piątek, 20 października 2023

Cat-sìth


Źródło: https://www.gmbinder.com/share/-N0V7-5Sm_vFHJzpB46c,
data odczytu: 17.10.2023

Koty towarzyszą ludziom od zarania dziejów. Dwie teorie przypisują ich udomowienie mieszkańcom wschodniej Azji lub Afryki. Niezależnie, która z tych wersji jest prawdziwa, stały się nieodłącznymi obywatelami ludzkich siedzib, niemal na całym świecie. Ich obecność zaczęła przenikać także do sfery kulturowej, czy też wierzeń. Starożytni Egipcjanie czcili te zwierzęta. W Skandynawii wierzono, iż rydwan Bogini Freji ciągnięty jest przez dwa osobniki tego gatunku (lub wedle niektórych, przez rysie). Na blogu omówiliśmy sobie już dwa rodzaje kotowatych istot z nordyckiego folkloru – Kattakyny, nieumarte zombie-koty, oraz Jólakötturina, olbrzymią istotę, która w noc przesilenia zimowego wyruszała na łowy by zjeść tych mieszkańców Islandii, którzy w ciągu minionego roku nie dostali żadnego nowego ubrania. Dziś poznamy kolejnego nadprzyrodzonego kota, tym razem z celtyckich wierzeń.

W szkockim oraz irlandzkim folklorze istnieje pewno stworzenie przypominające wielkiego, czarnego kota z białym znamieniem na klatce piersiowej. Ponoć gdy ludzie nie patrzyli, zmieniał sposób chodzenia z czterech, na dwie łapy. Zauważony przez człowieka znów chodził na wszystkich kończynach, wyginając cały czas grzbiet i jeżąc sierść. Biegał też znacznie szybciej niż zwykły, niemagiczny kot. W Szkocji zwą go Cat-sìth (Kot Wróżek), natomiast na sąsiedniej Irlandii, Cat sí. Uważa się go za rodzaj wróżki lub czarownicy, która potrafi przybierać zwierzęcą postać (w Hogwarcie nazwaliby ją animagiem). Takich przemian można było dokonać w życiu tylko dziewięć razy, a po ostatniej nie miała już sposobności by powrócić do ludzkiej postaci. Być może w jakiś sposób wpłynęło to na wierzenie, iż kot ma dziewięć żyć (siedem w wersji znanej z kontynentu).

Wierzono je za istoty o złej naturze. Wedle podań potrafiły kraść ludzkie dusze. Kiedy ktoś zmarł, wyznaczano przy jego ciele warty, zwane Fèill Fhadalach (Późne Czuwanie), by nie dopuścić w pobliże żadnego kota, który mógłby okraść zmarłego z jego esencji istnienia. Uważano, że ciepło ściąga tego kota, tak więc podczas czuwania nie rozpalano ognisk czy też nie podtrzymywano żaru w paleniskach.

Źródło: https://monstersdownthepath.tumblr.com/post/182620089045/bonus-bestiary-cat-sith,
data odczytu: 17.10.2023

Wierzono iż w święto Samhain, czyli obrzędy, z których wywodzi się współczesne Halloween, każdy dom, który wystawi miseczkę z mlekiem dla Cat-sìth, zostanie przez niego pobłogosławiony, a te gospodarstwa, które tego nie uczynią, zostaną przeklęte, a posiadane w nich krowy przestaną dawać pokarm. Wierzono też, iż istotę można przywołać, odprawiając rytuał, w którym przez cztery dni i cztery noce palono ciała innych kotów (zgadza się, żywe koty opiekano na ruszcie). Przybyły Cat-sìth spełniał wtedy życzenie przyzywającej go osoby. Trafnie zidentyfikowany, zabrany na statek, zapewniał łodzi niezatapialność, cokolwiek by się nie działo na morzu.

Podobną istotą był Cù-Sìth, tym razem jednak z wyglądu bardziej przypominająca psa, która jednak nie kradła dusz, a zwiastowała śmierć (motyw czarnego psa, omena śmierci, przewija się w wielu kulturach). Kto usłyszał jego trzy przeraźliwe szczekania, umierał. Dlatego gdy do uszu dobiegło mrożące krew w żyłach, nienaturalne psie zawodzenie, należało jak najszybciej ukryć się w bezpiecznym miejscu, zamknąć za sobą drzwi i okna, by trzecie powtórzenie nie dotarło do uszu potencjalnej ofiary. Szczególnie narażone były kobiety karmiące noworodki. Jeśli usłyszały trzy potworne szczekania, ich dusze porywane były do magicznego kopca, gdzie musiały karmić Daoine Sith, rasę wróżek.

Niektórzy uważają, iż początku legendy o Cat-sìth można szukać w krzyżówkach kotów domowych i żbików zamieszkujących tereny Szkocji. Taki okaz udokumentowano dopiero w 1984 roku i nazwano go Kellas, ponieważ osobnika znaleziono w pobliżu tak nazwanej wioski. Są większe niż koty mieszkające z ludźmi, długość ich ciała może dochodzić nawet do 110 centymetrów. Napotkany okaz idealnie pasował do umaszczenia legendarnego stworzenia – był czarny i posiadał białą plamę pod szyją.

Na samo koniec chciałbym tradycyjnie zachęcić do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. A jeśli jesteś w stanie Czytelniku wesprzeć mnie finansowo, zapraszam wzorem Piotra Brachowicza na mój profil na Patronite, gdzie można dołożyć cegiełkę do rozwoju bloga.

piątek, 6 października 2023

Yggdrasil

 

Joanna Gondek Yggdrasil, 2021 rok

W wielu wierzeniach przewija się symbol osi świata (łac. axis mundi), symbolizującej środek wszechrzeczy. Przytaczałem już wizerunek Irminsul, drzewa-filara, które stanowiło środek świata dla Sasów, wspominałem także o kosmicznym jesionie Yggdrasilu – jego odpowiedniku wśród Skandynawów. To właśnie święte drzewo łączyło wszystkie krainy z mitologii nordyckiej. Pomiędzy światami, w obrębie samego drzewa, również żyły różne istoty.

Korzenie Yggdrasila sięgały trzech podziemnych domen. Pierwszy z nich znajdował się w Nilfheimie, Krainie Mgieł, w pobliżu źródła Hvergelmir, z którego wypływało jedenaście lodowych rzek. Był tak głęboko, że najszybszy koń świata, ośmionogi Sleipnir, potrzebował aż dziewięciu dni, by do niego dotrzeć. Olbrzymi smok Niðhogg codziennie podgryzał go, robiąc sobie przerwy tylko, gdy słyszy ujadanie piekielnego ogara Garma, zwiastujące, iż w świecie ludzi zakończyła się jakaś bitwa. Wtedy spijał krew poległych przesiąkającą przez glebę. Wokół wiło się także niezliczone mnóstwo węży, które również atakowały drzewo. Drugi korzeń znajdował się w Krainie Lodowych Olbrzymów, Jotunheim, zanurzając się bezpośrednio w Źródle Mimira (Mímisbrunnr), w którym Odyn poświęcił oko, by zyskać nadzwyczają mądrość. Trzeci korzeń natomiast sięgał Asgardu, w pobliżu Urðarbrunnr, źródła lub studni, przy której Norny przędły nici ludzkiego żywota. Boginie Przeznaczenia podlewały go, by zapobiec uschnięciu. To z tej ostatniej krynicy pochodzą wszystkie łabędzie, które żyją w świecie ludzi.

Wyżej, na wysokości pnia drzewa, również mieszkały magiczne istoty. Była wśród nich wiewiórka Ratatosk, która przenosiła plotki między smokiem Niðhoggiem a Wielkim Orłem siedzącym na szczycie drzewa. Ptak był tak ogromny, iż pomiędzy jego oczami mógł przysiąść sokół Veðrfölnir (nord. Wybielony Wiatrem). Drapieżnik jest cały biały, swe pierwotne umaszczenie stracił siedząc na szczycie całego Wszechświata od wiatru i słońca. Niektórzy uważają to za metaforę, a nie prawdziwego sokoła.

Z czterech stron Yggdrasilu stoją jelenie o imionach Dáinn, Dvalinn, Duneyrr, Duraþrór (jeśli imiona brzmią dla Was znajomo to w tym miejscu pragnę to potwierdzić – Tolkien czerpał wiele nazw z mitologii nordyckiej). Zwierzęta obgryzają liście i gałązki Jesionu.

Drzewo łączyło Dziewięć Światów, zamieszkanych przez przenajróżniejsze istoty. Różne źródła podają różne krainy. Niektóre uważane są za synonimy innych lub za osobne miejsca. Przypuszcza się, że w różnych regionach Skandynawii lista Światów mogła się różnić lub w drodze ewolucji wierzeń jedne zastępowały do nich. Podam te, którymi najczęściej będę posługiwał się na blogu. Idąc od góry, w koronie Jesionu znajdował się: Asgard, domena bogów z dynastii Asów; Wanaheim, kraina Wanów, bogów przyrody; Alfheim, świat elfów. W środku drzewa mieścił się Midgard, kraina śmiertelników, w której żyjemy. W dolnych częściach i wśród korzeni Yggdrasila mieściły się; Muspelheim, kraina ognistych olbrzymów; Jotunheim, świat lodowych olbrzymów; Svartalfheim, królestwo krasnoludów (lub mrocznych elfów); Nilfheim, kraina mgieł i przedsionek zaświatów oraz Helheim, które było piekłem mitologii nordyckiej. Asgard z innymi światami łączył tęczowy most Bifrost, którym podróżowali bogowie.

Nazwa Świętego Jesionu odnosi się do mitu, w którym Odyn poznał tajemnicę pisma runicznego. Oznacza dokładnie Wierzchowiec Strasznego (jeden z przydomków Boga). Z kolei słowo wierzchowiec było używane jako poetyckie określenie szubienicy. Tak samo jak Odyn poświęcił oko, by zyskać mądrość, tak by poznać sekret magicznych znaków, musiał poświęcić siebie. W mitologii nordyckiej żadna wiedza nie przychodzi łatwo, ani za darmo. Wszechojciec przybił się włócznią do drzewa i wisiał tak dziewięć dni i dziewięć nocy. Przez ten czas nie jadł chleba, nikt też nie podawał mu rogu z miodem, jak jest opisane w Eddzie. W końcu pozyskał wiedzę o runach i spadł z drzewa. Następnie wraz z Heimdallem przekazywali wiedzę o nich śmiertelnikom.

W Pieśni Wieszczki jest wspomniane, iż u początku czasu Yggdrasil wykiełkował z nasionka i narodził się jako pierwsze ze wszystkich drzew. I podobnie jak wszystko ma swój początek, Święty Jesion czeka kres podczas Ragnaröku. Przy końcu świata drzewo zatrzęsie się. Niðhogg przegryzie ostatecznie jeden z korzeni, a Yggdrasil zachwieje się, po czym upadnie. Większość zamieszkujących go istot zginie w decydującej bitwie pomiędzy siłami Dobra i Zła. Przeżyje tylko dwójka ludzi, Lif i Lifþrasir, którzy dadzą początek nowej rasie ludzi w przyszłym, odrodzonym świecie.

W wierzeniach wikingów nic nie mogło trwać wiecznie. Nawet niezmienna oś świata, Święty Jesion, który przez tysiące lat był światkiem niezliczonych wydarzeń we wszystkich Dziewięciu Światach, musiał w końcu przestać istnieć. Należy jednak pamięć, że koniec jednego świata stanowił początek następnego.

Na sam koniec tradycyjnie chciałbym zaprosić do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. W ten sposób możesz drogi Czytelniku wesprzeć mojego bloga. A jeśli jesteś w stanie dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, wzorem Piotra Brachowicza, masz możliwość stania się Patronem na Patronite.

piątek, 22 września 2023

Huginn i Muninn


Źródło: https://gthic.com/blogs/jewelry-blogs/what-do-odins-ravens-symbolize,
data odczytu: 20.09.2023

Odyn w mitologii nordyckiej uważany jest za najwyższego spośród Bogów, nadano mu przydomek Wszechojca. W przeszłości wspominaliśmy sobie, iż prawdopodobnie wysunął się na przód panteonu na przestrzeni wieków. Jest charakterystyczną postacią, jednooką, posiadającą magiczne artefakty oraz towarzyszące mu zwierzęta. Wśród nich są dwa kruki, o których opowiemy sobie dzisiaj więcej.

Owe ptaki zowią się Huginn (nord. Myśl, Rozum) oraz Muninn (nord. Pamięć). Każdego ranka Odyn wysyła je w świat, by wieczorem przyniosły mu wieści o wszystkim, co zobaczą, albowiem Wszechojciec obdarzył je darem mowy. Stąd też źródło swe bierze jeden z przydomków Odyna – Kruczy Bóg (nord. Hrafnaguð). W utworze Grímnismál (nord. Pieśń Grimnera, za tłumaczeniem Joachima Lelewela) Odyn mówi o ptakach w ten sposób[1]:

Hugin (myśl) i Munin (pamięć) latają co dzień po ziemskiej posadzie. Lękam się o Hugina, że nie powraca, więcej się trwożę o Munina).

Sposób, w jakim mówi o swych posłańcach, biorąc pod uwagę znaczenie ich imion, może być metaforycznym wyrażeniem strachu przed starczą demencją. Jak już wiemy, Bogowie nordyccy nie są nieśmiertelni, a sił i witalności dodają im magiczne jabłka z ogrodu Idunny. Wielu z nich polegnie także od ran odniesionych podczas ostatniej bitwy, Ragnaröku, u kresu świata. Istnieją także głosy, iż związane to było z wprowadzaniem się w magiczny trans, kiedy myślą można było wydostać się z ciała i przemierzać świat. W takim stanie zawsze istniało ryzyko, iż nie powróci się do siebie.

Źródło: https://norse-mythology.org/gods-and-creatures/others/hugin-and-munin/,
data odczytu: 20.09.2023

Swego czasu opisałem stanowisko archeologiczne w Valsgärde. Jeden ze znalezionych tam hełmów z VII wieku przedstawia jeźdźca z włócznią, któremu w towarzyszą dwa kruki. Wyobrażenie to interpretuje się właśnie jako wizerunek Odyna na ośmionogim koniu Sleipnirze, któremu towarzyszy Huginn oraz Muninn. Obydwa ptaki przedstawione są także na niewielkiej figurce znalezionej pod duńską miejscowością Lejre i datowanej na początek X wieku. Jeden z kruków zapewne uwieczniony jest także na pochodzącym również z X wieku Krzyżu Thorwalda, gdzie towarzyszy zjadanemu przez wilka człowiekowi z włócznią (czyli zapewne Odynowi pożeranemu przez Fenrira). Inne przedstawienie tych postaci pochodzi z manuskryptu Stofnun Árna Magnússonar á Íslandi, spisanego między 1765 aa 1766 rokiem. Księga zawiera wiele ilustracji z mitologii nordyckiej, w tym taką, która przedstawia Wszechojca ze swoimi skrzydlatymi posłańcami.

Wysyłanie co dzień dwóch kruków, by te zebrały wieści, stało się podstawą do pewnej teorii. Otóż miłośnicy kosmicznych i starożytnych cywilizacji widzą w nich wielce zaawansowane drony, które przemierzały świat (lub nawet Dziewięć Światów) na rozkaz Odyna. Ta hipoteza stała się zapewne podstawą do umieszczenia Huginna i Muninna w grze komputerowej Ace Combat 7: Skies Unknown z  2019 roku, gdzie istnieją zaawansowane technologicznie myśliwce.

Postaci Huginna i Muninna zawędrowały także do popkultury. Pojawiły się w inspirowanym mitologią animowanym filmie Valhalla z 1986 roku a także w nowszej animacji Thor ratuje przyjaciół z 2011 roku (w tej produkcji w ciekawy sposób rozróżniono dwa ptaki, gdyż jeden ma czarne, a drugi białe upierzenie).

Kruk, był dla wikingów istotnym zwierzęciem,. Odkrywca Islandi, Hrafna-Flóki Vilgerðarson, niczym biblijny Noe, wypuszczał kruki, by sprawdzić, czy któryś z ptaków przyniesie mu jakąś gałązkę z nieodkrytego lądu (stąd jego przydomek, Hrafna znaczy Kruczy). Inna znana persona z epoki, Ragnar Lodbrok, miał uważać się za potomka Odyna i w swoim sztandarze umieścił właśnie tego czarnego ptaka. Zapewne to właśnie to posłannictwo kruków, zainspirowała Georga R. R. Martina do uczynienia z nich kurierów w swojej Pieśni Lodu i Ognia. 

Na sam koniec tradycyjnie chciałbym zaprosić do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. W ten sposób możesz drogi Czytelniku wesprzeć mojego bloga. A jeśli jesteś w stanie dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, wzorem Piotra Brachowicza, masz możliwość stania się Patronem na Patronite.


[1] Edda Starsza i Młodsza¸ tłum. Joachim Lelevel, wyd Amoryka, Sandomierz 2012, s. 25.

piątek, 8 września 2023

Sif

 

Źródło: https://thewarriorlodge.com/blogs/news/sif-goddess-of-wheat-summer-and-wife-of-thor,
data odczytu: 07.09.2023

W mitologii nordyckiej jedno z głównych miejsc w panteonie zajmuje Thor, Bóg Piorunów, ale także i patron rolnictwa. Nic dziwnego, wszak deszcze i burze zapewniają nawodnienie, jakże potrzebne rosnącym zbożom. Opiekunom tychże zbóż, jak i wszelakiego urodzaju, a także płodności, była Sif, żona Thora.

Etymologia jej imienia związana jest z rodziną, małżeństwem. Jacob Grimm, który wespół z bratem spisywał baśnie, wspominał, iż Sif nosiła przydomek Dobra Matka. Urodziła Thorowi córkę, Thrud (nord. siła), która otrzymała własny pałac w Asgardzie – Thrudheim. W tym miejscu pociągnę wątek córki Thora i Sif, gdyż jest krótki i zapewne nie będę do niego wracał na blogu. Otóż została ona zaręczona z krasnoludem Alvíssem, który w zamian miał wykuć wspaniałą, krasnoludzką zbroję. Thorowi nie było jednak w smak wydanie własnego dziecka za przedstawiciela innej rasy. To też w nocy po wykuciu zbroi urządził z kowalem turniej zagadek (brzmi, jak motyw ze świata Tolkiena?). Pytania padały o przenajróżniejsze rzeczy ze wszystkich Dziewięciu Światów. Bóg Piorunów jednak nie miał na celu wygrać, wiedział bowiem, iż Alvíss ma niespotykaną wiedzę i znajdzie odpowiedź na każdą zagwozdkę. Chodziło mu o grę na czas, by przeciągnąć rywalizację aż do świtu. Krasnoludowie bowiem, wedle skandynawskich wierzeń, zamieniali się w kamień pod wpływem światła, tak samo jak trolle. Gdy wzeszło słońce, niedoszły zięć Thora przemienił się w skałę (brzmi jeszcze bardziej, jak twórczość Tolkiena, prawda?). Bogowie sprytem dostali niesamowitą zbroję a Thurd pozostała niezamężna. Wedle Snorriego Sturlusona, mieli mieć jeszcze syna, Lóriðiego, o którym niewiele wiadomo.

Wróćmy jednak do Sif. Innym jej dzieckiem był Ull, Bóg Zimy. Nie był jednak synem Thora, a pochodził z wcześniejszego związku. Loki, Bóg Oszustw, chełpił się, iż przespał się z Sif, przez co wielu wskazuje, iż to on był ojcem Ulla. Wedle innej teorii, miał nim być śmiertelnik, Egil Orvandill, którego Thor pokonał w pojedynku. Pewne przesłanki wskazują, iż romans między nimi mógł trwać nawet po zawarciu małżeństwa z Thorem. Ten ostatni miał być nawet wściekły, gdy usłyszał te pomówienia od niejakiego Halbarda, który ostatecznie okazał się jego ojcem, Odynem, we własnej postaci.

Źródło: https://www.worldhistory.org/Sif/,
data odczytu: 07.09.2023

Tak czy inaczej, tak samo, jak Thor był ojczymem Ulla, tak Sif była macochą Magniego i Modiego, dwóch synów Boga Piorunów, których miał ze związku z olbrzymką Járnsaxą, przez co sama Sif określana była jako Rywalka Járnsaxy.

Najsłynniejsza historia z udziałem Sif tyczy się jej włosów. Pewnego dnia Thor budząc się przy swojej żonie zauważył, iż jest zupełnie łysa. Obudzona Bogini zaczęła płakać z powodu straty swojego kobiecego atrybutu. Podejrzenia, podkreślmy, iż słuszne, o bardzo przykry żart nie mogły paść na nikogo innego, tylko na Lokiego. Asowie zażądali, by zwrócił Sif włosy piękniejsze, niż te, które miała. Loki udał się więc do Svartalfheimu, świata krasnoludów, by ci wykuli zamiennik dla ogolonych włosów żony Thora. Zadanie to przypadło jednym z najznamienitszych twórców wśród ich rasy, Synom Ivaldiego. Nowe włosy wykonane były ze szczerego złota, jednak zachowały miękkość i delikatność prawdziwych włosów. Nie da się również ukryć podobieństwa koloru jej nowych włosów do złocistych pól zbóż, nad którymi patronowała. W toku knowań Lokiego przy okazji powstały również inne znakomite dzieła, w tym złoty dzik Gullinbursti, ale to już historia na inny dzień.

W innym micie Odyn staje do konnego wyścigu z olbrzymem Hrungnirem. Wszechojciec wygrał ten pojedynek, a po wszystkim gigant został zaproszony na ucztę do Asgardu. Upił się tak, że zaczął wszystkim wygrażać, iż ich pozabija, z wyjątkiem Freji i Sif, które chciał wziąć sobie za żony. Te zniewagi nie mogły ujść płazem wśród Bogów i ostatecznie Thor zmiażdżył bezczelnego olbrzyma swoim młotem.

Jak więc widać Sif nie była główną bohaterką mitów, przynajmniej tych, które dotrwały do naszych czasów. Jednak kiedy już się w nich pojawiała, jej osoba wywoływała zamieszanie, najczęściej związane z gniewem Thora, czy to na Lokiego, czy na olbrzyma Hrungnira.

Na koniec ciekawostka – Gatunek mchów, zwany płonnikiem, (łac. polytrichum aurerum) potocznie nazywany był w Skandynawii Haddr Silfjar, czyli Włosami Sif. Sam mech niewątpliwie wiązany był z mitologicznym aspektem ziemi, a jego żółty kolor mógł przywodzić na myśl mit o stworzonych przez krasnoludy włosach.

Na koniec tradycyjnie chciałbym zaprosić do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. W ten sposób możesz drogi Czytelniku wesprzeć mojego bloga. A jeśli jesteś w stanie dołożyć cegiełkę do rozwoju strony, wzorem Piotra Brachowicza, masz możliwość stania się Patronem na Patronite.

piątek, 25 sierpnia 2023

Ales Stenar

Źródło: https://www.sfv.se/vara-fastigheter/sok/sverige/skane-lan/ales-stenar/,
data odczytu: 24.08.2023


Kamienne budowle były tworzone przez cywilizacje z całego świata. Jedną z najbardziej rozpoznawalną jest zapewne znajdujące się w Anglii Stonehenge. To stanowisko składa się z kamieni ustawionych w kręgu (tzw. kromlech). Podobne konstrukcje można znaleźć także w innych miejscach, jak w Irlandii, czy opisane już przeze mnie pozostałości (głównie) gockiej kultury w Polsce. Dziś jednak omówimy sobie nieco inny ich wariant znany ze Skandynawii, a także z terenów, na które w swych licznych wyprawach docierali wikingowie.

Mowa o kamiennych statkach. Najstarsze takie znaleziska pochodzą z X wieku przed naszą erą, najmłodsze zaś z X wieku naszej ery, kiedy to stara wiara zaczęła być wypierana przez chrześcijaństwo. Stanowiły one w dużej mierze formę pochówku, gdzie grób był stylizowany na kształt łodzi. Pokazuje to, iż kultura morska obecna była wśród ludów germańskich na długo przed oficjalnym początkiem epoki wikingów, datowanym na VIII wiek. Takich grobów doszukiwać można się praktycznie na wszystkich wybrzeżach Bałtyku. Do naszych czasów zachowały się kamienne statki z terenów Szwecji, Danii, Niemiec, a także Litwy i Estonii.

Dziś omówimy sobie jeden z nich, znajdujący się na południowym wybrzeżu Szwecji statek z Ales Stenar, czyli w tłumaczeniu na nasze, Kamienie z Ale. Budowla położona jest na terenie miejscowości Kåseberg. Ci z Was, którzy mieli okazję podróżować ze Świnoujścia do Szwecji mogą kojarzyć okolicę, gdyż miasteczko znajduje się w gminie Ystad, do której docierają właśnie promy z Polski.

Rozmiary Ales Stenar imponują. W jego skład wchodzi 59 kamieni, których waga oscyluje wokół pięciu ton, ułożonych w kształt łodzi o długości 67 metrów i szerokości 19 metrów. Dziób i rufę statku wieńczą największe głazy w konstrukcji o wysokości 3,5 metra. Większość z nich to granit. Ołtarz oraz  klepki wewnątrz konstrukcji powstał z piaskowca, a kamień na rufie z kwarcytu. Przypuszcza się, iż jest grobowcem powstałym na przełomie VI i VII wieku. Jednak prace archeologiczne nie odsłoniły żadnych ludzkich szczątków w tym miejscu. Być może, jak bywało to z egipskimi piramidami, w założeniu łódź miała być grobem, ale ostatecznie nikogo w niej nie pochowano. Być może też na przestrzeni wieków kosztowności rozgrabiono, a szczątki porozrzucano, tudzież przeniesiono w inne miejsce.

Źródło: https://www.tenckhoff.de/en/travel-photography/europe/sweden/ystad/ales-stones-stone-ship-sweden,
data odczytu: 24.08.2023

Inną teorią jest, iż było to miejsce święte. Podobne przypuszczenia miał Ryszard Wołągiewicz odnośnie kromlechów na Pomorzu, które były dziełem Gotów, a więc ludu pochodzenia skandynawskiego. Zakładał on, iż kręgi stanowiły miejsce spotkań wspólnot, podejmowania ważnych decyzji, odbywania sądów i świętowania. Za tym, iż było to miejsce, gdzie spotykały się wspólnoty może przemawiać znalezisko z 1989 roku, kiedy to natrafiono na spalony kawałek węgla drzewnego. Datowanie wskazuje, iż posłużył do palenia ogniska między 330 a 980 rokiem. Sześć lat później przeprowadzono kolejne wykopaliska, odnajdując resztki ludzkich posiłków i miejsca, gdzie były paleniska z podobnego, jak i wcześniejszych okresów, sięgających wiele wieków przed naszą erą. Najstarsze znaleziska z tego stanowiska pochodzą prawie sprzed 6000 tysięcy lat.

W latach 70. XX wieku Hasse Alfredson wysunął tezę, iż obiekt mógł mieć znaczenie astronomiczne. Z tą myślą podążył archeolog Bob Lind przekonując, iż było to obserwatorium, a konkretne głazy mogą służyć jako punkty orientacyjne do wyznaczania danych dni i pór roku. Mało tego, jego zdaniem dziób i rufa są zorientowane na wschód i zachód słońca w dniu przesilenia zimowego. Inni idą za jego śladem, wskazując powiązania z przesileniem letnim lub też z kalendarzem księżycowym.

No i jest jeszcze ta teorie o lądowisku dla statków kosmicznych. W tym miejscu może wstawię zdjęcie Thora z Gwiezdnych Wrót

Źródło: https://www.reddit.com/r/Stargate/comments/7pvu6j/googled_thor_stargate_voice_actor_i_were_not/,
odczytu: 24.08.2023


Swój udział w badaniach miał też polski archeolog, Władysław Duczko, pod którego kierownictwem przeprowadzono  badania w 2011. Celem jego działań było wykazanie, iż konstrukcja powstała pod koniec epoki brązu. Niestety, prace nie wykazały niczego nowego, ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczyły teoriom. Co jednak udało się wykazać, to iż kamienie na miejsce budowli były ciągnięte po specjalnych torach, których ślady odnaleziono.

Dużym problemem mogą być skutki renowacji terenu, przeprowadzonej w latach 50. XX wieku, przy pomocy buldożerów ziemia wokół konstrukcji została mocno naruszona i zmieniona. Prawdopodobnie część kamieni została także przesunięta przy pracach ziemnych, co przeczyłoby teorii o obserwatorium astronomicznym, gdyż ich pierwotne ustawienie było zapewne inne. Jak duże zmiany nastąpiły, można wnioskować po opisie archeologia Nilsa G. Bruzeliusa, który w 1870 roku skatalogował i opisał głazy wchodzące w skład kompleksu. Wedle jego opisu po obu stronach dużego statku znajdowały się jeszcze dwa mniejsze, które nie dotrwały do dnia dzisiejszego. Wykopaliska z 2006 roku potwierdziły, iż w tych miejscach mogły znajdować się osobne konstrukcje. Bruzelius doszukiwał się też etymologii nazwy, która pierwotnie zapisywana była jako Als Stenar (zapiski z 1624 roku). Jego zdaniem oryginale miano mogło brzmieć Athal-ås Stenar – Kamienie na Wielkim Wzgórzu, gdzie jako wzgórze, zapewne uważano brzeg schodzący do morza.

Która z teorii o przeznaczeniu Ales Stenar jest prawdziwa? Cóż, może żadna, a może wszystkie na raz. Nie zmienia to faktu, że mieszkańcy okolicy Ystad sprzed kilkunastu wieków zadali sobie wiele trudu, by wybudować ten kamienny kompleks. Wskazuje to także, iż fascynacja morzem i statkami towarzyszyła mieszkańcom Północy od bardzo, bardzo dawna.

Na koniec tradycyjnie zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do wsparcia bloga na moim profilu na Patronite. W tym miejscu chciałem jak zwykle podziękować Piotrowi Brachowiczowi za dokładanie cegiełek do mojej twórczości.

piątek, 11 sierpnia 2023

Baba Jagodowa

 

Źródło: https://twitter.com/cpetersonart/status/1374944536699432965,
data odczytu: 10.08.2023

Jednym z pierwszych żeńskich demonów, które zagościły na mym blogu, była Południca, nazywana też Żytnią Babą. Słowiańskie wierzenia pełne są podobnych istot. I tak oto mamy zarówno Baby Wodne, jak i Grochowe, jak nazwa wskazuje, czatujące na ofiary w polu grochu. Dziś jednak uwagę poświęcimy istocie mieszkającej w leśnych odstępach, a mianowicie Babie Jagodowej.

Baba Jagodowa była znana od Podlasia aż po Dolny Śląsk. Wyglądała jak stara, brzydka kobieta, która zamiast włosów miała zioła lub chwasty. Odziana była w szaty z roślin. Demon potrafił przybierać także postać dzikiego zwierza, jak niedźwiedź, ryś czy żbik.

Upodobała sobie polowanie na dzieci, zwłaszcza te zbierające jagody lub grzyby w lesie, stąd też jej miano. Jeśli jakieś dziecko nie było ostrożne, chwytała je swoimi łapami i dusiła. Zapewne w ten sposób nasi przodkowie tłumaczyli liczne wypadki, do jakich dochodziło w dziczy, zwłaszcza, iż Babie Jagodowej przypisywano zmiennokształtność. Nie jeden człowiek, szczególnie nie jedno zagubione dziecko, padło przed wiekami ofiarą dużego drapieżnika, gdy nieopatrznie weszło na jego teren.

Wracając do Południc, tymi polnymi istotami mogły zostać dusze kobiet, które zmarły między swoimi zaręczynami a weselem. Podobnie było z Babami Jagodowymi, o których utrzymywały się przesłania, iż zmarły przed własnym ślubem. Być może rozgoryczenie w duszy uwięzionej na tym świecie, duszy, która nie doczekała się własnego potomstwa, powodowało, iż atakowały właśnie dzieci.

Nie da się ukryć również podobieństwa do Jędzy czy Baby Jagi, która również za swe domostwa obrały sobie las i również jak bohaterka naszego dzisiejszego tematu, wyrządzały krzywdę dzieciom, porywając je i następnie zjadając. Być może więc Baby Jagodowe i Baby Jagi u zarania dziejów były tymi samymi istotami, które zaczęły być regionalnie, lub ze względu na swoje zachowanie, rozróżniane.

W Karkonoszach przetrwała legenda o pojedynku Ducha Gór z Babą Jagodową. Aczkolwiek, jako obie biorące udział w tej historii postaci wpisują się w pewne archetypy, chciałbym tę opowieść przedstawić innym razem, analizując ją bardziej szczegółowo.

Kończąc, chciałbym tradycyjnie zaprosić na mój profil na Facebooku. Wspomóc mnie można również udostępniając ten artykuł, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców, lub wzorem Piotra Brachowicza, dorzucić cegiełkę na profilu na Patronite.

piątek, 28 lipca 2023

Stolemy

Źródło: https://www.okiemplecaczka.pl/portfolio/kaszubskie-stolemy/,
data odczytu: 27.07.2023


Jednym z częściej przewijających się motywów w mitologiach świata są rasy olbrzymów. Czy to lodowi Jotunowie, czy też hebrajscy Nefilim – wierzenia z różnych zakątków świata posiadają swoich gigantów o nadnaturalnej wielkości i sile. Nie inaczej jest z nam bliższym legendami. Dziś wrócimy na Kaszuby, by omówić sobie kolejne istoty zamieszkujące ten region Pomorza.

Opisując kamienne kręgi Gotów (i nie tylko) wspomniałem, iż uważano je za konstrukcje postawione przez stolemy, rasę olbrzymów. W latach 50. XX wieku, kiedy to prowadzono badania budowli, rozeszły się nawet wieści, jakoby w ich pobliżu znaleziono szkielety ponadnaturalnego wzrostu, co tylko ożywiało dawną legendę. Wedle innej wersji, nie postawiły kręgów, a same zostały w nie zaklęte, kiedy ściągnęły na siebie gniew Bogów. Biorąc pod uwagę, iż same konstrukcje postawiły germańskie plemiona, a wśród nich istniała wiara w trolle, które mogły się zamienić w kamień, nie można wykluczyć pokrewieństwa między obiema rasami lub chociaż zaczerpnięcia od innej kultury wierzeń w taką przemianę.

Istotom tym przypisywano oprócz olbrzymich rozmiarów także i nieprzeciętną siłę, dzięki której potrafiły wyrywać drzewa czy też ciskać skałami. A że Pomorze usiane jest wieloma polodowcowymi głazami narzutowymi, znajdywano tu i ówdzie dowody na ich istnienie (tzw. Kamienie Stolemowe). To właśnie ich działania, zawody czy walki, miały uformować krajobraz Pomorza.

Podobnie jak ludzie, olbrzymy tworzyły swoje społeczności. Ich mężczyźni zwani byli stolemami, kobiety stolemicami, a dzieci stolemiątkami. I podobnie jak my, dzieliły się na dobrych i złych. Niektórzy pomagali ludziom, inni ich straszyli, a nawet krzywdzili. Być może też w swojej opinii nie czynili zła, a jedynie bronili ziemi kaszubskiej, przed nową rasą, która coraz bardziej korzystała z dobrodziejstw ziemi, karczując, zabudowując i wyczerpując zasoby naturalne.

Pamięć o Stolemach nie umarła. Dziś tym mianem można nazwać nad wyraz silnych ludzi. Gmina Kościerzyna, na wzór wrocławskich krasnali, umieszcza na swoim terenie figurki Stolemów. Większe podobizny tych olbrzymów można spotkać w Gniewinie. Klub Studencki Pomorania przyznaje zasłużonym dla regionu osobom Medal Stolema, zaś przechadzając się po Gdańsku można natrafić na ulicę Stolema.

Kończąc ten temat, chciałbym tradycyjnie zaprosić do odwiedzin mojego profilu na Facebooku. Wspomóc mnie można również udostępniając ten artykuł, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. A jeśli drogi Czytelniku lub Czytelniczko masz sposobność i chęci, by wesprzeć rozwój mojej strony, można to uczynić na Patronie, wzorem mojego pierwszego Patrona, Piotra Brachowicza.

piątek, 14 lipca 2023

Wielki Głód 1315 roku

 

Źródło: https://britishfoodhistory.com/2020/09/09/the-great-famine-1315-1317/,
data odczytu: 12.07.2023

Powodzie, susze, zarazy, wojny… Co rusz słyszymy w mediach, iż jakiś rejon świata dotknięty został przez tragiczną w skutkach klęskę lub zniszczenie. Niestety, takie wydarzenia miały miejsce na przestrzeni całej historii ludzkości. Dziś omówimy sobie jedną z takich tragedii (a raczej miliony tragedii zwykłych ludzi). Wykroczymy daleko poza ramy czasowe, które dotychczas poruszaliśmy na blogu, czyli głównie wczesne średniowiecze, by udać się na początek XIV wieku.

Początek trwającej przez ponad siedem lat tragedii dało długotrwałe utrzymywanie się złej pogody. Nastąpiły po sobie trzy surowe zimy, a lata były chłodne i deszczowe, czym sytuacja przypominała Fimbulvinter, Srogą Zimę z przepowiedni o Ragnaröku. Począwszy od wiosny 1315 roku częste ulewy nękały przez kolejne kilkadziesiąt miesięcy mieszkańców terenów od Francji aż po Rosję. Niektórzy przypuszczają, iż za nagłym ochłodzeniem mógł stać wybuch wulkanu, który spowił świat w pyle, oziębiając klimat i blokując promienie słoneczne na długie lata. Być może był to krater Tarawera mieszczący się na odległej Nowej Zelandii, a skutki tej erupcji odczuwane były na całym świecie.

Złe warunki utrzymywały się do 1317 roku. W efekcie, zapasy żywności na całej kontynentalnej Europie, jak i otaczających ją wyspach, drastycznie zmalały. Źródła podają, iż równocześnie przez większość krajów rozprzestrzeniała się choroba, dotykająca krowy i owce, na którą zmarła ponad połowa tych hodowlanych zwierząt.

Ziarno na produkcję żywności jak i paszę dla zwierząt starano się suszyć w budynkach. Jednak w XIII wieku nie znano zbyt wielu metod izolowania produktów spożywczych przed wilgocią, zwłaszcza na skalę przemysłową, co przyczyniło się do znacznego zubożenia zarówno zapasów, jak i zbiorów przeznaczonych do dalszego prowadzenia gospodarstw. Ponadto, przy ciągłych opadach, dochodziło do wielu podtopień i powodzi. Wilgoć przyczyniła się również do utrudnionej produkcji soli – z jej powodu ciężko było odparować wodę, by pozyskać przyprawę, nie tylko cenioną na stołach średniowiecznej Europy, ale także potrzebną do suszenia i konserwowania żywności. Tak więc zmalały nawet zdolność tworzenia zapasów pokarmów, a wiele krajów w padło w błędne koło pogarszającej się sytuacji.

Ceny żywności zaczęły drastycznie rosnąć, a to powodowało zubożenie społeczeństwa. Następstwem była oczywiście zwiększona przestępczość. Zaczęło dochodzić do coraz większej liczby napadów, szabrowania w poszukiwaniu jedzenia, kradzieży i zjadania każdego możliwego zwierzęcia. Na tym się nie skończyło. Ludzie posuwali się do kanibalizmu, zjadając zwłoki zmarłych (oraz słabszych, jeszcze żywych, nie mogących się obronić przed napaścią), a także porywając i zabijając dzieci. Pozory społeczeństwa, struktury, czy nawet więzi rodzinne ustąpiły barbarzyństwu i zdziczeniu. Przypuszcza się, że to te mroczne czasy dały początek opowieści o Jasiu i Małgosi, porzuconych w lesie, kiedy okolicę dotknęła klęska głodu. Wraz z Biedą i niedożywieniem szerzyły się choroby, takie jak gruźlica.

Doszło także do niepokojów społecznych, podupadł autorytet kościoła, osłabiła się władza i struktury państw. Widząc klęskę głodu, większe magazyny żywności były ograniczane dla duchowieństwa i władzy. Co biedniejsi ludzie musieli szukać pożywienia na własną rękę, w dziczy, lub nielegalnie w ongiś cywilizowanych miejscach. Zjadano nawet trawę i korę z drzew. Nie oszczędzano ocalałych z zarazy zwierząt, przez co miast odbudowywać liczebność stad, jeszcze je zmniejszano, utrudniając powrót gospodarki do normalności. Spirala zubożenia i kolejnych nieszczęść zaczęła coraz bardziej się napędzać. Mnóstwo miejscowości we wszystkich dotkniętych klęską krajach wyludniło się całkowicie. Rolnicy nie byli odciążani z podatków, przez co by przetrwać musieli się zadłużać, popadając w jeszcze gorszą sytuację materialną.

Źródło: https://www.thedailybeast.com/when-the-weather-went-all-medieval-climate-change-famine-and-mass-death,
data odczytu: 12.07.2023


Jednak nawet wyższych klas nie ominęła klęska. Ponoć w pewnym momencie sam Edward II, ówczesny król Anglii, nie miał już dostępu do chleba, którego najzwyczajniej w świecie nie można było nigdzie dostać. Oczywiście, głód uważano za karę bożą za grzechy. Jednak ciągłe modlitwy i pokutowanie, które nie dawało wybawienia przez kilka przeciągających się lat tej ogólnokontynentalnej tragedii, przyczyniły się do podkopania autorytetu kościoła w tej epoce.

Od 1318 zauważano poprawę pogody, a względną stabilność można było odczuć dopiero cztery lata później. Zapasy żywności wróciły do poziomów sprzed klęski dopiero w 1325 roku w większości zakątków Europy. Pomimo roczników i spisów ciężko jednoznacznie oszacować liczbę ofiar. Szacuje się, iż 10-25% populacji kontynentu mogła wtedy zginąć z powodu samego głodu lub jego następstw, takich jak choroby czy zwiększona przestępczość (czyli zakładając, iż w całej Europie mogło żyć około 70-80 milionów ludzi, między 7 a 20 milionów nie przetrwało klęski). Żniwo śmierci było o tyle duże, iż XI-XIII były cieplejszymi okresami rozwoju społeczności, w których populacja kontynentu zwiększyła się o kilkadziesiąt procent. Tak więc u progu tragedii kontynent zamieszkiwała niespotykana wcześniej populacja.

Zdziesiątkowana Europa nie była już tym samym miejscem. I chociaż państwa przetrwały katastrofalne skutki pogody, osłabione musiały zmierzyć się z następnym dramatem. Ledwo ponad dwie dekady po klęsce głodu świat znowu stał się piekłem dla milionów osób, którym jakimś cudem udało się przetrwać – z Azji do Europy dotarła Czarna Śmierć...

Na samo koniec tradycyjnie zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także udostępnia artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do wsparcia bloga na Patronite, wzorem pierwszego Patrona, Piotra Brachowicza.

piątek, 30 czerwca 2023

Kamienne Kręgi w Polsce

Węsiory
Zbiory własne

Szukając podobieństw między starożytnymi kulturami omówiliśmy sobie mity o potopie z różnych zakątków świata. Zbieżności wykraczają jednak poza kwestie wierzeń. Wiele cywilizacji upodobało sobie budowanie kamiennych kręgów, tzw. kromlechów. Najbardziej znane są zapewne te z zachodniej Europy, w szczególności z Wysp Brytyjskich, ze Stonehenge na czele. Takie konstrukcje powstały jednak w każdym zakątku świata – nawet w Ameryce Południowej i Australii. Kilka podobnych stanowisk znajduje się także w Polsce i to im poświęcimy dzisiejszy temat.

Podróż zaczniemy od tych, które dane mi było odwiedzić z żoną. W pobliżu miejscowości Węsiory, nad Jeziorem Długim w województwie pomorskim znajdują się pozostałości cmentarza Gotów z początku naszej ery. Cmentarzysko obejmuje 140 grobów, 20 kurhanów oraz 6 kamiennych kręgów (w tym dwa niedokończone), które zachowały się do naszych czasów. Biżuterię oraz ozdoby znalezione podczas prac archeologicznych przeprowadzonych w 1956 roku można oglądać w Muzeum Archeologicznym w Gdańsku. Warto zaznaczyć, iż wśród gockich ozdób znaleziono także wyroby rzymskie i egipskie. Dwa lata później teren został uznany za rezerwat przyrody, celem ochrony kręgów, jak i pobliskiej przyrody. Przez wieki uważane były za obiekty ułożone przez Stolemy, rasę olbrzymów z kaszubskich legend. Miejscowe podania opowiadały, iż właśnie podczas prac badawczych w latach 50. XX wieku znaleziono tu szkielety ponadnaturalnej wielkości, które należały do mitycznych gigantów. Samym kamieniom przypisywano i dalej przypisuje się szczególną moc, łagodzącą dolegliwości i pozwalającą korzystać z mistycznej energii.

Największy z kręgów ma obwód przekraczający 26 metrów. Większość jest stworzona z ułożonych na ramieniu okręgu kamiennych głazów, jeden zaś jest pełnym, wybrukowanym kołem, zwanym Kręgiem Strażnika. Profesor Ryszard Wołągiewicz wysuwał tezę, iż były miejscami spotkać lokalnej wspólnoty, w tym starszyzny oraz przeprowadzania sądów. Inni przypisują im role astronomiczne lub religijne. Istnieją teorie, iż kręgi poprzedzały kulturę gocką… A nawet iż zostały wybudowane przez pozaziemską cywilizację.

Krąg Strażnika
Zbiory własne

Podobnym miejscem do cmentarzyska z Węsiorów jest stanowisko w Rezerwacie Przyrody Kręgi Kamienne w Odrach, również w województwie pomorskim. Do tego miejsca niestety nie udało nam się dotrzeć, z powodu pewnych trudności na trasie. Na cmentarzysku znajduje się aż 12 kamienny kręgów (2 z nich zostały zniszczone), 30 kurhanów i ponad 600 pomniejszych grobów.

Same kręgi szczególnie ciekawie wyglądają z lotu ptaka, co można podziwiać na krążących w Internecie zdjęciach. Archeolodzy na miejscu znaleźli ślady rolnictwa, poprzedzające powstanie konstrukcji. Tak więc nim powstało tu miejsce spotkań jakieś wspólnoty, było zagospodarowane by zapewnić żywność pobliskiej populacji. Pochówki skrywały tak samo jak w Węsiorach, biżuterię, w tym ozdoby przywiezione z terenów Cesarstwa Rzymskiego. Miejsce jest też niesamowite z innego powodu – występuje tu roślinność górska, niespotykana powszechnie na nizinach, a jesienią można podziwiać kręgi w otoczeniu kwitnących wrzosów. Na terenie Rezerwatu znajduje się także polodowcowe oczkowo wodne. Na jego dnie badacze znaleźli spalone ludzkie szczątki – być może człowieka złożonego w ofierze.

Źródło: https://www.worldisbeautiful.eu/galeria/56-kamienne-kregi-w-odrach.php,
data odczytu: 29.06.2023

Kolejny kompleks kamiennych kręgów znajduje się w Grzybnicy, w województwie zachodniopomorskim. Na terenie stanowiska znajduje się cmentarzysko Gotów, w którego skład wchodzi ponad setka grobów, dwa kurhany i kilkanaście kręgów. Niektóre są ułożone z kamieni, inne przypominają płaskie wyłożone kamieniem okręgi, niczym Krąg Strażnika z Węsiorów. W 1974 roku przeprowadzono tu prace archeologiczne, prowadzone, podobnie jak dwa w dwóch poprzednich miejscach, pod nadzorem Ryszarda Wołągiewicza, a pięć lat później ustanowiono rezerwat przyrody Kręgi Kamienne w Lesie Grzybnickim. Co ciekawe, groby kobiet były o wiele bogatsze, niż groby pochowanych mężczyzn. Przed badaniami uważano w regionie, iż był to żydowski cmentarz.

Wracamy do województwa pomorskiego, gdzie w okolicy wsi Piaszno, gdzie znajdują się następne kamienne kręgi. Te wedle badań, są o wiele starsze, powstały między 1700 a 1800 rokiem przed naszą erą i pochodzą z czasów kultury łużyckiej. Wśród kurhanów i kręgów znajdował się kamienny ołtarz, na którym składano ofiary. Kręgi odnaleziono stosunkowo niedawno, ponieważ w latach 90. XX wieku, kiedy to rolnik, Klemens Leman, natrafił na nie w pobliskim lesie. W pobliżu wybudowano wieżę widokową. Znajduje się tu również rekonstrukcja osady Gotów, którzy zajęli te tereny w I i II wieku naszej ery, gdzie odbywają się imprezy plenerowe i można bliżej przyjrzeć się życiu sprzed wieków.

Źródło: https://www.szkodnikowka.pl/index.php/atrakcje/16-gora-lemana,
data odczytu: 29.06.2023

Kolejny przystanek to miejscowość Pławno w województwie zachodniopomorskim. Jest to dość nowe znalezisko, gdyż dopiero w 2014 pracownicy Muzeum w Koszalinie, zawiadomieni przez miejscowych leśników, zaczęli badać regularnie ułożone kamienie w lesie. Do tej pory potwierdzono istnienie czterech kręgów, trzech kurhanów, a także mniejszych pochówków w okolicy. Ludzkie szczątki noszą ślady wysokich temperatur, przeto uważa się, iż pochówki były birytualne – najpierw ciała spalano, a następie składano do grobu. W celu rozpromowania miejsca, istnieją plany utworzenia w gminie wioski Gotów. W niedalekiej odległości, w miejscowości Świerczyna, istniał jeszcze jeden kamienny krąg, jednak budulec z niego został użyty do odbudowy wsi, którą dotknął pożar w latach 70. XIX wieku. Takich historii, kiedy to pradawna konstrukcja posłużyła do innych celów, było zapewne było więcej – przytaczałem już przykład neolitycznego kompleksu Newgrange, który na przestrzeni wieków także służył miejscowym jako źródło budulca.

W województwie pomorskim, na granicy wsi Babi Dół, Trątkownica i Borcz znajduje się kolejne cmentarzysko Gotów. Nazywane jest Kamiennym Weselem, albowiem miejscowi uważali, że ustawione kamienie to orszak weselny, zamieniony w skały. Kiedy goście weselni wychodzili z kościoła, kucharka, która miała przygotować na przyjęcie obiad, a nie zdążyła, rzuciła przekleństwo, by przybywający goście skamienieli po drodze. I wedle legendy tak też się stało. Inna jej wersja podaje zupełnie odwrotne przyczyny. To goście weselni mieli zbyt długo zwlekać, a kucharki zniecierpliwione oczekiwaniem z przygotowanymi potrawami rzuciły na nich przekleństwo. Tak czy inaczej, archeologie mają na to mniej romantyczne wyjaśnienie i również przypisują je Gotom. W skład kompleksu wchodzą 3 kamienne kręgi, 5 kurhanów i ponad 60 grobów ziemnych.

Skacząc dalej po Pomorzu przenosimy się do Lęborka. Tam oto na szczycie Góry Parkowej znajdują się dwa kamiennej kręgi. Ze wszystkich na dzisiejszej liście te są najmłodsze – zostały ułożone dopiero w 2004 roku, celem utworzenia trasy turystycznej. Miejsce zostało wybrane w taki sposób, w jaki mieliby je wybrać Goci przed wiekami – miało cechować się wzmożoną energią.

Źródło: https://szwedacz.com/odry-wesiory-lesno-kamienne-kregi-w-polsce/,
data odczytu: 29.06.2023

Przedostatnim miejscem, jakie sobie dziś opiszemy, jest Leśno. Znajduje się tu 15 kręgów, 13 kurhanów i dziesiątki pomniejszych grobów z różnych kultur. W największej z mogił archeolodzy znaleźli bogate wyposażenie, w tym rogi pitne. Przypuszcza się, iż kopiec należał do kapłana lub wodza lokalnej społeczności (a być może do osoby spełniającej jedną i drugą rolę naraz). Kurhan otoczony jest kamiennym kręgiem, który w większości został zrekonstruowany. Na jego szczycie znajduje się kamienna stela, nosząca ślady wyrzeźbionych brwi i nosa, które to nie zatarły się przez wieki aż do naszych czasów. Innym ciekawym pochówkiem jest grób uznawany za miejsce spoczynku księżniczki. Pochowano ją w dębowej trumnie wyścielonej owczym runem, a na szyi miała złotą kolię z misternie wykonaną klamrą. W okolicy znaleziono także ślady po długim domu, jakże typowym dla architektury Skandynawii. Kolejnym dowodem na rozległe sieci handlowe są znaleziska takie jak moneta Celtów Morawskich, czy biżuteria charakterystyczna dla mieszkańców wybrzeża Morza Śródziemnego. Jeszcze kilka lat temu całe stanowisko znajdowało się w lesie. Nocą z 11 na 12 sierpnia 2017 roku okolicę nawiedziła przeraźliwa burza, która poniszczyła większość drzew, odsłaniając teren praktycznie całkowicie. To właśnie ta nawałnica doprowadziła do głośnej tragedii na obozie harcerskim w miejscowości Suszek, gdzie zginęły dwie dziewczyny.

Ostatnie miejsce, które sobie omówimy mieści się najdalej od wybrzeża Bałtyku, bo w województwie świętokrzyskim. Mowa o Rezerwacie Przyrody Kręgi Kamienne w miejscowości Tumlin, na Górze Grodowej. Te konstrukcje zostały stworzone już przez naszych przodków, Słowian, na przełomie VIII i IX wieku. Niestety, stanowisko zostało zniszczone w czasach, gdy znajdował się tu kamieniołom, a jak wiadomo, taki zakład służy właśnie do pozyskiwania kamieni, bo bez kamieni nie ma budulca, a bez budulca nie ma pałacu, a bez pałacu nie ma pałacu... Trzy kamienne kręgi mają kształt elipsy. Obecnie w samym środku miejsca znajduje się chrześcijańska kapliczka, wybudowana w 1850 roku. Podobne miejsce znajdowało się na Górze Dobrzeszowskiej, gdzie kamienne konstrukcje zachowały się w lepszym stanie. Ślady ognisk znalezione na szczycie tejże góry ułożone były w linii wschód-zachód przypadającej w obecnie używanym kalendarzu na 1 maja. A jak wiadomo, noc poprzedzająca ten dzień uważana jest za wiosenne święto Dziadów, a więc czas pełen magii, gdzie zaświaty przenikają się z światem śmiertelników, a kontakt ze zmarłymi jest łatwiejszy.

Zrobiliśmy sobie dziś wycieczkę po dziewięciu miejscach w Polsce, gdzie można zobaczyć kamienne kręgi. Większość przypisuje się Gotom, jednak były także wyjątki. Fakt, iż nawet w ostatnich latach znaleziono jedno z tych stanowisk rodzi nadzieję, iż w przyszłości do listy będzie można dopisać kolejne, równie ciekawe miejsca. Na pewno wiele z nich zostało zniszczonych, z niechęci do dawnych wierzeń lub by pozyskać budulec pod drogi i budynki. Zaczynając dzisiejszy artykuł wspomniałem o podobnych konstrukcjach na całym świecie. Na pewno w przyszłości wrócimy do tematu tych kręgów, które znajdują się w Irlandii, albowiem dane mi było odwiedzić kilka z nich.

Na koniec tradycyjnie zapraszam do polubienia mojego profilu na Facebooku, a także do udostępniania moich artykułów, bym mógł dotrzeć do szerszego grona Odbiorców. Zachęcam również do wsparcia bloga na moim profilu na Patronite. W tym miejscu chciałem jak zwykle podziękować Piotrowi Brachowiczowi za dokładanie cegiełek do mojej twórczości.