sobota, 5 września 2026
piątek, 27 marca 2026
Inugarulligaarjuit
Inuici
to rdzenne ludy Arktyki. Postaci z ich wierzeń pojawiły się już na tym kanale,
gdy opowiadaliśmy sobie o takich istotach jak Mahaha czy Akhiyyini. Noce
polarne zapewne sprzyjały snuciu opowieści o rożnych istotach, które
zamieszkują ten mroźny i surowy klimat. Dziś poznamy nowe stworzenie. Ufam, że
nie połamię sobie języka, ale chciałbym Wam przedstawić Inugarulligaarjuita.
Inugarulligaarjuit,
znany także lokalnie jako Inuraraq, Memegwaans, Tornit, Tuurit, Qalupalik, Ijiraat
albo Inugarullit, to dosłownie Mały Człowiek. Ten sam rdzeń znajduje się
w słowie Inuit, gdyż ta nazwa oznacza ni mniej, ni więcej, tylko Człowieka. A
to tylko część z ich imion pod jakimi znany jest na terenach Alaski, Syberii czy
Grenlandii. Ufam, że zrozumiecie, jeśli będę używał tego ostatniego imienia na
potrzeby dzisiejszego materiału, w obawie przed realnym zagrożeniem połamania sobie
języka. Inugarullit przejawiał cechy i wyrażał emocje podobne do ludzkich, stąd
tez wśród Inuitów przekonanie, że nie wolno było na niego polować.
Inugarullici
potrafili być zarówno pomocni, jak i złośliwi. Postrzega się ich jako
strażników przyrody. Nie ma jednolitego opisu ich wyglądu, różnią się w
zależności od regionu i plemienia, w którym o nich opowiadają, podobnie, jak już
wskazałem, różnią się ich regionalne nazwy. Mogą być wysokości trzyletniego
dziecka, a w innej części Arktyki zdecydowanie niżsi, lub wręcz odwrotnie. I
podobnie, jeśli chodzi o ich twarze, w jednych regionach mówi się, że wyglądają
jak ludzkie, ale w miniaturce, a w innych przypisuje im się zwierzęce oczy,
kły, czy spiczaste uszy. Tak samo z ciałem, w zależności od plemienia, mogą
nosić ubiór na modłę Inuitów, albo być małymi krasnalami, których całe ciało
jest pokryte futrem.
![]() |
| Inugarulligaarjuit, ChatGPT 2025 |
Co
jednak jest ich wspólną cechą, niezależnie od regionu, to nadnaturalna tężyzna,
przewyższająca ludzką siłę. Widuje się ich noszących narzędzia czterokrotnie
większe od nich samych lub polujących na renifery karibu. Są też niestrudzeni,
bo potrafią godzinami a nawet dniami maszerować bez odpoczynku w niskich
temperaturach. Zauważeni przez ludzi, mogą stać się niewidoczni lub zamienić
się w jakieś zwierzę albo w element otoczenia, jak chociażby kamień, by się
ukryć. Potrafią także z gracją i lekkością poruszać się po śniegu. Nie grzęzną
w zaspach jak ludzie, a ich chód jest lekki i raźny. Skojarzenia w tym miejscu
do Legolasa z Władcy Pierścieni są jak najbardziej na miejscu.
Inugarullici
to istoty społeczne. Tworzyli plemiona, którym miała przewodzić starszyzna. Jest
to o tyle istotne, że w takich samych plemionach i wioskach żyją sami Inuici. Tak
więc wiara, iż również duchowi strażnicy przyrody w Arktyce żyją w podobnej
cywilizacji, wskazuje na naturalną i pierwotną potrzebę zrzeszania się ludzi w
większe grupy i że każdy ma swoje miejsce w społeczeństwie, a także na tym
świecie.
Wspominałem,
że oprócz patronowania nad przyrodą mogą mieć także bardziej psotną naturę. Znane
są historie, w których Inugarullit wyprowadzał zagubione dziecko na manowce lub
wręcz zwabiał do swojego lodowego domku w kształcie igloo. Z kolei wśród
plemion Inuitów zamieszkujących wschodnią Kanadę wierzy się, że Inugarullitem
może zostać dusza przodka danego plemienia. Taka istota jest dobroduszna i
pomocna. Potrafi także wyleczyć chorobę, na którą zapadł człek, czy też
uspokoić pogodę, jeśli ktoś zabłądził w burzy śnieżnej, a swoim zachowaniem i
uczynkami zaskarbił sobie szacunek Inugarullitów. Potrafiły także pomagać
ludziom w polowaniach, wskazując miejsca bytowania zwierzyny. Wśród plemienia Inuvialuitów,
czyli Inuitów z zachodniej Kanady, znana jest historia, jak pewien zagubiony
ślepy chłopiec został znaleziony przez Inugarullitów, następnie został przez
nich odziany ciepło, nakarmiony i odprowadzony w pobliże ludzkich siedlisk.
![]() |
| Inugarulligaarjuit, ChatGPT 2025 |
Również
współcześnie Inuici respektują Małych Ludzi. Miejsca uznawane za ich
siedliska, są omijane, by nie naruszać spokoju Inugarullitów. Właśnie tym
szacunkiem do magicznych istot i przyrody można zaskarbić sobie ich
przychylność.
Podsumowując,
Inugarullici przypominają wiele innych, niewielkich i magicznych stworzeń z
różnych wierzeń, które już omawialiśmy sobie na blogu, jak Tusse, Vittry ze
Skandynawii czy słowiańskie Polewiki i Domowoje. Potrafią być zarówno pomocne,
jak i złośliwe. Jednak symbolizują jedność z naturą, więc są dokładnie takie
jak ona, mogą wyrządzić szkodę, ale częściej obdarowują i pomagają, jeśli okaże
im się szacunek. Na tle poprzednich gości z inuickich legend, czyli Mahahy oraz
Ahkiyyini, na pewno wypadają bardziej przyjaźnie.
Na
dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie
zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli
odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym
nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty
z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku,
gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego,
co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga
Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia
strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym
również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie
na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!
środa, 18 lutego 2026
poniedziałek, 9 lutego 2026
piątek, 16 stycznia 2026
Ahkiyyini - Upiorny Tancerz
Jakiś
czas temu poznaliśmy Mahahę z inuickiej mitologii. Dziś wracamy do wierzeń
Eskimosów. Odzwierciedlają one chłodny, surowy i przez dużą część roku mroczny
krajobraz, w którym żyją te rdzenne ludy Arktyki.
Bohaterem
naszego dzisiejszego tematu jest Ahkiyyini, znany szczególnie wśród plemion z
okolic Alaski. Był to upiorny, poruszający się szkielet o wielkiej mocy. Znany
był ze swojego dzikiego tańca. Kiedy zaczynał pląsać, jego ruchy wywoływały
trzęsienia ziemi i fale wdzierające się głęboko w ląd. Mówiąc japońskim
nazewnictwem, fale tsunami. Takie fale są nie tylko groźne dla ludzi
znajdujących się na wybrzeżu ale także dla łodzi i statków, ponieważ pojazdy
takie mogą być rozbite o brzeg i skały.
![]() |
| Ahkiyyini ChatGPT |
Mówi
się, że Ahkiyyini zostaje człowiek, który kochał muzykę i taniec za życia, a ta
miłość nie ustała nawet po śmierci. Co ważne, jego życie musiało zakończyć się
tragicznie i nigdy za życia nie mógł nacieszyć się muzyką i tańcem tyle, ile by
chciał. To też powoduje jego powrót z zaświatów w tej upiornej formie. Nie jest
pojedynczą istotą, wielu ludzi może zamienić się w Ahkiyyini po śmierci. Liczba
etatów w tej roli nie jest ograniczona, tak więc doniesienia o ich spotkaniach
mogą pochodzić z różnych miejsc w tym samym czasie.
Inna
wersja historii mówi, że Ahkiyyini był uzdolnionym muzykiem, który lubił się
popisywać i wpadać w samozachwyt nad własnymi melodiami. Pewnego dnia wyzwał na
taneczny pojedynek szamana, którego chciał upokorzyć. I trafił na godnego siebie
przeciwnika, bo taniec szamana został lepiej odebrany przez plemię, przed
którym występowali. Wtedy też, by dać młodemu samochwale nauczkę, szaman
przemienił go czarami w ożywiony szkielet.
Oprócz
tańca znany jest także z gry na instrumentach, które tworzy z kości, wyjętych
ze swojego własnego ciała. No normalnie człowiek orkiestra i to dosłownie. Stąd
też wśród inuickich rybaków strach przed muzyką. Wierzono, że usłyszenie
melodii przed wypłynięciem lub w trakcie rejsu może zwiastować zbliżający się
kataklizm. Eskimos, słysząc takie odgłosy, powinien jak najszybciej kierować
się do brzegu, a będąc na nim, uciekać w głąb lądu. W niektórych wersjach
legendy jego muzyka hipnotyzowała ludzi i zmuszała do tańca, którego nie
potrafili przestać. Tacy żeglarze zaczynali w niekontrolowany sposób pląsać,
pozwalając, by wiatr zniósł swobodnie pływający statek i rozbił go o skały.
Jeśli hipnozie ulegli ludzie na lądzie, mogli tańczyć bez końca, do wyczerpania
i śmierci, albo tanecznym krokiem iść w stronę brzegu, by wbrew swojej woli utopić
się w lodowatych wodach Arktyki.
![]() |
| Arktyka ChatGPT |
Oprócz
muzyki i dudnienia od jego tupania, samego Ahkiyyini można było zobaczyć.
Objawiał się jako wysoki szkielet, a jego kości promieniowały światłem podobnym
do gwiazd widzianych na nocnym niebie.
Historia
o Ahkiyyini uczy pokory wobec nieprzewidywalnych sił natury, których nie warto
lekceważyć oraz by zachować czujność w obliczu zmieniającej się sytuacji na
morzu. Z kolei wersja o konkurowaniu z szamanem uczy także pokory, gdyż za
pychę możemy zostać ukarani.
Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Chciałbym również serdecznie podziękować Piotrowi za całe wsparcie, porady i nakierowanie na nowe rozwiązania w rozwijaniu kanału. A tymczasem, bywajcie!
piątek, 24 października 2025
Mahaha
Inuici
to grupa rdzennych ludów zamieszkujących tereny Grenlandii, Kanady, Alaski a
także część Syberii. Ich wierzenia łączą wiele cech szamanizmu i animizmu,
czyli religii, w których nadaje się zwierzętom magiczne moce i nie odbiera im
się prawa do posiadania duszy, jak w przypadku wielu monoteistycznych czy
monolatrycznych religii. Wierzenia Inuitów były przekazywane głównie z
pokolenia na pokolenie w formie ustnej, a po przyjęciu chrześcijaństwa w wielu
zamieszkanych przez nich regionach, przeniknęły także do nowej wiary. Stąd też
można ciągle je poznawać, czy to w formie opowiadanych legend, czy także
wplecionych elementów w te obecne wierzenia. Istoty z mitologii inuickiej są
takie same, jak surowy klimat, w którym się zrodziły – bywają brutalne i bezwzględne.
O jednej z nich opowiemy sobie dzisiaj.
![]() |
| Mahaha Copilot |
Mahaha,
bo o niej mowa, była jednoznacznie uznawana za złą istotę. Mahaha, i nie, nie
śmieję w dziwny sposób, tak brzmi nazwa tego stworzenia, była przeraźliwie
chuda. Jej skóra była bladoniebieska i lodowata w dotyku, jak u kogoś, kto
zamarzł na śmierć. Jej kościste dłonie zakończone były bardzo długimi szponami
lub ostrymi paznokciami. Na głowie rosły jej długie włosy, które zakrywały jej
część twarzy. Skojarzenia do Sadako, czy w amerykańskiej wersji, Samary, z
horroru Ring są jak najbardziej na miejscu. Pod długimi włosami Mahahy można
było dostrzec białe, pozbawione źrenic i tęczówek jak u ślepców gałki oczne. Matowe
i zamglone oczy również odpowiadają opisom osób, które zamarzły na śmierć,
chociażby alpinistów. Wracając do Mahahy, całości jej wizerunku dopełnia
przeraźliwy, nienaturalny uśmiech, obnażający ostre jak noże zęby, który nigdy nie
znika z twarzy potwora, a któremu towarzyszy upiorny chichot. Istota jest
zupełnie naga, lub nosi skąpe ubranie, ale zimno arktycznego klimatu jej nie
przeszkadza. Zawsze jest bosa, pomimo, iż głównie pojawia się na lodowych
pustkowiach. Wyobraźcie sobie teraz spotkanie z takim stworem, gdy w ciepłym
kombinezonie, czy futrze znajdujecie się w polarnych regionach Ameryki
Północnej, a na Waszej drodze stanie coś przeraźliwe chudego, nienaturalnie
sinego, praktycznie bez ubrań. No i z tym przerażającym uśmiechem. Pomimo
izolacyjnej warstwy odzieży, na pewno przeszył by Was ciarki ze strachu oraz
dreszcz zimna.
![]() |
| Mahaha Gemini |
Jednak
to nie wygląd potwora jest najgorszy. Mahaha poluje na ludzi i zabija ich,
łaskocząc na śmierć swoimi długimi szponami. Nie jest to odosobniony przypadek
w wierzeniach. Ot, zróbmy sobie małą dygresję do naszych, słowiańskich rusałek.
One także potrafiły załaskotać swoje
ofiary na śmierć. Jeśli jakiś Inuit został znaleziony martwy, sam, na
pustkowiu, a jego twarz wykrzywiał nienaturalny grymas, osoby z jego plemienia
obwiniały za taki zgon Mahahę. Ponoć również sam dotyk tej istoty sprawiał, że
człek zamarzał i nie mógł się ruszyć. A wtedy już był skazany na śmiertelne
łaskotki, od których nawet nie mógł uciec. Z tych tortur biorą się inne
określenia, którymi Inuci ją nazywali tego potwora – mówili o nim Łaskoczący
Duch, albo po prostu Łaskocząca.
Istniał
sposób, by ocalić swoje życie przed Mahahą i jej śmiertelnym łaskotaniem. Stwora
można było oszukać. Istota, pomimo, że złowieszcza, bywała bardzo naiwna.
Nieszczęśnik, którego dopadła Mahaha, mógł dla przykładu poprosić ją, by przed zostaniem
zjedzonym, mógł się jeszcze ostatni raz w życiu napić wody, na przykład z
przerębla. Należało wtedy zapytać, czy stwór dołączy do picia wody. Kiedy
istota nachyliła się nad otworem, wystarczyło ją do niego zepchnąć, co dało
niedoszłej ofierze czas na ucieczkę a mogło także doprowadzić do utopienia się
Mahahy.
![]() |
| Mahaha ChatGPT |
W
wierze w Mahahę wybrzmiewa strach oraz ostrzeżenie. Arktyczne tereny to lodowate
pustkowia. Samotny łowca, który wyprawił się na polowanie i nie docenił sił
przyrody, mógł umrzeć z wyziębienia, jego oczy mogły pokryć się szronem, a
zastygnięty na jego martwym obliczu wyraz twarz, mógł wyrażać ostatnie emocje,
jakie czuł w życiu. Czy był to strach, kiedy zdał sobie świadomość, że kona w
samotności? Albo przerażenie, zastygłe na twarzy ofiary, która spojrzała w
zamglone oczy Mahahy? A może błogie poczucie ciepła, które przywołało na jego
twarz uśmiech? Mówi się, że osoby zamarzające na śmierć w ostatnich chwilach
czują nie chłód, a ciepło właśnie. Współcześnie więc moglibyśmy powiedzieć, że
Mahaha była personifikacją hipotermii. Pamiętajcie więc, nie należy
bagatelizować niskich temperatur, bo inaczej Mahaha może Was dopaść. Zwłaszcza
w Arktyce, gdzie noce potrafią być bardzo długie.
Zbliżając
się do końca, chciałbym zaprosić do odsłuchania innym materiałów, które już
miały premierę na kanale, byście mogli poznać istoty z innych wierzeń. Zachęcam
także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o
nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na
Youtube. A jeśli możesz drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko wesprzeć moją
twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać
Patronem wzorem Piotra Brachowicza. Do usłyszenia w następnym materiale. A
tymczasem, bywajcie!






