piątek, 14 sierpnia 2020

Król Hroðgar

 

Król Hroðgar
Źródło obrazka: https://owlcation.com/humanities/King-Hrothgar-in-Beowulf-Hrothgars-Speech-to-Beowulf-in-Hall-of-Heorot, data odczytu: 10.08.2020

Władców różnych państw można podzielić na historycznych i legendarnych. O ile w przypadku historycznych osób nie ma wątpliwości co do ich żywotów, ponieważ zostały mniej i bardziej szczegółowo udokumentowane, o tyle z legendarnymi postaciami jest jeden podstawowy problem – źródła o nich, które dotrwały do naszych czasów, są dość skąpe, bądź wydają się zbyt fantastyczne, by uznać je za wiarygodne. Z drugiej strony życie historycznych władców również bywa mocno koloryzowane – przykładem może być cudowne odzyskanie przez Mieszka I wzroku, które miało zapowiadać przyszły Chrzest Polski. Nie znaczy to jednak, że legendarni władcy nie istnieli naprawdę. W każdej historii jest ziarno prawdy i dziś poszukamy takich ziarenek o legendarnym duńskim królu Hroðgarze.

Hroðgar Halfdansson (nord. Hróarr/Roar, ang. Hrothgar) miał władać Danią w VI wieku naszej ery, a więc na długo przed okresem słynnych wypraw wikingów. Wywodził się z legendarnej dynastii duńskiej Skjöldungów, tak samo jak jego bracia Heorgar i Halgi oraz bratanek Rolf Krake. Jego żoną miała być Wealhþeow z rodu Wulfingów, a dziećmi dwóch synów Hreðric i Hroðmund oraz córka Freawaru. Hroðgar  jest bohaterem kilku utworów, zarówno nordyckich sag, anglosaskich poematów jak i kronik historycznych. Przypuszcza się, że mógł być jednym z północnogermańskich przywódców z czasów Wielkiej Wędrówki Ludów między IV a VI wiekiem naszej ery.

Król Hroðgar w filmie Beowulf - Droga do Sprawiedliwości
Źródło obrazka: https://www.pinterest.co.uk/pin/429812358165410605/,
data odczytu: 10.08.2020


Duński król wspomniany jest w anglosaskim utworze Widsith. Hroðgar zakopuje topór wojenny ze swoim bratankiem Rolfem, by razem pokonać wspólnego wroga, Ingelda, syna króla Frody. Poemat opisuje, jak obaj odparli plemię Heaðobardów (staroang. Heaðubeardan – Wojenne Brody) w Heorot, siedzibie Hroðgara. Heaðobardowie mogli być odłamem Longobardów (czyli Długobrodych), którzy zamiast atakować Półwysep Apeniński, jak swoi krewniacy, ruszyli w stronę Półwyspu Jutlandzkiego - współczesnej Danii. Potwierdzałoby to umiejscowienie Hroðgara w okresie Wędrówki Ludów i opór, jaki mógł stawić najeźdźcom zagrażającym Danii. Mogłoby to mieć odzwierciedlenie w samym imieniu (albo być może w przydomku), które wedle jednej z teorii wywodzi się z pranordyckiego słowa Hrōþiwarjaz oznaczającego Słynnego Obrońcę. Inne teorie o pochodzeniu imienia władcy nawiązują do słów Hrōþiharjaz (pranord. Słynny Wojownik) lub Hrōþigaizaz (pranord. Słynna Włócznia). Warto zaznaczyć również, że postaci Ingelda i Frody występują również w skandynawskich źródłach, według których mieli oni zabić Halfdana, ojca Hroðgara. Różne podania wskazują także na stopień pokrewieństwa Hroðgara z Ingedlem Frodą, tym samym zmieniając konflikt plemienny w waśń rodową.

Współcześnie Hroðgar najbardziej kojarzony jest z poematem Beowulf. Duński dwór w Heorot był notorycznie atakowany przez potwora Grendela (i tu wspomniana ciekawostka z profilu na Facebooku - opis dworu Heorot posłużył Tolkienowi jako inspiracja dworu Meduseld, w którym urzędował król Theoden). Na pomoc przybywa wojownik ze szwedzkiego plemienia Gotów, tytułowy Beowulf. Po zabiciu stwora (oraz jego matki) Hroðgar obdarowuje hojnie swojego wybawcę. W poemacie Hroðgar jest przedstawiony jako drugi z czwórki dzieci Halfdana. Jego starszym bratem miał być Heorgar, który objął władzę po ojcu. Oprócz brata Halgiego mieli mieć jeszcze siostrę prawdopodobnie Yrsę (gdyż źródła nie są jedmyślne co do faktu czy była siostrą, czy córką Halgiego), która została wydana za szwedzkiego króla Adilsa Potężnego. Beowulf przedstawia Hroðgara jako idealnego władcę – szczerego, odważnego, dobrego dla swoich poddanych, hojnego w obdarowywaniu sojuszników. Poemat rzuca również więcej światła na królową Wealhþeow, która musiała być o wiele młodsza od swojego małżonka, ponieważ w momencie rozpoczęci utworu określana jest jako matka dwóch z trzech synów króla, którzy nie byli jeszcze dorosłymi mężczyznami, natomiast sam władca miał rządzić Danią już od ponad pięćdziesiąt zim, a jak wiadomo, sędziwy monarcha nie odziedziczył tronu bezpośrednio po ojcu, tylko po swoim starszym bracie.

Król Hroðgar w filmie Outlander
Źródło obrazka: https://www.pinterest.at/pin/176836722846002462/,
data odczytu: 10.08.2020


Saga o Rolfie Krakim przedkłada Halgiego nad Hroðgara. Według tej historii Hroðgar oddaje władzę w Danii swojemu bratu, a sam wyrusza do angielskiego Northumberland poślubić córkę tamtejszego króla. Na miejscu miał zostać zabity przez swojego siostrzeńca, a następnie pomszczony przez Halgiego.

Oprócz sag i legend również kroniki wspominają o rodzie Skjöldungów. XII-wieczna Kronika z Lejre mówi o królu Haldanie, który zmarł w podeszłym wieku, oraz jego dwóch synach – Helghim (Halgi) i Ro (czyli Hro, Hróarrze bądź Hroðgarze). Po śmierci ojca Helghi miał sprawować władzę nad duńskimi terenami morskimi, natomiast Ro nad lądem. Hroðgar miał założyć miasto duńskie Roskilde, a kiedy zmarł, został pochowany w Lejre – domniemanej lokalizacji grodu Heorot (niektórzy historycy wskazują jednak na Roskilde). Kronika wspomina również, że po śmierci obu braci Szwecja narzuciła Danii króla-uzurpatora. By upokorzyć Duńczyków… Posadzili na tronie psa. Zwierzę, ofiara politycznych przepychanek, zostało następnie zdetronizowane przez Rolfa Krakego, bratanka Hroðgara. Roczniki z Lund oraz Czyny Duńczyków potwierdzają podział władzy między braćmi, zaznaczając, że Halgi był jedynie dowódcą floty, a nie władcą Duńskiego Królestwa. To właśnie ta wersja historii wspomina, iż Froda zabił ojca Hroðgara i Halgiego. Braciom udało się uciec, na następnie wrócić i pomścić swojego ojca – spalili dom (dwór) Frody wraz z nim w środku. Druga z kronik wspomina także, że szwedzki król Hodbrod (Hothbrodd) po podboju krajów na wschodzie skierował się w stronę Danii. Miał on stoczyć trzy bitwy z Hroðgarem i ostatecznie go zabić, a następnie zostać pomszczonym przez Helga (Halgiego).

Następca króla Król Hroðgara według Kroniki z Lejre

Podsumowując, Hroðgar pojawia się w wielu źródłach skandynawskich i anglosaskich. Zmieniają się warianty imion, zmieniają się stopnie pokrewieństwa, pokolenia lub wrogowie, z którymi się mierzył, jednak rola pozostaje ta sama – był królem Danii. Czy nosił koronę, czy był tylko przywódcą lokalnego plemienia, które zamieszkiwało Półwysep Jutlandzki – dziś niemożliwe jest dociec prawdy. Jednak pamięć o Hroðgarze pozostała. Pojawia się w filmach o epoce (w Beowulfie Roberta Zemeckisa głosu i wizerunku użyczał mu Anthony Hopkins; gości także w innych produkcjach, z których pochodzą zdjęcia do dzisiejszego artykułu) a w grze The Elder Scrolls V: Skyrim na najwyższej górze świata Tamriel znajduje się świątynia nazwana Wysoki Hrothgar.

piątek, 24 lipca 2020

Gorm Stary

Gorm dowiaduje się o śmierci swojego syna Knuta
autor August Carl Vilhelm Thomsen
Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Gorm_the_Old,
data odczytu: 23.07.2020

Z określeniem pierwszego władcy danej krainy jest ten problem, że nawet jeśli wskażemy konkretną osobtę, to możemy wskazać również osobę która rządziła przed nią. Tak jest w przypadku Bolesława Chrobrego, pierwszego króla Polski…. Którego ojciec, Mieszko I, uważany za księcia Polan, nazywany był królem przez kronikarza Windukina. Także przed Mieszkiem można wymienić innego władcę – według Wincentego Kadłubka był nim Król Krak, który zapoczątkował proces państwowości w Polsce.

Nie inaczej jest z władcami Danii. Za pierwszego króla uważa się Haralda I Sinozębego, który przyjął chrześcijaństwo. Jednak i jego można poprzedzić innymi władcami. Według niektórych historyków pierwszym z nich miał być ojciec wspomnianego Haralda, Gorm Stary, któremu chciałbym poświęcić dzisiejszy temat. Ale nim przejdziemy to Gorma, nie będzie tu niespodzianki, należy wspomnieć, że i przed nim byli władcy, którzy mogą pretendować do tytułu pierwszego króla Danii.

Gorm stary miał władać Danią w pierwszej połowie X wieku. Stolica jego państwa znajdowała się w Jelling. Prawdopodobnie był synem Kanuta I Surowego. Według niektórych wersji miał pochodzić od Sigurda Wężowe Oko, syna legendarnego Ragnara Loðbróka. Źródła historyczne nie podają daty jego narodzin, a także nie są zgodne co do czasu jego panowania. Początek władania Danią mógł mieć miejsce gdzieś pomiędzy 875 a 915 rokiem naszej ery, co pokazuje, jak mało dokładne są podania - ot, różnica ledwo czterdziestu lat. Kres rządów również można umiejscawiać z dokładnością do kilkudziesięciu lat – od 935 do 959 roku, czyli domniemanej daty jego śmierci i prawdopodobnej daty objęcia tronu duńskiego przez Haralda Sinozębego.


Kamień runiczny ufundowany przez Gorma na cześć swojej zmarłej żony, Thyry
Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Gorm_the_Old,
data odczytu: 23.07.2020

Gorm Stary… Najprawdopodobniej nie był stary. W duńskiej miejscowości Jelling przy grobie Haralda Sinozębęgo odkryto także inne szczątki. Przypuszcza się, że należały do jego rodziców, Gorma i Thyry. Datowanie kości wskazało iż mężczyzna zmarł mając około 50 lat. Skąd więc przydomek Stary? Został on nadany w późniejszych czasach, mając podkreślić, jak dawno od spisania źródeł panował Gorm. Król posiadał jednak inny przydomek – Anglik, jako iż rzekomo miał przyjść na świat w Anglii, a nie w Danii.  Gorm mógł przybyć z Anglii do Danii dopiero ok. 917 roku, wraz ze swoim ojcem Kanutem.

Imię Gorma pojawiło się już na moim blogu, kiedy opisywałem kompleks fortyfikacji Danevirke. To właśnie bohater dzisiejszego temau miał w latach 40. X wieku za namową Thyry ściągnąć budowniczych z całej Danii i wzmocnić słynny Mur. Źródła podają również, że w swojej militarnej karierze walczył z ze Szwedami i wyprawiał się na Saksonię (co wiążę się z umacnianiem Danevirke na granicach, w obawie przed potencjalnym odwetem Saksonii). Być może to właśnie sytuacja, w której król nie podjął sam jako pierwszy decyzji, tylko musiał zostać przekonany przez żonę spowodowała nadanie mu kolejnego przydomka – Ospały. Sven Aggesen, XII-wieczny duński kronikarz, zarzuca Gormowi, że ten wykorzystywał swoją pozycję władcy tylko do pijaństwa i uciech cielesnych. Jednak nie wszystkie źródła są tak surowe w stosunku do Gorma. Fagrskinna Saga przytacza rozmowę Haralda Sinozębego z Jarlem Haakonem. Wedle tego drugiego Gorm był wielkim człowiekiem, który powiększył terytorium swojego państwa, w porównaniu do ziem będących pod panowaniem Kanuta I.

Nie ma także pewności, jakie podejście do religii reprezentował Gorm. Gesta Danorum (łac. Czyny Duńczyków) wspomina, iż był zagorzałym wrogiem chrześcijaństwa. Jednak inne źródła przeczą temu obrazowi, ukazując go jako władcę czczącego nordyckich bogów, jednak równocześnie tolerancyjnego, który wpuszczał chrześcijańskich misjonarzy na duńskie ziemie, a nawet pozwolił na powołanie trzech biskupów na jego terenach – odpowiednio dla Hedeby, Ribe i Århus. Niektórzy historycy uważają, że średniowieczni kronikarze mylili Gorma Kanutssona z jego poprzednikiem, Kanutem I i stąd rozdźwięk między różnym podejściem władcy do chrześcijaństwa w różnych źródłach.

Gesta Danorum wspomina również, że Gorm i Thyra zmarli w tym samym czasie, po otrzymaniu wieści o śmierci jednego ze swoich synów, Knuta Danaasta (nord. Umiłowanego przez Duńczyków). Nie jest to jednak możliwe, ponieważ Gorm przeżył swoją żonę i ufundował jej kamień runiczny.  Obelisk  stoi po dziś dzień w miejscowości Jelling. Inskrypcja na nim brzmi Król Gorm postawił ten kamień ku pamięci swojej żony Thyry, Wybawicielce Danii lub wedle innego tłumaczenia – Chwale Danii (w oryginale Kumr Kunukr karthi kubl thusi aft Thurui kunu sina Tanmarkar but). Może to być kolejna przesłanka przemawiająca za uznaniem starań Thyry o wzmocnienie Danevirke. Sven Aggesen, XII-wieczny duński kronikarz, twierdził, że Thyra ocaliła Danię odmawiając Ottonowi I ręki, przez co uchroniła swój kraj przed przymusowym wcieleniem do państwa niemieckiego. Z kolei Saga o Jomswikingach przypisuje królowej przezorność, która uchroniła cały naród od klęski głodu.

Jellig - dawna siedziba władców Danii
Źródło obrazka: http://viking.archeurope.info/index.php?page=jelling-royal-necropolis,
data odczytu: 23.07.2020

Badania dendrochronologiczne wskazują, iż do budowy komory grobowej Gorma użyto drzewa ściętego w 958 roku. Szkielet spoczywający w grobie ma ok. 175 cm, co sugeruje wysoki wzrost jak na ówczesną epokę. Inne cechy, szkieletu wskazują na niezbyt muskularną sylwetkę, problemy z zębami, kręgosłupem i przewlekłymi stanami zapalnymi stawów. W grobowcu znaleziono wiele złotych nici – prawdopodobne pozostałości rozłożonych szat lub tkanin pochowanych razem z władcą. Oprócz tego w grobie znaleziono srebrne sprzączki pasów, z dekoracyjnymi głowami zwierząt.

Z powodu małej ilości źródeł i sprzeczności ciężko podsumować rządy Gorma. Czy był wielkim władcą, czy może niezaradnym i Ospałym królem? Czy był fanatycznym zwolennikiem nordyckich bogów, czy człowiekiem tolerancyjnym wobec chrześcijan? Bez odnalezienia nowych źródeł ciężko dziś jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania.

czwartek, 9 lipca 2020

Garść ciekawostek o Szwecji

Flaga Szwecji
Źródło obrazka: https://aer.eu/together-with-stockholm/sweden-flag-wallpaper-wallpaper-1/,
data odczytu: 09.07.2020

Wszyscy zapewne zastanawiają się, jak będzie wyglądało podróżowanie i urlopy w czasach epidemii koronawirusa i po niej. Przesunięte terminy wyjazdów, zmienione rezerwacje, kwestie finansowe… Najbliższy czas na pewno nie zapowiada się bezproblemowo. Dlatego chciałbym pomóc Wam na chwilę oderwać się od rzeczywistości i przenieść się chociaż wirtualnie do Skandynawii. Zapraszam do luźnego tematu na temat Szwecji.


Źródło obrazka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Scania,
data odczytu: 09.07.2020

Ciężarówki Scania, tak liczne na polskich drogach, pochodzą ze Szwecji. Firma Scania Aktiebolag powstała w Malmö już w XIX wieku. Nazwa pochodzi od szwedzkiej prowincji Skania, której siedzibą władz jest właśnie Malmö. Logo marki również nawiązuje do herbu regionu.

Źródło obrazka: https://allthatsinteresting.com/old-tjikko,
data odczytu: 09.07.2020

Jednym z pretendentów do tytułu najstarszego żyjącego drzewa świata jest świerk pospolity o imieniu Old Tjikko. Rośnie w Szwecji a jego wiek określa się na 9,5 tysiąca lat! Przypuszcza się, że swój wiek zawdzięcza chłodnemu, konserwującemu klimatowi oraz procesowi podobnemu do klonowania – obumarłe pędy są zastąpione nowymi o tych samych genach.

Źródło obrazka: https://www.udiscovermusic.com/stories/abba-eurovision-performance-waterloo/,
data odczytu: 09.07.2020

Członkowie szwedzkiego zespołu Abba słynęli z noszenia ekstrawaganckiej odzieży. Powodem była nie tylko chęć wyróżnienia się. W latach 70. i 80. szwedzkie prawo podatkowe pozwalało artystom na odliczenie kosztów ubrań do występów, o ile nie nadawały się one do codziennego noszenia w przestrzeni publicznej.

 Źródło obrazka: https://www.travellens.co/best-things-to-do-in-stockholm-sweden/,
data odczytu: 09.07.2020

Stolica Szwecji, Sztokholm, nazywana jest Wenecją Północy. Obszar samego miasta leży na 14 wyspach, które łączą 53 mosty, a cały obszar stołeczny to ponad 24 tysiące wysp i skał wystających z morza. Sama nazwa także nawiązuje do tego terenu – Stock oznacza Belkę a Holme to Wyspa. Drugi człon jest zrozumiały, a pierwszy? Otóż w cieśninie Norrström, nad którą leży miasto, znaleziono wbite w dno belki, ścięte na przełomie X i XI wieku – zapewne pozostałości nabrzeża lub falochronu.

Źródło obrazka: https://www.guidebook-sweden.com/en/guidebook/destination/trelleborgen-viking-fortress-in-trelleborg,
data odczytu: 09.07.2020

Wybierając się do fortu w Trelleborgu należy uważać, by… Nie pomylić kraju. Takie  wikińskie skanseny znajdują się zarówno w Danii, jak i Szwecji. Skąd podobieństwo? Otóż nazwy pochodzą od słów Thrall czyli Niewolnik oraz Borg oznaczającego Fort. W Epoce wikingów okrągłe fortyfikacje były wznoszone tanią (bardzo tanią) siłą roboczą niewolników, czemu zawdzięczają swoje późniejsze nazwy.

Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Trollskogen,
data odczytu: 09.07.2020

Trollskogen, to niesamowite miejsce na szwedzkiej wyspie Olandia. Nazwa oznacza Las Trolli – pnie drzew w nim rosnących są powyginane w nienaturalny sposób. Miejscowi wierzą, że to za sprawką trolli, które powykrzywiały rośliny.

Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/%C3%98resund_Bridge,
data odczytu: 09.07.2020

Szwedzkie Malmö i duńską Kopenhagę łączy most Øresundsbron. Most ma prawie 8 kilometrów długości i biegnie nad bałtycką cieśniną Sund. W połowie schodzi na sztuczną wyspę Peberholm by następnie… zmienić się na kolejne 3,5 kilometra w tunel pod morzem. Cała konstrukcja ma prawie 16 kilometrów długości.

Zbiory własne, 2007 rok

World Trade Center kojarzy nam się przede wszystkim z dwiema zniszczonymi wieżami w Nowym Jorku. Jednak podobnych kompleksów jest ponad 300 w różnych krajach, a jeden z nich stoi w Malmö.

Źródło obrazka: https://medium.com/@theindianrishi/seat-belt-mechanism-a-gift-by-volvo-b2708af29a9f,
data odczytu: 09.07.2020

Obecność pasów bezpieczeństwa w każdym samochodzie zawdzięczamy Szwedom. Pierwszą firmą, która wprowadziła pasy jako standard, a nie dodatkową opcję w pojeździe, była szwedzka firma SAAB (1958). Były to jednak pasy trzymające tylko klatkę piersiową. Trzypunktowy pas bezpieczeństwa znany obecnie wymyślił Nils Bohlin dla firmy Volvo (1959).

piątek, 26 czerwca 2020

Maskonury zwyczajne - Morskie Papugi

Maskonur wychodzący z norki
Zdjęcie nadesłane od przyjaciela


Kiedy w 2017 roku odwiedziłem wyspę Skellig Michael, ten samotny ląd na oceanie, oraz znajdujący się na nim klasztor, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Dzień wcześniej w miejscowości Portmagee widziałem wiele lokalnych pamiątek. Część z nich przedstawiała nietypowe ptaki – maskonury. Jednak dopiero kiedy odwiedziłem wyspę, mogłem przekonać się na własne oczy, jak ciekawe to zwierzęta.

Maskonury należąc do rodziny alk, a konkretnie do rodzaju Fratercula. Nazwa może wydawać się znajoma, ponieważ Frater to określenie Brata Zakonnego/Mnicha. Może to nawiązywać do pustelniczego życia maskonurów na skalistych wyspach (jak na klasztornej wyspie Skellig Michael) albo do ich czarno-białego upierzenia, które przypominało komuś żyjącemu w średniowieczu habity mnichów. Do rodzaju należą trzy gatunki; maskonur zwyczajny (łac. fratercula arctica), maskonur złotoczuby (łac. fratercula cirrhata) oraz maskonur pacyficzny (łac. fratercula corniculata). Na naszym kontynencie występuje tylko pierwszy, pozostałe dwa zamieszkują północne wybrzeża Pacyfiku. Maskonura zwyczajnego można spotkać również na Grenlandii oraz w Amerycne Północnej. Część populacji migruje na zimę na południe – wtedy te ptaki wędrują także do Polski (zachodnie wybrzeże Bałtyku) a niektóre docierają nawet na Wyspy Kanaryjskie. W Polsce znajdują się pod ścisła ochroną.

Odpoczynek
Zdjęcie nadesłane od przyjaciela

Jeśli chodzi o ich wygląd - są to małe ptaki, o długości ciała ok. 30 cm i rozpiętości skrzydeł 50-60 cm. Ich waga, w zależności od miejsca występowania, mieści się w przedziale 300-600 g. Zauważono, że najcięższe maskonury żyją na Islandii. Zarówno samce jak i samce są tak samo ubarwione i ciężko je rozróżnić. Pomarańczowe łapki posiadają błony, pomocne przy pływaniu. Czarny grzbiet i skrzydła kontrastują z białym brzuchem. Oko otoczone jest charakterystyczną linią, która sprawia wrażenie posiadania przez zwierzaki długich rzęs. Najbardziej charakterystyczną cechą tych ptaków jest jednak ich wielokolorowy, pasiasty dziób przechodzący w żółtą narośl u swojej nasady. To właśnie przez te barwy maskonury nazywane są także Morskimi Papugami lub Klaunami Morza. Kolory dzioba stają się bardziej żywe w okresie godowym.

Dzikie maskonury dożywają 20-25 lat, chociaż rekordzista osiągnął imponujący wiek aż 36 wiosen! Skończywszy 3 rok życia dobierają sobie partnerów, z którymi wiążą się na całe życie. Stałym elementem ich zalotów jest stawanie naprzeciw partnera i kiwanie głową na boki oraz wspólne żywiołowe ocieranie się dziobami, podczas którego wydają z siebie gardłowe gruchanie. Wiosną poszukują dogodnych miejsc na gniazdo na skalistych wybrzeżach lub na wyspach. Izolacja, jaką dają wyspy, zapewnia bezpieczeństwo przed licznymi lądowymi drapieżnikami. Nie wiją jednak gniazd, jak większość ptaków, ale wykopują długie norki, sięgające od 1 do 2 metrów pod ziemię. Mogą wykorzystywać już istniejące jamy, także te należące do innych zwierząt, lub naturalne szczeliny skalne. Samica składa jedno jajo podczas lęgu, które następnie doglądane jest przez obu rodziców. Jajo jest białe, czasami zabarwione ciemniejszymi plamkami. Co również charakterystyczne dla maskonurów, to fakt, iż jajka nie są wysiadywane. Rodzic leży w podziemnym gnieździe obok jaja, które przykrywa skrzydłem. Po niecałych sześciu tygodniach wykluwa się młode, które nazywane jest na Wyspach Brytyjskich pieszczotliwie puffling (maskonur po angielsku to puffin). Pisklę przypomina ciemnego kurczaka z białym brzuszkiem. Przez kolejne sześć tygodni jest karmione przez obydwoje rodziców. Z początku ryby podawane są prosto do dzioba malucha, a następnie upuszczane na ziemię, by samo nauczyło się jeść. Nauka chodzenia i podnoszenia drobnych kamyków (co okaże się przydatne w dorosły życiu) rozpoczyna się już w norce. Dorastając, jego upierzenie przechodzi od biało-szarych barw do kolorów charakterystycznych dla dorosłego osobnika. Następnie młode opuszcza gniazdo i zdarza się, że kolejne lata nieprzerwanie spędza na otwartym morzu. Pierwsze wyjście z domu ma miejsce najczęściej w nocy, kiedy inne drapieżne ptaki nie polują. Młody i samodzielny maskonur zarówno żeruje jak i śpi na falach oceanu. Ciemne upierzenie pozwala wtopić mu się w kolor głębin morskich, zapobiegając wypatrzeniu przez o wiele większe mewy, podczas gdy biały brzuch od spodu jest mniej widoczny dla drapieżnych ryb i fok. Tym sposobem maskuje się na otwartym morzu zarówno od góry, jak i od dołu (podobne biało-czarne ubarwienie u pingwinów służy temu samemu celowi).

Ciekawski i przyjazny maskonur
Zbiory własne

Maskonury polują głównie na oceaniczne ryby. Są zarówno świetnymi lotnikami jak i nurkami. W pościgu za zdobyczą potrafią zejść na głębokość 60 metrów pod powierzchnią wody! Pływając posługują się zarówno swoimi błoniastymi łapkami, jak i skrzydłami. W powietrzu rozwijają prędkość do 88 km/h. Ich lot jest charakterystyczny, ponieważ w przeciwieństwie do większości ptaków często nie podkurczają swoich łapek. Podczas polowania, gdy schwytają rybę, przytrzymują ją językiem oraz ząbkami, pozostawiając dziób otwarty, by móc dalej polować. Jednorazowo potrafią złapać, przytrzymać i przenieść od kilku do nawet dziesięciu ryb. Ponieważ są ptakami morskimi, mają dużą styczność z solą, której nadmiar usuwany jest z ciała poprzez gruczoły solne znajdujące w okolicy nozdrzy. Jako jedyne spośród morskich ptaków używają prowizorycznych narzędzi, mianowicie patyków, do drapania się po grzbiecie.

W naturalnym środowisku głównym zagrożeniem dla maskonurów są o wiele większe mewy, które potrafią upolować je nawet w locie. Należy także zaznaczyć, że jako ptaki przebywające dużo na lądzie i budujące podziemne gniazda, są narażone na ugryzienia kleszczy i pcheł. Niektóre osobniki żyją z kilkudziesięcioma wgryzionymi w siebie insektami. Sporym zagrożeniem jest również człowiek, który poluje na same ptaki, jak również na ryby, czyli ich główny pokarm, a także zatruwa ich środowisko. Polowania maskonurów doprowadziły do prawie całkowitego wytępienia tych ptaków na Islandii na przełomie XIX i XX wieku. Jednak wprowadzony później 30-letni okres ochronny i regulacje łowieckie pozwoliły kolonii odtworzyć się. Dziś Islandia to największa siedziba morskich papug. Niestety w innych częściach świata sytuacja nie wygląda tak dobrze i wiele kolonii pomniejsza się. Szacuje się, że w drugiej połowie XXI całkowita populacja maskonurów arktycznych może spaść o połowę. 

Jedna z norweskich ras psów nazywa się Norsk Lundehund. Wyhodowano go specjalnie do polowania na maskonury w ich norach oraz na te, które po opuszczeniu gniazda nie zdążyły jeszcze dobiec do wody. Sama ich nazwa oznacza w wolnym tłumaczeniu Norweski Pies na Maskonury.

Bezpieczna kolonia
Zbiory własne

Zatruwanie środowiska przez człowieka również wpływa na ptaki, które zimują na otwartym morzu. Wycieki ropy, w którym mogą być skąpane maskonury, obniżają ich odporność na temperaturę, co wpływa na ich wytrzymałość. Należy także pamiętać, że lepka ciecz skleja piórka, co utrudnia lot i pływanie. Nie można również zapomnieć o wpływie zanieczyszczenia na ich pokarm oraz spowodowanych tym czynnikiem zatruciach pokarmowych. Katastrofa tankowca Torrey Canyon w 1967 roku spowodowała śmierć 85% francuskiej populacji maskonurów.

Maskonury cieszą się dużą popularnością wśród ludzi północy. Na norweskich Lofotach co roku odbywa się Lundefestivalen, a więc dosłownie Festiwal Maskonurów. Wierzono także, że maskonury to duchy marynarzy zmarłych na oceanie, którzy powrócili do świata śmiertelników. Monety, znaczki pocztowe z różnych krajów, wspomniane wcześniej pamiątki – maskonury goszczą na wielu wytwarzanych przez człowieka pamiątkach. W 2015 roku powstała również kreskówka Wyspa Puffinów, której tytuł nawiązuje do angielskiej nazwy ptaków.

Maskonur witających turystów na lotnisku w Keflaviku
Autorzy: Natalia i Michał Dworniczakowie

Miejscem, które już polecałem do odwiedzenia, jest wyspa Skellig Michael. Oprócz niesamowitego położenia samego lądu i znajdującego się na nim klasztoru, można tam zawitać właśnie by podziwiać maskonury w ich naturalnym środowisku (Skellig Michael objęte jest rezerwatem). W tym celu polecam wycieczki organizowane na przełomie maja i czerwca z pobliskiego Portmagee. Jeśli sytuacja na świecie się uspokoi, zachęcam do czatowania na bilety w przyszłym roku w kwietniu - bilety na kilka miesięcy wprzód znikają w ciągu kilku dni!

piątek, 12 czerwca 2020

Svinfylking

Źródło obrazka: https://www.youtube.com/watch?v=9W_gueLeC_0, data odczytu: 12.06.2020.

Dzik jest dziki, dzik jest zły,
Dzik ma bardzo ostre kły.
Kto spotyka w lesie dzika,
Ten na drzewo szybko zmyka.

Tak pisał nasz rodak, Jan Brzechwa, w jednym z wierszyków dla dzieci. Dzik w wielu kulturach był zwierzęciem symbolicznym – jego masywny wygląd, siła i ostre kły inspirowały ludzi od wieków. W mitologii greckiej Herakles miał schwytać dzika zamieszkującego zalesione stoki góry Erymantos. Jakiś czas temu opisałem nordyckiego Gullinburstiego – wierzchowca boga Freja, który był złotym dzikiem zbudowanym przez krasnoludy. Zwierzę często gościło na hełmach wojowników, mając zapewniać im przychylność Freja (takie nakrycia głowy miała nosić drużyna legendarnego Beowulfa). Niektórzy jednak szli o krok dalej, utożsamiając się z samym zwierzęciem. I podobnie jak Berserkerowie na swojego zwierzęcego patrona obrali niedźwiedzia, tak Svinfylkingowie próbowali upodobnić się do dzika. Zdecydowanie więcej źródeł mówi o naśladowcach niedźwiedzi lub wilków (Úlfhéðnar), jednak i o Svinfylkingach można znaleźć kilka informacji.


Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Svinfylking,
data odczytu: 12.06.2020.


Svinfylking (nord. Świński Łeb, Świński Szyk) to także określenie formacji bojowej. Część wojowników, którzy ją stosowali, walczyła cofnięta w szeregach z tyłu oddziału, tworząc uszy świni, a większość stanowiła głowę w kształcie klina. Dowodzący (zawsze w liczbie dwóch) stali na przodzie świńskiego pyska. Pozycja ta nazywała się Rani, czyli dokładnie tłumacząc... Ryj. W momencie przebicia się przez mur tarcz przeciwnika pierwsi śmiałkowie obiegali wrogów po łuku, atakując ich od tyłu. Tym sposobem Ryj formacji stawał się kłami dzika (co ładnie przedstawiono na  grafice poniżej).

Źródło obrazka: https://twitter.com/vikingverse/status/1093172952827195392,
data odczytu: 12.06.2020


Wojownicy byli grupowani ze względu na przynależność do rodów – krewni mogli stać w jednej linii, lub też wchodzić w skład jednego ucha formacji. Za wynalazcę takiego ustawienia wojowników uważało się samego Odyna. Celem formacji było przełamywanie linii wroga, naśladując dzika uderzającego swymi kłami we wroga. Taktyka ta sprawdzała się w zasadzie tylko w tym celu – otaczanie przeciwnika klinami było mało skutecznie, a odwrót przy takim rozmieszczeniu wojowników był mało skuteczny i bezpieczny.

Źródło obrazka: https://www.rune2.com/topic/a-helmet-design-concept-complete-with-pictures/,
data odczytu: 12.06.2020.
W miejscowości Torslunda na szwedzkiej wyspie Olandia znaleziono cztery płyty wykonane z brązu, powstałe między VI a VIII wiekiem n.e.. Na jednej z nich znajduje się właśnie wizerunek Svinfylkingów z włóczniami oraz hełmami w kształcie dzików. Inne płyty pokazują człowieka wśród niedźwiedzi (zapewne Berserkera), wojownika przebranego za wilka (Úlfheðinna) oraz samego Odyna, pozbawionego jednego oka, z rogatym hełmem na głowie.

czwartek, 28 maja 2020

Szukając swych korzeni - przygoda z testem DNA

Źródło obrazka: https://www.publicdomainpictures.net/en/view-image.php?image=42718&picture=dna,
data odczytu: 28.05.2020

Ludzie od zawsze zastanawiają się skąd pochodzą. Takie rozważania mogą tyczyć się ludzkości jako gatunku, poszczególnych narodowości, jak i indywidualnych osób. To pytanie zadawałem sobie samemu, łącząc strzępy informacji o mojej rodzinie... Przynajmniej te, które nie są dla mnie tajemnicą. Moje przypuszczenia, bazujące na opowieściach, kierowały się zawsze ku wschodnim ziemiom Rzeczpospolitej, a ślady ginęły w mrokach XVI wieku. Współcześnie technologia daje nam możliwości, by odtworzyć albo przynajmniej spróbować przybliżyć nasze pochodzenie. Poniżej chciałbym opisać Wam moją przygodę z badaniem swojego DNA, krok po kroku, by każdy mógł dokładniej wiedzieć, ile pieniędzy i czasu jest potrzebne, by lepiej poznać swoją krew.

W zeszłym roku na Youtube nie raz i nie dwa widziałem reklamy testu DNA MyHeritage (ang. Moje Dziedzictwo). W końcu postanowiłem sprawdzić, ile taka przyjemność kosztuje. Cena rzędu kilkudziesięciu euro odstraszyła mnie na jakiś czas, jednak pod koniec 2019 roku wróciłem do tematu. W połowie grudnia zdecydowałem się skorzystać z przedświątecznej promocji  na stronie MyHeritage. Cena, która wyświetlała się na portalu była wyrażona w euro (49,00 €), a przy zamówieniu zostały jeszcze doliczone koszty dostawy 13,95 €. Kwota następnie została przeliczona na dolary i ostatecznie zapłaciłem 86 $. I tak oto 15 grudnia zamówiłem swój własny pakiet testu DNA.

Zestaw testu DNA

 Nie był to jednak koniec wydatków, ponieważ bank naliczył opłatę za przelew walutowy a także obciążył mnie kosztami transakcyjnymi banku w Teksasie (na co musiałem się zgodzić). Żałowałem wtedy, że nie rozważyłem inne możliwości zapłaty, niż tradycyjny przelew bankowy, ale było już za późno. Ogólnie, cała transakcja zamknęła się w ok. 380,00 PLN. Dni mijały, a ja czekałem na potwierdzenie, czy firma otrzymała przelew. W końcu 30 grudnia dostałem e-mail z podziękowaniem za zakup oraz informacją, że pakiet DNA otrzymam w szacunkowym czasie 8-12 dni. Następnego dnia paczka została wysłana.

Mijały dni, a później tygodnie. Mając pewne wątpliwości czy paczka gdzieś nie zaginęła po drodze, postanowiłem skontaktować się z MyHeritage, by dowiedzieć się, czy są w stanie podać mi numer przesyłki. Niestety jedyna forma kontaktu to telefoniczna i wbrew tego, co napisane jest w e-mailu – infolinia nie jest darmowa. Po nieudanej próbie zlokalizowania paczki postanowiłem poczekać jeszcze jakiś czas.

Oczekiwanie wydłużało się. Odwiedziłem odział Poczty Polskiej 25 stycznia, jednak paczki nie było (z doświadczenia wiem, że czasami listonosz nie zostawia nawet awizo w skrzynce - to też od czasu do czasu odwiedzam pocztę, by sprawdzić, czy nie czeka na mnie jakiś list-niespodzianka). Podczas następnej wizyty, tydzień, później w końcu odebrałem mój pakiet. Niestety, z powodu przeziębienia minął kolejny tydzień, nim zdecydowałem się pobrać próbkę - nie chciałem, by stan zdrowia wpłynął na wyniki testu.

Zawartość opakowania

Nadszedł w końcu dzień, by rozpakować zestaw. Nie ukrywam, że najpierw obejrzałem kilka filmów na Youtube, nagranych przez osoby, które zrobiły test, by mieć lepsze wyobrażenie, czego się spodziewać. Pakiet zawiera instrukcję, kartę z kodem aktywacyjnym, dwie fiolki, patyczki do pobrania wymazu oraz hermetyczny woreczek i gazy do pochłaniania wilgoci. Do każdego zestawu przypisany jest indywidualny kod aktywacyjny, po którym laboratorium rozpozna naszą próbkę DNA. Około 30 minut przed pobraniem wymazu nie można jeść, pić a także palić papierosów. Próbki pobiera się robiąc wymaz z wewnętrznej strony policzka, a następnie umieszcza w dwóch fiolkach, które zawierają bliżej mi nieznany płyn (zapewne coś, co konserwuje ślinę). Fiolki umieściłem następnie owinięte gazami w woreczku. Tego samego dnia zostały wysłane do Houston w Teksasie.

Potwierdzenie przyszło 25 lutego – laboratorium otrzymało fiolki z moimi próbkami. Otrzymałem również informację, iż wyniki będą w ciągu następnych 3-4 tygodni. W międzyczasie drogą mailową przyszła oferta rozszerzenia wyników testu o 32 dodatkowe raporty (uwarunkowania genetyczne, podatność na choroby, potencjalna długość życia) za 60  € - nie byłem zainteresowany (gdyż pewnych rzeczy lepiej nie wiedzieć :).

W ciągu następnych dni otrzymywałem serię powiadomień. Pierwsze było o badaniu próbki pod kątem potencjalnego skażenia i czy można z niej pobrać DNA. Następnie po potwierdzeniu, że wszystko jest w porządku, DNA było wyodrębniane. Do celów badawczych DNA zostało powielone (czy to znaczy, że zupełnie przypadkowo cząstka mnie została sklonowana? :). Powielona Sklonowana próbka została następnie poddana analizie i dnia 8 marca wyniki były gotowe.

Jaki był efekt końcowy i co ostatecznie otrzymałem? Po zalogowaniu się na portalu MyHeritage mogłem zobaczyć kilka nowych funkcjonalności. Po pierwsze - mapkę, z zaznaczonymi terenami grup etnicznych, do których należę; wykaz procentowy, jakie udziały miały poszczególne grupy etnicznych na powstanie moich genów, a także dostęp do bazy DNA Match, która daje możliwość porównania się do innych osób, które już zrobiły test. Czy byłem zaskoczony wynikami? Tak, bowiem okazało się, że mam sporą domieszkę bałkańskiej krwi, o której nic nie wiedziałem (kiedy to się stało? w którym wieku?!). Jednak podobieństwa do osób z DNA Match nie były duże, jeśli chodzi o Bałkany. Natomiast znalazłem osoby o zbliżonym DNA z Polski (tu chyba nie można mówić o zdziwieniu), Niemiec, Rosji, USA (ludzi o wyjątkowo amerykańskich nazwiskach, takich jak Górski), Ukrainy oraz Szwecji.

Mapka z zaznaczonymi obszarami mojego przybliżonego pochodzenia etnicznego.

Podsumowując, od momentu zamówienia testu do wyników minęły prawie trzy miesiące, a sama zabawa kosztowała niecałe 400 PLN (chociaż jak opisałem wyżej, jest możliwość zredukowania tych kosztów, wybierając inne metody płatności). Uważam, że przygoda z testem DNA była bardzo ciekawa i nie żałuję wzięcia udziału w tym interesującym eksperymencie. Wyniki potwierdziły to, co wiedziałem już wcześniej oraz moje przypuszczenia. Musze jednak zaznaczyć, że test nie daje całkowitej pewności. Nawet w jednej wiadomości od MyHeritage było zaznaczone, że określone podobieństwa to tylko przypuszczalne pochodzenie. W przyszłości chciałbym powtórzyć ten test, zapewne decydując się na zestaw innej firmy, by potwierdzić lub wykluczyć pewne rzeczy.

Ufam, że opisane przeze mnie doświadczenie pomoże tym z Was, którzy również myślą o sprawdzeniu swojego DNA lub są w trakcie tej przygody, a opisanie szczegółów całej procedury da lepsze wyobrażenie, jak takie badanie przebiega.


No i na sam koniec, podchodząc do tematu z dystansem, jako że wyszło mi niewielkie podobieństwo do osób z Europy Północnej a także do osób z bazy danych zamieszkujących Szwecję, nie mogę się oprzeć by nie wrzuć tego obrazka:

Kiedy otrzymasz wyniki badań o swoich przodkach i odkryjesz, że w 3% jesteś Skandynawem
Źródło obrazka: https://cheezburger.com/7824133/32-tail-wagging-good-boi-doggo-memes-to-keep-the-party-going,
data odczytu: 28.05.2020



piątek, 22 maja 2020

Skål!

Źródło obrazka: https://skal.bandcamp.com/, data odczytu: 22.05.2020.

Dziś omówimy sobie pewne wyobrażenia, które utarły się, jeśli chodzi o Epokę Wikingów. Gdybym miał wskazać najbardziej popularne staronordyckie słowo, które ciągle jest w użyciu, postawiłbym na Skål. Okrzyk ten towarzyszy wznoszeniu toastów przez współczesnych mieszkańców wszystkich krajów skandynawskich, a także został rozpromowany przez filmy (pojawił się w Sekretnym Życiu Waltera Mitty’ego a przede wszystkim używany był w serialu Wikingowie).

A skoro już jesteśmy przy temacie alkoholu, to nie można pominąć miodu pitnego. Napój pojawia się często w mitach nordyckich – jeden z nich opowiada nawet, w jaki sposób powstał ten złocisty trunek. Miód uważany był za źródło poezji (a więc to taka wena w płynie). W Skandynawii budowano specjalne sale biesiadne, które nazywały się Mjødhaller – Miodne Dwory. W poemacie Beowulf Miodny Dwór Heorot króla Hrodgara jest nękany przez trolla Grendela. 

W kulturze utarł się stereotyp wikinga pijącego hektolitry miodu. Miód był cenionym trunkiem, jednak na co dzień piło się przede wszystkim piwo. Było tańsze w produkcji i łatwiej dostępne. W wielu miastach podawano je także dzieciom do picia – trunek zawierał mniej bakterii niż sama nieprzegotowana woda i był bardziej kaloryczny, co pozwalało dostarczyć energii w zimnym północnym klimacie.

Wizualizacja Miodnego Dworu z "Beowulfa"
Źródło obrazka: https://www.ancient-origins.net/ancient-places-europe/finding-beowulf-some-famous-anglo-saxon-heroic-epic-based-truth-008580, data odczytu: 22.05.2020.

Innym znanym poglądem jest stwierdzenie, że wikingowie pijali z czaszek swoich wrogów. Skąd się to wyobrażenie wzięło? Poezja ludów nordyckich zawiera wiele przenośni (tzw. kenningi) które były dla nich zrozumiałe, ale już dla obcych niekoniecznie. XII-wieczny poemat Krákumál opowiada o ostatnich chwilach Ragnara Lodbroka. Tuż przed śmiercią dzielny wiking przemawia o radości umierania. Żywi nadzieję, że jego śmierć zostanie w krwawy sposób pomszczona a jego dusza trafi do Walhalli. Jeden z wersów poematu brzmi[1]:

Drekkum bjór af bragði ór bjúgviðum hausa.

Co można przetłumaczyć jako:

Pić będę z zakrzywionych gałęzi czaszek. 

Zakrzywione gałęzie czaszek to metafora zwierzęcych rogów, które faktycznie służyły jako naczynia i z których pijano (sam mam dwa takie rogi pitne i obiecuję sobie, że już więcej nie kupię... Przynajmniej do momentu wizyty w następnym skansenie wikingów). W Skandynawii znaleziono wiele rogów pitnych a także ich wizerunków na kamieniach runicznych. Obecnie są popularne na  festiwalach i podczas rekonstrukcji historycznych (dla zainteresowanych, można takowe nabyć w Jomsborgu na Wolinie).


Nie chcę Cię pouczać, ale czaszka twojego poległego wroga jest wielokrotnego użytku i o wiele bardziej ekonomiczna.
Źródło obrazka: https://fineartamerica.com/featured/not-to-lecture-avi-steinberg.html, data odczytu: 22.05.2020.

W XVII wieku duński uczony Ole Worm błędnie przetłumaczył Krákumálę na łacinę i miast napisać o piciu z zakrzywionych gałęzi czaszek, stwierdził, że Ragnar będzie pił w Walhalli z czaszek zabitych wrogów... Zakrzywione gałęzie czaszek czy Czaszki zabitych wrogów - kto by zauważył różnicę?

Rogi pitne nie były jednak jedynym naczyniem, z którego spożywano miód. Podczas uroczystości w Miodnych Dworach często podawano miskę z trunkiem dookoła stołu, od jednego biesiadnika do drugiego. Każdy podnosił ją, przykładał do ust i wznosił toast. I w tym momencie wrócimy sobie do początku tego tematu, rzucając więcej światła na skandynawski toast. Skål to nic innego, jak staronordyckie słowo określające miskę. Być może także podobieństwo tego słowa do innych nordyckich i angielskich słów odegrało rolę w utrwaleniu stereotypu o wikingach pijających z czaszek. Słowo Skalli to w języku islandzkim Łysina, a norweskie Skallen to właśnie określenie Czaszki. Zestawiając je z angielskim słowem Skull, można łatwo zrozumieć skąd wzięło się to mylne wyobrażenie.

Popularna szwedzka biała miska z zaokrąglonymi krawędziami (sv. Skål, rundad kant vit)
Źródło obrazka: https://www.ikea.com/se/sv/p/ikea-365-skal-rundad-kant-vit-20278351/,
data odczytu: 22.05.2020



[1] Did Vikings drink from the skulls of their enemies?, Źródło: http://www.worldtreeproject.org/exhibits/show/miscon/drinkingskulls, data odczytu: 22.05.2020.

piątek, 8 maja 2020

10.000 odwiedzin




10.000 wyświetleń – mój blog przekroczył magiczną i okrągłą granicę odwiedzin. Dzisiejszy temat nie będzie poświęcony żadnym historycznym wydarzeniom, osobom, czy mitologicznym istotom. Dziś chciałbym podsumować jak dotarłem do tego momentu.

A zaczęło się w latach 90., kiedy to w Polsce wydawany był szwedzki komiks Bamse, opowiadający o niedźwiadku, który zyskiwał niebywałą siłę po spożyciu magicznego miodu (jak typowy mieszkaniec Skandynawii). Trolle, smoki, fiordy… Jako dziecko zaczytywałem się w przygodach Bamsego. To był mój pierwszy kontakt ze Skandynawią. Następne co pamiętam w temacie to film Pogrzeb Wikinga. Było to coś innego, różniącego się od chrześcijańskiego obrządku pogrzebowego. Coś strasznego a jednocześnie fascynującego. Film przedstawiał starego marynarza, który życzył sobie, by po śmierci wyprawiono mu pochówek rodem ze Skandynawii – spalono jego ciało na łodzi.

Bamse - pierwszy Szwed, którego miałem okazję poznać
Źródło obrazka: https://hero.fandom.com/wiki/Bamse, data odczytu: 09.05.2020

Kolejne kilkadziesiąt lat to powolne poszerzanie wiedzy, czytanie książek i oglądanie filmów. Prawdziwy kontakt ze Skandynawią miałem dopiero w 2007 roku, po wygranym konkursie w Radiu Zet - główną nagrodą była wycieczka do Szwecji. Niesamowite przeżycie, pomimo, iż udało mi się zobaczyć tylko fragment Skanii, pomiędzy miastami Ystad i Malmö. W 2015 roku odbyłem szaloną wyprawę przez Norwegię (a później wracałem m.in. przez Szwecję), którą w większości opisałem już na blogu.

Joanna Gondek, Gullinbursti, 2020 rok

I tym sposobem doszliśmy do powstania samego bloga, która oficjalnie zawitał do Internetu 19 grudnia 2014 roku, tuż przed przesileniem zimowym. Pierwszym tematem był koniec i początek nordyckiego roku – Yule. Kolejny rok przyniósł przekroczenie 1000 wyświetleń na blogu. 2016 rok z kolei był czasem, gdy doszło do długiej przerwy trwającej aż do początku 2019 roku. Reaktywację mogę nazwać sukcesem - ponad połowa tematów na blogu pojawiła się w ciągu ostatniego roku. Cieszy również fakt, że oprócz treści mój blog stał się miejscem do pokazywania autorskich grafik (które przeplatają akapity także i tego tematu). Oprócz skandynawskich wierzeń pojawiło się już kilka tematów poświęconych moim wyprawom, słowiańskiej mitologii, a jeszcze w tym roku zamierzam wejść w nowy obszar, poświęcony istotom z irlandzkiego folkloru… A to tylko jeden z kolejnych kroków, które zamierzam podjąć. Ufam, że nowe materiały, jak i nowe kategorie tematyczne również Was zainteresują.

Przejdźmy teraz do statystyk. Średnio miesięcznie odwiedzają mnie 153 osoby. Najmniej gości było w październiku 2015 roku – 35, a najwięcej w marcu tego roku – 735 wyświetleń. Muszę również zaznaczyć, że okres od stycznia do kwietnia tego roku to cztery miesiące o najlepszej frekwencji w historii całego bloga. Jeśli chodzi o dni tygodnia, to większość odwiedzin ma miejsce w weekendy. Co się tyczy artykułów, niekwestionowanym królem jest temat o Szale Bitewnym. Od lutego 2015 roku nie było miesiąca by nie znalazł się w dziesiątce najchętniej odwiedzanych postów. Z tematów, które cieszą się podobnym powiedzeniem wymienię RydwanyBogów, Hávámalę, opisy Gullinburstiego oraz Krakena

Kurs na Lofoty, sierpień 2015

W 2019 roku powstała strona na Facebooku. I chociaż wejścia na nią również zwiększają się z miesiąca na miesiąc, to jednak głównym źródłem wejść na bloga ciągle jest wyszukiwarka Google. Ponad połowa wyświetleń to odwiedziny z Polski – co jest dość oczywiste, jako iż stronę prowadzę w swoim ojczystym języku. Na kolejnych miejscach są kraje takie jak Rosja, Niemcy, USA, Francja, Irlandia, Wielka Brytania i Ukraina. Do niedawna w pierwszej dziesiątce była również Norwegia i Brazylia, które obecnie ustąpiły Indonezji i… Nieznanemu Regionowi. Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom – zainteresowanie osób na całym świecie dodaje chęci do dalszego tworzenia materiałów… Nawet jeśli chodzi o odwiedziny osób z Nieznanego Regionu, kimkolwiek te osoby są J


Joanna Gondek, Vardøger, 2020 rok


Równie ciekawa jest analiza słów, dzięki którym blog jest znajdywany w czeluściach Internetu. Moim niekwestionowanym faworytem są zapytania w stylu Czym się karmi fiord – Niezmiernie mnie cieszy, że ludzie znajdują u mnie odpowiedzi na tak trudne pytania. Z pozostałych bardzo popularnych wyszukiwań muszę wymienić: Biesiekierz Wikingowie, Samookaleczenia Wikingowie, Drakkary, Język Trolli, Nordyckie Runy, Jak dojechać do Skamieniałego Miasta/Krąg Żywiołów Ciężkowice (nawiązujące do mojej wyprawy do tamtejszego rezerwatu) oraz tajemniczy Gang słog… Stawiam butelkę miodu pitnego temu, kto mi wyjaśni, co znaczy to ostatnie i w jaki sposób powiązane jest z moim blogiem.

Gdyby ktoś na koniec mnie zapytał, jak to jest prowadzić bloga, to musiałbym sparafrazować klasyka to… Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi… I oto cała prawda, bo bez Was, nie byłoby mnie piszącego dziś te słowa. Każda wizyta pokazuje mi, że historie, które opowiadam, znajdują odbiorców. Dziękuję za wszystkie dotychczasowe odwiedziny i zainteresowanie stroną. Mile widziane były (i dalej są) wszystkie konstruktywne uwagi, które otrzymywałem przez ten czas - wskazywanie błędów, sugestie (w tym te dotyczące założenia kanału na Youtube) oraz jedna propozycja tematu, która jak do tej pory się pojawiła (odnośnie artykułu o Dannebrog). Jeśli chcecie, bym poruszał następne konkretne tematy - zachęcam do pozostawia komentarzy lub do kontaktu mailowego.



Tymczasem zapraszam do odwiedzania bloga, gdzie co dwa tygodnie będzie pojawiał się nowy temat. Na sam koniec zapraszam również do polubienia strony na Facebooku oraz portfolio naszej ilustratorski, Asi Gondek.