piątek, 24 kwietnia 2026

O Wandzie, co upokorzyła Niemca


Wanda
Copilot 2026

Jakiś czas temu na moim blogu pojawiła się historia Króla Kraka. Dziś chciałbym opowiedzieć o jego córce, Wandze, rozliczając się z najbardziej popularną wersją historii o niej.

Nim jednak to się stanie, warto przypomnieć najbardziej kluczowe fakty z żywota samego Kraka. Najstarsze wzmianki o władcy pochodzą z XIII-wiecznej Kroniki Polski autorstwa Wincentego Kadłubka, chociaż tam tytułowany jest księciem, a nie królem. Krak zasłynął tam jako dowódca, który toczył bitwy z Galami i Rzymianami. Być może w tej opowieści rozbrzmiewają echa walk Samona z Frankami. Dwa artykuły poświęcone Samonowi i jego państwu znajdziecie na moim blogu. Zachęcam do ich przeczytania.

Wracając do Kraka, to po powrocie do kraju został władcą, wprowadzał reformy i ustanawiał prawa. Krak miał mieć trójkę dzieci, Kraka II, następnie drugiego syna, którego imię się nie zachowało i córkę Wandę. Jego ziemię terroryzowane były przez potwora zwanego Całożercą. Istota domagała się cotygodniowych ofiar w postaci konkretnej liczby bydła. Jeśli jej nie dostawała, pożerała tę samą liczbę ludzi. Synowie władcy wypchali bydlęce skóry siarką i podali stworowi, co przyczyniło się do jego śmierci. Nie, to nie była owieczka wypchana siarką. Obalamy kolejny mit. Niestety, między rodzeństwo wdarła się zawiść i Krak II by przypisać sobie wyłączne zasługi, zabił swojego brata, po czym skłamał ojcu, że ten zginął podczas walki z potworem. Po śmierci Kraka jego jedyny żyjący syn objął władzę, jednak nie nacieszył się nią długo. Chociaż szczegóły nie są znane, to prawda wyszła na jaw i bratobójca został wygnany z kraju. Następnie lud wybrał na swoją królową Wandę. Ponadto, na cześć zmarłego władcy, Kraka I, założono miasto na Skale Całożercy, która dziś znamy jako Wzgórze Wawelskie. Usypano także kopiec, który stoi po dziś dzień.

Kopiec Wandy przed wiekami
Wizualizacja Copilot 2026

I właśnie o Wandę się rozchodzi. Znana jest historia, że miała być wydana za Niemca, jednak wolała odebrać sobie życie, niż do tego dopuścić i rzuciła się do Wisły. Jednak taka wersja historii zawarta została dopiero w Kronice Wielkopolskiej, prawie sto lat później. I to z tym tematem chciałem się rozmówić. Kadłubek, biskup krakowski, przedstawia tę historię zgoła inaczej. W jego wersji Niemiec pojawia się pewien książę niemiecki, wtedy jeszcze bezimienny. Dopiero Jan Długosz trzy wieki później nadaje mu miano Rytygier i podaje, iż zwany był Tyranem Lemańskim. Co się tyczy samego przydomka, to przypuszcza się, że Lemański znaczy Alemański czyli Niemiecki, być może zostało nawet celowo przekręcone, albowiem XV wiek to były czasy walk z Krzyżakami. Po śmierci Kraka chciał zająć jego państwo. Jednak na czele zbrojnego oporu stanęła sama Wanda. Niemieccy żołnierze widząc jej urodę, odmówili walki z nią. Upokorzony Rytygier, którego żołnierze przestali słuchać, zaczął się modlić za Wandę i jej lud, a następnie w akcie rozpaczy rzucił się na własny miecz. Następnie, wojsko alemańskie miało skapitulować i poddać się rozkazom Wandy. Kronikarz przypisywał jej wiele zalet – miała przewyższać wszystkich pięknem, jak i mądrością, albowiem swoimi radami potrafiła wprawić wielu w zadumę.

Sama Wanda miała w tej wersji żyć długo i szczęśliwie, ale zmarła samotnie i bezdzietnie, bo ślubowała nigdy nie brać sobie męża. Wspomniałem już dziś o Kopcu Kraka. Istnieje jeszcze drugi kopiec, Kopiec Wandy, usypany we wsi Mogiła. Obecnie jest to część Nowej Huty. Wincenty Kadłubek nie wspomina o jego związku z Wandą, ten pojawia się dopiero w dziele Jana Długosza, przypisując mu miejsce pochówku władczyni. Późniejsza tradycja, którą na wstępnie odrzuciliśmy, uznaje, iż w tym miejscu wyłowiono ciało Wandy, kiedy utopiła się w Wiśle.

Wanda w pierwotnej wersji legendy jest postacią dobrą, mądrą ale i waleczną. Po wygnaniu swojego brata, lud wybrał właśnie ją na jego następczynię. Zadziwiała poddanych swoją mądrością, a kiedy kraj znalazł się w zagrożeniu, nie bała się stanąć na czele armii. Fakt, iż panowała aż do śmierci ze starości, pokazuje, iż jej rządy nie były zagrożone ani poddawane pod wątpliwość. Osobiście wolę tę wersję historii, niż o książnice rzucającej się do rzeki. 

Na dziś to tyle. Zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz