piątek, 23 października 2020

Dullahanowie - Jeźdźcy bez głów

Źródło obrazka: https://sleepyhollow.fandom.com/wiki/Headless_Horseman_(film),
data odczytu: 20.10.2020


Sleepy Hollow – senna miejscowość w Stanach Zjednoczonych, która stała się miejscem akcji opowiadania Washingtona Irvinga. Ta niepozorna i cicha wieś była nawiedzana przez Jeźdźca bez głowy. Upiór za życia był heskim 
najemnikiem, zdekapitowanym podczas Wojny o Niepodległość Stanów Zjednoczonych (1775-1783). Po śmierci przemierzał Senną Kotlinę szukając swojej utraconej głowy... Heski żołnierz nie był jednak pierwszą istotą, która wędrowała po świecie śmiertelników bez głowy. Mitologia irlandzka zawiera opis podobnej zjawy. Jednak, w przeciwieństwie do Sleepy Hollow i jej jedynego upiornego mieszkańca, Irlandię nawiedzały całe rzesze Dullhanów, jak nazywali ich miejscowi.

Dullahanowie (ir. Mroczni Ludzie) byli zwani także Gan Ceann (ir. Bez Głowy). To upiorni jeźdźcy, obojga płci, podróżujący najczęściej na czarnych koniach i w ubraniu tego samego koloru. Odcięte głowy trzymali w rękach lub przywiązywali je do siodeł. Pomimo, że oderwane od ciała, czerepy zachowywały się jak żywe. Uśmiechały się złowieszczo, a ich oczy bez przerwy rozglądały się dookoła, zachowując doskonały wzrok w ciemnościach nocy. Nie tylko jeźdźcowi mogło brakować głowy. Czasami również jego zwierzę było zdekapitowane, przez co przypominało duńskiego Helhesta. Niektóre relacje zamieniały pojedynczego jeźdźca na rumaku w woźnicę kierującego upiornym powozem (ir. Cóiste Bodhar – Powóz Śmierci), który przewoził, a jakże inaczej, pasażerów bez głów (wszak w grupie zawsze raźniej tracić głowę...). Części takiego wozu były zrobione z ludzkich kości a bicz powożącego z kręgosłupa.

Źródło obrazka: https://www.yourirish.com/folklore/coiste-bodhar,
data odczytu: 20.10.2020

Jeśli podczas swojej upiornej jazdy Dullahan zatrzymałby się w jakiejś miejscowości, to jego postój zwiastować mógł tylko śmierć jednego z jej mieszkańców. Podobną złowrogą wróżbą było wypowiedzenie czyjegoś imienia przez odciętą głowę Dullahana. Taka osoba natychmiast padała martwa, niczym rażona piorunem. Warto zaznaczyć, że jeździec mógł ponoć wypowiedzieć tylko jedno imię podczas każdej nocy, co ograniczało dobową liczbę jego ofiar.

Gan Ceann miał jedną, jedyną słabość – złoto. Złote obiekty mogły przestraszyć jeźdźca, lub położone na środku drogi, uniemożliwić mu dalszy przejazd. Jeśli komuś udało się nawet przetrwać spotkanie z upiorem, cena dalszego życia była ogromna. Śmiertelnik tracił wzrok, jeśli spojrzał na Dullahana (według innej wersji tylko spojrzenie prosto w nieumarłe oczy oślepiało nieszczęśnika).

Źródeł legendy o Dullahanach można upatrywać w kulcie boga Crom Dubha, który oczekiwał corocznych ofiar składanych z ludzi. I nie będzie już chyba niespodzianką, że ludzie składani mu w ofierze byli... Skracani o głowę. Nie jest to jednak jedyne możliwe źródło historii o jeźdźcach bez głowy, gdyż Wyspy Brytyjskie posiadają również inne podobne przekazy. Wśród legend arturiańskich pojawia się pan Gawain (Gawen), który miał skrócić o głowę nad wyraz wysokiego Zielonego Rycerza. Ten drugi, nic sobie nie robiąc z powierzchownej rany, podniósł swój odcięty czerep, wyzwał przeciwnika na rewanż za rok i odjechał z Kamelotu. Z kolei na szkockiej wyspie Mull podczas bitwy o Glen Cainnir biorący udział w walce człowiek imieniem Ewen, jak i jego wierzchowiec, mieli zostać ścięci. Po śmierci oboje zaczęli nawiedzać okolicę, oczywiście już bez swoich głów.

Źródło obrazka: https://www.deviantart.com/blizzardhelen/art/Dullahan-788088843,
data odczytu: 20.10.2020

Mając już wyobrażenie o bezgłowych jeźdźcach z Wysp Brytyjskich możemy wrócić do Sleepy Hollow. Washington Irving, autor Legendy o Sennej Kotlinie, urodził się w Nowym Jorku, ale jego rodzice przyjechali do Ameryki ze Starego Świata. Ojciec pisarza pochodził z Orkadów a matka z Kornwalii. Ponadto niania, którą zatrudnili państwo Irvingowie, miała szkockie korzenie. Mały Washington z pewnością poznał większość przytoczonych postaci już jako dziecko. Nic dziwnego, że zainspirowały go w dorosłym życiu do opisania Jeźdźca bez głowy.

I na sam koniec ciekawostka. Polacy, nie gęsi, swojego Jeźdźca bez głowy także mają. W dawnej wsi Sklęczki, obecnie stanowiącej dzielnicę Kutna, nocami można spotkać ducha grubego szlachcica, który objeżdża okolicę na wielkim koźle, w ręku trzymając swoją własną głowę. Ten upiorny arystokrata miał zostać skazany po śmierci na wieczną tułaczkę za okrutne traktowanie chłopów w swoich włościach.

piątek, 9 października 2020

Codzienne życie w langhúsie

Langhús w Borg na Lofotach 
źródło obrazka: https://www.lofotr.no/en/component/content/article?id=91:season&Itemid=373,
data odczytu: 07.10.2020

Na przestrzeni wieków różne kultury budowały swoje domostwa w odmiennych stylach. O kształcie i funkcjonalności budynków decydował teren, dostępne zasoby a także lokalny klimat. W Skandynawii epoki wikingów, gdzie głównym surowcem było drewno, a niskie temperatury i długie zimy wymuszały zapewnienia komfortu cieplnego, powstał charakterystyczny typ domostwa – tak zwany langhús, czyli długi dom.

Drewniana konstrukcja, która przede wszystkim kojarzy się z epoką wikingów, to długi statek zwany drakkerem. Jednak statki służyły tylko do przemieszczenia się po wodach i do prowadzenia wypraw łupieżczych, a wiking, jak każdy człowiek, musiał przecież gdzieś mieszkać. W średniowiecznej Skandynawii główną grupę społeczną (około 85% populacji) stanowili karlowie, czyli wolni ludzie. Byli to rolnicy, hodowcy, rzemieślnicy i kupcy. Ludzie ci związani byli z ziemią – to na niej i wokół niej toczyło się ich życie.

Źródło obrazka: https://historienet.no/sivilisasjoner/vikinger/bonden-holdt-hjulene-i-gang,
data odczytu: 07.10.2020


Drewno, które zimą zapewniało więcej ciepła niż kamień, było dla Skandynawów zdecydowanie lepszym budulcem. Było też łatwe do pozyskania (oprócz terenów surowej Islandii, gdzie zastępowano je torfem). Dom wyglądał jak odwrócony kadłub statku. W środku biegły dwa rzędy filarów podtrzymujących sklepienie. Wzdłuż kolumn domostwo było często dzielone na osobne pomieszczenia, wśród których można wymienić spiżarnie (nord. Matbúr – pomieszczenie żywności) oraz schowki (nord. Utibúrpomieszczenie zewnętrzne). Ściany były wykonane z desek lub bali, uszczelnione gliną i torfem, a dach mógł być pokryty trawą, która dobrze izolowała go od chłodu. Podczas mrozów część domu służyła jako schronienie dla zwierząt. Co większe langhúsy mogły mieć poddasze, zagospodarowane jako dodatkowy schowek. Takie piętra na pewno nie nadawały się  do spania, ponieważ były zbyt zadymione od zlokalizowanego na dole paleniska.

Jeśli chodzi o wielkość domów, to znalezione pozostałości sugerują, że nie było jednych ustalonych proporcji. Szerokość budowli mogła wynosić od 5 do 10 metrów a ich długość wynosiła od 15 do 80 metrów. Podłogę domostwa stanowiło klepisko lub rzadziej drewniane deski. Pozostałości domu w Vatnsfjörður na Islandii wskazują, iż langhúsy mogły mieć własne śmietniki[1]. Znaleziony dół z kamiennymi ściankami zawierał śmieci oraz kawałek biżuterii.

Źródło obrazka: https://www.vakrenordnorge.no/wp-content/uploads/2018/12/Foto-Kjell-Ove-Storvik-Lofotr-Vikingmuseum-130.jpg, data odczytu: 07.10.2020


Wnętrza były dość ciemne, gdyż wikingowie nie umieszczali w langhúsach okien. Światło mogło dostawać się do środka przez jedną lub dwie pary drzwi, a także przez otwory wentylacyjne i kominowe znajdujące się w dachu. Otwory wentylacyjne mogły być zamykane lub zasłaniane zwierzęcymi skórami, by nie wpuszczać do środka chłodu. Na środku izby znajdowało się palenisko, najczęściej kamiennie, które zapobiegało zaprószeniu ognia w drewnianym wnętrzu. To właśnie było centrum wikińskiego życia, gdzie spotykano się, jedzono posiłki, opowiadano sagi. Przypuszcza się, że każdy miał swoje miejsce przy ogniu – bliższe siedziska zajmowały ważniejsze i bardziej szanowane osoby. Paleniska miały też inną funkcję. Popiół z ognisk był rozmieszczany w różnych miejscach domu i służył do pochłaniania wilgoci  wszechobecnej w skandynawskich klimacie. Wnętrze mogło być także rozświetlone lampami, świecami lub wypalanym tłuszczem umieszczonym w kamiennych naczyniach z knotem. W wielu domach za miejsce do snu służyły ławy, które w dzień były siedziskami. Same łóżka, w formie, jaką znamy obecnie, znajdywane są o wiele rzadziej. Do spania wikingowie używali skór zwierzęcych a także poduszek z pierza. Bogatsi ludzie mogli pozwolić sobie nawet na ściąganie lepszych tkanin z południa i ze wschodu (nawet z Jedwabnego Szlaku).

Szwecja za sprawą IKEI kojarzy się nam z meblami, które trzeba składać samemu. Nie inaczej było w czasach wikingów, kiedy to oprócz własnoręcznego montażu należało się zająć wcześniej także pozyskaniem odpowiednich materiałów. Zdobione stoły, ławy, łóżka czy kufry były wykonywane przez domowników lub na zlecenie miejscowego stolarza. Oprócz funkcji mieszkalnej domostwa stanowiły także miejsca pracy. W izbach można było spotkać krosna, kowadła, przechowywane narzędzia rolnicze. W bogatszych domach (jarlów lub zamożniejszych karlów, tzw. Óðalsbóndi) na ścianach zawieszone mogły być ozdoby. W pozostałych domach były to głównie tarcze umieszczone tak, by w razie zagrożenia łatwo było je dostać.

Domostwa były wielorodzinne. Każdy z członków rodziny miał wyznaczone obowiązki. Młodsi pracowali w polu, łowili ryby i polowali na zwierzynę, podczas gdy starsi zajmowali się głównie pracami w izbie. Nawet przy wydzielonych pomieszczeniach ciężko było o prywatność i chwilę dla siebie. Dzień pracy wyznaczały wschody i zachody słońca, dlatego też większość zajęć rozpoczynano  o poranku, by mieć jak najwięcej czasu i potrzebnego światła.

Basen przy domu Snorriego Sturlusona 
źródło obrazka: https://www.youtube.com/watch?v=Y73qDtpAmcQ,
data odczytu: 07.10.2020


W 2002 roku podczas wykopalisk na terenie niegdysiejszej posiadłości Snorriego Sturlusona, znaleziono kanały biegnące pod jego domem. Archeolodzy uważają, iż mogły stanowić system ogrzewania i przeprowadzać pod budynkiem ciepłą wodę z pobliskich gorących źródeł celem nagrzania domu w zimie. Zapewnienie sobie komfortu cieplnego u tego XIII-wiecznego historyka nie powinno  dziwić. Przy jego domu znaleziono także… Basen z doprowadzaną gorącą wodą. Saga o Refie Chytrym również wspomina o istnieniu systemu rur biegnących pod domem.

Historycy i archeologowie przypuszczają, że niekiedy długi dom mógł być spalany podczas ceremonii pogrzebowej, podobnie jak podczas podpalania całego drakkara z leżącym na jego pokładzie ciałem lub ciałami. Oczywiście taki pochówek był drogi i wiązał się z nieodwracalną utratą domostwa, dlatego mogli sobie na niego pozwolić tylko najbogatsi, w tym wodzowie. Poświęcenie w pogrzebowej ofierze budynku mogło symbolizować jego znaczenie lub też chęć wysłania do zaświatów żegnanej osoby wraz z jej siedzibą.

Źródło obrazka: https://ar.pinterest.com/pin/452400725043985437/,
data odczytu: 07.10.2020

Langhúsy były takie, jak ich właściciele – dostosowane do północnego klimatu i wytrzymałe. Zapewniały swoim mieszkańcom przetrwanie i miejsce do życia. Niestety, w dzisiejszych czasach możemy zobaczyć tylko rekonstrukcje, które powstały na bazie znalezionych kamienno-glinianych fundamentów. Ich odbudowa pokazuje, jak bardzo wikingowie stawiali na funkcjonalność i jak pomysłowi byli w zapewniani sobie ciepła i przetrwania w swojej epoce.

Długi dom to tylko jedna z niesamowitych konstrukcji, jakie stawiali wikingowie. W przyszłości omówimy sobie także inne. Tymczasem zapraszam do polubienia moje strony na Facebooku.



[1] Longhouses In the Viking Age, źródło: http://www.hurstwic.org/history/articles/daily_living/text/longhouse.htm, data odczytu: 07.10.2020.

piątek, 25 września 2020

Kaplica na Ostrowie Tumskim

Źródło obrazka: https://ciekawostkihistoryczne.pl/2015/12/14/wyczyn-godny-krola-czy-palac-w-poznaniu-powstal-gdy-mieszko-wciaz-byl-poganinem/, data odczytu: 23.09.2020

Rok temu opisałem chrzest Mieszka I, który mógł mieć miejsce w 966. Datę tą uważa się również za Chrzest Polski, chociaż jest to daleko idąc nadinterpretacja jedynej zachowanej informacji na ten temat – Mesco dux Poloniae baptizatur (łac. Mieszko książę Polski zostaje ochrzczony). Dziś zakwestionujemy sobie lata 60. X wieku, jako początek chrystianizacji państwa Piastów i cofniemy się w czasie o całe pokolenie wcześniej.

Przypomnijmy sobie kilka faktów z życia Mieszka. Był synem Siemomysła i urodził się gdzieś pomiędzy 920 a 945 r n.e.. Siemomysł zmarł między 950 a 960 rokiem, pozostawiając tron swojemu potomkowi. W 965 roku Mieszko poślubił czeską księżniczkę Dobrawę, a rok później miał przyjąć chrzest. Za czasów młodości Mieszka (lub jego dzieciństwa) powstał (lub raczej został rozbudowany) gród na Ostrowie Tumskim, w miejscu istniejącej wcześniejszej zabudowy. Była to osada otoczona wałem ziemno-drewnianym, który u swej podstawy miał 10 metrów szerokości. Położona była w strategicznym miejscu między Wartą a Cybiną. Datowania pozostałości drewnianych metodą dendrochronoliczną wskazują, iż jej budowa miała miejsce u schyłku IX wieku, zarówno jeśli chodzi o domostwa jak i pierwsze umocnienia. Co wyróżnia Ostrów Tumski na tle innych powstających w tym czasie grodów to kamienny pałac (łac. Palatium), którego pozostałości znajdują się obecnie pod kościołem Najświętszej Marii Panny. Pozostałości ścian i fundamentów świadczą, iż budynek powstał na planie prostokąta o długości 27 metrów i szerokości 12 metrów (wraz z grubością ścian), mógł mieć ponad 10 metrów wysokości i całkowitą powierzchnię użytkową przekraczającą 200 metrów kwadratowych. Tak więc piastowski pałac był budowlą piętrową.

Źródło obrazka: https://szlakpiastowski.pl/obiekty/trasa-zachod-wschod/2016-06-28-16-06-43/poznan-multimedialne-makiety-dawnego-poznania?tmpl=component, data odczytu: 23.09.2020


Co jest jednak najciekawszym elementem budowli, to pozostałości przypałacowej kaplicy, odkrytej przez zespół archeologów prof. Hanny Kóčkiej-Krenz w 2009 roku. Świątynia została zbudowana na planie krzyża z jedną półokrągłą ścianą (tzw. Absydą). Całość miała wymiary ok. 2,5 metra na 5,5 metrów długości. Jej niewielkie wymiary wskazują, że nie pełniła roli świątyni dla mieszkańców, a była jedynie prywatną inwestycją budowlaną powstałą na potrzeby władcy. Nawet jeśli nie została postawiona od razu (czyli w latach 40. X wieku, gdyż datowanie belki progowej wskazuje na ścięcie drewna ok. 941 roku), to jej powstanie poprzedza 966 rok, czyli datę domniemanego chrztu Mieszka. Kaplica mogłaby powstać już za rządów Siemomysła, jednak, co jest bardziej prawdopodobne, została ufundowana po podjęciu przez Mieszka decyzji o poślubieniu Dobrawy. Wedle Galla Anonima księżniczka zgodziła się na propozycję małżeństwa, jeśli Mieszko przyjmie chrzest. Celem dopełnienia zobowiązań władca Polski mógł podjąć decyzję o wybudowaniu kompleksu pałacowego wraz z kaplicą, by ugościć swoją przyszłą małżonkę wraz ze wszystkimi możliwymi honorami i w duchu chrześcijańskiej religii.

Fakt, iż była to kaplica potwierdzają pozostałości tynku z budowli. Jego kolory wskazują, że budowla mogła być pomalowana w kolory maryjne i zapewne postawiona pod jej wezwaniem. Istnienie świątyni wskazuje, że decyzję o chrzcie Mieszka poprzedzały lata przygotowań i kontaktów z chrześcijańskim światem. Trzeba było ściągnąć na dwór osoby obeznane z architekturą kościelną oraz funkcjonalnością budowli. Ci specjaliści z pewnością pochodziły z południa, z Czech, ponieważ Mieszko chciał uniknąć narzucenia chrześcijaństwa ze strony Cesarstwa Niemieckiego. Również pierwszy biskup polski, Jordan, miał przybyć do państwa Piastów z południa, razem z Dobrawą przy okazji jej ślubu. Prof. Przemysław Urbańczyk idzie o krok dalej, uważając, że w Wielkopolsce przedstawiciele Państwa Wielkomorawskiego (a więc kraju, któremu do końca IX wieku podlegały Czechy) byli już obecni na początku X wieku. Jego zdaniem pozostałością po tym jest nazwa Poznań, wywodząca się od morawskiego rodu Poznanów. To by wskazywało, że religia słowiańska i chrześcijaństwa przeplatały się przez kilka dekad wcześniej, być może od czasów gdy morawski władca Mojmir I został ochrzczony już w 831 roku, a za nim podążyli inni jego rodacy. Podobne przypuszczenia wiążą się z chrzcielnicą w Wiślicy. Wierzono, że chrztu miejscowej ludności miał w niej dokonać sam święty Metody, zwany Apostołem Słowian, który również związany był z Wielkimi Morawami. Do dziś jednak nie jest pewne, czy zagłębienie było faktycznie chrzcielnicą czy może naturalnym wgłębionym tworem natury… A jeśli ta druga opcja okazałaby się prawdziwa, to czy nie mogło posłużyć jako chrzcielnica. Według Żywota Świętego Metodego Apostoł miał również ochrzcić pewnego księcia w Wiślech (księcia Wiślan?), co również jest przesłanką na bazie której można mniemać, iż nowa wiara przywędrowała na polskie ziemie z południa i o wiele wcześniej, niż powszechnie się przyjmuje.

Źródło obrazka: http://trakt.poznan.pl/pl/obiekty/obiekty-ostrow-tumski/relikty-palatium/,
data odczytu: 23.09.2020

Rozważając historię pierwszego polskiego pałacu rodzi się pytanie, czy to właśnie tutaj mógł odbyć się chrzest Mieszka I? I tak i nie. Jeśli chodzi o miejsce, to kaplica była najbardziej odpowiednia do tego celu. Jednak jak wspomniałem, była to mała budowla i mogła pomieścić tylko kilka osób. Konwersja władcy na chrześcijaństwo była wydarzeniem bez precedensu i jeśli panujący ród chciał dać przykład swoim poddanym, powinien dążyć do jak najbardziej publicznej ceremonii. Takie kroki powziął dla porównania Harald Sinozęby, ówczesny król Danii, który zgodził się przyjąć chrzest, jeśli uroczystość odbędzie się publicznie w miejscowości Ingelheim nad Renem.

Kaplica prawdopodobnie uległa zniszczeniu w 1038 lub 1039 roku, kiedy to czeski książę Brzetysław najechał Wielkopolskę. Za tą wersją wydarzeń przemawiają ślady spalenizny na murach. Dziś w miejscu dawnego pałacu i kaplicy swoi wspomniany gotycki kościół pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny.

Podsumowując temat, chrystianizacja nie była procesem liniowym i szybkim. Muszę także zaznaczyć, że przytoczone przeze mnie hipotezy to tylko przypuszczenia, które powstają na bazie znikomych dowodów historycznych. Można jednak stwierdzić, iż przed 966 rokiem i po nim chrześcijanie mieszkali na ziemiach polskich obok wyznawców słowiańskiej religii – począwszy od pojedynczych osób aż po czasy dominacji nowej wiary na terenie całego kraju. Nie da się więc wskazać jednej pewnej daty Chrztu Polski, można za to mówić o chrzcie Mieszka I w 966 roku, ale jak sobie przedstawiliśmy w tym i wcześniejszych tematach, nawet ta data nie jest pewna.


piątek, 11 września 2020

Państwo Samona

 

Źródło obrazka: https://slavicway.com/2017/12/13/the-slavic-art-of-war/,
data odczytu: 10.09.2020

Po pokonaniu Kaganatu Awarskiego Państwo Samona umacniało się. Do rozkwitu przyczyniły się wewnętrzne walki koczowniczych najeźdźców o władzę, które zaczęły się po śmierci poprzedniego wodza. Jednak wytchnienie nie trwało dla Słowian zbyt długo. Już ok. 629 r n.e., kiedy zagrożenie ze strony ogarniętego chaosem Kaganatu Awarskiego zmalało, pojawiło się nowe niebezpieczeństwo, tym razem na zachodzie.

Państwo Franków, którym władał Dagobert I, najechało tereny Samona. Kronikarz Fredegar wspomina, iż zarzewiem konfliktu było zabicie przez Słowian kupców z kraju Dagoberta. Król wysłał posła Sychariasza na dwór Samona, jednak władca Słowian odmówił przyjęcia go. Emisariusz przywdział słowiański strój i udając miejscowego dostał się potajemnie na królewski wiec. Tam przemówił do Samona, oczekując odszkodowania za zabitych kupców oraz by ten uznał zwierzchnictwo Dagoberta. Władca Słowian stwierdził, iż zgodzi się, jeśli zawrą odpowiednie przymierze. Sychariasz odparł na to, że nie może być sojuszu między chrześcijanami i psami, jak określił wyznawców słowiańskiej wiary. Rokowania nie zakończyły się pomyślnie i doszło do eskalacji konfliktu, a Samon musiał toczyć wojnę przeciwko swoim dawnym frankijskim rodakom. W 631 (lub 632) roku doszło do wielkiej bitwy pod bliżej nieznaną miejscowością Wogatisburg. Być może był gród, który później funkcjonował pod inną nazwą, drewniany fort, który nie zachował się do naszych czasów, albo tymczasowo umocnione wałami ziemnymi miejsce, a nie konkretna osada. Przypuszcza się, że mógł leżeć gdzieś na terenach obecnych Czech lub południowych Niemiec, jednak są to bardzo luźne domysły tyczące się rozległych obszarów. Bitwa pod Wogatisburgiem miała trwać trzy dni i zakończyć się ogromną klęską Franków.

W walkach z Dagobertem skorzystali również Serbowie, którzy wcześniej musieli uznać zwierzchność Franków, a podczas wojny wypowiedzieli posłuszeństwo i stanęli po stronie Samona. Z kolei Franków wspierali Longobardowie (wcześniej sprzymierzeńcy Awarów) oraz Alemanowie (germańskie plemiona). Przez kolejne kilka lat Słowianie dzielnie odpierali akcje zbroje Dagoberta, a nawet przechodzili do ofensywy, zapuszczając się na jego tereny. Po śmierci frankijskiego władzy w 639 roku sytuacja prawdopodobnie się uspokoiła.

Źródło obrazka: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/54/King_Samo.jpg,
data odczytu: 10.09.2020


Samon rządził słowiańską domeną do swojej śmierci, gdzieś pomiędzy 658 a 661 rokiem. W ciągu życia miał mieć dwanaście żon i łącznie trzydzieści pięć dzieci – dwudziestu synów oraz piętnaście córek. Prawdopodobnie każdy związek małżeński Samona był przypieczętowaniem sojuszu z innym słowiańskim plemieniem, co pokazuje, jak wiele ludów udało mu się zjednoczyć pod jednym sztandarem. Być może któryś z jego potomków starał się zająć po nim tron, jednak nieskutecznie. Państwo rozpadło się wraz ze śmiercią władcy, a przynajmniej przestało istnieć w tej samej formie. Być może przyczyniła się do tego sama jego struktura i dwanaście małżeństw. W sytuacji, w której zmarły władca posiadał dwudziestu męskich potomków, na pewno doszło do konfliktu, kto ma zająć jego miejsce. Istnieją dwie przesłanki wedle których ten nietypowy związek plemienny miał dać początek późniejszemu Państwu Wielkomorawskiemu. Pierwsza wskazówka to powstała w XII wieku Rotunda Najświętszej Maryi Panny i św. Katarzyny w czeskim Znojmie. Freski na jej wewnętrznych ścianach przedstawiają  władców morawskich i czeskich. Naścienny poczet władców zaczyna się od króla imieniem… Zamo, czyli naszego Samona lub Sámo, wedle innego zapisu. Na tej postawie można wysnuć wniosek, iż w jakimś stopniu ciągłość władzy mogła istnieć na terenach słowiańskich od Samona aż do Mojmira I, uważanego za pierwszego historycznego władcę Moraw – być może był nawet dalekim potomkiem frankijskiego kupca. Tą wersję historii potwierdza  czeski historyk, Tomáš Pešina, wymieniając Samona jako pierwszego władcę wielkomorawskiego, a jego rządy umieszczał w przedziale czasowym lat 623-658. Według niego po śmierci Samona i kilkunastoletnim bezkrólewiu, władze miał objąć jego syn Moravod.

Historia Samona i jego państwa owiana jest tajemnicą. Przytoczony przebieg jego istnienia opiera się na skąpych źródłach historycznych oraz głównie na przypuszczeniach. Nie ma nawet pewności, czy władca był Frankiem, czy być może Słowianinem mieszkającym na frankijskim terenie. Fredegar i wspomniany Sychariasz traktowali go jak poganina, chociaż Państwo Franków przyjęło chrzest ponad 100 lat przed bitwą o Wogatisburg. Jeśli był chrześcijaninem, to odszedł od tej wiary i walczył przeciwko swoim byłym współwyznawcom. Na pewno należy go uznać za utalentowanego militarnego dowódcę, który zrzucił ze Słowian jarzmo Kaganatu Awarskiego a następnie obronił ich przed Frankami. Jednak polityczne sojusze, które zawierał za swojego żywota, mogły stać się przyczyną problemów państwa po jego śmierci. Problemy z wyborem władcy Awarów w 630 roku pozwoliły Samonowi wzmocnić swoje państwo. Z kolei kłopoty z wyborem jego osobistego następcy zapewne je osłabiły, powodując przynajmniej czasowe bezkrólewie oraz powrót zagrożenia ze strony Kaganatu… Ale to już historia na inny dzień…

Na sam koniec, gdyby ktoś z Was chciał zapoznać się z fabularyzowaną historią Samona, zachęcam do przeczytania Mitologii Słowiańskiej Jakuba Bobrowskiego i Mateusza Wrony, gdzie frankijskiemu kupcowi poświęcony jest osobny rozdział.

piątek, 28 sierpnia 2020

Samon i powstanie przeciwko Awarom

 

Źródło obrazka: https://about-history.com/the-great-migration-period/,
data odczytu: 24.08.2020

Między IV a VI wiekiem naszej ery na kontynencie miała miejsce Wielka Wędrówka Ludów. Różne nacje przemieszczały się głównie ze wschodu na zachód, wypierając rdzenne plemiona z danych terenów. Jednym z ludów, który uczestniczył w tym procesie, byli Awarowie. Był to koczowniczy lud, który przybył do Europy ze stepów Azji. W drugiej połowie VI wieku założyli własne państwo, Kaganat Awarski, obejmujące między innymi obecną Wielką Nizinę Węgierską. Zajęte tereny były ciągle siedzibą licznych rdzennych ludów, między innymi Słowian Panońskich. Nie tworzyli oni jednego państwa, a raczej stanowili podobne etnicznie plemiona zamieszkujące wspólny teren. Przez kilkadziesiąt lat ich tereny były zarządzane przez Awarów, jednak wkrótce miało to się zmienić…

W 557 roku poselstwo Awarów dotarło do stolicy Cesarstwa Wschodniorzymskiego – Konstantynopola. Poprosili o nadanie im ziem. Cesarz Justynian I zamierzał wykorzystać koczowniczy lud do rozprawienia się z wrogimi plemionami. Jednak sojusz nie trwał zbyt długo i Awarowie odwrócili się od Cesarstwa a kolejne dekady upłynęły na licznych bitwach między obiema stronami. Niepewny pokój, zawarty w 622 roku, nakazywał Cesarzowi Herakliuszowi zapłacenie olbrzymiego trybutu. Na nic się jednak zdały te rokowania, gdyż Awarowie wespół z innym wrogiem Cesarstwa, Persami, zaczęli planować oblężenie Konstantynopola. 

Wróćmy teraz do Słowian Panońskich. Wśród plemion zamieszkujących Nizinę Węgierską czara goryczy przelała się w latach 20. VII wieku. Być może tak samo, jak Cesarz Justynian I w 557 chciał użyć Awarów przeciwko innym plemionom, tak teraz Herakliusz zwrócił się do mieszkańców Kotliny Panońskiej o wsparcie lub przynajmniej potajemnie wspierał ruchy powstańcze. Frankijski kronikarz Fredegar opisuje, jak bardzo Awarowie wykorzystywali Słowian. Mieli ich zmuszać do zapewniania prowiantu dla swoich armii i wierzchowców, zimami wpraszali się do słowiańskich gospodarstw, gwałcili kobiety. Być może to samo niezadowolenie Słowian pod rządami Kaganatu napędzało konspiracje przeciwko najeźdźcom. Być może oba czynniki trafiły na podatny grunt i tłumione od wielu lat poczucie krzywdy eksplodowało.

Źródło obrazka: https://www.bulgarkamagazine.com/wp-content/uploads/2016/12/c2168a0e465d0fde62d3840a200d2d96.jpg,
data odczytu: 25.08.2020

Pierwsze walki zaczęły się pomiędzy 623 a 624 r n.e.. Słowianie, tworzący liczne odrębne plemiona, zjednoczyli się pod dowództwem… Frankijskiego kupca, Samona, pochodzącego z bliżej nieokreślonego Kraju Senońskiego (Być może okolice miejscowości Sens). W 626 roku, pomimo opłaconego pokoju, doszło do oblężenia Konstatynopola. Wśród oblegających miasto najeźdźców znaleźli się także Słowianie, sprzyjający Awarom, oraz Persowie i Bułgarzy. Oblężenie zakończyło się niepowodzeniem, a wielonarodowa armia rozpadła się. W 630 roku sam Kaganat zaczął przeżywać kryzys, kiedy po śmierci władcy doszło do walk o wybór nowego przywódcy. Te klęski i osłabienie najeźdźcy wykorzystał Samon. Przypuszcza się, że jako kupiec handlował orężem. Znajomość broni zapewne pomogła mu w wybiciu się na pozycję lidera słowiańskiego ruchu oporu. Po sukcesie powstania został wybrany na przywódcę nowo-powstałego państwa, choć być może bardziej poprawnym określeniem byłby związek plemienny. Nie istnieją bowiem żadne dowody na scentralizowaną władzę w jego domenie ani na zapoczątkowanie przez niego dynastii (ten wątek rozwiniemy sobie za dwa tygodnie). Domena, która powstała dzięki frankijskiemu kupcowi obejmowała tereny plemion Słowian, które rozciągały się od Łużyc na północy prawie po Adriatyk na południu i od współczesnej Bawarii na zachodzie aż po tereny Słowacji na wschodzie.

Samon dokonał czegoś, czego nie udało się żadnemu wodzowi Słowian – zjednoczył wiele plemion. Uważa się, że mogło być ich dwanaście, gdyż sam władca miał mieć dwanaście żon - być może po jednej z każdego plemienia, dla przypieczętowania sojuszu. Wyzwolenie jego nowego ludu spod jarzma Awarów ugruntowało władzę Samona na długie lata. Jego rządy nie były jednak spokojne, gdyż na horyzoncie pojawiło się nowe zagrożenie – tym razem miało nadejść z zachodu, ze strony Królestwa Franków...

piątek, 14 sierpnia 2020

Król Hroðgar

 

Król Hroðgar
Źródło obrazka: https://owlcation.com/humanities/King-Hrothgar-in-Beowulf-Hrothgars-Speech-to-Beowulf-in-Hall-of-Heorot, data odczytu: 10.08.2020

Władców różnych państw można podzielić na historycznych i legendarnych. O ile w przypadku historycznych osób nie ma wątpliwości co do ich żywotów, ponieważ zostały mniej i bardziej szczegółowo udokumentowane, o tyle z legendarnymi postaciami jest jeden podstawowy problem – źródła o nich, które dotrwały do naszych czasów, są dość skąpe, bądź wydają się zbyt fantastyczne, by uznać je za wiarygodne. Z drugiej strony życie historycznych władców również bywa mocno koloryzowane – przykładem może być cudowne odzyskanie przez Mieszka I wzroku, które miało zapowiadać przyszły Chrzest Polski. Nie znaczy to jednak, że legendarni władcy nie istnieli naprawdę. W każdej historii jest ziarno prawdy i dziś poszukamy takich ziarenek o legendarnym duńskim królu Hroðgarze.

Hroðgar Halfdansson (nord. Hróarr/Roar, ang. Hrothgar) miał władać Danią w VI wieku naszej ery, a więc na długo przed okresem słynnych wypraw wikingów. Wywodził się z legendarnej dynastii duńskiej Skjöldungów, tak samo jak jego bracia Heorgar i Halgi oraz bratanek Rolf Krake. Jego żoną miała być Wealhþeow z rodu Wulfingów, a dziećmi dwóch synów Hreðric i Hroðmund oraz córka Freawaru. Hroðgar  jest bohaterem kilku utworów, zarówno nordyckich sag, anglosaskich poematów jak i kronik historycznych. Przypuszcza się, że mógł być jednym z północnogermańskich przywódców z czasów Wielkiej Wędrówki Ludów między IV a VI wiekiem naszej ery.

Król Hroðgar w filmie Beowulf - Droga do Sprawiedliwości
Źródło obrazka: https://www.pinterest.co.uk/pin/429812358165410605/,
data odczytu: 10.08.2020


Duński król wspomniany jest w anglosaskim utworze Widsith. Hroðgar zakopuje topór wojenny ze swoim bratankiem Rolfem, by razem pokonać wspólnego wroga, Ingelda, syna króla Frody. Poemat opisuje, jak obaj odparli plemię Heaðobardów (staroang. Heaðubeardan – Wojenne Brody) w Heorot, siedzibie Hroðgara. Heaðobardowie mogli być odłamem Longobardów (czyli Długobrodych), którzy zamiast atakować Półwysep Apeniński, jak swoi krewniacy, ruszyli w stronę Półwyspu Jutlandzkiego - współczesnej Danii. Potwierdzałoby to umiejscowienie Hroðgara w okresie Wędrówki Ludów i opór, jaki mógł stawić najeźdźcom zagrażającym Danii. Mogłoby to mieć odzwierciedlenie w samym imieniu (albo być może w przydomku), które wedle jednej z teorii wywodzi się z pranordyckiego słowa Hrōþiwarjaz oznaczającego Słynnego Obrońcę. Inne teorie o pochodzeniu imienia władcy nawiązują do słów Hrōþiharjaz (pranord. Słynny Wojownik) lub Hrōþigaizaz (pranord. Słynna Włócznia). Warto zaznaczyć również, że postaci Ingelda i Frody występują również w skandynawskich źródłach, według których mieli oni zabić Halfdana, ojca Hroðgara. Różne podania wskazują także na stopień pokrewieństwa Hroðgara z Ingedlem Frodą, tym samym zmieniając konflikt plemienny w waśń rodową.

Współcześnie Hroðgar najbardziej kojarzony jest z poematem Beowulf. Duński dwór w Heorot był notorycznie atakowany przez potwora Grendela (i tu wspomniana ciekawostka z profilu na Facebooku - opis dworu Heorot posłużył Tolkienowi jako inspiracja dworu Meduseld, w którym urzędował król Theoden). Na pomoc przybywa wojownik ze szwedzkiego plemienia Gotów, tytułowy Beowulf. Po zabiciu stwora (oraz jego matki) Hroðgar obdarowuje hojnie swojego wybawcę. W poemacie Hroðgar jest przedstawiony jako drugi z czwórki dzieci Halfdana. Jego starszym bratem miał być Heorgar, który objął władzę po ojcu. Oprócz brata Halgiego mieli mieć jeszcze siostrę prawdopodobnie Yrsę (gdyż źródła nie są jedmyślne co do faktu czy była siostrą, czy córką Halgiego), która została wydana za szwedzkiego króla Adilsa Potężnego. Beowulf przedstawia Hroðgara jako idealnego władcę – szczerego, odważnego, dobrego dla swoich poddanych, hojnego w obdarowywaniu sojuszników. Poemat rzuca również więcej światła na królową Wealhþeow, która musiała być o wiele młodsza od swojego małżonka, ponieważ w momencie rozpoczęci utworu określana jest jako matka dwóch z trzech synów króla, którzy nie byli jeszcze dorosłymi mężczyznami, natomiast sam władca miał rządzić Danią już od ponad pięćdziesiąt zim, a jak wiadomo, sędziwy monarcha nie odziedziczył tronu bezpośrednio po ojcu, tylko po swoim starszym bracie.

Król Hroðgar w filmie Outlander
Źródło obrazka: https://www.pinterest.at/pin/176836722846002462/,
data odczytu: 10.08.2020


Saga o Rolfie Krakim przedkłada Halgiego nad Hroðgara. Według tej historii Hroðgar oddaje władzę w Danii swojemu bratu, a sam wyrusza do angielskiego Northumberland poślubić córkę tamtejszego króla. Na miejscu miał zostać zabity przez swojego siostrzeńca, a następnie pomszczony przez Halgiego.

Oprócz sag i legend również kroniki wspominają o rodzie Skjöldungów. XII-wieczna Kronika z Lejre mówi o królu Haldanie, który zmarł w podeszłym wieku, oraz jego dwóch synach – Helghim (Halgi) i Ro (czyli Hro, Hróarrze bądź Hroðgarze). Po śmierci ojca Helghi miał sprawować władzę nad duńskimi terenami morskimi, natomiast Ro nad lądem. Hroðgar miał założyć miasto duńskie Roskilde, a kiedy zmarł, został pochowany w Lejre – domniemanej lokalizacji grodu Heorot (niektórzy historycy wskazują jednak na Roskilde). Kronika wspomina również, że po śmierci obu braci Szwecja narzuciła Danii króla-uzurpatora. By upokorzyć Duńczyków… Posadzili na tronie psa. Zwierzę, ofiara politycznych przepychanek, zostało następnie zdetronizowane przez Rolfa Krakego, bratanka Hroðgara. Roczniki z Lund oraz Czyny Duńczyków potwierdzają podział władzy między braćmi, zaznaczając, że Halgi był jedynie dowódcą floty, a nie władcą Duńskiego Królestwa. To właśnie ta wersja historii wspomina, iż Froda zabił ojca Hroðgara i Halgiego. Braciom udało się uciec, na następnie wrócić i pomścić swojego ojca – spalili dom (dwór) Frody wraz z nim w środku. Druga z kronik wspomina także, że szwedzki król Hodbrod (Hothbrodd) po podboju krajów na wschodzie skierował się w stronę Danii. Miał on stoczyć trzy bitwy z Hroðgarem i ostatecznie go zabić, a następnie zostać pomszczonym przez Helga (Halgiego).

Następca króla Król Hroðgara według Kroniki z Lejre

Podsumowując, Hroðgar pojawia się w wielu źródłach skandynawskich i anglosaskich. Zmieniają się warianty imion, zmieniają się stopnie pokrewieństwa, pokolenia lub wrogowie, z którymi się mierzył, jednak rola pozostaje ta sama – był królem Danii. Czy nosił koronę, czy był tylko przywódcą lokalnego plemienia, które zamieszkiwało Półwysep Jutlandzki – dziś niemożliwe jest dociec prawdy. Jednak pamięć o Hroðgarze pozostała. Pojawia się w filmach o epoce (w Beowulfie Roberta Zemeckisa głosu i wizerunku użyczał mu Anthony Hopkins; gości także w innych produkcjach, z których pochodzą zdjęcia do dzisiejszego artykułu) a w grze The Elder Scrolls V: Skyrim na najwyższej górze świata Tamriel znajduje się świątynia nazwana Wysoki Hrothgar.

piątek, 24 lipca 2020

Gorm Stary

Gorm dowiaduje się o śmierci swojego syna Knuta
autor August Carl Vilhelm Thomsen
Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Gorm_the_Old,
data odczytu: 23.07.2020

Z określeniem pierwszego władcy danej krainy jest ten problem, że nawet jeśli wskażemy konkretną osobtę, to możemy wskazać również osobę która rządziła przed nią. Tak jest w przypadku Bolesława Chrobrego, pierwszego króla Polski…. Którego ojciec, Mieszko I, uważany za księcia Polan, nazywany był królem przez kronikarza Windukina. Także przed Mieszkiem można wymienić innego władcę – według Wincentego Kadłubka był nim Król Krak, który zapoczątkował proces państwowości w Polsce.

Nie inaczej jest z władcami Danii. Za pierwszego króla uważa się Haralda I Sinozębego, który przyjął chrześcijaństwo. Jednak i jego można poprzedzić innymi władcami. Według niektórych historyków pierwszym z nich miał być ojciec wspomnianego Haralda, Gorm Stary, któremu chciałbym poświęcić dzisiejszy temat. Ale nim przejdziemy to Gorma, nie będzie tu niespodzianki, należy wspomnieć, że i przed nim byli władcy, którzy mogą pretendować do tytułu pierwszego króla Danii.

Gorm stary miał władać Danią w pierwszej połowie X wieku. Stolica jego państwa znajdowała się w Jelling. Prawdopodobnie był synem Kanuta I Surowego. Według niektórych wersji miał pochodzić od Sigurda Wężowe Oko, syna legendarnego Ragnara Loðbróka. Źródła historyczne nie podają daty jego narodzin, a także nie są zgodne co do czasu jego panowania. Początek władania Danią mógł mieć miejsce gdzieś pomiędzy 875 a 915 rokiem naszej ery, co pokazuje, jak mało dokładne są podania - ot, różnica ledwo czterdziestu lat. Kres rządów również można umiejscawiać z dokładnością do kilkudziesięciu lat – od 935 do 959 roku, czyli domniemanej daty jego śmierci i prawdopodobnej daty objęcia tronu duńskiego przez Haralda Sinozębego.


Kamień runiczny ufundowany przez Gorma na cześć swojej zmarłej żony, Thyry
Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Gorm_the_Old,
data odczytu: 23.07.2020

Gorm Stary… Najprawdopodobniej nie był stary. W duńskiej miejscowości Jelling przy grobie Haralda Sinozębęgo odkryto także inne szczątki. Przypuszcza się, że należały do jego rodziców, Gorma i Thyry. Datowanie kości wskazało iż mężczyzna zmarł mając około 50 lat. Skąd więc przydomek Stary? Został on nadany w późniejszych czasach, mając podkreślić, jak dawno od spisania źródeł panował Gorm. Król posiadał jednak inny przydomek – Anglik, jako iż rzekomo miał przyjść na świat w Anglii, a nie w Danii.  Gorm mógł przybyć z Anglii do Danii dopiero ok. 917 roku, wraz ze swoim ojcem Kanutem.

Imię Gorma pojawiło się już na moim blogu, kiedy opisywałem kompleks fortyfikacji Danevirke. To właśnie bohater dzisiejszego temau miał w latach 40. X wieku za namową Thyry ściągnąć budowniczych z całej Danii i wzmocnić słynny Mur. Źródła podają również, że w swojej militarnej karierze walczył z ze Szwedami i wyprawiał się na Saksonię (co wiążę się z umacnianiem Danevirke na granicach, w obawie przed potencjalnym odwetem Saksonii). Być może to właśnie sytuacja, w której król nie podjął sam jako pierwszy decyzji, tylko musiał zostać przekonany przez żonę spowodowała nadanie mu kolejnego przydomka – Ospały. Sven Aggesen, XII-wieczny duński kronikarz, zarzuca Gormowi, że ten wykorzystywał swoją pozycję władcy tylko do pijaństwa i uciech cielesnych. Jednak nie wszystkie źródła są tak surowe w stosunku do Gorma. Fagrskinna Saga przytacza rozmowę Haralda Sinozębego z Jarlem Haakonem. Wedle tego drugiego Gorm był wielkim człowiekiem, który powiększył terytorium swojego państwa, w porównaniu do ziem będących pod panowaniem Kanuta I.

Nie ma także pewności, jakie podejście do religii reprezentował Gorm. Gesta Danorum (łac. Czyny Duńczyków) wspomina, iż był zagorzałym wrogiem chrześcijaństwa. Jednak inne źródła przeczą temu obrazowi, ukazując go jako władcę czczącego nordyckich bogów, jednak równocześnie tolerancyjnego, który wpuszczał chrześcijańskich misjonarzy na duńskie ziemie, a nawet pozwolił na powołanie trzech biskupów na jego terenach – odpowiednio dla Hedeby, Ribe i Århus. Niektórzy historycy uważają, że średniowieczni kronikarze mylili Gorma Kanutssona z jego poprzednikiem, Kanutem I i stąd rozdźwięk między różnym podejściem władcy do chrześcijaństwa w różnych źródłach.

Gesta Danorum wspomina również, że Gorm i Thyra zmarli w tym samym czasie, po otrzymaniu wieści o śmierci jednego ze swoich synów, Knuta Danaasta (nord. Umiłowanego przez Duńczyków). Nie jest to jednak możliwe, ponieważ Gorm przeżył swoją żonę i ufundował jej kamień runiczny.  Obelisk  stoi po dziś dzień w miejscowości Jelling. Inskrypcja na nim brzmi Król Gorm postawił ten kamień ku pamięci swojej żony Thyry, Wybawicielce Danii lub wedle innego tłumaczenia – Chwale Danii (w oryginale Kumr Kunukr karthi kubl thusi aft Thurui kunu sina Tanmarkar but). Może to być kolejna przesłanka przemawiająca za uznaniem starań Thyry o wzmocnienie Danevirke. Sven Aggesen, XII-wieczny duński kronikarz, twierdził, że Thyra ocaliła Danię odmawiając Ottonowi I ręki, przez co uchroniła swój kraj przed przymusowym wcieleniem do państwa niemieckiego. Z kolei Saga o Jomswikingach przypisuje królowej przezorność, która uchroniła cały naród od klęski głodu.

Jellig - dawna siedziba władców Danii
Źródło obrazka: http://viking.archeurope.info/index.php?page=jelling-royal-necropolis,
data odczytu: 23.07.2020

Badania dendrochronologiczne wskazują, iż do budowy komory grobowej Gorma użyto drzewa ściętego w 958 roku. Szkielet spoczywający w grobie ma ok. 175 cm, co sugeruje wysoki wzrost jak na ówczesną epokę. Inne cechy, szkieletu wskazują na niezbyt muskularną sylwetkę, problemy z zębami, kręgosłupem i przewlekłymi stanami zapalnymi stawów. W grobowcu znaleziono wiele złotych nici – prawdopodobne pozostałości rozłożonych szat lub tkanin pochowanych razem z władcą. Oprócz tego w grobie znaleziono srebrne sprzączki pasów, z dekoracyjnymi głowami zwierząt.

Z powodu małej ilości źródeł i sprzeczności ciężko podsumować rządy Gorma. Czy był wielkim władcą, czy może niezaradnym i Ospałym królem? Czy był fanatycznym zwolennikiem nordyckich bogów, czy człowiekiem tolerancyjnym wobec chrześcijan? Bez odnalezienia nowych źródeł ciężko dziś jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania.

czwartek, 9 lipca 2020

Garść ciekawostek o Szwecji

Flaga Szwecji
Źródło obrazka: https://aer.eu/together-with-stockholm/sweden-flag-wallpaper-wallpaper-1/,
data odczytu: 09.07.2020

Wszyscy zapewne zastanawiają się, jak będzie wyglądało podróżowanie i urlopy w czasach epidemii koronawirusa i po niej. Przesunięte terminy wyjazdów, zmienione rezerwacje, kwestie finansowe… Najbliższy czas na pewno nie zapowiada się bezproblemowo. Dlatego chciałbym pomóc Wam na chwilę oderwać się od rzeczywistości i przenieść się chociaż wirtualnie do Skandynawii. Zapraszam do luźnego tematu na temat Szwecji.


Źródło obrazka: https://pl.wikipedia.org/wiki/Scania,
data odczytu: 09.07.2020

Ciężarówki Scania, tak liczne na polskich drogach, pochodzą ze Szwecji. Firma Scania Aktiebolag powstała w Malmö już w XIX wieku. Nazwa pochodzi od szwedzkiej prowincji Skania, której siedzibą władz jest właśnie Malmö. Logo marki również nawiązuje do herbu regionu.

Źródło obrazka: https://allthatsinteresting.com/old-tjikko,
data odczytu: 09.07.2020

Jednym z pretendentów do tytułu najstarszego żyjącego drzewa świata jest świerk pospolity o imieniu Old Tjikko. Rośnie w Szwecji a jego wiek określa się na 9,5 tysiąca lat! Przypuszcza się, że swój wiek zawdzięcza chłodnemu, konserwującemu klimatowi oraz procesowi podobnemu do klonowania – obumarłe pędy są zastąpione nowymi o tych samych genach.

Źródło obrazka: https://www.udiscovermusic.com/stories/abba-eurovision-performance-waterloo/,
data odczytu: 09.07.2020

Członkowie szwedzkiego zespołu Abba słynęli z noszenia ekstrawaganckiej odzieży. Powodem była nie tylko chęć wyróżnienia się. W latach 70. i 80. szwedzkie prawo podatkowe pozwalało artystom na odliczenie kosztów ubrań do występów, o ile nie nadawały się one do codziennego noszenia w przestrzeni publicznej.

 Źródło obrazka: https://www.travellens.co/best-things-to-do-in-stockholm-sweden/,
data odczytu: 09.07.2020

Stolica Szwecji, Sztokholm, nazywana jest Wenecją Północy. Obszar samego miasta leży na 14 wyspach, które łączą 53 mosty, a cały obszar stołeczny to ponad 24 tysiące wysp i skał wystających z morza. Sama nazwa także nawiązuje do tego terenu – Stock oznacza Belkę a Holme to Wyspa. Drugi człon jest zrozumiały, a pierwszy? Otóż w cieśninie Norrström, nad którą leży miasto, znaleziono wbite w dno belki, ścięte na przełomie X i XI wieku – zapewne pozostałości nabrzeża lub falochronu.

Źródło obrazka: https://www.guidebook-sweden.com/en/guidebook/destination/trelleborgen-viking-fortress-in-trelleborg,
data odczytu: 09.07.2020

Wybierając się do fortu w Trelleborgu należy uważać, by… Nie pomylić kraju. Takie  wikińskie skanseny znajdują się zarówno w Danii, jak i Szwecji. Skąd podobieństwo? Otóż nazwy pochodzą od słów Thrall czyli Niewolnik oraz Borg oznaczającego Fort. W Epoce wikingów okrągłe fortyfikacje były wznoszone tanią (bardzo tanią) siłą roboczą niewolników, czemu zawdzięczają swoje późniejsze nazwy.

Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/Trollskogen,
data odczytu: 09.07.2020

Trollskogen, to niesamowite miejsce na szwedzkiej wyspie Olandia. Nazwa oznacza Las Trolli – pnie drzew w nim rosnących są powyginane w nienaturalny sposób. Miejscowi wierzą, że to za sprawką trolli, które powykrzywiały rośliny.

Źródło obrazka: https://en.wikipedia.org/wiki/%C3%98resund_Bridge,
data odczytu: 09.07.2020

Szwedzkie Malmö i duńską Kopenhagę łączy most Øresundsbron. Most ma prawie 8 kilometrów długości i biegnie nad bałtycką cieśniną Sund. W połowie schodzi na sztuczną wyspę Peberholm by następnie… zmienić się na kolejne 3,5 kilometra w tunel pod morzem. Cała konstrukcja ma prawie 16 kilometrów długości.

Zbiory własne, 2007 rok

World Trade Center kojarzy nam się przede wszystkim z dwiema zniszczonymi wieżami w Nowym Jorku. Jednak podobnych kompleksów jest ponad 300 w różnych krajach, a jeden z nich stoi w Malmö.

Źródło obrazka: https://medium.com/@theindianrishi/seat-belt-mechanism-a-gift-by-volvo-b2708af29a9f,
data odczytu: 09.07.2020

Obecność pasów bezpieczeństwa w każdym samochodzie zawdzięczamy Szwedom. Pierwszą firmą, która wprowadziła pasy jako standard, a nie dodatkową opcję w pojeździe, była szwedzka firma SAAB (1958). Były to jednak pasy trzymające tylko klatkę piersiową. Trzypunktowy pas bezpieczeństwa znany obecnie wymyślił Nils Bohlin dla firmy Volvo (1959).

piątek, 26 czerwca 2020

Maskonury zwyczajne - Morskie Papugi

Maskonur wychodzący z norki
Zdjęcie nadesłane od przyjaciela


Kiedy w 2017 roku odwiedziłem wyspę Skellig Michael, ten samotny ląd na oceanie, oraz znajdujący się na nim klasztor, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Dzień wcześniej w miejscowości Portmagee widziałem wiele lokalnych pamiątek. Część z nich przedstawiała nietypowe ptaki – maskonury. Jednak dopiero kiedy odwiedziłem wyspę, mogłem przekonać się na własne oczy, jak ciekawe to zwierzęta.

Maskonury należąc do rodziny alk, a konkretnie do rodzaju Fratercula. Nazwa może wydawać się znajoma, ponieważ Frater to określenie Brata Zakonnego/Mnicha. Może to nawiązywać do pustelniczego życia maskonurów na skalistych wyspach (jak na klasztornej wyspie Skellig Michael) albo do ich czarno-białego upierzenia, które przypominało komuś żyjącemu w średniowieczu habity mnichów. Do rodzaju należą trzy gatunki; maskonur zwyczajny (łac. fratercula arctica), maskonur złotoczuby (łac. fratercula cirrhata) oraz maskonur pacyficzny (łac. fratercula corniculata). Na naszym kontynencie występuje tylko pierwszy, pozostałe dwa zamieszkują północne wybrzeża Pacyfiku. Maskonura zwyczajnego można spotkać również na Grenlandii oraz w Amerycne Północnej. Część populacji migruje na zimę na południe – wtedy te ptaki wędrują także do Polski (zachodnie wybrzeże Bałtyku) a niektóre docierają nawet na Wyspy Kanaryjskie. W Polsce znajdują się pod ścisła ochroną.

Odpoczynek
Zdjęcie nadesłane od przyjaciela

Jeśli chodzi o ich wygląd - są to małe ptaki, o długości ciała ok. 30 cm i rozpiętości skrzydeł 50-60 cm. Ich waga, w zależności od miejsca występowania, mieści się w przedziale 300-600 g. Zauważono, że najcięższe maskonury żyją na Islandii. Zarówno samce jak i samce są tak samo ubarwione i ciężko je rozróżnić. Pomarańczowe łapki posiadają błony, pomocne przy pływaniu. Czarny grzbiet i skrzydła kontrastują z białym brzuchem. Oko otoczone jest charakterystyczną linią, która sprawia wrażenie posiadania przez zwierzaki długich rzęs. Najbardziej charakterystyczną cechą tych ptaków jest jednak ich wielokolorowy, pasiasty dziób przechodzący w żółtą narośl u swojej nasady. To właśnie przez te barwy maskonury nazywane są także Morskimi Papugami lub Klaunami Morza. Kolory dzioba stają się bardziej żywe w okresie godowym.

Dzikie maskonury dożywają 20-25 lat, chociaż rekordzista osiągnął imponujący wiek aż 36 wiosen! Skończywszy 3 rok życia dobierają sobie partnerów, z którymi wiążą się na całe życie. Stałym elementem ich zalotów jest stawanie naprzeciw partnera i kiwanie głową na boki oraz wspólne żywiołowe ocieranie się dziobami, podczas którego wydają z siebie gardłowe gruchanie. Wiosną poszukują dogodnych miejsc na gniazdo na skalistych wybrzeżach lub na wyspach. Izolacja, jaką dają wyspy, zapewnia bezpieczeństwo przed licznymi lądowymi drapieżnikami. Nie wiją jednak gniazd, jak większość ptaków, ale wykopują długie norki, sięgające od 1 do 2 metrów pod ziemię. Mogą wykorzystywać już istniejące jamy, także te należące do innych zwierząt, lub naturalne szczeliny skalne. Samica składa jedno jajo podczas lęgu, które następnie doglądane jest przez obu rodziców. Jajo jest białe, czasami zabarwione ciemniejszymi plamkami. Co również charakterystyczne dla maskonurów, to fakt, iż jajka nie są wysiadywane. Rodzic leży w podziemnym gnieździe obok jaja, które przykrywa skrzydłem. Po niecałych sześciu tygodniach wykluwa się młode, które nazywane jest na Wyspach Brytyjskich pieszczotliwie puffling (maskonur po angielsku to puffin). Pisklę przypomina ciemnego kurczaka z białym brzuszkiem. Przez kolejne sześć tygodni jest karmione przez obydwoje rodziców. Z początku ryby podawane są prosto do dzioba malucha, a następnie upuszczane na ziemię, by samo nauczyło się jeść. Nauka chodzenia i podnoszenia drobnych kamyków (co okaże się przydatne w dorosły życiu) rozpoczyna się już w norce. Dorastając, jego upierzenie przechodzi od biało-szarych barw do kolorów charakterystycznych dla dorosłego osobnika. Następnie młode opuszcza gniazdo i zdarza się, że kolejne lata nieprzerwanie spędza na otwartym morzu. Pierwsze wyjście z domu ma miejsce najczęściej w nocy, kiedy inne drapieżne ptaki nie polują. Młody i samodzielny maskonur zarówno żeruje jak i śpi na falach oceanu. Ciemne upierzenie pozwala wtopić mu się w kolor głębin morskich, zapobiegając wypatrzeniu przez o wiele większe mewy, podczas gdy biały brzuch od spodu jest mniej widoczny dla drapieżnych ryb i fok. Tym sposobem maskuje się na otwartym morzu zarówno od góry, jak i od dołu (podobne biało-czarne ubarwienie u pingwinów służy temu samemu celowi).

Ciekawski i przyjazny maskonur
Zbiory własne

Maskonury polują głównie na oceaniczne ryby. Są zarówno świetnymi lotnikami jak i nurkami. W pościgu za zdobyczą potrafią zejść na głębokość 60 metrów pod powierzchnią wody! Pływając posługują się zarówno swoimi błoniastymi łapkami, jak i skrzydłami. W powietrzu rozwijają prędkość do 88 km/h. Ich lot jest charakterystyczny, ponieważ w przeciwieństwie do większości ptaków często nie podkurczają swoich łapek. Podczas polowania, gdy schwytają rybę, przytrzymują ją językiem oraz ząbkami, pozostawiając dziób otwarty, by móc dalej polować. Jednorazowo potrafią złapać, przytrzymać i przenieść od kilku do nawet dziesięciu ryb. Ponieważ są ptakami morskimi, mają dużą styczność z solą, której nadmiar usuwany jest z ciała poprzez gruczoły solne znajdujące w okolicy nozdrzy. Jako jedyne spośród morskich ptaków używają prowizorycznych narzędzi, mianowicie patyków, do drapania się po grzbiecie.

W naturalnym środowisku głównym zagrożeniem dla maskonurów są o wiele większe mewy, które potrafią upolować je nawet w locie. Należy także zaznaczyć, że jako ptaki przebywające dużo na lądzie i budujące podziemne gniazda, są narażone na ugryzienia kleszczy i pcheł. Niektóre osobniki żyją z kilkudziesięcioma wgryzionymi w siebie insektami. Sporym zagrożeniem jest również człowiek, który poluje na same ptaki, jak również na ryby, czyli ich główny pokarm, a także zatruwa ich środowisko. Polowania maskonurów doprowadziły do prawie całkowitego wytępienia tych ptaków na Islandii na przełomie XIX i XX wieku. Jednak wprowadzony później 30-letni okres ochronny i regulacje łowieckie pozwoliły kolonii odtworzyć się. Dziś Islandia to największa siedziba morskich papug. Niestety w innych częściach świata sytuacja nie wygląda tak dobrze i wiele kolonii pomniejsza się. Szacuje się, że w drugiej połowie XXI całkowita populacja maskonurów arktycznych może spaść o połowę. 

Jedna z norweskich ras psów nazywa się Norsk Lundehund. Wyhodowano go specjalnie do polowania na maskonury w ich norach oraz na te, które po opuszczeniu gniazda nie zdążyły jeszcze dobiec do wody. Sama ich nazwa oznacza w wolnym tłumaczeniu Norweski Pies na Maskonury.

Bezpieczna kolonia
Zbiory własne

Zatruwanie środowiska przez człowieka również wpływa na ptaki, które zimują na otwartym morzu. Wycieki ropy, w którym mogą być skąpane maskonury, obniżają ich odporność na temperaturę, co wpływa na ich wytrzymałość. Należy także pamiętać, że lepka ciecz skleja piórka, co utrudnia lot i pływanie. Nie można również zapomnieć o wpływie zanieczyszczenia na ich pokarm oraz spowodowanych tym czynnikiem zatruciach pokarmowych. Katastrofa tankowca Torrey Canyon w 1967 roku spowodowała śmierć 85% francuskiej populacji maskonurów.

Maskonury cieszą się dużą popularnością wśród ludzi północy. Na norweskich Lofotach co roku odbywa się Lundefestivalen, a więc dosłownie Festiwal Maskonurów. Wierzono także, że maskonury to duchy marynarzy zmarłych na oceanie, którzy powrócili do świata śmiertelników. Monety, znaczki pocztowe z różnych krajów, wspomniane wcześniej pamiątki – maskonury goszczą na wielu wytwarzanych przez człowieka pamiątkach. W 2015 roku powstała również kreskówka Wyspa Puffinów, której tytuł nawiązuje do angielskiej nazwy ptaków.

Maskonur witających turystów na lotnisku w Keflaviku
Autorzy: Natalia i Michał Dworniczakowie

Miejscem, które już polecałem do odwiedzenia, jest wyspa Skellig Michael. Oprócz niesamowitego położenia samego lądu i znajdującego się na nim klasztoru, można tam zawitać właśnie by podziwiać maskonury w ich naturalnym środowisku (Skellig Michael objęte jest rezerwatem). W tym celu polecam wycieczki organizowane na przełomie maja i czerwca z pobliskiego Portmagee. Jeśli sytuacja na świecie się uspokoi, zachęcam do czatowania na bilety w przyszłym roku w kwietniu - bilety na kilka miesięcy wprzód znikają w ciągu kilku dni!