piątek, 30 czerwca 2023

Kamienne Kręgi w Polsce

Węsiory
Zbiory własne

Szukając podobieństw między starożytnymi kulturami omówiliśmy sobie mity o potopie z różnych zakątków świata. Zbieżności wykraczają jednak poza kwestie wierzeń. Wiele cywilizacji upodobało sobie budowanie kamiennych kręgów, tzw. kromlechów. Najbardziej znane są zapewne te z zachodniej Europy, w szczególności z Wysp Brytyjskich, ze Stonehenge na czele. Takie konstrukcje powstały jednak w każdym zakątku świata – nawet w Ameryce Południowej i Australii. Kilka podobnych stanowisk znajduje się także w Polsce i to im poświęcimy dzisiejszy temat.

Podróż zaczniemy od tych, które dane mi było odwiedzić z żoną. W pobliżu miejscowości Węsiory, nad Jeziorem Długim w województwie pomorskim znajdują się pozostałości cmentarza Gotów z początku naszej ery. Cmentarzysko obejmuje 140 grobów, 20 kurhanów oraz 6 kamiennych kręgów (w tym dwa niedokończone), które zachowały się do naszych czasów. Biżuterię oraz ozdoby znalezione podczas prac archeologicznych przeprowadzonych w 1956 roku można oglądać w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku. Warto zaznaczyć, iż wśród gockich ozdób znaleziono także wyroby rzymskie i egipskie. Dwa lata później teren został uznany za rezerwat przyrody, celem ochrony kręgów, jak i pobliskiej przyrody. Przez wieki uważane były za obiekty ułożone przez Stolemy, rasę olbrzymów z kaszubskich legend. Miejscowe podania opowiadały, iż właśnie podczas prac badawczych w latach 50. XX wieku znaleziono tu szkielety ponadnaturalnej wielkości, które należały do mitycznych gigantów. Samym kamieniom przypisywano i dalej przypisuje się szczególną moc, łagodzącą dolegliwości i pozwalającą korzystać z mistycznej energii.

Największy z kręgów ma obwód przekraczający 26 metrów. Większość jest stworzona z ułożonych na ramieniu okręgu kamiennych głazów, jeden zaś jest pełnym, wybrukowanym kołem, zwanym Kręgiem Strażnika. Profesor Ryszard Wołągiewicz wysuwał tezę, iż były miejscami spotkać lokalnej wspólnoty, w tym starszyzny oraz przeprowadzania sądów. Inni przypisują im role astronomiczne lub religijne. Istnieją teorie, iż kręgi poprzedzały kulturę gocką… A nawet iż zostały wybudowane przez pozaziemską cywilizację.

Krąg Strażnika
Zbiory własne

Podobnym miejscem do cmentarzyska z Węsiorów jest stanowisko w Rezerwacie Przyrody Kręgi Kamienne w Odrach, również w województwie pomorskim. Do tego miejsca niestety nie udało nam się dotrzeć, z powodu pewnych trudności na trasie. Na cmentarzysku znajduje się aż 12 kamienny kręgów (2 z nich zostały zniszczone), 30 kurhanów i ponad 600 pomniejszych grobów.

Same kręgi szczególnie ciekawie wyglądają z lotu ptaka, co można podziwiać na krążących w Internecie zdjęciach. Archeolodzy na miejscu znaleźli ślady rolnictwa, poprzedzające powstanie konstrukcji. Tak więc nim powstało tu miejsce spotkań jakieś wspólnoty, było zagospodarowane by zapewnić żywność pobliskiej populacji. Pochówki skrywały tak samo jak w Węsiorach, biżuterię, w tym ozdoby przywiezione z terenów Cesarstwa Rzymskiego. Miejsce jest też niesamowite z innego powodu – występuje tu roślinność górska, niespotykana powszechnie na nizinach, a jesienią można podziwiać kręgi w otoczeniu kwitnących wrzosów. Na terenie Rezerwatu znajduje się także polodowcowe oczkowo wodne. Na jego dnie badacze znaleźli spalone ludzkie szczątki – być może człowieka złożonego w ofierze.

Źródło: https://www.worldisbeautiful.eu/galeria/56-kamienne-kregi-w-odrach.php,
data odczytu: 29.06.2023

Kolejny kompleks kamiennych kręgów znajduje się w Grzybnicy, w województwie zachodniopomorskim. Na terenie stanowiska znajduje się cmentarzysko Gotów, w którego skład wchodzi ponad setka grobów, dwa kurhany i kilkanaście kręgów. Niektóre są ułożone z kamieni, inne przypominają płaskie wyłożone kamieniem okręgi, niczym Krąg Strażnika z Węsiorów. W 1974 roku przeprowadzono tu prace archeologiczne, prowadzone, podobnie jak dwa w dwóch poprzednich miejscach, pod nadzorem Ryszarda Wołągiewicza, a pięć lat później ustanowiono rezerwat przyrody Kręgi Kamienne w Lesie Grzybnickim. Co ciekawe, groby kobiet były o wiele bogatsze, niż groby pochowanych mężczyzn. Przed badaniami uważano w regionie, iż był to żydowski cmentarz.

Wracamy do województwa pomorskiego, gdzie w okolicy wsi Piaszno, gdzie znajdują się następne kamienne kręgi. Te wedle badań, są o wiele starsze, powstały między 1700 a 1800 rokiem przed naszą erą i pochodzą z czasów kultury łużyckiej. Wśród kurhanów i kręgów znajdował się kamienny ołtarz, na którym składano ofiary. Kręgi odnaleziono stosunkowo niedawno, ponieważ w latach 90. XX wieku, kiedy to rolnik, Klemens Leman, natrafił na nie w pobliskim lesie. W pobliżu wybudowano wieżę widokową. Znajduje się tu również rekonstrukcja osady Gotów, którzy zajęli te tereny w I i II wieku naszej ery, gdzie odbywają się imprezy plenerowe i można bliżej przyjrzeć się życiu sprzed wieków.

Źródło: https://www.szkodnikowka.pl/index.php/atrakcje/16-gora-lemana,
data odczytu: 29.06.2023

Kolejny przystanek to miejscowość Pławno w województwie zachodniopomorskim. Jest to dość nowe znalezisko, gdyż dopiero w 2014 pracownicy Muzeum w Koszalinie, zawiadomieni przez miejscowych leśników, zaczęli badać regularnie ułożone kamienie w lesie. Do tej pory potwierdzono istnienie czterech kręgów, trzech kurhanów, a także mniejszych pochówków w okolicy. Ludzkie szczątki noszą ślady wysokich temperatur, przeto uważa się, iż pochówki były birytualne – najpierw ciała spalano, a następie składano do grobu. W celu rozpromowania miejsca, istnieją plany utworzenia w gminie wioski Gotów. W niedalekiej odległości, w miejscowości Świerczyna, istniał jeszcze jeden kamienny krąg, jednak budulec z niego został użyty do odbudowy wsi, którą dotknął pożar w latach 70. XIX wieku. Takich historii, kiedy to pradawna konstrukcja posłużyła do innych celów, było zapewne było więcej – przytaczałem już przykład neolitycznego kompleksu Newgrange, który na przestrzeni wieków także służył miejscowym jako źródło budulca.

W województwie pomorskim, na granicy wsi Babi Dół, Trątkownica i Borcz znajduje się kolejne cmentarzysko Gotów. Nazywane jest Kamiennym Weselem, albowiem miejscowi uważali, że ustawione kamienie to orszak weselny, zamieniony w skały. Kiedy goście weselni wychodzili z kościoła, kucharka, która miała przygotować na przyjęcie obiad, a nie zdążyła, rzuciła przekleństwo, by przybywający goście skamienieli po drodze. I wedle legendy tak też się stało. Inna jej wersja podaje zupełnie odwrotne przyczyny. To goście weselni mieli zbyt długo zwlekać, a kucharki zniecierpliwione oczekiwaniem z przygotowanymi potrawami rzuciły na nich przekleństwo. Tak czy inaczej, archeologie mają na to mniej romantyczne wyjaśnienie i również przypisują je Gotom. W skład kompleksu wchodzą 3 kamienne kręgi, 5 kurhanów i ponad 60 grobów ziemnych.

Skacząc dalej po Pomorzu przenosimy się do Lęborka. Tam oto na szczycie Góry Parkowej znajdują się dwa kamiennej kręgi. Ze wszystkich na dzisiejszej liście te są najmłodsze – zostały ułożone dopiero w 2004 roku, celem utworzenia trasy turystycznej. Miejsce zostało wybrane w taki sposób, w jaki mieliby je wybrać Goci przed wiekami – miało cechować się wzmożoną energią.

Źródło: https://szwedacz.com/odry-wesiory-lesno-kamienne-kregi-w-polsce/,
data odczytu: 29.06.2023

Przedostatnim miejscem, jakie sobie dziś opiszemy, jest Leśno. Znajduje się tu 15 kręgów, 13 kurhanów i dziesiątki pomniejszych grobów z różnych kultur. W największej z mogił archeolodzy znaleźli bogate wyposażenie, w tym rogi pitne. Przypuszcza się, iż kopiec należał do kapłana lub wodza lokalnej społeczności (a być może do osoby spełniającej jedną i drugą rolę naraz). Kurhan otoczony jest kamiennym kręgiem, który w większości został zrekonstruowany. Na jego szczycie znajduje się kamienna stela, nosząca ślady wyrzeźbionych brwi i nosa, które to nie zatarły się przez wieki aż do naszych czasów. Innym ciekawym pochówkiem jest grób uznawany za miejsce spoczynku księżniczki. Pochowano ją w dębowej trumnie wyścielonej owczym runem, a na szyi miała złotą kolię z misternie wykonaną klamrą. W okolicy znaleziono także ślady po długim domu, jakże typowym dla architektury Skandynawii. Kolejnym dowodem na rozległe sieci handlowe są znaleziska takie jak moneta Celtów Morawskich, czy biżuteria charakterystyczna dla mieszkańców wybrzeża Morza Śródziemnego. Jeszcze kilka lat temu całe stanowisko znajdowało się w lesie. Nocą z 11 na 12 sierpnia 2017 roku okolicę nawiedziła przeraźliwa burza, która poniszczyła większość drzew, odsłaniając teren praktycznie całkowicie. To właśnie ta nawałnica doprowadziła do głośnej tragedii na obozie harcerskim w miejscowości Suszek, gdzie zginęły dwie dziewczyny.

Ostatnie miejsce, które sobie omówimy mieści się najdalej od wybrzeża Bałtyku, bo w województwie świętokrzyskim. Mowa o Rezerwacie Przyrody Kręgi Kamienne w miejscowości Tumlin, na Górze Grodowej. Te konstrukcje zostały stworzone już przez naszych przodków, Słowian, na przełomie VIII i IX wieku. Niestety, stanowisko zostało zniszczone w czasach, gdy znajdował się tu kamieniołom, a jak wiadomo, taki zakład służy właśnie do pozyskiwania kamieni, bo bez kamieni nie ma budulca, a bez budulca nie ma pałacu, a bez pałacu nie ma pałacu... Trzy kamienne kręgi mają kształt elipsy. Obecnie w samym środku miejsca znajduje się chrześcijańska kapliczka, wybudowana w 1850 roku. Podobne miejsce znajdowało się na Górze Dobrzeszowskiej, gdzie kamienne konstrukcje zachowały się w lepszym stanie. Ślady ognisk znalezione na szczycie tejże góry ułożone były w linii wschód-zachód przypadającej w obecnie używanym kalendarzu na 1 maja. A jak wiadomo, noc poprzedzająca ten dzień uważana jest za wiosenne święto Dziadów, a więc czas pełen magii, gdzie zaświaty przenikają się z światem śmiertelników, a kontakt ze zmarłymi jest łatwiejszy.

Zrobiliśmy sobie dziś wycieczkę po dziewięciu miejscach w Polsce, gdzie można zobaczyć kamienne kręgi. Większość przypisuje się Gotom, jednak były także wyjątki. Fakt, iż nawet w ostatnich latach znaleziono jedno z tych stanowisk rodzi nadzieję, iż w przyszłości do listy będzie można dopisać kolejne, równie ciekawe miejsca. Na pewno wiele z nich zostało zniszczonych, z niechęci do dawnych wierzeń lub by pozyskać budulec pod drogi i budynki. Zaczynając dzisiejszy artykuł wspomniałem o podobnych konstrukcjach na całym świecie. Na pewno w przyszłości wrócimy do tematu tych kręgów, które znajdują się w Irlandii, albowiem dane mi było odwiedzić kilka z nich.

Na koniec tradycyjnie zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do wsparcia bloga na moim profilu na Patronite. W tym miejscu chciałem jak zwykle podziękować Piotrowi Brachowiczowi za dokładanie cegiełek do mojej twórczości.

piątek, 16 czerwca 2023

Harald Klak

Źrodło: https://danmarkshistorien.dk/vis/materiale/harald-klak,
data odczytu: 15.06.2023

Jest rok 810. Duński król Godfred walczy z Frankami pod dowództwem Karola Wielkiego we Fryzji. Podczas kampanii ginie w tajemniczych okolicznościach, a jego miejsce zajmuje Hemming, zawierając pokój z wrogiem. Jego rządy nie trwały jednak długo, gdyż sam zmarł już w 812 roku. Danię ogarnęła wojna domowa.

Do walki o tron przystąpił Sigfred, bratanek Godfreda, a także ich dalszy krewny Anulo. W walnej bitwie obaj zginęli, bijąc i skracając rekord krótkich rządów Hemminga. Następnie władzę objął Hemming (zbieżność imion przypadkowa), Reginfrid i Harald, którzy najprawdopodobniej byli braćmi. Rodzinne waśni trwały jednak dalej, gdyż o tron Danii upomnieli się synowie Godfreda. Wykorzystali oni nieobecność trójki władców, którzy tłumili bunt w Norwegii, zajmując Półwysep Jutlandzki. Reginfrid i Harald próbowali odzyskać tron w 814 roku, z poparciem Ludwika Pobożnego, syna Karola Wielkiego, jednak pierwszy z nich prawdopodobnie zginął, a drugi musiał salwować się ucieczką na ziemie Sasów…

Haralda Klaka można uznać za władcę, który przerwał kilkuletnią passę wstępowania na duński tron, tylko po to, by w krótkim czasie po tym zginąć. Urodził się ok. 800 roku, prawdopodobnie w miejscowości Klagstrop, na terenie dzisiejszej szwedzkiej Skanii. Był synem Halfdana, brata Godfreda, który w 807 roku złożył hołd Karolowi Wielkiemu. W 819 roku podjął kolejną próbę zdobycia tronu Danii. Na pomoc Haraldowi ruszyli także Sasi i Obodryci. Dwóch z pięciu żyjących synów Godfreda uciekło wtedy z Jutlandii, a dwójka pozostałych, w tym jeden znany z imienia Horik, zaakceptowało Haralda jako współwładcę. Trzy lub cztery lata później na ich ziemie przybił Ebo z Reims, z ramienia Ludwika Pobożnego, celem chrystianizacji Danii. Można jednak rzec, iż wyprawy misyjne Ebo nie zakończyły się sukcesem, albowiem wielu Duńczyków nie było chętnych do przyjęcia nowej wiary.

W 824 roku historia się powtórzyła i Harald znów został wypędzony z Danii. Udał się do Ludwika Pobożnego, by wzorem swego ojca zawrzeć z nim sojusz. By go przypieczętować, Harald przyjął chrzest cztery lata później, 26 czerwca 826 roku w Moguncji, czemu towarzyszyły wielkie uroczystości. Tego dnia ochrzczona ponad 400 ludzi w bazylice świętego Albana. Ludwik Pobożny został ojcem chrzestnym Haralda, jego żona Judyta matką chrzestną małżonki duńskiego władcy, a Lotar, syn władcy Franków, został ojcem chrzestnym Godfreda, syna Haralda. Powrót do Danii zakończył się kolejnym, trzecim objęciem władzy. Wespół z Klakiem na Półwysep Jutlandzki udał się Ansgar, kolejny misjonarz. Jego działa chrystianizacyjne okazały się bardziej owocne, niż te prowadzone przez Ebo. Niestety, podczas nieobecności Haralda jego kuzyni znów zaczęli knuć i w 827 roku wypędzili go z kraju do Fryzji. Tam zaczął plądrować osady, zgodnie z wikińską tradycją. Jednak po kilku latach, kiedy królem Franków został Lotar I, nadał tereny we Fryzji jako lenno Haraldowi. Klakk zgodził się objąć je we władanie, w zamian mając bronić wybrzeża przed najazdami. Sprawa jednak komplikuje się, albowiem w duńskiej rodzinie królewskiej w tym samym czasie żyło kilku mężczyzn o imieniu Harald. Niektórzy historycy uważają, iż Harald odpowiedzialny za najazdy Fryzji to nie ten sam, któremu później Lotar powierzył pieczę nad tą krainą, a jedynie zbieżność imion wprowadziła kronikarzy w błąd (pamiętajmy, iż były to czasy, gdy danej osoby nie dało się tak prosto wyszukać na Facebooku... w przeciwieństwie do mojego bloga). Dziś po wielu wiekach ciężko dojść prawdy. Być może okręg, z którego Harald sprawował władzę to leżący najbliżej granicy duńskiej Rüstringen.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Harald_Klak,
data odczytu: 15.06.2023

Los Haralda po 829 roku jest nieznany. Wedle jednej wersji miał umrzeć około 840 roku. Wedle innych miało to się stać gdzieś pomiędzy 850 a 854 rokiem. Niektórzy sugerują, że został zabity z polecenia stronnictw frankijskich, którym nie podobało się jego wikińskie życie i łupienie pograniczy ich państwa.

Wedle islandzkich podań miał być ojcem Thyry Danebod, późniejszej żony Gorma Starego, czemu jednak przeczy Saxo Gramatyk, uważając ją za angielską księżniczkę (moim zdaniem jednak imię bardziej pasuje do skandynawskiego pochodzenia). Miał mieć też dwóch synów, Godfreda II oraz Rudolfa. Jego przydomek nie jest uznawany za pozytywne miano. Prawdopodobnie pochodzi od słów klakk/kløkkr, oznaczających coś słabego, bezsilnego. Być może został mu nadany z powodu ciągłego wyrzucania go z własnego kraju przez kuzynów. Biorąc jednak pod uwagę, iż w przeciwieństwie do swoich kilku poprzedników udawało mu się utrzymać na duńskim tronie, wracać na niego i nie zostać w trakcie zabitym, przydomek ten trzeba nam uznać za krzywdzący.

Na koniec tradycyjnie zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł trafić do szerszego grona Odbiorców. Ponadto chciałbym podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojej twórczości. A jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, zapraszam do odwiedzenia Patronite.

piątek, 2 czerwca 2023

Mamuna

Źródło: https://legendarz.pl/mamuny/,
data odczytu: 01.06.2023

Czerwone wstążki na wózkach dla dzieci. Drobna rzecz, którą spotyka się i w naszych czasach. Popytałem kilka osób, czy wiedzą, po co w ogóle przyczepia się czerwone ozdoby do wózków. Padały odpowiedzi, że w ochronie przed urokami, by zło trzymało się z daleka od dziecka. Trochę prawdy w tym jest, ale drążąc temat nie uzyskałem odpowiedzi, którą chciałem usłyszeć. Niestety, przekonałem się, iż prawdziwy powód tego postępowania zatarł się na przestrzeni dziejów i nie pamięta się o jego pierwotnym znaczeniu. Słowianie w dawnych wiekach wierzyli, że czerwony kolor odstrasza stworzenia wyjątkowo niebezpieczne wobec małych dzieci – Mamuny, którym będzie poświęcony dzisiejszy temat.

Mamuny, zwane także Mamonami lub Maniami były istotami zamieszkującymi dzikie ostępy, z dala od ludzkich domostw. Wymienia się zarówno głębokie lasy, jaskinie, ale przede wszystkim brzegi rzek i jezior. Wyglądały jak nienaturalnie duże kobiety, porośnięte na całym ciele długą sierścią, o bardzo obwisłych piersiach, niekiedy aż do kolan. Zwierzęce rysy twarzy, ostre kły, zdeformowane lub garbate ciało to inne przypisywane im charakterystyczne cechy. Wierzono, że Mamunami mogły stać się dusze kobiet, które zmarły w ciąży lub podczas porodu. Inna wersja z kolei mówi, że to dusze nienarodzonych dzieci, spędzonych płodów albo dzieci zabitych przez matki lub porzuconych w lesie na pewną śmierć. Takie duchy wracały właśnie jako Mamuny i były zmartwieniem dla kobiet przy nadziei.

Mamuny porywały bowiem noworodki. Wedle pierwszej wersji, były to niespokojne dusze kobiet, które nie doczekały się swojego potomstwa i i zazdrości dokonywały uprowadzeń. Wedle drugiej wersji, o zabitych dzieciach, mściły się na śmiertelniczkach za los, jaki je spotkał. Po zabraniu dziecka, podrzucały w jego miejsce inne, brzydkie, zdeformowane lub opóźnione w rozwoju – nazywane Odmieńcem. Taki Odmieniec cały czas krzyczał, uprzykrzał życie swoim nowym rodzicom i wiadome było, że nic dobrego z niego nie wyrośnie. Można było jednak odzyskać swoje dziecko… Poprzez tłuczenie podrzutka brzozową rózgą. Mamuna słysząc jego błagalne krzyki wracała i na powrót zamieniała dzieci.

Źródło: https://paulinasliwa.pl/53-na-papierze-35-rys-komputerowy-moje-stwory/,
data odczytu: 01.06.2023

I w tym miejscu dochodzimy do sposobów ochrony przez Mamunami. Pierwszym z nich jest wspomniana czerwona wstążeczka na kołysce lub nadgarstku dziecka. W niektórych regionach dopuszczano także czerwoną czapkę, najlepiej taką, którą kiedyś nosił ojciec dziecka. Kolor ten miał odstraszać potwora. Matki nie mogły wychodzić ze swoimi pociechami po zmroku, gdyż Mamuny wyruszały na swoje łowy zwłaszcza nocą. Chroniono dziecko również przed światłem księżycowym, uważając, że może łatwiej nakierować demona na niemowlę i w konsekwencji przyczynić się do jego porwania. Dobrze było też zabarykadować na noc piec, by intruz nie wszedł przez komin, albo palić przez całą noc ogień na palenisku. Trzymanie w domu ziół dziurawca lub cykorii podróżnika również odstraszało Mamunę. Jeszcze innym sposobem ochrony było włożenie noża pod poduszkę dziecka lub zawieszenie lalek przy wszystkich możliwych wejściach do domostwa. Chrześcijaństwo nie zatarło wiary w tego ducha, ale dało ludziom nowe sposoby by pokrzyżować mu plany uprowadzenia. Skropiona wodą święcą kołyska lub sam chrzest były równie skutecznie – to drugie szczególne, gdyż zaczęto uważać, że Mamuny nie porywają dzieci, które dożyły do chrztu.

Wbrew pierwszym skojarzeniom, które przyjdą do głowy, nazwa Mamun nie pochodzi od matek-porywaczek, a od słowa mamić. Wszakże duchy te szukały sposobu, by oszukać rodziców, podmienić ich potomstwo. W literaturze utożsamia się Mamuny z Dziwożonami, jednak pomimo podobieństw do tych istot, dostrzegam różnice w ich zachowaniu (temat Dziwożon obiecuję rozwinąć w przyszłości).

W średniowieczu, kiedy śmiertelność wśród nowonarodzonych dzieci była szczególnie wysoka, Mamuny były kozłami ofiarnymi winnymi tych tragedii. Ludzie od wieków starali się wytłumaczyć sobie różne zjawiska i zdarzenia, zwłaszcza, jeśli dotykały ich bezpośrednio. Wiara w Mamuny mogła również mieć funkcję wychowawczą - być przestrogą, by nie pozbywać się niechcianej ciąży. Kobiety, które chciały spędzić płód musiały liczyć się ze skutkami swojego czynu  - a w tym przypadku konsekwencje nie zatrzymywały się na śmierci, tylko sprawiały, iż wracały z zaświatów pod postacią potworów porywających dzieci w ich wioskach. 

Na koniec tradycyjnie zaprasza do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł trafić do szerszego grona Odbiorców. Ponadto chciałbym podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojej twórczości. A jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, zapraszam do odwiedzenia Patronite.

piątek, 19 maja 2023

Leszy - Władca Puszczy

Źródło: https://www.quora.com/What-is-the-best-way-to-kill-a-leshen-in-Witcher-3,
data odczytu: 18.05.2023

 

Kilka razy na blogu gościły leśne istotny ze skandynawskich wierzeń. Były między innymi Vittry, pojawiła się także Starsza Matka, znana również na Wyspach Brytyjskich. Dziś przedstawimy sobie mieszkańca słowiańskich puszcz, Leszego.

W czasach, gdy ludzie bardziej szanowali dzikie puszcze i siły natury wierzono w Leszego. W niektórych regionach zwany był również Borowym. Był on patronem lasów, opiekunem zarówno roślin jak i zwierząt. Osoby, którym udało się go spotkać w jego królestwie, opowiadali, iż górował wzrostem nad najwyższymi ludźmi, a zamiast brody i włosów miał gęste liście. Jak wspominał w swoich pracach Bohdan Baranowski, jego oczy były dziwne, a skóra trupio blada. Postura Leszego potrafiła dopasować się do otaczających go drzew – im były wyższe, tym większym wzrostem cechował się on sam (podobnie jak Polewiki, względem otaczających ich zbóż). W zależności od regionu bywał znany pod różnymi imionami – jako wspomniany Leszy, Borowy, Leśny Dziad, Gajowy.

Jako pasterz, niczym ludzie ze swoimi owczarkami, pilnował swoich stad z pomocą watah wilków, przez co był zwany również Pasterzem Wilków. By odpędzić nieporządnych gości od swoich zwierząt potrafił zrzucać na ludzi gałęzie, tworzyć przeszkody w lesie czy też zmieniać bieg ścieżek pośród drzew. Jako zmiennokształtny potrafił przybierać postać dzikich zwierząt, by przeganiać intruzów. Przemieszczał się wśród drzew także pod postacią wiatru. Złym ludziom potrafił odbierać zmysły jak wzrok, czy słuch lub nawet powodować, że postradają rozum. Bardziej współczesne wyobrażenia opisywały go w mundurze leśniczego, niekiedy ze strzelbą. By zaskarbić sobie przychylność Leszego drwale czy myśliwi starali się wkupić w jego łaski, składając mu ofiary z plonów lub ze zwierząt hodowlanych.

Źródło: https://www.slawoslaw.pl/leszy-i-dobrochoczy-straznicy-lesnego-ladu/,
data odczytu: 18.05.2023


Leszy bywał okrutny i złośliwy, jednak przede wszystkim w stosunku do podłych osób. Dobrym, zbłąkanym wędrowcom wskazywał właściwą drogę. Potrafił obdarować dzieci szukające leśnych owoców, jeśli te szanowały jego domenę. Odprowadzał na pastwiska trzodę, która zmyliła drogę i zbłądziła między drzewami. W końcu mógł mylić drogę bandytom i dzikim bestiom, czyhającym na ludzi o dobrym sercu. Wspomniany Bohdan Baranowski opisał kilka historii ludzi uratowanych przez Leszego[1]; zabłąkanej sierocie ofiarował mieszek z monetami; przepłoszył zbójów, którzy chcieli zgwałcić w lesie dziewczynę; zastrzelił agresywnego dzika, który zaatakował pewnego gajowego, czy też pomógł uciec przez las dezerterowi z carskiej armii w XIX wieku.

W XXI wieku Leszy powraca do zbiorowej świadomości. Pojawił się w serii gier o Wiedźminie, w 2017 roku został nakręcony krótkometrażowy film Leszy w reżyserii Mateusza Motyki (chodź tutaj opowieść o Pastarzu Wilków stanowi tylko tło historii) czy w końcu na swą premierę czeka gra Leshy, polskiego studia Glivi Games, w której gracz wciela się w tytułowego Pasterza Wilków, mając bronić swojej puszczy przez ludźmi.

Leszy był przede wszystkim gospodarzem puszczy i traktował odwiedzających ją ludzi sprawiedliwie, w zależności czy byli dobrymi, czy złymi w swoich sercach. Warto więc, przy następnej wizycie w jego królestwie, pamiętać o tym i zachowywać się z należytym szacunkiem wobec zwierząt i roślin

Na koniec tradycyjne podziękowania dla Piotra Brachowicza za wspieranie mojego bloga. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Patronie. Ponadto zachęcam do polubienia profilu na Facebooku.


[1] W kręgu upiorów i wilkołaków. Demonologia Słowiańska, B. Baranowski, Wydawnictwo Replika, Poznań 2019, s. 203.

piątek, 5 maja 2023

Ruryk

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Rorik_of_Dorestad,
data odczytu: 04.05.2023


Nim wikingowie rozpoczęli swe łupieżcze wyprawy na pełną skalę na zachodzie Europie, pierw zainteresowali się wschodnim wybrzeżem Bałtyku. Już szwedzki władca Yngvar, żyjący na przełomie VI i VII wieku kierował swój wzrok i statki w stronę wybrzeża współczesnej Estonii. W tym samym czasie powstawały pierwsze wikińskie osady na tych terenach, jak Grobiņa, na terenie obecnej Łotwy. To tu też zaczęła się historia państwa, które stało się prekursorem współczesnej Rosji i Ukrainy.

W IX wieku skandynawskie plemię Waregów miało od ok. 859 roku ściągać daniny od ludów słowiańskich oraz ugrofińskich, zamieszkujących tereny pomiędzy dzisiejszą Moskwą i Petersburgiem, oraz wielkimi jeziorami Ładoga i Onega, oraz w zlewiskach Dniepru i Wołgi. Waregami nazywano mieszkańców dzisiejszej Szwecji i Danii. Etymologię nazwy wywodzi się od staronordyckiego słowa væringjar oznaczającego sprzymierzeńca. Inni wywodzą nazwę od fińskich słów vara (straż) lub vaara (nieprzyjaciel). Ciężko jednoznacznie stwierdzić, które pochodzenie jest bardziej prawdopodobne, albowiem kontakty ze Skandynawami po tej stronie Bałtyku były zarówno przyjazne jak i wrogie. Warto przypomnieć, że inne określenie na przybysza ze Szwecji, Rus, pochodzi właśnie od fińskiego routsi i oznacza wioślarza, a same tereny wokół Uppsali zwane miały być Roslagen.

Powieść Minionych Lat, czyli najstarsze dzieło opowiadające o historii Rusi, spisane przez Nestora, mnicha z Kijowa, opowiada o tym, jak Słowianie zbuntowali się przeciwko płaceniu daniny Waregom, w zamian za protekcję przed najazdami koczowniczego ludu Chazarów. Kiedy jednak w 862 roku zrzucili jarzmo Skandynawów, zaczęli toczyć walki między sobą. Postanowili więc znaleźć niezależnego władcę, który przywróci porządek w ich domenie. Wybór plemion padł na Ruryka (nord. Rørik), jednego z przywódców wikingów. Zdarzenie to nazywane jest w ruskich kronikach Powołaniem Waregów. Jak widać, odezwały się w Słowianach sentymenty w myśl Za Komuny Waregów było lepiej. Późniejsze źródła dopowiadają, iż stało się to z inicjatywy Gostomysła, namiestnika nowogrodzkiego, jednak zdawkowe informacje o nim są sprzeczne, nawet w kontekście chronologii wydarzeń.

Źródło: https://www.rbth.com/history/334009-first-russian-ruler-rurik-real-person-myth,
data odczytu: 04.05.2023


Nie ma pewności, co do pochodzenia Ruryka. Wielu wskazuje, iż przybył on ze Szwecji, jednak pojawiają się głosy, iż mógł być Duńczykiem, albowiem wiking o tym samym imieniu łupił zachodnie wybrzeża Europy do około 860 roku. Później źródła historyczne przestają o nim wspominać, co można by łączyć z jego podróżą na Ruś. Pojawiają się także teorie, jakoby wywodzić miał się z fińskiego plemienia. Tę tezę z kolei mają potwierdzać badania DNA, które wykazały, iż mieszkańcy Rosji mają o wiele więcej wspólnego z ludami ugrofińskimi, niż nordyckimi. Na przestrzeni wieków pojawiła się również teoria, jakoby na Ruś przybył gdzieś znad Odry, z terenów zachodnich Słowian. Tak samo nie jest jasne, jak pierwotnie mogło brzmieć jego imię. Typów jest wiele. Od właściwego duńskiego Rørik, również skandynawskiego Hrœrekr, przez germańskie Roderyk i słowiańską nazwę ptaka, Raroga, a kończąc na fińskim Rurikko.

Ruryk skorzystał z zaproszenia i wraz z młodszymi braćmi, Sineusem i Tuworem udał się do Nowogrodu. Historycy sprzeczają się, czy naprawdę miał rodzeństwo, czy też zaszła pomyłka językowa – Sineus brzmi praktycznie jak sine hus, czyli jego dom/dwór, a Tuwor próbuje wywodzić się od thru voringprawdziwego wojownika. Być może archetypowy motyw trzech braci, którzy dają początek państwowości to kopia znanej nam lepiej legendy o Lechu, Czechu i Rusie i dorobienie pod nią rodzeństwa Rurykowi (tu warto zaznaczyć, że początek Asgardowi w mitologii nordyckiej również dało trzech braci – Odyn, Wili oraz We, a w mitologii greckiej trójka braci, Zeus, Posejdon i Hades, podzieliła między sobie wpływy we Wszechświecie). Niezależnie jednak, czy miał on braci, czy też nie, został przyjaźnie powitany na Rusi. Pierwotnie jego siedzibą została Stara Łagoda, a następnie przeniósł swą stolicę do Nowogradu. Z ważniejszych grodów wchodzących w skład państwa Ruryka należy wymienić jeszcze Biełoziersk, Murom, Połock oraz Rostów.

Kiedy Ruryk umocnił swoją władzę, dwóch z jego ludzi poprosiło o odłączenie się od drużyny. Byli nimi Askold i Dir, którzy zapragnęli wziąć swoje rody i udać się na południe, na wyprawę do Konstantynopola. To ich podróż miała wytyczyć szlak łączący Bałtyk z Morzem Czarnym, stworzyć podwali pod wikińskie wyprawy do Cesarstwa Bizantyjskiego, a także z czasem przyczynić się do powstania Gwardii Wareskiej. Po drodze trafili do miasta Kijów, ciągle pod wpływami Chazarów i je wyzwolili. Śladów tego zdarzenia można dopatrywać się w tak zwanej Mogile Askolda, która po dziś dzień stoi w stolicy Ukrainy, dawniej jako cmentarz, obecnie jako park.

Źródło: https://www.rbth.com/history/334009-first-russian-ruler-rurik-real-person-myth,
data odczytu: 04.05.2023


Wracając jednak do Ruryka, jego rządy opisane są w Kronice Minionych Lat w dość skąpy sposób. Stłumił on bunt w okolicy Nowogrodu, na którego czele stanął w 864 roku niejaki Wadim Chrobry. Miał mieć kilka żon, a z jedną z nich, Efandą, spłodził syna, Igora. W 879 władca Rusi na łożu śmierci przekazał opiekę nas swoim niepełnoletnim synem, Igorem, swojemu krewniakowi, Olegowi. Po dziś dzień nie udało się ustalić miejsca pochówku Ruryka. Późniejsze źródła podają, że miał zginąć lub zostać śmiertelnie ranny podczas działań wojennych w położonej na dalekiej północy Karelii. Dla zwolenników teorii skandynawskiej jest to kolejny dowód na jego pochodzenie, gdyż prawdopodobnie po śmierci jego ciało zostało spalone na łodzi, wzorem wikińskich pochówków zamożnych władców.

Niezależnie, czy uznamy Ruryka za władcę legendarnego, czy historycznego, słowiańskiego czy skandynawskiego, to od niego wywodzi się późniejsza dynastia Rurykowiczów, władców Rusi Kijowskiej i Carów Rosji, która panowała do 1610 roku, kiedy to Wasyl Szujski został zdetronizowany a Moskwa została zajęta przez polskiego hetmana, Stanisława Żółkiewskiego.

Kończąc, tradycyjnie chciałem podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojej twórczości. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju bloga, zachęcam do odwiedzenia mojego profilu na Patronite. Zapraszam również na stronę na Facebooku

piątek, 21 kwietnia 2023

Garm

 

Źródło: https://www.goodfon.com/wallpaper/garm-skandinavskaia-mifologiia-chetyrekhglazyi-pes-fentezi-a.html,
data odczytu: 20.04.2023

W wielu wierzeniach zaświaty oddzielone są od świata śmiertelników w różny sposób, geograficznie, barierami, a także przez strzegące je istoty. Zapewne jednym z bardziej rozpoznawalnych strażników pilnujących, by dusze zmarłych nie wracały pośród żywych, jest grecki trójgłowy Cerber. Podobna istota występowała w skandynawskich wierzeniach i dzisiaj to właśnie ją sobie omówimy.

Garm był ogromnym psem bogini śmierci, Hel. Strzegł jednego z wejść na most Gjallarbrú, by żadna dusza nie próbowała uciec z Helheimu do świata żywych. Niedaleko mostu ma znajdować się jaskinia Gnipahellir, będąca domostwem stwora. Jeden koniec łańcucha, którym ma być przykuty pies, ma być przymocowany właśnie we wspomnianej grocie. Co wyróżniało Garma od innych przedstawicieli jego rasy, oprócz tego, iż wprost był opisywany jako największy z psów, to posiadanie dwóch par oczu. Miały one mu służyć do dokładnego wypatrywanie duchów, które zakradałyby się w stronę mostu na granicy świata umarłych. Nie da się ukryć podobieństwa do wspomnianego Cerbera, któremu Grecy przypisywali trzy głowy, a ich rolą miało być równie skuteczne zwiększanie percepcji i pilnowania Hadesu. Również przekraczanie Gjallarbrú do zaświatów jest doglądane przez Garma. Za każdym razem, gdy na moście pojawia się nowa dusza, wyje lub szczeka, ogłaszając smokowi Níðhöggowi, iż ten może spodziewać się nowego pokarmu (gan ten żywi się potępionymi, którzy trafili do posępnego pałacu w Náströndzie (nord. Wybrzeże Umarłych).

Podczas Ragnaröku Garm zawyje po trzykroć głośno, a okowy pękną. Pierwsze zawycie będzie początkiem Srogiej Zimy, Fimbulvinter, która zapanuje na trzy lata nad światem. Ludziom pokończą się przez ten mroźny czas zapasy żywności i zaczną dopuszczać się kanibalizmu. Drugie wycie będzie sygnałem dla Lodowych Olbrzymów do wyruszenia z Jotunheimu. Trzecie to już definitywny znak czasów ostatecznych. W decydującej bitwie świata pies ruszy do Asgardu, gdzie weźmie udział w  starciu między siłami Światła i Ciemności. Stanie tam naprzeciw Týra, Boga Sprawiedliwości. Pogryzie śmiertelnie Asa, jednak sam zostanie zabity, gdy resztkami sił przygwożdżony do ziemi jednoręki wojownik rozpłata mu brzuch. Uwolnienie się z łańcuchów w przededniu końca świata przypomina inną istotę z mitologii, olbrzymiego wilka Fenrira. Co ciekawe, obydwóm przypisywano, iż ich ojcem jest Loki. Nawiązanie do największego z wilków byłoby również zasadne – wszak to Týr wychował Fenrira i to w jego paszczy stracił prawą dłoń. Przed Snorrim Sturlusonem powszechnym określeniem używanym w opisywaniu Garma było bardziej ogólne słowo szczeniak, a nie pies, co również mogłoby wskazać, iż był szczenięciem wilka.

Garm stał się bohaterem kilku kenningów. Garm w Pochwie było określeniem miecza, jako że oręż mógł być niebezpieczny, tak jak ten stwór. Żar Garma stanowiło synonim ognia, albowiem i też żywioł potrafi ranić. Natomiast Gryzienie Garma to poetycka nazwa wiatru – a jak wiadomo, szczególnie Islandia słynie z potężnych wichur i przenikliwego, kąsającego chłodu.

Okładka albumu Hel zespołu Týr
 Źródło: https://genius.com/Tyr-garmr-lyrics,
data odczytu: 20.04.2023


Udomowienie psa lub przodka psów i wilków było kluczowe dla historii człowieka. Nie bez przyczyny powiadają, iż to nasz najlepszy przyjaciel – towarzyszy nam od dziesiątek tysiącleci. Jedną z głównych ról, jaką mu nadaliśmy było pilnowanie i stróżowanie w ludzkich domostwach. Być może właśnie dlatego grecki Cerber czuwa na granicy świata umarłych, a nordycki Garm stróżuje przy moście do zaświatów. Idąc o krok dalej, egipskie bóstwo związane z życiem pozagrobowym to Anubis – człekokształtna istota o głowie szakala, a więc innego przedstawiciela psowatych. Również hinduski bóg śmierci, Yama, posiada dwa psy, Shyamę i Sabalę, które obdarzone są czworgiem oczu, by lepiej pilnować drogi do zaświatów i dusz zmarłych, podążających tą ścieżką.

Uznałem, iż akurat dziś opiszę czterookiego strażnika zaświatów, gdyż chwila ku temu adekwatna. Niebawem wiosenne święto Dziadów, a więc myśli o życiu pozagrobowym i duszach zmarłych pojawiają się dość często. Tym czasem jednak, z bardziej przyziemnych spraw, chciałbym podziękować mojego Patronowi, Piotrowi Brachowiczowi, za wspieranie mojej twórczości. Jeśli i Ty, Czytelniku, chciałbyś wesprzeć rozwój bloga, zapraszam na mój profil na Patronie. Ponadto zachęcam do odwiedzenia mojej strony na Facebooku, a także do udostępniania artykułu, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców.

piątek, 7 kwietnia 2023

Jarlowie

 

Źródło: https://www.rli.uk.com/this-is-no-game-throne-created-for-new-viking-store/,
data odczytu: 06.04.2023

Świat wikingów dzielił się na klasy społeczne. Omówiliśmy sobie już thrallów, czyli niewolników, oraz karlów, wolnych ludzi. Ponad nimi stali jarlowie – władcy, o których dzisiaj powiemy sobie słów kilka.

Klasa władców nie była tak liczna jak niewolników czy wolnych ludzi, jednak stanowiła jej istotny procent. Skandynawia nie była jednolitym tworem państwowym i nawet w obrębie tego, co znamy dziś jako państwa – Norwegia, Dania czy Szwecja – istniały liczny podziały terytorialne. Powstanie wszystkich klas społecznych zostało opisane w utworze Rígsþula, gdzie Bóg Heimdall, pod przybranym imieniem Rig, odwiedza domostwa śmiertelników. W każdym z nich spłodził z gospodynią synów, kolejno ciemnowłosego Thralla (Niewolnika), służącego innym, rudowłosego Karla (Wolnego), który miał pracować oraz blondwłosego Jarla (Szlachetnego), władającego pozostałymi. Jarl doczekał się z kolei dwunastu synów z Erną. Konr, był najbystrzejszy, nauczył się magii runów, rozumiał mowę ptaków, potrafił leczyć, a także odnosił militarne sukcesy. To od niego wywodzą się wszystkie rody królewskie (nord. konungr – król).

Przynależność do danej klasy nie była dożywotnia. W hierarchii społecznej można było awansować, jak i spaść. Świetnym przykładem może być żywot Olafa Tryggvasona, który z królewicza stał się niewolnikiem, by po wielu latach i przygodach zasiąść na norweskim tronie. Jarlem można było stać się z wyboru lokalnej społeczności lub króla, wywalczyć sobie tytuł zbrojnie, odziedziczyć (najczęściej tytuł  przekazywano najstarszemu synowi władcy) czy też kupić. Można też było stracić lokalny tron – zostać pokonanym lub zastąpionym przez innego władcę, gdy popadło się w niełaskę poddanych.

Źródło: https://www.history.co.uk/shows/vikings/articles/what-did-vikings-eat,
data odczytu: 06.04.2023


Tak samo różni jarlowie mogli dysponować odmiennym majątkiem. W zależności od regionu, w swoich stronach mogli uchodzić za wielce zamożnych, ale w porównaniu do innych władców – ich majątek nie wyróżniał się niczym szczególnym. Mogło ich różnić posiadanie bogactw, powierzchnia ziemi, którą władali, czy liczba niewolników. Nie musieli pracować – wszystkie obowiązki w obrębie ich majątku wykonywane były przez ich niewolników oraz ich poddanych. Oprócz posiadania thrallów jarlowie wymagali posłuszeństwa także od karlów, którzy zamieszkiwali ich ziemie. Wolni płacili władcom podatki w srebrze lub wytwarzanych dobrach, zobowiązywali się do pomocy na dworze, a także do bronienia go i brania udział w wyprawach organizowanych przez lokalnego władcę. Podczas wikińskich wypraw to oni mogli sobie pozwolić na najlepsze wyposażenie, pancerze i miecze, które nie były zbyt tanim orężem (wśród uczestników wypraw dominowały włócznie i topory, wymagające mniejszej ilości stali, co czyniło je tańszymi).

Tak jak karlowie podlegali jarlom, tak jarlowie podlegali królom. Zobowiązani byli zachować wobec nich lojalność, odprowadzać podatki i wspierać ich w działaniach zbrojnych. W zamian mogli liczyć na ochronę ze strony monarchy, jego hojność, w nadawaniu ziem czy dzieleniu się bogactwami.

Jarlowie występowali w strukturach wszystkich skandynawskich krajów, oprócz Islandii, gdzie rządziło zgromadzenie ludzi, znane jako Alþing. Wyjątek stanowi Gissur þorvaldsson, który jako jedyny został mianowany jarlem Islandii w 1258 roku z ramienia norweskiego króla Haakona IV.

Źródło: https://www.pcgamesn.com/crusader-kings-3/dlc-northern-lords,
data odczytu: 06.04.2023


Jarlowie, jako najbogatsza klasa (oprócz monarchii) mogli oczekiwać także wystawnych pogrzebów. Zdarzało się, że w drodze do zaświatów towarzyszyli im ich niewolnicy, a także zwierzęta składane w ofierze. To właśnie władcy mogli pozwolić sobie na pochówki na łodziach, jak te znane z Valsgärde, wraz z pełnym orężem i licznymi bogactwami. Mogli sobie pozwolić również na najmowanie skaldów, którzy pisali utwory na ich cześć lub zabawiali gości podczas wydawanych biesiad.

Tytuł jarla zaczął zanikać w późniejszym średniowieczu. Przełom XIII i XIV wieku przyniósł kres tej godności we wszystkich nordyckich krajach na Półwyspie Skandynawskim. Przetrwał jeno wśród władców Orkadów aż do XVI wieku, gdzie z czasem zostawiał zastąpiony angielskim odpowiednikiem - earlem.

Na koniec tradycyjnie zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł trafić do szerszego grona Odbiorców. Ponadto chciałem podziękować Piotrowi Brachowiczowi za wspieranie mojej twórczości. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, zapraszam na moją stronę na Patronie

piątek, 24 marca 2023

Karlowie

 

Źródło: https://robshackleford.com/viking-villages-and-towns-by-rob-shackleford,
data odczytu: 22.03.2023

Dwa tygodnie temu omówiliśmy sobie thrallów, niewolników średniowiecznej Skandynawii. W społeczeństwie wikingów thrallowie byli najniższą klasą, posiadającą najmniej praw. Jednak przynależność do danej grupy nie była dożywotnia. W hierarchii społecznej można było awansować lub spaść. Najlepszym historycznym przykładem jest Olaf Tryggvason, który w swoim życiu był zarówno niewolnikiem… Jak i królem. Status thralla najłatwiej było zastąpić karlem, czyli człowiekiem wolnym. I to właśnie tą klasę społeczną omówimy sobie dzisiaj.

Według mitologii nordyckiej wolni ludzie pochodzili od Karla – pierwszego rolnika w historii, o rudych włosach. Karl miał mieć synów o imionach Siłacz, Wój, Kmieć, Rzemieślnik, Gospodarz, Gładkobrody Kompan, Mężczyzna, Odważny, Mąż oraz Męski, a także córki Dostojną, Oblubienicę, Małżonkę, Roztropną, Mądrą, Wstydliwą, Dziewczynę, Żywotną i Szlachetną[1]. Wolni ludzie zwani byli Bóndi. Szczególną ich grupa byli Óðalsbóndi, czyli ci, którzy rozporządzali własnym majątkiem ziemskim. Oczywiście druga podgrupa była bardziej szanowana, co pokazuje iż nawet w obrębie jednej klasy społecznej byli równi i równiejsi. Ci, którzy posiadali gospodarstwo mogli zatrudniać innych wolnych lub wysługiwać się pracą niewolników.

Wolni ludzie mogli decydować, czy po ich śmierci spadek przypadnie ich dzieciom, krewnym, a także niespokrewnionym osobom, pod warunkiem, że na taką darowiznę przystała rodzina zmarłej osoby. Tradycyjnie, najwięcej w spadku otrzymywał najstarszy syn zmarłego bądź zmarłej. Takie uprzywilejowanie pierworodnego skłaniało jego młodsze rodzeństwo do szukania szczęścia na słynnych wikińskich wyprawach łupieżczych.

Źródło: https://seriescommitment.com/history/vikings/interesting-facts-about-the-viking-lifestyle/,
data odczytu: 22.03.2023


Karlem zostawało się w momencie narodzin, o ile rodzice danej osoby byli wolni. Można też było wykupić się z niewoli, jeśli wcześniej było się thrallem. Spłata swoich długów czy też zadośćuczynienie za winy skutkowało przejściem do pośredniej grupy frjáls, czyli uwolnionych. Taki człek ciągle był zależny od swojego wcześniejszego właściciela – w kwestiach prawnych musiał zawsze popierać jego zdanie. Czasami pełną wolność w skandynawskich społeczeństwie uzyskiwało dopiero czwarte pokolenie potomków niewolników. Również dobra wola pana mogła zmienić status niewolnika. W podziękowaniu za zasługi, pracę i wolność niewolnik mógł zaskarbić sobie przychylność właściciela i podczas uroczystego Halsløsning (nord. Uwolnienie Gardła), zdejmowano mu obrożę, którą zwyczajowo nosili thrallowie. Co również odróżniało karlów od thrallów, to swoboda w wyborze fryzury i lepsze odzienie. Niewolnicy powiem mieli mieć krótkie włosy – w przypadku kobiet mogły być one dłuższe, ale nigdy tak długie, jak u pani danego gospodarstwa.

Karlowie stanowili najliczniejszą klasę w skandynawskim społeczeństwie. Mieli swoje prawa a także musieli przestrzegać ustalonych przez władców reguł. W przeciwieństwie do wielu społeczności średniowiecznej Europy mogli posiadać broń, co było zakazane w chrześcijańskich krajach. Mogli brać udział w þingach, czyli wiecach, na których decydowano o sprawach istotnych dla społeczności. Pomimo prawa głosu uzależnieni byli od władzy miejscowego jarla. Każdy wolny człowiek kiedy dorastał musiał złożyć śluby wierności i posłuszeństwa swojemu władcy. Odprowadzał do skarbca jarla podatek, w pieniądzu, kruszcu lub części wyprodukowanych towarów. Mógł zostać również wezwany do pomocy w gospodarstwie należącym do wodza, a w przypadku zagrożenia, stawić się do obrony swojego władcy i jego ziem. Również w  przypadku jarlów, którzy przegrali lub stracili zbyt dużo, można było zostać zdegradowanym do klasy karla… A w przypadku bankructwa spaść nawet do rangi niewolnika, by odpracować swój dług. Zdarzało się również, że pozbawiony majątku i dachu nad głową karl zostawał bezdomnym żebrakiem. Nie był thrallem w obroży, jednak gardzono nim na równi z niewolnikami.

Karlowie, jako najliczniejsza grupa wikińskiego społeczeństwa, pozostawili po sobie wiele śladów w toponimach. Od imienia Karla, pierwszego wolnego człowieka, pochodzi nazwa Carlton, którą posiada kilkadziesiąt wsi w Anglii – pozostałość epoki wikingów i ich najazdów na Wyspy Brytyjskie. Tą samą etymologię mają imiona takie jak Carl, Carlo, Karol – wszystkie wywodzą się z różnych języków germańskich.

Na koniec tradycyjne podziękowania dla Piotra Brachowicza za wspieranie mojej twórczości na Patronite. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju bloga, zapraszam na mój profil, a także do udostępnia artykułu bym mógł trafić do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do odwiedzania mojego profilu na Facebooku, gdzie jak ufam, w tym roku pojawi się już więcej aktywności.


[1] Furia Ludzi Północy, Philip Parker, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2016, wyd. I, s. 42.

piątek, 10 marca 2023

Thrallowie

 

Źródło: https://thewarriorlodge.com/blogs/news/the-tough-life-of-the-thrall,
data odczytu: 09.03.2023

Społeczeństwo wikingów dzieliło się na klasy. Temat jest dość złożony, dlatego omawiając go dokonamy podziału na trzy grupy. Zaczniemy od najniższej, posiadającej też najmniej praw - klasy niewolniczej.

Thrallowie/Þrællowie (nord. niewolnicy, służący) – najniższy poziom społeczeństwa wikingów. Thrallowie byli niewolnikami, własnościami swoich panów. Istnienie tej klasy nie było niczym niecodziennym we wczesnośredniowiecznej Europie. Jak wiemy święty Wojciech przed Przybyciem do Polski będąc na dworzec czeskiego władcy również karcił go za handel niewolnikami - prawdopodobnie jego oburzenie budził fakt, iż wolności pozbawiono chrześcijan, a nie innowierców (scena ta została uwieczniona na Drzwiach Gnieźnieńskich). Niewolnicy byli traktowani jak część inwentarza żywego. Było to uprzedmiotowienie człowieka, pozbawienie go wolności i praw. Trzeba jednak zaznaczyć, że nakładało to także swoistą ochronę na niewolników. Jeśli ktoś zabił czyjegoś niewolnika musiał liczyć się z konsekwencjami, w szczególności z zapłatą określonej sumy, wedle wartości niewolnika. Jeśli nie stać go było na pokrycie kosztów, sam stawał się niewolnikiem w miejsce zabitego. Właściciel jednak mógł zabić bez żadnych konsekwencji swojego niewolnika. Zmieniło się to nieco po przyjęciu chrześcijaństwa – kiedy to zabicie swojego własnego thralla podczas Wielkiego Postu (ale tylko wtedy) karane było wygnaniem. Jeśli ktoś okaleczył niewolnika innej osoby musiał zapłacić odszkodowanie w wyznaczonej kwocie – trzecią część tej sumy otrzymywał bezpośrednio thrall.

Jak można było stać się niewolnikiem? Status thralla otrzymywały dzieci innych niewolników (chyba, że ojciec noworodka był wolnym człowiekiem). Można było nim zostać również, kiedy nie spłaciło się na czas swoich długów (tzw.  gældsslaver niewolnicze złoto), zamordowało się wolnego człowieka, było notorycznym złodziejem lub gdy zostało się pojmanym na wojnie. Najlepszym przykładem może być dzieciństwo Olafa Tryggvasona, który w wieku trzech lat znajdował się na statku płynącym w stronę Nowogrodu. Zostali zaatakowani przez wikingów, a mały Olaf wzięty do niewoli. Wraz z innym chłopcem imieniem Thorgils zostali następnie sprzedani jako służba… Za jednego barana (lub kozła wedle innej wersji).  Następnie Olaf został odsprzedany za dobrej jakości płaszcz. Niewolnika można było kupić za praktycznie każde wartościowe dobro – od sukna po worek soli.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Valhalla:_Mroczny_wojownik, data odczytu: 09.03.2023

Niewolnicy byli stałym elementem gospodarki Ery Wikingów. Szacuje się, że każde gospodarstwo mogło mieć jednego lub dwóch thrallów, a większe nawet kilkudziesięciu. Niewolnictwo nie było jedynie elementem czasów przedchrześcijańskich. Chrześcijaństwo przedefiniowało je – od czasów chrystianizacji Skandynawii za grzech postrzegano posiadanie thralla-chrześcijanina (co podobne jest do postrzegania niewolnictwa, jak u świętego Wojciecha). Tak więc w poszukiwaniu niewolników wyprawiano się do innych krain, które jeszcze nie przyjęły chrztu.

Niewolnicy kierowani byli głównie do najprostszych i najcięższych prac. Mogła to być uprawa roli, kopanie torfu, gotowanie posiłków, hodowla bydła. Nic nie stało właścicielom na przeszkodzie by również wykorzystywać ich seksualnie. Przyjmuje się, że niegdyś mur Dannevirke mógł powstać dzięki taniej sile roboczej thrallów. Przypuszcza się, że nazwy okrągłych fortów wikingów, potocznie zwanych Trelleborgami, pochodziły właśnie od niewolniczej pracy przy sypaniu ich wałów (a za samymi fortyfikacjami również kilka miejscowości w Skandynawii przyjęło te nazwy). Zależnie od uznania właściciela niewolnik dostawał prawo do wolnego czasu  w ciągu dnia, jeśli wywiązał się ze swoich obowiązków. Takie chwile mógł przeznaczyć na własną pracę i zarabianie pieniędzy (np. produkowanie dóbr, czy dodatkowe płatne zajęcia). Niewolników łatwo było odróżnić od innych obywateli. Na szyjach mieli założone obroże a ich ubrania były prostsze i mniej kolorowe, ponieważ farbowanie tkanin niewolniczego odzienia byłoby zbyt kosztowne (takie obroże znaleziono między innymi w Birce, Dublinie i Hedeby). Mężczyźni byli strzyżeni na krótko. Kobietom pozwalano mieć ciut dłuższe włosy, musiały pozostać na tyle krótkie, by odróżniać je od innych osób.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Coat_of_arms_of_Oslo,
data odczytu: 09.03.2023


Przykładem niewolnictwa w chrześcijańskiej Norwegii może być historia Hallvarda Vebjørnssona. W 1043 roku w okolicy norweskiego Drammen mężczyzna miał pomóc niewolnicy, która była w ciąży. Kobieta została oskarżona o kradzież, a jej właściciel chciał ją zabić. W pościg za nią ruszyło trzech ludzi. Hallvard miał próbować ocalić niewolnicę odpływając z nią łodzią w głąb fiordu. Ścigający ich ludzie byli jednak wyposażeni w łuki. Strzały dosięgły zarówno Vebjørnssona jak i uciekającą z nim kobietę. Pamięć o czynie Hallvarda nie zanikła i wkrótce został uznany za świętego i patrona Oslo (został również uwieczniony w herbie miasta, trzymając strzały, które w niego trafiły) a w XX wieku powstało odznaczenie - Medal Świętego Hallvarda przyznawany corocznie dla najbardziej zasłużonych mieszkańców.

Niewolnik nie był skazany na swój los przez całe życie. Jeśli jego właściciel docenił zasługi swojego thralla, mógł go wyzwolić. Rytuał wyzwolenia sprowadzał się do uroczystego zdjęcia obroży z szyi niewolnika, przez co nazywany był Halsløsning (nord. Uwolnienie gardła). Thrallowie mogli także wykupić się pieniędzmi lub dodatkową pracą (zwłaszcza, jeśli w niewolę popadli za długi) lub za odłożone pieniądze. Taki wyzwoleniec (nord. frjáls – uwolniony) nie był jeszcze w pełni wolny w oczach społeczeństwa, jednak zyskiwał więcej praw. Po pierwsze, jeśli nie wpadł w kolejne długi (ani jego potomkowie), jego wnuki przestawały być już wyzwoleńcami, a stawały się w pełni wolnymi ludźmi, tzw. Karlami według tzw. prawa tyrmsel, które zwalniało z niewolnictwa po drugim pokoleniu (nord. Þyrmslmieć szacunek). Po drugie, mógł głosować na þingach (nord. wiecach), jednak jego głos musiał być taki sam, jak jego byłego właściciela (co przypomina trochę dyscyplinę partyjną). Nie mógł również zeznawać przeciwko swojemu byłemu panu, obrażać go, ani opuszczać okolicy bez jego zgody. Po trzecie, mógł mieć własną ziemię, a po nim grunt mógł być dziedziczony przez jego dzieci (a w przypadku braku potomstwa przechodził na byłego właściciela). Tak samo jak niewolnik również wyzwoleniec był pod opieką właściciela, a jego zabicie skutkowało nałożeniem kary na zabójcę.

Oprócz zabójstwa niewolnik mógł postradać życie w inny sposób. Jako część inwentarza żywego mógł zostać złożony w ofierze. W Skandynawii znaleziono groby ze zdekapitowanymi zwłokami – powszechnie przyjmuje się, że należą właśnie do thrallów. Przykładem może być kurhan ze szwedzkiej Birki, gdzie oprócz w pełni wyposażonego wojownika pochowano człowieka bez żadnych rzeczy i z odciętą głową – zapewne jego niewolnika. Ponadto Aḥmad ibn Faḍlān, arabski podróżnik i kronikarz, opisał wikiński pogrzeb, którego był świadkiem. Ibn Faḍlān zaznacza, że niewolnica dobrowolnie oddała życie po śmierci swojego pana (cytat i tłumaczenie prawdopodobnie pochodzi z którejś publikacji Philipa Parkera, jednak przez nieuwagę zapomniałem zapisać dokładne odwołanie):

[…] Niewolnica zaś, która chciała być zabita, chodziła tu i tam, wstępowała do szałasów, jednego po drugim a [każdy] gospodarz spółkował z nią, [po czym] mówił jej: „Powiedz swemu panu: <<Uczyniłem to z miłości do ciebie>>”. […]

A w piątek, kiedy nastała pora popołudniowa, przywiedli niewolnicę ku czemuś, co zbudowali uprzednio, [a co] podobne było do odrzwi bramy. I postawiła nogi na dłoniach mężczyzny, uniosła się ponad te odrzwia i przemówiła w swojej mowie; i opuścili ją w na dół. Potem unieśli ją po raz drugi, a ona uczyniła to samo co za pierwszym razem, po czym opuścili ją na dół. I unieśli ją po raz trzeci, a ona zrobiła to, co robiła w obu [poprzednich] razach. Następnie podali jej kurę, obcięła jej głowę i odrzuciła ją […]. Spytałem tłumacza o [znaczenie] jej czynów. Rzekł: „Gdy podnieśli ją za pierwszym razem, powiedziała: <<Oto widzę mego ojca i moją matkę>>, a za drugim [razem] rzekła: <<Tam oto [widzę] siedzących wszystkich moich bliskich, którzy zmarli>>, a za trzecim [razem] rzekła: <<Tam oto widzę mego pana siedzącego w rajskim ogrodzie, ogród [ten] jest piękny i zielony, są z nim mężczyźni i słudzy, a oto on mnie przyzywa. Prowadźcie mnie do niego>>”. [Wtedy] powiedli ją ku statkowi, a ona zdjęła obie bransolety, które miała na sobie i oddała je kobiecie którą nazywają „Aniołem Śmierci”, tej, która ją zabije. Zdjęła [też] dwie bransolety [zakładane] na nogi, które miała na sobie, i dała je dwóm dziewczynom, które poprzednio jej służyły, a były one córkami kobiety znanej jako „Anioł Śmierci”.

Potem wprowadzili ją na statek, ale nie wwiedli jej [jeszcze] do szałasu. [Wówczas] przyszli mężczyźni z tarczami i pałkami. Podano jej kielich nabїdu, zaśpiewała nad nim i wypiła go. Rzekł do mnie tłumacz: „W ten sposób pożegnała się ze swymi towarzyszkami”. Następnie podano jej drugi kielich, wzięła go i długo śpiewała, a starucha ponaglała ją, aby go wypiła i weszła do szałasu, w którym był jej pan. I oto ujrzałem, że była już oszołomiona, chciała wejść do szałasu i wsunęła głowę pomiędzy niego a statek. Wtedy starucha ujęła jej głowę, wciągnęła ją do szałasu i weszła razem z nią; a mężczyźni jęli uderzać pałkami w tarcze, aby nie było słychać odgłosu jej krzyku, bo przelękłyby się [inne] niewolnice i nie chciałyby umierać ze swymi panami. Potem weszło do szałasu sześciu mężczyzn i wszyscy oni spółkowali z ową niewolnicą. [Następnie] położyli ją u boku jej pana i dwu schwyciło ją za nogi, a dwu za ręce, [zaś] starucha zwana „Aniołem Śmierci” nałożyła jej na szyję sznur założony w przeciwne strony i wręczyła go [następnym] dwu [mężczyznom], aby go ciągnęli. [Wtedy] zbliżyła się, mając ze sobą nóż z szeroką klingą i jęła wbijać go jej pomiędzy żebra i wyjmować go, a owi dwaj mężczyźni dusili ją sznurem, dopóki nie skonała.

Przytoczony opis ofiary niewolnicy podczas pogrzebu może przywodzić na myśl sceny z filmu Trzynasty Wojownik, który był inspirowany podróżą Aḥmada ibn Faḍlāna. Warto również wyjaśnić czym był nabїd. Był to alkohol, prawdopodobnie miód, z domieszką halucynogennych ziół lub muchomorów. 

Źródło: http://turbandecay.blogspot.com/2013/03/the-13th-warrior.html,
data odczytu: 09.03.2023

Oprócz mieszkańców Skandynawii, którzy najczęściej zostawali niewolnikami za długi, drugą, nawet liczniejszą grupą byli ci niewolnicy, którzy zostali pojmani podczas wypraw łupieżczych. Pochodzili ze wszystkich najeżdżanych przez wikingów ludów, Słowian, Germanów, Franków, Anglosasów. Ci, którzy nie znajdywali miejsca w skandynawskich gospodarstwach byli sprzedawani dalej do Cesarstwa Bizantyjskiego lub do krajów islamskich. O kontaktach z krajami arabskimi świadczą znaleziska dirham w Skandynawii.

Niewolnictwo było szczególnie popularne w X i na początku XI wieku. System niewolnictwa istniał jeszcze w Skandynawii do przełomu XIV i XIII wieku (na równi z niektórymi innymi częściami Europy). Najdłużej utrzymywał się w Szwecji (oficjalnie niewolnictwo zostało zniesione w  1335 roku przez króla Magnusa Erikssona). Systematycznie zostawał przekształcany w feudalizm, a thrallowie w chłopów podległych lokalnym władcom. Szacuje się, że 10% skandynawskiego społeczeństwa stanowili niewolnicy (i nie był to specjalnie duży odsetek, gdyż w 1086 roku w chrześcijańskiej Anglii po spisie powszechnym 9% społeczeństwa również było niewolnikami).

Następny temat poświęcony będzie karlom, klasie wolnych ludzi średniowiecznej Skandynawii. Tymczasem kończąc, tradycyjne podziękowania dla Piotra Brachowicza za wspieranie mojej twórczości na Patronite. Jeśli i Ty, Czytelniku, chcesz dołożyć cegiełkę do rozwoju bloga, zapraszam na mój profil, a także do udostępnia artykułu bym mógł trafić do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do odwiedzania mojego profilu na Facebooku, gdzie jak ufam, w tym roku pojawi się już więcej aktywności.