środa, 30 września 2026
wtorek, 29 września 2026
poniedziałek, 28 września 2026
niedziela, 27 września 2026
sobota, 26 września 2026
piątek, 25 września 2026
czwartek, 24 września 2026
Inugarullit - Mity dla Dzieci
Daleko
na północy Ziemia przez większą cześć roku pokrywa jest śniegiem. To tak, jakby
zima trwała wiele miesięcy. Ta kraina nazywana jest Arktyką. Mieszkają tam rogate
renifery. Po puszystym śniegu spacerują wielkie, białe niedźwiedzie polarne. Są
także foki, które w słoneczne dni wylegują się na brzegu. Lodowe pustynie
wydają się ciche, ale skrywają też swoje tajemnice. Pod łapami tych zwierząt
śnieg skrzypi w mroźne dni. Ale nie zawsze tak jest. Czy wiecie, kto chodzi po
śniegu i nie zostawia na nim śladów? To małe, wesołe stworki zwane Inugarullitami,
o których sobie dziś opowiemy.
Arktykę
zamieszkują także ludzie, Inuici, zwani potocznie Eskimosami. To lud, który
ubiera się w ciepłe futra i mieszka w lodowych, okrągłych domkach igloo. Spotkać
ich można na Grenlandii, wielkiej lodowej, wyspie, a także Alasce w Ameryce
Północnej oraz na Syberii w Azji. Opowiadają oni sobie o spotkaniach z
Inugarullitami, małymi skrzatami, które są bardzo pomocne.
![]() |
| Inugarullit chowający się przed człowiekiem ChatGPT 2026 |
Inugarullici,
podobnie jak ludzie, żyją w społeczeństwach. Mają rodziny, mieszkają w
wioskach, budują domki czy używają narzędzi. Są niskiego wzrostu, jak dzieci. Mają
ciemne oczy i spiczaste uszy. Ubierają się podobnie jak Inuici, w grube, ciepłe
futra, które chronią ich przed mrozem w zimnym, arktycznym klimacie. Wobec
ludzi potrafią być zarówno pomocni, jak i złośliwi. Są strażnikami przyrody i
nie podoba im się, gdy ktoś ją niszczy. Jeśli dana osoba jest dobra, szanuje
zwierzęta i rośliny, pomagają jej znaleźć zgubione rzeczy, czy odprowadzić do
domu, gdy człowiek zabłądził, zwłaszcza podczas burzy śnieżnej. Jeśli jednak
zauważą, że ktoś jest niemiły dla zwierząt czy niszczy rośliny, złośliwie chowają
jego rzeczy czy też same wyprowadzają człowieka na manowce.
Są
niesamowicie silne, bo pomimo małego wzrostu, potrafią przenosić przedmioty o
wiele większe i cięższe od nich samych. Maszerują bez zmęczenia przez bardzo
długi czas, nawet przez wiele dni, i potrafią pokonywać długie dystanse. A jak
już chodzą po śniegu, to jak wspominałem, nie zostawiają po sobie śladów stóp. Zauważeni
przez ludzi, stają się niewidzialni, albo zamieniają się w kamień. Dlatego tak
trudno je dostrzec, bo bardzo dobrze potrafią się ukrywać. Miejsca, które
uważano za niewidzialne siedliska Inugarullitów obdarzano czcią i szanowano, by
nie zakłócać spokoju tych małych stworków.
![]() |
| Wioska Inugarullitów ChatGPT 2026 |
A co Wy sądzicie o Innugarulitach? Ich nazwa jest długa i trudna, ale spróbujmy wymówić ją razem. I-nnu-ga-ru-llit. Inugarullit. Brawo! Jeśli kiedyś uda Wam się spotkać ten małe stworki, będziecie wiedzieli, jak je nazwać. Na dziś to tyle. Do usłyszenia w następnej słuchance o mitologicznych istotach.
środa, 23 września 2026
wtorek, 22 września 2026
poniedziałek, 21 września 2026
niedziela, 20 września 2026
sobota, 19 września 2026
piątek, 18 września 2026
czwartek, 17 września 2026
Szarlej
Pisząc
moje artykuły tworzę niezliczone notatki. Pomysły zapisane na później,
zasłyszane historie, do których warto wrócić. Dowód tego dostaniecie dziś. Jakiś
czas temu Jarlartsgard, którego w tym miejscu serdecznie pozdrawiam, podsunął
mi temat legend i stworów ze Śląska. Nie uszło to mojej uwadze i pomysły
zostały skrzętnie zanotowane. Oczywiście piórem, na moich zwojach, przy kuflu
grzanego miodu, jak widzicie na załączonym obrazku. I dziś właśnie zapoznamy
się bliżej z jedną z tych istot, Szarlejem.
Przenieśmy
się więc na Śląsk, do historycznej krainy na pograniczu Polski, Czech i Niemiec.
Ziemie te znaną są z malowniczych gór, licznych zamków, a przede wszystkim z
kopalń. Kultura górnicza jest bardzo istotna dla Śląska i nie może dziwić, że
wiele magicznych stworzeń za swe siedliszcza obrało sobie sztolnie i głębokie
złoża minerałów, niekoniecznie ziem rzadkich!
Praca
pod ziemią do najbezpieczniejszych nie należy. Tąpnięcia, zalania, ulatnianie
się metanu. Strach zagląda bardzo często w oczy górników, zwanych drzewiej
gwarkami. Uosobieniem tych zagrożeń był wspomniany Szarlej. Żył w kopalniach i
podziemiach. Istnieją różne opisy jego wyglądu, przez bardziej ludzkie po
zupełnie potworne. Czasami nie jest uznawany nawet za materialną istotę, a
bardzie za eterycznego ducha, przemierzającego podziemne chodniki. Na potrzeby
tego materiału przyjmę jeden z bardziej monstrualnych opisów. Jego cielsko było
masywne, wyglądał jak zdeformowany mutant o skórze przypominającej szary kamień
lub stwardniałe strupy. Poruszał się przygarbiony, przy samej ziemi, jakby
pełzał, a może właśnie to czynił. Jego ruchom towarzyszyło dudnienie, którego
echo budziło trwogę. W podziemnych sztolniach takie odgłosy mogły zapowiadać
tąpnięcia i zasypania chodników. Swoimi wrzaskami przeganiał także górników.
Niektórzy zarzekali się, że gdy przyłożyli ucho do skał, słyszeli bicie serca Szarleja,
będącego ucieleśnieniem mroku kopalń i podziemnego świata.
![]() |
| Śląski, górniczy krajobraz ChatGPT 2026 |
Mianem
Szarleja nazwano dzielnicę Piekar Śląskich. W latach 1811-1896 istniała tam
kopalnia rudy cynku, właśnie pod nazwą Szarley/Scharley. I tu warto się
pochylić nad etymologią tego miana. Jedni mówią, że pochodzi od podziemnego
stwora, Szarleja (niem. Scharley) czy Szarlena, inni, że od Szarej Ziemi.
Przyjmując tę pierwszą wersję, można iść o krok dalej. Konstanty Damrot,
XIX-wieczny pisarz i ksiądz katolicki uważał jego miano za zesłowiańszczone
określenie Graumännchen, czyli dosłownie z niemieckiego Szary Ludzik,
wskazując na jego nienaturalny kolor skóry, szary jak kamień.
Dostrzeżenie
go uznawane było za zwiastun katastrofy w kopalni lub wręcz za powód
zbliżającej się tragedii. W ciemnych i
ciasnych tunelach nie było łatwo uciekać, nawet tzw. drogami ucieczkowymi, a świadomość,
że bezpieczeństwo czekało dopiero na powierzchni, nie napawała optymizmem.
Zawaleniu mogła ulec część chodnika nawet całe przejście, przez co praca
górnika była nieprzewidywalna, nawet przy zachowaniu szczególnej ostrożności.
![]() |
| Górnik i Szarlej ChatGPT 2026 |
Znane
są też podania o Skarbniku, duchu kopalń, który jednocześnie strzeże skarbów i
złóż w nich ukrytych, ale i ostrzega gwarków przed niebezpieczeństwami,
zwłaszcza tych dobrych i uczciwych. Szarlej zdecydowanie był jego
przeciwieństwem. Stwór ten był jak siły natury, nieprzewidywalny, nieokiełznany
i potężny. W starciu z jego mocą człek nie miał żadnych szans. Nie trzeba go
było nawet widzieć, by już się go bać. Pozbawiał życia w ciemności, wśród
budzących grozę odgłosów dudnienia i odczuwalnych wstrząsów.
Znana
jest legenda z kopalni w Olkuszu, nazywanego drzewiej Srebrnym Miastem. W
średniowieczu wydobywano tam srebro, stąd nazwa. Ludzie w pogoni za cennym
kruszce kopali dalej i głębiej. Sztolnie te miały być zamieszkane przez Szarleja,
który robił im na złość i starał się ich przepędzić. Niszczył stemple
podtrzymujące stropy, zwodził górników w ślepe korytarze, zasypywał chodniki, a
nawet zalewał je wodą. Poszukiwacze kruszców nie dawali jednak za wygraną. W
końcu Szarlej miał ściągnąć do kopalni Szwedów, podczas ich najazdu na Polskę w
XVI wieku, który znany jest dzisiaj jako Potop Szwedzki. Wrogowie pojmali
gwarków i wywieźli ich pod Częstochowę, gdzie mieli kopać podkopy pod mury
klasztoru. Wszyscy, mocą klątwy Szarleja, zginęli od bratobójczego ostrzału
broniących Jasnej Góry Polaków. Nikt z nich nie wrócił już do kopalni srebra w
Olkuszu, a Szarlej mógł znów mieszkać w podziemnych czeluściach, w spokoju i
ciszy.
![]() |
| Szarlej ChatGPT 2026 |
Szarlej
pojawił się w trzeciej części gry Wiedźmin, jako ślepy stwór, reagujący
na drgania i wywołujący wstrząsy ziemi. Posiada twardą skorupę i zwija się w
kulę, niczym pancernik. Większość tych aspektów nawiązuje do jego ludowych
opisów. Skóra jest nienaturalna, szara i twarda niczym kamień, a dudnienie
przypomina odgłosy towarzyszące tąpnięciom w podziemnych korytarzach. Odebranie
mu wzroku przez twórców gry tylko pasuje do istot żyjących pod powierzchnią
ziemi, które cechują się często światłowstrętem, lub u których w ogóle gałki
oczne zanikają w toku ewolucyjnych przemian.
Szarlej
zagościł także w książce Wędrowcy z cyklu Powiernik Franciszka
Piątkowskiego, który to tytuł jest zbiorem opowiadań różnych autorów
inspirowanych postaciami z oryginalnej serii, opowiadającej o słowiańskich Bogach
i stworzeniach.
![]() |
| Podziemna Trwoga ChatGPT 2026 |
W
wierze w Szarleja wybrzmiewa przestroga przed chciwością, przed lekkomyślnym
wydobywaniem złóż, ukrytych głęboko pod ziemią. Przypomina mi to Balroga z Władcy
Pierścieni, który stał się Zgubą kolonii krasnoludów, drążących
tunele w poszukiwaniu mithrilu. Szarlej jest istotą terytorialną. To co
znajduje się pod ziemią uznaje za swoje i zazdrośnie tego strzeże. Stara się
odstraszyć ludzi wrzaskami, dudnieniem, a kiedy to nie przynosi efektów,
powoduje katastrofy, zasypując chodniki lub zalewając je. W końcu, jest
ucieleśnieniem strachu przed tym, co czai się w mroku, w nieprzeniknionych
ciemnościach sztolni. On tam jest. On widzi, zanim człowiek zdąży zareagować. Jest
w swoim środowisku i ma przewagę, której nie należy lekceważyć. Górnicy są dla
niego intruzami. Wkroczyli na jego terytorium, dlatego w kopalniach należy
zachować szczególną ostrożność.
Na
dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube,
jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a
także polubienia, jeśli odcinek Wam się spodobał. Chciałbym również zaprosić do
odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli
poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego
profilu na Facebooku,
gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego,
co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko,
wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by
zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!
środa, 16 września 2026
wtorek, 15 września 2026
poniedziałek, 14 września 2026
piątek, 11 września 2026
czwartek, 10 września 2026
Kitsune
Japońskie
wierzenia są pełne niesamowitych istot, dlatego też mitologia z Kraju Kwitnącej
Wiśni zagościła już na moim blogu i kanale. Jednym z omówionych stworzeń był
Raichō, Ptak Gromu. Imię to może brzmieć znajomo, bo pewien Pokémon nazywa się
Raichu, co właśnie nawiązuje do piorunów. A to tylko jeden z przykładów, jak
rdzenne wierzenia przeniknęły do współczesnej kultury Japonii i są ciągle
adaptowane na potrzeby mangi, anime czy gier. Dziś opowiemy sobie o innej
istocie, bardziej znanej niż Raichō, ale tak samo ciekawej.
Mowa
o Kitsune (狐/きつね),
które to określenie dosłownie oznacza Lisa. Jednak nie mówimy tu drapieżnych
ssakach, które można spotkać i w naszych lasach, oraz coraz częściej, także na
obrzeżach miast. Kitsune w japońskich wierzeniach był magiczną istotą, jednym z
gatunków yōkai (妖怪) i dlatego dziś zagościł na moim kanale. Wprowadzę
w tym momencie, na potrzeby przyszłych materiałów, pojęcie yōkai, którym
określa się wszystkie istoty z japońskiego folkloru o nadprzyrodzonych mocach.
![]() |
| Yōkai ChatGPT 2026 |
Stworzenia
te były rozumne, często cechowały się mądrością zdobywaną przez stulecia. A ze
zdobywaniem doświadczenia zmieniał się ich wygląd, czym można je było odróżnić
od zwykłych lisów. Musicie bowiem wiedzieć, że Kitsune wyrastał dodatkowy ogon,
kiedy przeżył każde sto lat. Najstarsze, żyjące dziewięć wieków, a więc
posiadające dziewięć ogonów, nazywane były Kyūbi no Kitsune (九尾の狐).
Kitsune
są utożsamiane z Inari, Bogiem, czy mówiąc po japońsku, Kami, patronującym
płodności, uprawie ryżu, przemysłowi, powodzeniu w przedsięwzięciach… I właśnie
samym lisom. Zwłaszcza tym białym, nazywanym Zenko (善狐), które były
postrzegane jako posłańcy Inariego (稲荷大神). Często przy świątyniach tego Boga stawiano
kamienne posągi Kitsune. Mieszczący się w prefekturze Aichi przybytek Toyokawa
zawiera tysiąc podobizn Magicznego Lisa. Wierzy się, że nawet sama figurka Kitsune
potrafi odganiać złe moce. Po przesłuchaniu tego materiału polecam znaleźć
zdjęcia w Internecie ze świątyni Toyokawa, ponieważ widok ten jest imponujący. Warto
zaznaczyć, że patronowanie płodności i rolnictwu łączy się bezpośrednio z
naturą lisa. Ssaki te są naturalnymi wrogami szczurów, dlatego też Japończycy
widząc, jak odganiają gryzonie, mogli zacząć obdarzać je czcią. Już sama woń
moczu lisa potrafi odstraszyć szczury, nie mówiąc o samej sylwetce drapieżnika,
zbliżającego się wśród pól do potencjalnej zwierzyny.
![]() |
| Lis i szczury Copilot 2026 |
Kitsune
mogą być pomocne, wręcz opiekuńcze, jak wspomniane Zenko, ale mogą być też
złośliwe i szkodzić. Takie istoty nazywane są z kolei Yako (野狐)
lub Nogitsune (野狐). Yako potrafiły zsyłać na ludzi złe myśli,
choroby, a także opętać ich i skłonić do złych uczynków. Były w stanie ponadto
uwodzić mężczyzn, pod postaciami ponętnych kobiet, by kraść ich energię życiową,
w czym przypominają sukkuby. W lasach i górach, zwłaszcza po zmierzchu,
sprowadzały wędrowców na manowce. Potrafiły także, jako istoty władające
ogniem, wzniecać pożary. Mniej szkodliwym, ale zapewne irytującym żartem, było
obdarowywanie ludzi banknotami lub monetami. Człek z radością wkładał darowiznę
do kieszeni, a kiedy ją wyciągał, okazywało się, że zamieniała się w liście lub
kamyki. Przypomina Wam to coś? Jeśli tak, to przyznaję pięć punktów dla
Gryffindoru! Mniej smacznym dowcipem było obdarowywanie ludzi pierogami… Które
po pierwszym kęsie, w ich ustach zamieniały się w końskie łajno. Smacznego.
Nogitsune
z kolei żywiły się cierpieniem oraz waśniami między ludźmi. Zenko, czyli Dobre
Lisy, również potrafiły opętać człowieka, jednak czyniły to, by jego rękami
sprawiać dobre uczynki lub by po wejściu w ciało śmiertelnika wypędzić z niego
chorobę. Czasami po opuszczenia ciała człowieka, ten zostawał już na zawsze
odmieniony, chociażby poprzez zyskanie daru przewidywania przyszłości.
![]() |
| Kitsune Gemini 2026 |
Zenko
z kolei dzieliły się Kinko (金狐),
czyli Złote Lisy oraz Ginko (銀狐),
czyli Srebrne Lisy. Kinko symbolizowały siłę Słońca, a Ginko siłę Księżyca. Oba
rodzaje Lisów służyły Bogini Dakini, bóstwu z buddyjskich wierzeń. A jak wiemy
z odcinka o Daikokutenie, wiele buddyjskich i hinduskich motywów przeniknęło do
japońskiego szintoizmu. Swoją drogą, korzeni wiary w Kitsune także można
doszukiwać się poza Japonią, bo najstarsze wzmianki nie pochodzą z Kraju
Kwitnącej Wiśni, a z Państwa Środka, czyli z Chin. Już w V wieku przed naszą
erą wzmiankowano istoty zwane Jiǔwěihú, czyli dosłownie Dziewięcioogoniaste
Lisy. Ich natura jednak różniła się od japońskich Kitsune, więc zostawię sobie
w tym miejscu furtkę, by opowiedzieć o tych istotach innym razem.
Istnieją
także odmiany Kitsune nazywane Byakko (白狐), czyli Białe
Lisy, służące bezpośrednio pod rozkazami Inariego, Kokuko (黒狐)
czyli Czarne Lisy, objawiające się ludziom tylko podczas pokoju i panowania
dobrych władców oraz Tenko (天狐), czyli Niebiańskie Lisy, którymi stawały się
Kitsune dożywające tysiąca lat.
![]() |
| Kitsunebi Copilot 2026 |
Kitsune potrafią zsyłać na ludzi wizje, wpływać na ich sny. Kontrolują także pogodę oraz mogą zmieniać bieg czasu. Powodują halucynacje zwłaszcza u ludzi chciwych, złych czy pijaków. W to ostatnie jestem w stanie bardzo łatwo uwierzyć. Jedną z ich najbardziej charakterystycznych mocy jest wspomniana już władza nad ogniem pod postacią tzw. Kitsunebi (狐火), czyli Lisich Ogników. Na słowiańskich ziemiach nazwalibyśmy je Błędnymi Ognikami. Płomyki miały pochodzić z kości, które Kitsune nosiły w pyskach. Te kości są także przedstawiane na statuach Lisów, chociażby we wspomnianej świątyni Toyokawa. To właśnie Lisie Ogniki ściągały po zmroku wędrowców na manowce, o czym wspomniałem wcześniej.
Kitsune są zmiennokształtne. Potrafią ukazywać się pod ludzką postacią, najczęściej pięknych, młodych kobiet, ale to nie była ich jedyna forma. Zdarza się, że jakiś Magiczny Lis przeistoczy się w starca czy mnicha. Zmieniając się w kobietę istota ta mogła nawet zostać czyjąś małżonką i była nazywana wtedy Kitsune Nyōbō (狐女房), czyli dosłownie Lisia Żona. Takie Lisie Niewiasty cechowały się wąską twarzą, blisko osadzonymi oczami, cienkimi brwiami i wysokimi kośćmi policzkowymi, które to rysy twarzy były przez Japończyków uważane za atrakcyjne. Niestety, gdy mąż poznał jej prawdziwą naturę, odchodziła, wracając do swojego wcześniejszego życia i formy. Lisie Żony często spędzały całe życia pod ludzką postacią, podejmując się zwykłych prac i zakładając rodziny. Dzieci z takich związków mogły z czasem przejawiać magiczne zdolności Kitsune. Jednak gdy Kitsune Nyōbō wykazały się nieroztropnością lub gdy się upiły, nie utrzymywały swojej ludzkiej iluzji i mogły same się zdradzić. A to gdzieś na ciele pojawił się strzęp lisiego futra, a to lisie uszy, albo jeden lub więcej ogonów. Mogła nie być to typowa cecha fizyczna, a odbicie w lustrze, które pokazywało nie twarz kobiety, a lisi pysk. Ponadto Lisie Żony traciły nad sobą panowanie w obecności psów, których się panicznie bały i w takiej sytuacji ich iluzja słabła. Przypomina mi to dość mocno historię europejskiej Meluzyny. Jeśli jesteście ciekawi z kolei tej istoty, zapraszam na mój blog, gdzie poświęciłem Meluzynie jeden temat.
![]() |
| Kitsune Nyōbō Copilot 2026 |
Tamamo-no-Mae
(玉藻の前), postać utożsamiana z XII-wieczną cesarzową Fujiwara
no Nariko (藤原得子), żoną cesarza Toby (鳥羽天皇), miała być
właśnie piękna Kitsune, która uwiodła władcę.
Jednym
z atrybutów Kitsune jest Hoshi no Tama (ほしのたま), Gwiezdny
Klejnot, czyli magiczna kula, wielkości mandarynki, którą Lis często trzyma w
swoich łapach. Legendy mówią, iż w środku zamknięta jest dusza, bądź moc samego
yōkai, a bez niej Kitsune nie jest w stanie czarować.
Słabością
Kitsune jest zamiłowanie do tofu, zwłaszcza smażonego. Nawet współcześnie
potrawę z tofu i makaronem udon nazywa się dosłownie Kitsune-Udon.
Podobnie
jak Raichō zainspirował powstanie jednego z Pokémonów, tak samo stało się z
Kitsune. Fani Kieszonkowych Stworków zapewne kojarzą ognistego Vulpixa i
Ninetalesa. Pierwsza forma posiada sześć ogonów, a w trakcie ewolucji zamienia
się w dziewięcioogonową formę, bardziej dostojną i silniejszą. Pokémon ten więc
przeobraża się dokładnie tak samo, jak Kitsune. Wraz z przeżywaniem kolejnych
stuleci zyskiwał kolejne ogony, mądrość oraz silę. No i samo powiązanie z
żywiołem ognia łączy się z Kitsunebi, czyli Lisimi Ognikami.
![]() |
| Kitsune-Udon ChatGPT 2026 |
Śladów
wiary w Kitsune można dopatrywać się także w japońskich powiedzeniach. Kitsune
no Yomeiri (狐の嫁入), czyli dosłownie Ślub Lisa oznacza
pogodę podczas której jednocześnie pada deszcz i świeci słońce. A jak wcześniej
wspomniałem, tym yōkai przypisywano także władzę nad pogodą. Kitsune
ni Tsumamareru (狐につままれる) tłumaczy się jako Złapany przez Lisa
i jest używane na określenie kogoś, kto został czymś zupełnie zaskoczony.
Tora no i o Karu Kitsune (虎の威を借る狐) to dosłownie Lis
pożyczający autorytet Tygrysa i opisuje osobę, która udaje silniejszą, niż
naprawdę jest. Przyznajcie, wszystkie te metafory są literackie i bardzo
obrazowe.
Istnieje
też japońska gra Kitsune-Ken (狐拳), czyli dosłownie Lisia Pięść, odpowiednik
naszego papier-kamień-nożyce, w której pokazuje się trzy gesty,
reprezentujące lisa, myśliwego i sołtysa (庄屋). Myśliwy
pokonuje lisa, sołtys bije myśliwego, a lis oczarowuje sołtysa. Dla mnie jest to
niesamowita ciekawostka, jak ten sam pomysł na grę został dostosowany w
zupełnie innym zakątku świata do lokalnej kultury i wierzeń.
Opowieści
o Kitsune to temat rzeka. Pominąłem wiele lokalnych baśni, nawiązań w kulturze,
by zbytnio nie przeciągać tego odcinka. Kto wie, może pewnego dnia opowiemy sobie
kilka z nich w osobnym materiale. Kitsune fascynowały i fascynują dalej. To
tajemnicze i niejednoznaczne postaci, które potrafiły pomagać ludziom, ale i
płatać figle.
![]() |
| Kitsune zimową porą ChatGPT 2026 |
Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli tego jeszcze nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, sayonara (さようなら)!
środa, 9 września 2026
poniedziałek, 7 września 2026
niedziela, 6 września 2026
sobota, 5 września 2026
czwartek, 3 września 2026
Żelazny Las
Lasy
fascynowały i przerażały jednocześnie. To miejsca, które zapewniały ludzkości wiele darów natury, pożywienie oraz
budulec. Ale to także symbol dzikości, niebezpieczeństwa i tajemnicy. Każdy
nierozpoznany dźwięk, każdy uchwycony kątem oka ruch, mógł wzbudzić niepokój. Nic
więc dziwnego, że w wierzeniach z różnych zakątków świata opowiadano o licznych
stworach, które za swe siedzliszcza obrały sobie bory i puszce. Powstały także
legendy o samych nadprzyrodzonych lasach i o jednym z takich miejsc ze
skandynawskich wierzeń opowiemy sobie dzisiaj.
Daleko
na wschodzie Midgardu znajdował się Járnviðr, Żelazny Las. Było to mroczne,
nieprzyjazne miejsce. Stanowiło siedzibę starej kobiety lub czarownicy, która
miała być matką wszystkich wilków. Być może jest to określenie olbrzymki, Angerbordy,
z którą Loki, Bóg Oszustw miał kilkoro dzieci, w tym olbrzymiego wilka Fenrira.
Również wilk Mánagarmr miał pochodzić z Żelaznego Lasu. Imię to tłumaczy się dokładnie
jako Księżycowy Ogar. U kresu czasu ma pożreć Księżyc oraz spijać krew
poległych i zjadać ich ciała podczas wielkiej bitwy Ragnaröku. Wiele wskazuje
więc, że było to inne imię wilka, o którym opowiedzieliśmy sobie już na blogu,
Hatiego (nord. Nienawiść), który razem ze Sköll (nord. Zdrada)
dogonią na Niebie a następnie pożrą Słońce oraz Księżyc.
![]() |
| Hati i Sköll ChatGPT 2025 |
Oprócz
tych trzech wymienionych, również inne olbrzymie i przeraźliwe wilki pochodziły
z Járnviðru, prawdopodobnie byli to potomkowie znanych nam z imienia bestii.
Nazywano je wargami (nord. Vargr), które to miano używano do opisu dużych
wilków. I w tej chwili zarówno fani Władcy Pierścieni jak i Gry onTron mogą poczuć się jak w domu. Autorzy obydwu dzieł użyli tych nazw w
swoich książkach. W pierwszej, by opisać olbrzymie wilki, w drugiej, na
określenie osób, które potrafiły wejść swoją świadomością w ciało zwierzęcia i
kontrolować je.
Angerborda
zapewne była przedstawicielką wzmiankowanej rasy innych istot, zwanych Járnviðjur.
Forma pojedyncza tego słowa to Járnviðja. Tym samym terminem była nazwana
Skadi, której już poświęciłem materiał na blogu, a do którego przeczytania
zachęcam. Jednak Skadi pochodziła z Jotunheimu, a nie z Żelaznego Lasu. Być
może więc Járnviðja oznaczało po prostu olbrzymkę, lub na przestrzeni wieków
albo w różnych zakątkach Skandynawii wątki i postaci uległy zmianie i pomieszaniu.
Świadczy o tym fakt, że w pewnym źródle Járnviðja oznacza żonę trolla, a nie
olbrzymkę. Być może więc to, kim były mieszkanki Żelaznego Lasu ewoluowało i
dopasowywane było do danego kontekstu przez osobę, która o nich opowiadała. A
może też Járnviðr był przedsionkiem Jotunheimu, jak Niflheim jest uznawany za
przedsionek Helheimu.
![]() |
| Angerborda i Fenrir ChatGPT 2026 |
Járnviðr
symbolizuje krawędź znanego świata. To, czego nie odwiedzamy codziennie, co
znamy jeno z opowieści. Miejsce, gdzie zapadł cień, które napawa lękiem. To, co
cywilizacji nieznane, a więc nieokiełznane i dzikie. To strach przed byciem
obserwowanym, nie wiadomo przez kogo i przez co.
Nazwa
tej krainy sugeruje, że drzewa tam rosnące były żelazne lub twarde jak żelazo,
chociaż nie poznajemy szczegółów ich opisu. To jednak podkreśla dzikość i
trudne warunki panujące tam. Drzewo kojarzy nam się z czymś silnym, wiekowym,
ale poddającym się ludzkiej obróbce, służąc człowiekowi za budulec. Żelazne
pnie byłyby niesamowicie trudne do ścięcia. Járnviðr jest więc krainą, która
łatwo nie podda się nikomu, kto chciałby ją ujarzmić, zarówno pod kątem flory,
jak i fauny, reprezentowanej przez potwornych wargów. Żelazo, jako tkanka
drzewa, symbolizuje też coś nienaturalnego, co w przyrodzie nie występuje.
Powiązanie
Angerbordy oraz innych Járnviðjur z tym miejscem przedstawia je także jako
wylęgarnię zła, z którego nadejdzie zniszczenie wszystkiego co dobre i czyste,
przy końcu świata. To jak sztolnie Isengardu ze wspomnianego Władcy
Pierścieni, służące jeno do rozmnażania orków uruk-hai oraz właśnie wargów.
To z tamtego kierunku, ze wschodu, a więc od Żelaznego Las nadpłynie okręt
Naglfar, niosący na swoim pokładzie armie chaosu, olbrzymy oraz inne potwory, w
dniu Ragnaröku.
Być
może źródeł mitu o Járnviðrze można doszukiwać się w pozyskiwaniu żelaza w
starożytności, na obecnym pograniczu duńsko-niemieckim. Rosną tam lasy dębowe,
które to drzewa są potężne, a ziemia obfitowała w złoża żelaza. Nie zgadzałby
się jednak kierunek, bo ziemie te leżą bardziej na południe niż na wschód od
wielu skandynawskich krain.
![]() |
| Żelazny Las ChatGPT 2026 |
Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się spodobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!
środa, 2 września 2026
wtorek, 1 września 2026
piątek, 28 sierpnia 2026
Bies
To,
co nieznane budzi strach. To, co nieokiełznane może być niebezpieczne. Na
świecie codziennie dochodzi do tragedii. Wypadki, ludzkie dramaty, kataklizmy
na wielką skalę. Człowiek żyje w poczuciu, że cywilizacja zapewnia mu
bezpieczeństwo. Jednak w momencie, gdy dotykają nas lub naszych bliskich
nieszczęścia, często zdajemy sobie sprawę, jak kruche są te pozory. I to nawet
dziś, kiedy możemy cieszyć się dobrodziejstwami cywilizacji i wynalazkami,
jakich nie znały pokolenia przed nami. Co one musiały czuć? W średniowieczu,
gdy drogi nie były oświetlone? Gdy nie było serwisów informacyjnych ani służb
mundurowych? Gdy znany świat często ograniczał się do jednej wioski, w której
się mieszkało i pracowało, a wszystko poza nią było nieodkrytą, białą plamą na
przysłowiowej mapie? Strach w tamtych czasach nabierał kształtu. Był
przedstawiany pod postacią przerażającego stworzenia, o którym sobie dziś
opowiemy. Wśród Słowian nazywano go Biesem.
Bies żył na słowiańskich ziemiach już w czasach przedchrześcijańskich. Najstarszy zapis jego miana to prasłowiańskie słowo bĕsъ, oznaczające Coś strasznego lub przerażającego, pochodzi ze Słowa o zakonie i łasce, staroruskiego kazania z końca X wieku. Przypomina więc Licho, któremu już poświeciłem jeden temat, bo zarówno słowo to opisywało istotę, jak i stan, odczucia lub zdarzenie. Śladów po tym terminie można ciągle doszukiwać się w litewskim słowie baisùs, tłumaczonym na polski jako przymiotnik straszny.
![]() |
| Bies ChatGPT 2026 |
Bies
bytował w puszczach i na mokradłach, daleko od siedlisk ludzkich. W dzikich
ostępach, które powodowały strach i poczucie osamotnienia, a także
przytłoczenia. Nie raz już poruszaliśmy ten motyw. Lasy były nieznane, pełne
zwierzyny, ale i drapieżników. Każdy szelest, uchwycony kątem oka ruch,
zwłaszcza przy złej pogodzie lub późną porą, potęgowały uczucie lęku przed
nieznanym i byciem obserwowanym.
Po
chrystianizacji Słowiańszczyzny Biesy zaczęto utożsamiać z Diabłami, by pokazać
ich piekielną naturę. Jednak przez następne stulecia przetrwało także
powiedzenie zbiesić się, a więc wpaść w gniew. Zatraciło ono swój
pierwotny charakter, gdyż nie nawiązywało do roli Biesa, jako istoty budzącej
strach, a właśnie do zła, które przypisywano mu przez chrześcijan. Z czasem
mianem Biesów nazywano każdą demoniczną istotę. Tym określeniem Nestor w swojej
Powieści Minionych Lat przezwał słowiańskich Bogów, których posągi w
Kijowie zostały postawione przez Włodzimierza Wielkiego. Elementem wspólnym
było zapewne poroże, chociaż u Biesów bardziej przypominało rogi jelenia, niż
kozła, jak w przypadku Diabłów. Do tego porośnięte były futrem oraz posiadały kopyta,
co podkreślało ich dziką naturę. Należy jednak pamięć, że słowiańskie Biesy
były istotami chaotycznymi, a nie złymi do szpiku kości. Potrafiły też
przemieniać się w inne zwierzęta, które żyły na ich terenach lub przejawiać ich
cechy, chociażby poprzez posiadanie olbrzymich, błoniastych skrzydeł, niczym u
nietoperza.
![]() |
| Trąba Powietrzna ChatGPT 2026 |
Zbieszeniem
się nazywano także postradanie rozumu.
Jeśli człek z dnia na dzień zaczął się zachowywać inaczej, niebezpiecznie,
niegodziwie lub pomimo nieprzejawiania żadnych symptomów, pewnego dnia nagle popełnił
samobójstwo, bliscy obwiniali o takie zdarzenie Biesy. By uchronić się przed
ściągnięciem na siebie ich obłędu unikano nawet wymawiania imienia Biesa
nazywają go Sami-Wiecie-Kim… No dobra, to nie ta bajka. Ale za to używano
nieokreślonych zaimków jak On albo Ten Zły. W lasach zostawiano
także ofiary, by ubłagać go i odwieść od wyrządzania krzywdy.
W Beskidzie Sądeckim, w paśmie Jaworzyny Krynickiej jest pewna formacja skalna zwana Diabelskim Kamieniem. Legenda mówi, że Diabeł niósł kamień, by zatamować źródło jednego z okolicznych potoków. Dźwigał ze sobą głaz całą noc, ale kiedy zapiał kogut, Diabeł zniknął, upuszczając ciężar w tym konkretnym miejscu. W różnych regionach Polski istnieją inne warianty tej legendy o podobnych kamiennych formacjach. Nim jednak ich powstanie zaczęto przypisać Diabłom, to właśnie Biesy były uznawane za odpowiedzialne ich tworzeniu. Czasami mogły obraź sobie taką nienaturalną skałę za swe siedzliszcze. Wtedy też okoliczna ludność przypisywała temu miejscu działanie złych sił. Jeśli już jesteśmy przy temacie gór, to warto zaznaczyć, że jedna z hipotez powstania nazwa Bieszczady pochodzi od imion dwóch istot, Biesów i Czartów, zwanych też Czadami. Olbrzymie, dzikie lasy i połoniny zapewne były uważane za tereny tych stworów, a ryki niedźwiedzi czy widok przemykających wśród gałęzi drzew poroży jeleni utwierdzał ludzi w tym przekonaniu.
![]() |
| Bies na Jaworzynie Krynickiej Copilot 2026 |
Biesy potrafiły się objawiać pod postacią wirów i trąb powietrznych. Mawiano wtedy, że należy schować się w domostwie, pozamykać okna i drzwi, by stwór nie połamał człekowi kości. W tym aspekcie przypominały z kolei Południce. Nie ma się co dziwić, bo silniejsze wiry powietrzne potrafią przewrócić człowieka, powodując kontuzje, a trąby powietrzne zniszczyć nawet części budynków. A dla naszych przodków, były to niewidzialne siły, jak powietrze. Biesom przypisywano także niszczenie upraw i porywanie trzody, gdy jakaś wieś ściągnęła na siebie ich gniew. Trąby powietrzne potrafią przejść przez pole zboża, zostawiając za sobą pasmo zniszczeń, a niezagonione w porę zwierzęta mogą zostać porwane i uniesione wysoko w powietrze.
Biesy
miały też strzec skarbów w swych siedliszczach. Śmiałek, który nie uląkł się
wiru powietrznego i celnie cisnął w niego nożem, w czasach chrześcijańskich
koniecznie poświęconym, mógł zmusić Biesa do wyjawienia miejsca ukrycia
bogactwa. Jednak taki łup mógł często okazywał się przeklęty, z czasem
doprowadzając do nieszczęść, utraty zdrowia, czy nawet duszy śmiałka, który go
posiadł.
![]() |
| Morowica ChatGPT 2026 |
Oprócz zniszczeń i urazów powodowanych przez kontrolowanie powietrza Biesy także mogły zsyłać choroby, niczym Morowice. Wierzono, że to powietrze, zwłaszcza złe, przenosi choroby. Pojęcie zarazków czy bakterii nie było w dawnych wiekach znane, a zdawano sobie sprawę, że właśnie przez nie mikroorganizmy i cząsteczki są przenoszone, bo nawet bez cielesnego kontaktu ludzie i zwierzęta potrafili się od siebie zarażać. Takie plagi mogły być ściągnięte na okolicę również przez Biesy.
Echa
wiary w Biesy znaleźć można w Panu Tadeuszu pióra Adama Mickiewicza:
On tu nie przyjdzie; próżno wzywać bernardyna.
Jeśli od niego wyszła ta cała nowina,
To kto wie, w jakim celu: bo to bies księżyna!
Biesy
to również powieść Fiodora
Dostojewskiego, gdzie tytułowe stwory stanowią alegorię nastrojów politycznych
i ludzkiej natury, a dokładnie jej złej strony.
![]() |
| Wiedźmin Geralt Copilot 2026 |
Obecnie
z Biesami można zmierzyć się w grze Wiedźmin III: Dziki Gon. Ich wygląd dość
dobrze odpowiada temu z ludowych przekazów. Oprócz trzeciego oka na czole. To
trzecie oko zawsze było dla mnie jakieś niepokojące. Ale taka jest rola Biesa,
prawda? Wzbudzać strach, być jego ucieleśnieniem.
Bies
to strach przez nieznanym, niebezpiecznym, przez zmiennością i niepewnością
losu człowieka. Był potężny, swoimi mocami przewyższał śmiertelnika, który nie
miał z nim szans w walce. Wiara w nie to ostrzeżenie przez nierozwagą ale i
przed tym, jak kruche potrafi być ludzkie życie.
Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się spodobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!
piątek, 14 sierpnia 2026
Kojot i Chata Duchów
Kojot
z indiańskich wierzeń gościł już dwakroć na moim kanale i blogu. Za pierwszym razem opowiedzieliśmy sobie historie związane z powstaniem świata i człowieka.
Za drugim razem, tematycznie zebrałem kilka historii o Kojocie szukającym
pożywienia. Tym razem znów będzie bardziej poważnie i opowiemy sobie legendę z
plemienia Caddo, które zajmuje pogranicze Teksasu, Arkansas oraz Luizjany. Mit,
który dziś poznamy, został spisany przez George’a Amosa Dorseya, amerykańskiego
antropologa badającego kulturę Indian, na początku XX wieku. Historię tę
usłyszał bezpośrednio od przedstawicieli plemienia Caddo, który nosił imię
Biały Chleb.
U
zarania dziejów ludzie nie umierali na zawsze. Żyli bardzo długo, dłużej niż my
obecnie. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że mity w innych zakątkach świata, jak
biblijne opisy pierwszych pokoleń czy historie o sumeryjskich królach, również
wskazywały na wielowiekowe żywoty ludzi tuż po ich stworzeniu. Wygląda na to,
że niezależnie od kontynentu, wszędzie utrwaliły się historie o tym, iż czas
ludzkiego życia na przestrzeni tysiącleci skrócił się drastycznie.
![]() |
| Przeludniony świat w wierzeniach Caddo Copilot 2026 |
Ponadto,
wedle plemienia Caddo, na początku nie było chorób, a sama śmierć nie odbywała
się tak, jak teraz, poprzez proces starzenia się. Ludzie zachowywali względną
młodość. Odchodzili jednak z tego świata na jakiś czas, dokładnie na dziesięć
dni, by następnie powrócić na nowo. Przy rodzących się ciągle dzieciach ludzi
przybywało w takim stopniu, że zaczynało brakować miejsca i zwierzyny, by ich
wykarmić.
Wodzowie,
mędrcy i szamani zebrali się na wielką naradę, by debatować, co można uczynić w
kwestii przeludnionego świata. I chociaż rozmawiali o samej śmierci, uznali, że
w takiej formie, jak wtedy istniała, powinna zostać. Jako krótkotrwały sen,
pozwalający odpocząć duszy przed powrotem na ten świat.
![]() |
| Chata Duchów Copilot 2026 |
Na
naradzie pojawił się także Kojot. Jako jedyny sprzeciwiał się temu stanowisku,
twierdząc, że śmierć powinna być ostateczna, a dusze ludzi na zawsze muszą opuszczać
ten świat. Argumentował to faktem, że Wielki Ojciec w Niebie stworzył osobne
miejsce, gdzie dusze mogą udawać się po śmierci. Jak wiemy z mitu o stworzeniu
gwiazd, to właśnie dziełem Kojota jest Droga Mlecza, czyli ścieżka, po której
dusze wędrują do zaświatów. Plemię Caddo wierzy, że gdy ktoś odchodzi z tego
świata, wędruje po Niebie, odwraca się i widzimy jego blask, pod postacią
gwiazdy. Bardzo mocno przypomina mi to narrację z Króla Lwa. Simba, Pamiętaj,
pamiętaj…
Wróćmy
do indiańskich wierzeń. Kojot przemawiał wprost. Miejsce na Ziemi jest
ograniczone i nie zostanie powiększone. Jeśli ludzi ciągle będzie przybywać, a
ci, którzy umierają wracają, nie będzie miejsca dla nowo narodzonych dzieci.
![]() |
| Duch indianina Caddo ChatGPT 2026 |
Powrót
do życia odbywał się wtedy dzięki mocy szamanów, którzy w tak zwanej Chacie
Duchów albo Domu Leczenia odprawiali specjalne rytuały. Drzwi budynku były
skierowane na wschód. Na dachu konstrukcji szaman umieszczał orle pióro, które
barwiło się na czerwono i zsuwało z budynku, gdy ktoś umierał. Dzięki temu
wiadomo było, kiedy odprawić rytuał. Swoimi śpiewami i obrzędami szamani sprawiali,
iż duchy zmarłych wracały i odradzały się w ciałach po dziesięciu dniach.
Człowiek, stojący przy Chacie mógł poczuć powiew wiatru z zachodu, który
okrążał budynek. Była to dusza wracająca by się odrodzić.
Pomimo
sprzeciwu rady, Kojot postanowił interweniować i zaryglował na zawsze drzwi do
Chaty Duchów. Dusze odbijały się od drzwi i z jękiem odlatywały. Kojot, by
uniknąć gniewu ludzi, uciekł na prerię, gdzie najłatwiej go spotkać aż po dziś
dzień. Wierzy się, że Kojoty wyją usilniej i bardziej przeciągle w wietrzne
noce, bo właśnie wtedy więcej dusz krąży po świecie, nie mogąc dostać się do
Chaty Duchów. A Kojot zawodzi, bo zdaje sobie sprawę, że pozbawił ludzkość
możliwości odradzania się po śmierci, ale zrobił to z myślą o kolejnych
pokoleniach i by Ziemia nie przeludniła się. Tak samo wśród ludu Caddo, gdy
słyszą świst wiatru w ciemną noc, mówią Ktoś tu błąka się, mając na
myśli dusze, nie mogą więcej odrodzić się w ludzkim ciele.
![]() |
| Kojot zamykający Chatę Duchów Copilot 2026 |
Historia
o zamknięciu Chaty Duchów to opowieść o smutku i przemijaniu, ale i o byciu
realistą. Warto wyciągnąć z tej historii lekcję, że życie jest cenne, bo jest
ulotne i dobiega końca. Cieszmy się więc i doceniajmy każdą chwilę, którą dane
nam jest przeżywać.
Na
bazie tego, co sobie powiedzieliśmy do tej pory o Kojocie wyłania się jego
bardzo złożony i niejednoznaczny obraz. Kojot pomagał przy tworzeniu świata,
ale i kształtował go po swojemu, jako miejsce, które w naszej ocenie może być
nieidealne. To zarówno istota, która obdarowuje, jak i zabiera. Jest symbolem
chaosu, jak sama przyroda, ani dobrym, ani złym. Potężnym bytem obdarzonym
magiczną mocą i przede wszystkim, przebiegłością. Być może jeszcze kiedyś
opowiemy sobie o nim, bo w dalszym ciągu nie wyczerpaliśmy tematu, nawet po
trzech materiałach o nim.
Na
dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie
ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się
podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już
miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych
wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie
publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co
pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony
na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!
























