czy też Orygenesa. Ponadto uważa się, iż historie w niej zawarte zostały dopisane później, by wypełnić lukę między narodzinami a nauczaniem w świątyni w wieku dwunastu lat.

Wstęp pomija wydarzenia związane z rządami Heroda oraz ucieczkę do Egiptu i przenosi nas od razu do lepienia i ożywiania wróbli z gliny z dna kałuży. Wersja A precyzuje, iż Faryzeusz, który wylał wodę z sadzawki, był pisarzem, synem niejakiego Annasza. W tym miejscu warto zaznaczyć, że oskarżenia wobec Jezusa nie tyczą się tego, iż ożywiał wróble, a że czynił to w szabat. Podobną relację widzimy w ewangelii Łukasza, gdzie ludzie w synagodze dziwią się i próbują oskarżyć go o uzdrawianie w szabat, jakby święto i ustalone tradycje były ważniejsze, niż zdrowie i życie innych istot.

W innym rozdziale pewien chłopiec z Nazaretu nie uderza, czy też przewraca Jezusa, a rzuca w niego kamieniem. Następnie, podobnie jak w omawianej wersji, pada martwy pod wpływem klątwy. Wersja B pomija epilog mówiący o nauczaniu w świątyni jerozolimskiej. Pozostałe cuda i historie nauczania są niemalże identyczne do wersji łacińskiej.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Infancy_Gospel_of_Thomas,
data odczytu: 29.12.2023

Oprócz łacińskiej i greckich wersji zachowały się także etiopska, staroserbska oraz syryjska. Te źródła wzbogacają relację o kilka opowieści. Pierwszą z nich jest historia o promieniu słonecznym, który wpadł przez okno do domu Jezusa. Widząc to chłopiec najpierw na nim usiadł, a następnie zaczął po nim chodzić tam i z powrotem. Następnie chciał spróbować swoich sił na wyższym budynku i wszedł na pewną wieżę. Jego kolega, Enom, widząc to, sam zapragnął chodzić po promieniu słońca, jednak kiedy spróbował, spadł z wieży i roztrzaskał się o ziemię. Inne dzieci widząc całe zajście pobiegły do rodziców martwego chłopca, a ci oskarżyli Jezusa o to nieszczęście. Wzięli go więc wraz z ciałem swojego dziecka przed sędziego, który spytał, czy to on zabił swego rówieśnika. Jezus odpowiedział na to, by sami spytali Enoma, którego chwycił za rękę. Zebrany tłum dziwował się, jak martwy chłopiec ma im odpowiedzieć, ten jednak wrócił do żywych i potwierdził, iż sam spadł z wieży, próbując naśladować Jezusa.

Pewnego razu przechodząc obok świątyni innych Bogów spadła na Jezusa cegła. Rozsierdzony, kazał budynkowi rozpaść się, a cała konstrukcja zawaliła się. Następnie kazał jej się odbudować jako porządny budynek, a nie mieszkanie dla szatana i tak też momentalnie się stało.

Innego dnia bawiąc się na zewnątrz murów miasta miał też oswoić dwa lwy. Przyprowadziwszy je pod bramę, wzbudził wśród ludzi panikę.

Przechodząc koło tłumu ludzi zauważył, że wśród nich są tylko dorośli, a nie ma dzieci, które trzeba podkreślić, nie chciały się z nim wcześniej bawić. Kiedy spytał, gdzie jest ich potomstwo, ci odpowiedzieli, że bawi się w chlewie. Udał się więc we wskazane miejsce i będąc pod budynkiem, spytał, kto jest w środku. Dzieci w żartach powiedziały, że w środku są tylko świnie… Jezus podchwycił żart i kazał im stać się prosiakami, co oczywiście się stało. Po pewnym czasie rodzice warchlaków poprosili Jezusa, by przywrócił ich potomstwu ludzką postać, a ten się zgodził. Z kolei w staroserbskiej wersji mowa jest o przemianie w koziołki, a nie świnie.

Źródło: https://quranicwarners.org/swine,
data odczytu: 29.12.2023

Pojawia się również wzmianka o oddaniu Jezusa na nauki do pewnego medyka, a nie tylko do nauczycieli w piśmie. Do owego lekarza przychodził starszy człek, który stracił wzrok w jednym oku a także źle widział na drugie. Cyrulik smarował mu ciągle sprawne oko maścią. Kiedy pewnego razu pacjent został sam na sam z Jezusem, ten mu rzekł, iż dziwi się, że prosi o leczenie tylko jednego oka i to nie tego, na które oślepł. Zapytany, czy chce być uzdrowiony, pacjent potwierdził. Wtedy też chłopiec wyleczył mu oboje oczu, a w podzięce dostał chleb, wino (Dz.U.2023 poz.2151, Art. 15. 1. 2) Zabrania się sprzedaży i podawania napojów alkoholowych osobom do lat 18) oraz inne dary. Zmiana była tak wielka, że kiedy lekarz zobaczył swojego pacjenta, nie poznał go, ale po kilku pytaniach dowiedział się, iż to jego uczeń odpowiada za wyleczenie. Nie spodobało się to medykowi i odesłał Jezusa do Józefa, twierdząc, że takie cuda mogą zniszczyć sztukę leczenia i odebrać mu pracę.

Młodociany Jezus w wersji przypisywanej Tomaszowi jest bardziej humorzasty, niż znamy go z oficjalnych ewangelii i potrafi klątwą zesłać na innych chorobę lub śmierć. Zapewne te rozdziały były jedną z przyczyn, dla których tekst ten nie został włączony do Nowego Testamentu i był uznawana za heretycki już w IV wieku naszej ery. Trzeba jednak pamiętać, iż także jako dorosły w gniewie wypędził kupców ze świątyni, a ponadto egzorcyzmując demony o imieniu Legion, wpędził je w stado świń, które następnie potopiły się w jeziorze.

Co się tyczy rodziców Jezusa, to Józef w całej ewangelii jest nazywany jego ojcem, a jego samego nazywa synem. Nie jest więc uznawany tylko za opiekuna i partnera Maryi, a za pełnoprawnego  rodzica.  

Ewangelia Dzieciństwa Tomasza różni się znacząco od pozostałych, skupia się także na zupełnie innym okresie życia Jezusa, niż ten powszechnie znany. I właśnie dlatego uznałem, że warto go przytoczyć, gdyż, czy uważa się za prawdziwe relacje, czy też zmyślone i dopowiedziane historie, jest ciekawym, aczkolwiek mało znanym źródłem.

Na sam koniec tradycyjnie zachęcam do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Czytelników. A jeśli jesteście w stanie wesprzeć mnie finansowo, zapraszam do odwiedzenia mojego profilu na Patronite i dołączenia do grona Patronów, wzorem Piotra Brachowicza.

piątek, 15 grudnia 2023

Ewangelia Dzieciństwa Tomasza

 

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Infancy_Gospel_of_Thomas,
data odcztytu: 15.12.2023

Ewangelie są księgami wchodzącymi w skład Biblii, mówiącymi o życiu i działalności Jezusa Chrystusa. Za kanoniczne uważa się cztery, których autorstwo przypisuje się świętemu Janowi, świętemu Łukaszowi, świętemu Markowi oraz świętemu Mateuszowi. Jednak oprócz tych włączonych do Nowego Testamentu w IV wieku, istnieje jeszcze kilkadziesiąt innych ksiąg, tak zwanych apokryfów, które nie zostały ujęte do Biblii. Cztery zawarte w niej ewangelie dość pobieżnie traktują temat dzieciństwa Jezusa. U Mateusza dowiadujemy się o narodzinach, ucieczce do Egiptu za rządów Heroda, a później o powrocie do Nazaretu. Od Łukasza dowiadujemy się, iż co roku w Święto Paschy wraz z rodzicami odwiedzali Jerozolimę. Wtedy to też dwunastoletni Jezus prowadził dyskusje teologiczne w świątyni. Następne wydarzenia opisywane we wszystkich czterech ewangeliach skupiają się chrzcie, kilkanaście lat później. Jakie wydarzenia miały jednak miejsce wcześniej, za lat dziecięcych Jezusa? Kilka historii można znaleźć w uważanych za mniej lub bardziej wiarygodne wspomnianych apokryfach. Jeden z nich, Ewangelię Dzieciństwa Tomasza, chciałbym opisać dziś, uważają ją za dość ciekawe źródło.

Ewangelia Dzieciństwa Tomasza (choć moim zdaniem winna się zwać Ewangelią Dzieciństwa według Tomasza), tzw. Dzieciństwo Pana, została spisana po grecku gdzieś w II wieku, przez co przypisywanie ich świętemu Tomaszowi ma tylko charakter symboliczny. Koncentruje się na dzieciństwie Jezusa, pomiędzy jego piątym a dwunastym rokiem życia. Ewangelia składa się z kilku rozdziałów, opisujących ucieczkę do Egiptu przed Herodem, dokonywane cuda oraz naukę. Treść różni się w zależności od wersji językowej (zachowały się podania spisane w językach łacińskim, greckim, syryjskim oraz etiopskim).

Prolog opowiadający o ucieczce do Egiptu zawiera się w łacińskim przekładzie. Józefowi miał objawić się anioł, który przestrzegł go przed zagrożeniem. W chwili, gdy uciekali przed Herodem Jezus miał mieć dwa lata. Następny rok spędzili w gościnie u pewnej wdowy. Tam też dokonać miał pierwszego cudu. Mając trzy lata bawiąc się z innymi dziećmi w szabat ujrzał suchą rybę. Wziął martwe zwierzę, kazał jej się poruszać i pływać w wodzie a ryba powróciła do żywych. Świadkami tych wydarzeń byli sąsiedzi, którzy o wskrzeszeniu ryby opowiedzieli wdowie. Ta wyrzuciła wtedy Józefa i Maryję wraz z Jezusem ze swojego domu, zapewne bojąc się takowych czarów.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Infancy_Gospel_of_Thomas,
data odczytu: 15.12.2023

Następnie mały Jezus przechodząc przez miasto razem ze swoją matką widzi, jak nauczyciel szkolił innych chłopców. W pewnym momencie wleciało w niego tuzin walczących ze sobą wróbli. Wtedy Jezus zaczął się śmiać, co rozwścieczyło pedagoga i kazał przywołać go do siebie. W konsekwencji nauczyciel doprowadził do wyrzucenia Chrystusa z miasta.

Szczęściem, to właśnie wtedy umarł Herod, a Maryji objawił się anioł, który kazał jej wrócić do Nazaretu. Narracja przenosi się o dwa lata w przód, opisując cuda dokonywane przez małego Jezusa. Pewnego razu, po ulewnym deszczu, nakazał on wodzie w kałuży by stała się czysta. Następnie z dna zebrał trochę błota, ulepił z niego dwanaście wróbli. Nie spodobało się to innym chłopcom, bo była sobota, szabat. Poszli więc naskarżyć na twórczego kolegę do Józefa. Ten spytał się syna, czemu lepi z błota w szabat, na co Jezus, miast odpowiedzieć rodzicowi, otworzył ręce z wróblami i nakazał im odlecieć, zapewniając je, iż nikt im nie zrobi krzywdy. Ptaszki w podzięce zaczęły swym ćwierkaniem chwalić Boga. Świadkowie tego zdarzenia byli pełni podziwu, ale nie zaimponowało to pewnemu Faryzeuszowi. Ten podszedł do kałuży, z której korzystał Jezus i zaczął z niej wylewać wodę. Nie spodobało się to chłopcu, przeklął kapłana, a ten usechł i padł martwy na ziemię. Wywołało to ogólne oburzenie świadków.

Po kilku dniach Jezus szedł przez miasto z Józefem. Gdy potrącił go pewien chłopiec, i tego przeklął. Dziecko padło martwe na ziemie. Świadkom zdarzenia nie spodobało się to, kazali Józefowi nauczyć syna modlić się, a nie rzucać klątwy. Skarcony Jezus oślepił tych, którzy zwracali uwagę jego ojcu, a do niego samego powiedział, iż nie wie, kim naprawdę jest i że istniał przed nim.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Infancy_Gospel_of_Thomas,
data odczytu: 15.12.2023

Wśród mieszkańców Nazaretu żył pewien starszy człowiek imieniem Zacheusz. Pewnego dnia poprosił Józefa, by oddał mu syna na szkolenie. Zafascynowany tym, jak Jezus przemawia, chciał nauczyć go czytać i pisać, a także zachowywać się rozsądnie (wszak z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, jak mawiał wujek Ben). Oczywiście, całej rozmowie przysłuchali się i inni świadkowie, albowiem w tejże ewangelii większości wydarzeń towarzyszy grono gapiów. Podziw budziły odpowiedzi chłopca, który twierdził, iż zna wszystkie tajemnice, jak długo świat istnienie, imiona przodków zebranych a także kiedy który z nich i jaką śmiercią umrze. Wspominali też na cuda, które czynił. Słuchając tego niezłomnie Zacheusz ponowił prośbę i Józef przystał na nią, oddając pięcioletniego Jezusa na nauki. Szybko jednak okazało się, iż chłopiec jest bardzo pojęty i zaczyna zadać pytania o naturę alfabetu, na które starzec nie zna odpowiedzi. Zawstydzony, stwierdza[1]:

Biada mi, gdyż zdumiałem się i zostałem zniesławiony przez dziecko.

Zrozpaczony, oddał Jezusa Józefowi, twierdząc, że chciał mieć ucznia, a znalazł nauczyciela. Zastanawiając się nad naturą dziecka, rozważał, że może być ono starsze niż świat, może być wcieleniem anioła lub nawet Boga. Mieszkańcy Nazaretu zaczęli pocieszać Zacheusza, a wtedy Jezus uzdrowił tych, którym wcześniej odebrał wzrok.

Czas mijał. Podczas kolejnej zabawy z kolegami na tarasie znajdującym się na dachu pewnego domu jeden z nich, imieniem Zenon, spadł z krawędzi i zginął. Przerażeni chłopcy uciekli, zostawiając Jezusa samego. Wiedząc o wcześniejszych klątwach, rodzice zabitego oskarżyli go o śmierć ich syna. Jezus im jednak odpowiedział, że to nie on zepchnął ich dziecko i na dowód tego wskrzesił Zenona i kazał opowiedzieć wszystko swoim rodzicom. Oczywiście, stałe grono świadków przelękło się tym cudem, a ojciec oraz matka wskrzeszonego chłopca zaczęli modlić się i oddali pokłon Jezusowi.

Źródło: https://montypython.gifglobe.com/scene/?frame=MontyPythonsLifeOfBrian-FBWd2dK3,
data odczytu: 15.12.2023

Następny cud dokonał się po kilku dniach. Pewien chłopiec rąbiąc drewno upuścił siekierę. Ostrze przecięło tętnicę w nodze i dziecko umierało z wykrwawienia. Na miejsce wypadku pobiegł Jezus, uleczył nieszczęśnika, kazał mu dalej rąbać drewno i pamiętać o nim, a wszechobecny tłum świadków dziwował się cudowi i oddał Jezusowi cześć.

Jezus pomagał też swoimi mocami rodzicom. Kiedy Maryja wysłała go po wodę z hydrią (naczyniem, jak nazwa wskazuje, w kształcie amfory), ta wypadła mu z rąk w tłumie i roztrzaskała się. Nie przejmując się tym Jezus nabrał wodę do płaszcza, który w magiczny sposób nie przeciekał i przyniósł z powrotem do domu. Z kolei kiedy siał zboże z Józefem, rzucił na pole jedną garść nasion. Gdy wzrosły, obrodziły w sto korców plonów. Przyjmując, iż autor miał na myśli korzec rzymski, było to po stokroć dziesięć i pół litra objętości zboża. Widząc ten cud Józef rozdał nadmiar biednym i potrzebującym. Koniec tej historii wskazuje, iż stało się to kiedy Jezus miał osiem lat. Pomagał również swojemu ojcu w warsztacie stolarskim, gdzie potrafił wydłużać za krótko przycięte deski.

Widząc, jak dziecko się rozwija, Józef postanowił ponowić próbę nauczenia go alfabetu. Wysłał więc Jezusa do kolejnego nauczyciela, by ten poznał alfabet grecki i żydowski. Jednak kiedy chłopiec spytał, by mędrzec wytłumaczył mu, jaką moc ma litera alfa, a on sam mu odpowie, jaką ma beta, zniecierpliwiony opiekun uderzył ucznia w głowię. Wtedy też Jezus znów rzucił klątwę, a nauczyciel padł na ziemię zemdlony. Józef zabrał syna do domu, widząc, że ten w gniewie kolejny raz przeklina innych. Następna próba nie wyszła z inicjatywny jego ojca, a od pewnego zaprzyjaźnionego człowieka. Józef obawiał się tego, wiedząc, jak kończył się poprzednie próby, jednak wysłał Jezusa do szkoły. Gdy chłopiec znalazł w niej książkę, zaczął ją czytać, a zebrani świadkowie z podziwem słuchali, gdyż pomiędzy wersetami mówił o natchnionych prawdach. Gdy te wieści doszły do uszu Józefa, przeląkł się, iż może stać się coś złego i pobiegł do szkoły. Jednak nauczyciel zachwalał pojętność i mądrość Jezusa, a gdy chłopiec to usłyszał, roześmiał się. Wcześniejszy gniew minął i uleczył poprzedniego, nieprzytomnego opiekuna. Po uzdrowieniu Józef z synem wrócili do domu.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Infancy_Gospel_of_Thomas,
data odczytu: 15.12.2023

Następnie Józef wysłał Jezusa i swojego drugiego syna, Jakuba, by nazbierali drewna. Podczas zbierania chrustu tego drugiego ukąsiła jadowita żmija. Widząc to jego brat uzdrowił go, a wąż, który był ciągle w pobliżu, został zniszczony – dosłownie mówiąc, pękł na pół.

Pewnego dnia w sąsiedztwie po długiej chorobie zmarło małe dziecko. Usłyszawszy to, Jezus pobiegł do tego konkretnego domu, gdzie matka opłakiwała swoją stratę. Przemówił do już zmarłego niemowlaka, kazał mu przestać być martwym, zacząć żyć i być ze swoją matką, a jej samej kazał nakarmić pociechę mlekiem i pamiętać o tym cudzie. I tak też się stało, a Jezus jak gdyby nigdy nic, poszedł bawić się z kolegami.

Następny cud dokonał się na pewniej budowie domu, gdzie w wyniku nieszczęśliwego wypadku zmarł jeden z robotników. Jezus udał się na miejsce tragedii, ujął zmarłego za rękę, karząc mu żyć i dalej pracować przy konstrukcji (panie Areczku, śmierć to nie wymówka, proszę dokończyć swoją robotę). A że w Nazaracie na każdym kroku musieli być świadkowie, również i tu dziwowali się temu, co się stało, wychwalali cud i przepowiadali, iż Jezus ocali i wskrzesi jeszcze wiele osób.

Ewangelia Dzieciństwa Tomasza kończy się tam, gdzie zaczynają się wzmianki o nauczaniu w świątyni, gdy Jezus miał lat dwanaście. Zdarzyło się to w Jerozolimie, przy obchodach święta Paschy. Jezus odłączył się od rodziców w drodze powrotnej, którzy to uznali, iż wraca z pątnikami do Nazaretu, lecz ten zawrócił do świątyni. Gdy Józef i Maryja nie mogli go znaleźć, wrócili do Jerozolimy i tam też znaleźli go trzeciego dnia. Ta część pokrywa się z innymi ewangeliami. Młody Jezus zadaje pytania, wdaje się w teologiczne dyskusje z kapłanami, a ci, co byli świadkami, twierdzili, iż nie słyszeli takiej mądrości nigdy wcześniej. Rozdział kończy się zapowiedzią następnych lat, w których Jezus miał jeszcze bardziej rosnąć w mądrości i łasce.

Omówiliśmy sobie dziś przekład łaciński. Jak sami widzicie, jest to inna historia niż te, zebrane oficjalnie i uzupełnia brakujące lata, o których milczą cztery kanoniczne ewangelie. Istnieją jeszcze inne wersje językowe, w tym dwie spisane po grecku. To, co zostało powiedziane dziś, rozbudujemy sobie o wspomniane źródła za dwa tygodnie.

Na sam koniec tradycyjnie zapraszam na mój profil na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Czytelników. A jeśli jesteście w stanie wesprzeć mnie finansowo, zachęcam do odwiedzenia profilu na Patronite i dołączenia do Patronów, wzorem Piotra Brachowicza.


[1] Apokryfy Nowego Testamentu. Ewangelie apokryficzne. Tom I, część 1, pod red. ks. Marek Starowieyski, Wydawnictwo WAM, Kraków, s. 333.

piątek, 27 stycznia 2023

Potop - część trzecia

 

Źródło: https://www.learnreligions.com/all-about-noahs-flood-700164,
data odczytu: 26.01.2023

W dwóch poprzednich artykułach opowiedzieliśmy sobie kilka wersji mitu o Potopie – od odległej i mroźnej Skandynawii, przez Bliski Wschód, aż po Półwysep Indyjski. Dziś wyruszymy jeszcze dalej, szukając podań o tymże kataklizmie na terenach obu Ameryk, jak i na odległym Pacyfiku.

Źródło: https://steemit.com/history/@cifer44/the-great-flood-connection,
data odczytu: 26.01.2023

Wirakocza

Tym razem wędrujemy za Ocean, do górskiego pasma Andów w Ameryce Południowej. Żyjący tam Inkowie wierzyli w Boga Wirakoczę (utożsamianym z Kon-Tiki), który stworzył Wszechświat i okolice. Dał także początek cywilizacji. Był on już wspomniany na moim blogu.

 W przeciwieństwie do rdzennej ludności Andów, miał mieć jasną karnację i długą białą brodę. Ponoć opuścił też Amerykę Południową, kierując się za Ocean. Inkowie wierzyli, że pewnego dnia powróci zza wielkiej wody. Ta wiara okazała się dla nich zgubna, gdy hiszpańscy konkwistadorzy, z jasną, europejską karnacją, odpowiadającą opisom Wirakoczy, zawitali do ich państwa. Wróćmy jednak do samego Boga. Pierwszą rasą, którą stworzył z kamienia, byli olbrzymi, jednak byli oni głupi i złośliwi, co poskutkowało pierwszym potopem (a dla nas jest podobne do historii o potomkach Ymira w mitologii nordyckiej). Przetrwać miała, a jakże, tylko jedna para olbrzymów. Następną rasą, którą stworzył, byli mniejsi już ludzie (również ukształtowani z kamienia). Nakazał im żyć dobrze, bez konfliktów. Kiedy jednak widział, że stali się chciwi i źli, zesłał kolejny Potop na świat. Z powodzi uratować miała się tylko para, Manco Cápac (co w języku keczua oznacza Założyciel Dynastii) i Mama Ocllo (Matka Płodności – proszę o zwrócenie uwagi, iż słowo Matka w keczua jest identyczne jak polskie Mama i lustrzano podobne do odpowiedników w innych językach). Wielka powódź miał trwać sześćdziesiąt dni i sześćdziesiąt nocy, a para ocalałych przetrwała dzięki drewnianej skrzynki, którą zbudowali i która unosiła się na falach, nawet ponad najwyższymi górami. Kiedy wody opadły, Manco  Cápac i Mama Ocllo dali początek dynastii Państwa Inków. Następną rasę ludzi Wirakocza miał ulepić z gliny, podobnie jak Bóg Jahwe.    



Źródło: https://medium.com/@robert.f.williams/three-native-american-creation-myths-a20ec9129c6,
data odczytu: 26.01.2023

Etsie

Wśród indiańskich plemion Atabasków opowiadano o srogiej ziemie (co znów nawiązuje do pamięci o ostatniej Epoce Lodowcowej). Zwierzęta, by się ogrzać, ukradły worek z ciepłem Władcy Nieba, Niedźwiedzia. Pewnego wieczoru, gdy małej myszy doskwierał chłód, postanowiła zabrać nieco ciepła z worka. Jednak nieumyślnie zrobiła w nim dziurę i cały żar wydostał się, topiąc wszystkie śniegi świata. Wzbierająca woda zalała każdy istniejący ląd. Wydarzenie przewidział stary Etsie, który ostrzegał innych, jednak nikt nie dawał wiary jego czarnym wizjom. Starzec uratował się na wybudowanej łodzi, oczywiście zabierając na nią po parze wszystkich żyjących zwierząt. Gdy wody utrzymywały się nad całym światem, wypuszczał gołębia by sprawdzić, czy gdzieś już odsłonił się suchy ląd. Kiedy ptak wrócił z gałązką jedliny, był to znak, iż Potop dobiega końca i wnet mógł osadzić swój statek na lądzie. W tym miejscu w kilku słowach chciałbym napomknął o innych indiańskich wierzeniach, albowiem różne ich wersje znane są wśród wszystkich plemion Ameryki Północnej. Różnią się jeno szczegóły. Zamiast statku pojawia się flota kanoe. Wśród niektórych, jak Szejeni czy Mikmakowie panowało przekonanie iż Wielka Powódź była karą za zło i wojny wszczynane przez ludzi. Widząc to Kisúlkw, Bóg Stworzyciel, zaczął płakać. Szlochał tak długo, aż jego łzy zalały cały świat, topiąc wszystkie istoty (osobiście uważam, że to jedna z ciekawszych wersji, a literackie porównanie łez do kropel deszczu jest piękne). Powódź miała przetrwać tylko para starych ludzi, którzy na nowo zaludnili Ziemię.

Źródło: https://www.civilbeat.org/category/mauna-kea/,
data odczytu: 26.01.2023

Nu’u

Ostatnia przytoczona przeze mnie historia będzie klamrą do pierwszej, o Noem. I chociaż wszystkie mają wspólne elementy, to w tej pojawia się bohater o bliźniaczo brzmiącym imieniu. Na Hawajach wierzono, iż po śmierci pierwszego człowieka następne pokolenie stało się do szpiku złe. Jedynymi dobrymi ludźmi mieli być Nu’u (co oznacza Modlący się) oraz jego żona Lili-noe. Zbudowali oni ogromny statek, na którego pokładzie schronienie znalazły zwierzęta i rośliny. Potop przetoczył się przez świat, niszcząc wszystko inne. Gdy wody ustąpiły statek usiadł na najwyższym wulkanie Hawajów, Mauna Kea.

To nie są jedyne historie o Potopie. Starałem się zebrać te najbardziej podobne. Ponadto,  nie każda mitologia ma swój odpowiednik. Nie wszędzie przewija się także motyw wielkiej powodzi jako kary za grzechy. Przykładem mogą być wierzenia Aborygenów, gdzie Potop na świat sprowadziły jaszczurki, które chciały pozbyć się dziobaków (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało). Podejrzewam, że opowiadanie kilka razy podobnej historii mogło w pewnych miejscach nużyć, jednak chciałem podkreślić, jak podobne są to mity. Warto również pamięć, iż wiele z nich wspomina o rasie olbrzymów, która zamieszkiwała świat przed Potopem.

Czy wszystkie wywodziły się z tego samego źródła? Jeśli tak, to jak zawędrowały w różne zakątki świata, oddzielone od siebie nawet Oceanami? Czy może też na swój sposób opisywały jeden globalny kataklizm, który dotknął ludzkość w najdalszych nawet miejscach na Ziemi? Na te pytania ciężko nam znaleźć odpowiedź w dzisiejszych czasach, chociaż spotkałem się z różnymi teoriami próbującymi wytłumaczyć fenomen Potopu. Przez ostatnie tygodnie przytoczyliśmy sobie dziewięć na pozór innych i na pozór takich samych historii o Wielkiej Powodzi. Zostawiam Wam, Drodzy Czytelnicy, do przemyślenia, czy uważacie iż każda cywilizacja opowiadała swoją, osobną historię o Potopie, czy może wszystkie razem sięgają do jednego wspólnego źródła, nim powstały różne narody, języki, a Bogowie zyskali lokalne imiona.

Na koniec ogromne podziękowania dla wszystkich Czytelników - wczoraj mój blog przekroczył okrągłą liczbę 30 000 odwiedzin. Nie byłoby tego wyniku bez zainteresowania tematami, które poruszam. Chciałbym również podziękować wszystkim osobom, które podsyłały od początku pomysły na nowe artykuły, a także wyrażały konstruktywną krytykę na temat publikowanych materiałów. Tradycyjnie, zapraszam do odwiedzania profilu na Facebooku, oraz udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do jeszcze szerszego grona odbiorców. A jeśli chcecie wesprzeć dalszą twórczość w bardziej materialny sposób, zapraszam na moją stronę na Patronite.

piątek, 13 stycznia 2023

Potop - część druga

 

Źródło: https://www.learnreligions.com/all-about-noahs-flood-700164,
data odczytu: 12.01.2023

W pierwszej części artykułu omówiliśmy sobie najbliższe nam podania o Potopie, te znane z kart Biblii, mitologii greckiej czy opisane już na moim blogu wierzenia Skandynawów. Dziś chciałbym zabrać Was bardziej na wschód, by opowiedzieć o Wielkiej Powodzi znanej pomiędzy starożytną Mezopotamią a Indiami.

Źródło: https://mythcrafts.com/2019/01/29/prelude-to-the-flood-utnapishtims-ark-pt-1/,
data odczytu: 12.01.2023


Utnapisztim

Najstarszy zachowany po dziś dzień poemat to Epos o Gilgameszu opisujący przygody tytułowego bohatera, króla starożytnego miasta Uruk. Wspomniana w nim jest historia mieszkańca Mezopotamii, Utnapisztima (Akad. Ten, który znalazł życie), syna Ubary-Tutu, ósmego króla miasta Szurupak. W tym miejscu warto wspomnieć, iż przedpotopowi ludzie wedle wierzeń akadyjskich mieli być długowieczni. Ubara-Tutu miał żyć ponad osiemnaście tysięcy lat. Krótsze, ale i tak imponujące żywoty odnotowuje się w Biblii, gdzie pokolenia między Adamem a Noem dożywały wieku między siedemset a dziewięćset lat. Innym podobieństwem jest liczba pokoleń – Ubara-Tutu żył w ósmej generacji ludzkości, natomiast Lamek, ojciec Noego, w dziewiątej. Wracając jednak do historii Utnapisztima, ludzkość rozprzestrzeniła się za bardzo po świecie. Irytowało to jednego z Bogów, Enlila, który przez hałasowanie tak licznej populacji nie mógł spać. Na Radzie Bogów wystąpił więc z pomysłem, by zesłać na świat Potop i wytracić głośną rasę. Nie spodobało się to Bogowi Enkiemu, który objawił się Utnapisztimowi we śnie i postanowił ostrzec go o nadchodzącym kataklizmie. Jego zadaniem miało być zbudowanie statku (którego wymiary są podane szczegółowo w Eposie, m.in. miał mieć siedem kondygnacji), na którym miał się schronić z rodziną, zwierzętami i roślinami wszelkich gatunków. Gdy nadszedł Potop, padało przez dwanaście dni, aż, cały świat znalazł się pod wodą. Po kolejnych siedmiu dniach statek osiadł na szczycie góry Nimusz. Utnapisztim wysłał najpierw gołębicę, która wróciła, następnie jaskółkę, która również powróciła na szczyt góry. Dopiero trzeci wysłany ptak, kruk, nie powrócił do niego, co dało mu znak, iż wody zaczęły opadać. Bogowie u końca historii byli przerażeni ogromem zniszczeń. Postanowili więc już nie zsyłać Potopu na ludzi, a Utnapisztima i jego żonę w nagrodę za ocalenie zwierząt i pobożność, obdarzyli nieśmiertelnością. Na koniec warto wspomnieć, iż ta sama postać, występowała w okolicznych kulturach pod innymi imionami, jednak jej historia jest praktycznie identyczna. I tak o to Utnapisztim w mieście Akad zwał się Atra-Hasis, w Babilonie Ksisutros a w języku sumeryjskim występuje pod mianem Ziusudry. Biorąc pod uwagę iż tę wersję należy uznać za najstarszą, pytaniem pozostaje, czy Biblijny Potop nie był plagiatem tej historii, która przeniknęła do hebrajskich wierzeń podczas Niewoli Babilońskiej?

Źródło: https://asia.si.edu/learn/shahnama/els2010-7-1/,
data odczytu: 12.01.2023


Jima/Dżamszid

W zoroastryzmie (uznawanym za najstarszą religię monoteistyczną świata) Jima miał być czwartym królem, od momentu stworzenia świata, i jednocześnie największym z nim. Był tak wspaniałym władcą, iż zaczęto go nazywać Yima KshaetaYima Jaśniejący, skąd pochodzi jego inne miano spotykane w literaturze – Dżamshid. Na polecenie Boga, Ahura Mazdy, miał zbudować podziemne schronienie, zwane z perskiego Warem, w którym ludzkość, zwierzęta i rośliny mogły przetrwać trwający sto pięćdziesiąt lat kataklizm. Sroga Zima miała oczyścić świat z przeludnienia i zła. Śniegu miało spaść tak dużo, iż przykrył on całkowicie nawet najwyższe góry. Chociaż w tej wersji mitu mowa jest nie o wielkiej wodzie, a o wielkim śniegu, postanowiłem zestawić i tę historię. Pierwszy fakt, jaki za tym przemawia to powiązanie potopu i ostatniej epoki lodowcowej. Niektórzy wskazują, iż topniejące szybko lodowce zalewały liczne zamieszkane tereny, dając początek historii o tej największej z powodzi. Przykładem może być nieistniejąca już dziś kraina Doggerland, leżąca między Anglią a Danią. Podczas ostatniego zlodowacenia był to suchy teren, dziś z kolei leży na dnie Morza Północnego (w dużym uproszczeniu). Niemymi świadkami tych wydarzeń są zatopione lasy znalezione u wybrzeży Wielkiej Brytanii, tam gdzie kiedyś znajdował się suchy ląd. Drugi fakt to związek z mitologią nordycką, na który wskazuje Norbert Oettinger, niemiecki badacz starożytnych indoeuropejskich języków. Teoretyzował on, iż widać podobieństwo imion Jima i Ymir, gdzie wedle Skandynawów, zabójstwo tego drugiego dało początek wielkiej powodzi. Tak więc obie postaci nierozerwalnie związane są z mitami o potopach, w różnych częściach świata. Oettinger wysnuwa również teorię, iż pierwotnie historia mówiła o potopie, a dopiero w drodze ewolucji podań przez wieki zastąpiła go trwająca przez wiele lat zima. Być może w pustynnym Iranie, który należy utożsamiać z kolebką zoroastryzmu, łatwiej było sobie wyobrazić śnieg niż wielką powódź. Powódź w tym wydaniu następuje dopiero u kresu kataklizmu, gdy topniejący śnieg spływa ze wszystkich gór i wyżyn. Trzeci fakt, to dualizm, jaki występuje w zoroastryzmie. To co związane ze światłem i ciepłem było atrybutami Ahura Mazdy. Z kolei to co związane z ciemnością i chłodem, jak właśnie śnieg i długie zimowe noce, było domeną jego odwiecznego przeciwnika Angra Mainju (swoją drogą, to na tej boskiej parze wzorował się G.R.R. Martin opisując Pana Światła oraz Pana Ciemności w Pieśni Lodu i Ognia). Możliwe więc, że wielka zima bardziej pasowała do tego dualizmu świata i wyparła pierwotną wersję o potopie (a zupełnie na marginesie, ta historia przypomina nordyckie wierzenia o Fimbulvinter, Srogiej Zimie, która będzie trwała przez całe trzy lata tuż przed nastaniem Ragnaröku).

Źródło: https://www.rupanugabhajanashram.com/writings/krishna-talk-articles/kalki-dasa/the-great-flood-are-manu-and-noah-the-same-person/, data odczytu: 12.01.2022

Manu

Idąc jeszcze dalej na wschód trafiamy na hinduskie wierzenia o Manu, królu Drawidy, państwa mieszczącego się na południu Półwyspu Indyjskiego. Bóg Wisznu, pod postacią ryby o imieniu Pan Matsja podpłynął do myjącego ręce w rzece Manu i błagał, by uratować go przed drapieżnikami w wodzie. Człowiek ukrył rybi awatar Boga w dzbanie, a kiedy ten stał się za mały, znalazł większą misę. W końcu i to naczynie nie mogło pomieścić Pana Matsję. Przeniósł go więc do jeziora, następnie do rzeki i w końcu do Oceanu. Wtedy to też otrzymał od boskiej ryby ostrzeżenie, iż za siedem dni nastąpi Potop, który zniszczy całe życie na świecie. Król zbudował statek i wraz z rodziną i siedmioma mędrcami przetrwali wielką powódź. Oczywiście, na pokładzie nie mogło zabraknąć przedstawicieli wszystkich gatunków zwierząt i roślin, a także co wyjątkowe dla hinduskich wierzeń, Wed, święych ksiąg, zawierające mądrość Bogów. Gdy wody wezbrały, Pan Matsja pociągnął statek aż do północnych gór, które miały być najwyższe na świecie (a jak wiemy, na północ od Półwyspu Indyjskiego leżą Himalaje). Manu i reszta ocalałych zeszli na suchy ląd i na powrót zaludnili Ziemię.

I na tej historii dziś zakończymy artykuł. Przeszliśmy przez sześć różnych, a jakże podobnych wersji historii o Potopie, których korzeni należy dopatrywać się w praindoeuropejskiej wierze. By jednak na tym nie poprzestać, następnym razem omówimy sobie mity o Wielkiej Powodzi znane w Nowym Świecie, a także w Oceanii.

Kończąc tradycyjnie chciałbym zaprosić do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku. Proszę również o udostępnianie moich artykułów, by dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. A jeśli masz drogi Czytelniku sposobność i chęci, możesz wesprzeć mnie na Patronite, wzorem Piotra Brachowicza, mojego pierwszego Patrona.

piątek, 30 grudnia 2022

Potop - część pierwsza

 

Źródło: https://www.learnreligions.com/all-about-noahs-flood-700164,
data odczytu: 29.12.2022

Omawiając różne postaci z nordyckich czy słowiańskich wierzeń staram się podkreślać podobieństwa do innych mitologii. Czasami są wręcz uderzające, niemal lustrzane. Dziś wyjdziemy mocno poza kręgi opowieści z naszego regionu, omawiając i zestawiając historie o jednym znaczącym kataklizmie, o którym pamięć przetrwała praktycznie w każdym zakątku świata. Mowa o Wielkim Potopie, który miał u zarania dziejów przetoczyć się przez świat. A żeby jednak było coś z wikińskiej symboliki, przejdziemy po kolei przez dziewięć różnych historii (wszak dziewiątka to święta liczba dla wyznawców skandynawskich Bogów). W pierwszej części omówimy sobie najbardziej znaną historię, o Noem, tę o Bergelmirze oraz mit o Deukalionie i Pyrze, który możecie pamiętać z lektury Mitologii. Wierzeń i podań Greków i Rzymian Jana Parandowskiego.

Źródło: https://reasons.org/explore/publications/questions-from-social-media/was-there-only-one-continent-before-noahs-flood, data odczytu: 29.12.2022

Noe

Chyba najbardziej znana historia o Potopie. Historia zaczyna się, gdy Bóg Jahwe widzi, że wielka jest niegodziwość wśród ludzi, których stworzył. Postanawia więc w żalu zniszczyć całą ludzkość jak i zwierzęta. Ostrzegł jednak Noego, którego darzył życzliwością i przyjaźnią, by ten zbudował arkę, która miała dać schronienie jemu, jego rodzinie i parze każdego gatunku istot żywych. Opowieść wskazuje konkretne wymiary statku a także wytyczne co do zapasów żywności dla ludzi i zwierząt.  Kiedy arka była już gotowa, Jahwe sprowadził na ziemię czterdzieści dni nieprzerwanego deszczu. Biblia podkreśla także, że wszystkie źródła Wielkiej Otchłani trysnęły wodą, zasilając tym samym siłę Potopu. Poziom wód przewyższyć miał najwyższe góry. Po upływie kolejnych stu pięćdziesięciu dni wody obniżyły się i statek osiadł na górze Ararat. Następnie dostajemy opis, jak Noe wypuszcza ptaki, najpierw kruka, a potem gołębicę, by przekonać się, czy wody opadły i w innych częściach świata. Jedna z prób wysłania gołębicy zakończyła się jej powrotem z gałązką oliwną, a przy kolejnej skrzydlaty posłaniec nie wrócił. Był to znak, iż znalazł sobie suche miejsce. Warto tu zaznaczyć, iż w apokryficznej księdze Henocha wspomniani są nefilim, olbrzymi, pół-ludzie, pół-aniołowie. Opisywani byli jako giganci, wspomina o nich również Księga Rodzaju, zaznaczając, iż żyli w czasach przed Potopem. Źródło to podaje dalej, iż to oni czynili zło na Ziemi, a Jahwe zesłał wielką powódź, by wytracić właśnie ich rasę, co będzie istotnym szczegółem przy następnych opowieściach.

Data odczytu: https://www.newsweek.com/antarctica-discovery-ancient-forest-bible-flood-book-genesis-753747,
data odczytu: 29.12.2022

Bergelmir

Druga zaś historia, o olbrzymie Bergelmirze, pojawiła się już na blogu. Dla przypomnienia, był on jednym z pierwszych gigantów, prawdopodobnie wnukiem Thrundgelmira. Kiedy Odyn, Wili i We zabili Ymira, wielka powódź zalała świat, albowiem krew pierwszego z olbrzymów była niczym innym, niż wodą. Thrundgelmir miał zginąć w tym Potopie. Spośród olbrzymów ocaleć miał jeno Bergelmir i jego rodzina, którzy znaleźli schronienie na swoim statku. W końcu, gdy wody opadły, dotarli do odsłoniętej skały, a jego potomstwo zasiedliło pobliski Jotunheim, Krainę Olbrzymów (w tym miejscu warto zaznaczyć, że Jotunheimen to najwyższe pasmo górskie w Norwegii). Giganci pamiętali, że przez Asów zginęła prawie cała ich rasa i to stało się początkiem nienawiści, którą żywili do Odyna i jego krewnych. W tej historii nie pojawia się motyw grzechu i zniszczenia świata z nim związanego, chyba, że za przewinienie uznamy bycie olbrzymem. Co jest jednak wspólnym motywem z historią Noego to istnienie jednej, jedynej rodziny, która na drewnianym statku przetrwała kataklizm, a gdy ten ustępował, znaleźli suchy ląd na szczytach wysokich gór. Zostaje jeszcze sama kwestia wyginięcia olbrzymów pochodzących od Ymira, podobnie, jak gigantycznych nefilim, w Biblii.

Źrodło: https://antycznahellada.com/mity/deukalion-i-pyrra/,
data odczytu: 29.12.2022

Deukalion i Pyrra

Na pewno większość z Was kojarzy tytana Prometeusza z czasów szkolnych, gdy przerabialiście Mitologię Jana Parandowskiego, jako lekturę (tylko na marginesie wyrażę swe oburzenie, iż wierzenia Greków i Rzymian są w podstawie nauczania, a Słowian już nie, pomimo, iż mamy dobre opracowania, jak te autorstwa Baranowskiego czy Gieysztora, spisane kilkadziesiąt lat temu). Jego synem był Deukalion, który poślubił Pyrrę, córkę Pandory (tak, tej od skrzynki!). Deukalion został królem Tesalii u zarania dziejów. Jednak już u zarania dziejów w ludziach krzewiło się zło. Przemoc, gwałty, wojny – wedle Greków istniały już w pierwszym pokoleniu ludzi. Czarę goryczy miała przelać wieczerza u króla Arkadii Likaona, kiedy ten kazał podać Zeusowi potrawę z własnego syna. Rozwścieczony kanibalizmem Bóg uznał, że ludzkość trzeba zgładzić. Z jego rozkazu Południowy Wiatr przyniósł tak gwałtowną burzę, że w krótkim czasie wszystkie zbiorniki wodne wystąpił z brzegów. Ludzie szukając ratunku wspinali się na budynki, próbowali chronić się w łodziach. Woda jednak cały czas się podnosiła, aż tylko szczyty Olimpu i Parnasu wystawały ponad jej powierzchnię. Nawałnica trwała dziewięć dni i dziewięć nocy. W ostatecznym rozrachunku kataklizm przetrwać mieli tylko Deukalion i Pyrra, którzy byli poczciwi, o czystych sercach. To właśnie ich dobroć przyczyniła się do ich ocalenia, albowiem Zeus przez wzgląd na nich powiedział Prometeuszowi o Potopie, który chce zesłać na Ziemię. Tytan zaś ostrzegł swojego syna, by ten zaczął budowę drewnianej arki (wedle jednych relacji był to statek, wedle innych, szczelna skrzynia z drewna akacjowego, w której małżeństwo zgromadziło zapasy żywności na czas kataklizmu… Oraz po parze zwierząt każdego gatunku). Para dopłynęła do szczytu Parnasu i kiedy wody zaczęły ustępować wysłali gołębia, by sprawdzić, czy niższe tereny są już bezpieczne (brzmi znajomo?). Ziemia stała się pustkowiem, pełnym zwłok ludzkich i zwierzęcych. Deukalion i Pyrra byli już w podeszłym wieku, schorowani i nie dowidzieli. O spłodzeniu dzieci mogli zapomnieć. Prosili więc o poradę, co mogą zrobić, by ludzkość się odrodziła. Zeus nakazał im iść przed siebie z zawiązanymi oczyma i rzucać za plecy kości ich matki. Król Tesalii, wiedząc, że oboje z żoną mieli różne matki, uznał, że ta rada to zagadka, a ich wspólną matka jest Ziemia, zgadł, iż chodzi o kamienie. Tak więc para staruszków szła z przepaskami na oczach, podnosząc i przerzucając kamienie przez ramiona. Te, które rzucał Deukalion, upadając zamieniały się w mężczyzn, a te ciskane przez Pyrrę, w kobiety.

Na tej opowieści dziś poprzestaniemy. Zebraliśmy sobie wierzenia z północnej i południowej Europy, a także z Bliskiego Wschodu. Następnym razem ruszymy dalej, w głąb Azji, poznając sumeryjskie, irańskie oraz indyjskie opowiadania o Potopie.

Kończąc tradycyjnie chciałbym zaprosić do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku. Proszę również o udostępnianie moich artykułów, by dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. A jeśli masz drogi Czytelniku sposobność i chęci, możesz wesprzeć mnie na Patronite, wzorem Piotra Brachowicza, mojego pierwszego Patrona.