piątek, 23 kwietnia 2021

Mylingi - Dusze porzuconych dzieci

 

Alan Gajewski Mylingi
2021

Za jedne z najbardziej przerażających postaci w horrorach można uznać pojawiające się w nich dzieci – niepozorne, a jednak demoniczne, albo te wracające z zaświatów by nawiedzać żywych. I tak oto mamy Samarę (Sadako w oryginalnej wersji)  i jej nawiedzone kasety VHS z filmu The Ring, czy także Tomása z Sierocińca. Jednak zbłąkane dusze dzieci nie pojawiły się w wierzeniach ludzi dopiero w dobie kinematografii ale istniały już przed wieloma wiekami. W Skandynawii przekazywano sobie podania o duchach zwanych  Mylingami i to właśnie im poświęcę dzisiejszy temat.

Mylingi były duszami dzieci, które zostały porzucone w lesie albo nad wodą na powolną śmierć z głodu, wychłodzenia lub by zostały pożarte przez dzikie bestie. Powodów do tak drastycznych działań mogło być kilka. Niechciana ciąża, trudności w utrzymaniu rodziny i jej nowego członka, czy fakt, iż dziecko urodziło się zdeformowane. Jak pisze Robert Ferguson[1]:

Jeszcze niżej na skali ludzkiej wartości od noworodków rodzaju żeńskiego znajdowały się dzieci z poważnymi upośledzeniami fizycznymi. (…) Nawet w epoce pisemnych kodeksów pozostało w mocy prawo zabraniające chrzczenia takich dzieci i nakazujące porzucenie ich w miejscu, gdzie umrą z głodu i zimna.

W schrystianizowanej Skandynawii doszedł jeszcze jeden powód, przez który porzucano noworodki. Nieślubne dzieci uważano za powód do wstydu, piętnowano za to zarówno matki, jak i bękarty. Takim dzieciom odmawiano również prawa do chrztu, przez co wedle wiary nie mogły po śmierci trafić do Nieba. Był to wielki krok wstecz w stosunku do poprzednich wierzeń, gdzie kobieta nie będąca w związku małżeńskim (tzw. frilla) mogła mieć potomstwo, które w świetle wikińskiego prawa dziedziczyło po obojgu rodziców – najlepszym tego przykładem może być Wilhelm Bękart, który jako nieślubny syn Roberta Wspaniałego zasiadł po nim na normandzkim tronie, by następnie dać się zapisać w historii jako Wilhelm Zdobywca.

Wróćmy jednak do tematu porzuconych noworodków. Nazwa Myling (lub Myrding) wywodzi się ze szwedzkich słów Myrþa oraz przyrostka -ling, których połączenie można tłumaczyć jako Osobę zamordowaną. Norwegowie nazywają te nieszczęsne duszyczki również Utburdami, czyli Wyniesionymi na Zewnątrz. W Finlandii nazywano je Ihtiriekko (jedno z domniemanych tłumaczeń to Dusza-Ptak). Inną odmianą w fińskich wierzeniach było Liekkiö, którego nazwa oznacza Płomień – dusze tych dzieci często ukazywały się po zmroku jako błędne ogniki.

Mylingi nawiedzały miejsca, gdzie dokonały swojego żywota. Oprócz brzegów jezior i dzikich ostępów ukrywano je również pod deskami domowych podłóg, by sąsiedzi nie zobaczyli wynoszonego noworodka. Taki czyn piętnował dom, w którym spoczęły szczątki, powodując, iż budynek był następnie nawiedzany. Przechodząc w pobliżu miejsca ich porzucenia lub ukrycia można było usłyszeć ich rozpaczliwy płacz albo poczuć, jak niewidzialne dzieci wieszają się na plecach. Jeśli Mylingowi udało się wskoczyć komuś na plecy, nie puszczał, żądając, by zanieść go na najbliższy cmentarz. Im bliżej cmentarza był, tym stawał się cięższy. Jeśli niosący go człowiek nie dał rady dojść do celu i upadał, wtedy duch zabijał nieszczęśnika. Czasami wśród wrzasków dało się słyszeć rozpaczliwy głos, proszący by nadać im imię. Duszyczki potrafiły przybierać także postać różnych zwierząt, które często posiadały nietypowe cechy, jak świecące oczy czy nieproporcjonalnie większe części ciała. Zamienienie się w białą sowę (czyli właśnie Ihtiriekko) i ukazanie się własnej matce było odbierane jako zły omen i interpretowane jako chęć zemsty za pozostawienie na pewną śmierć. Czyżby więc pojawienie się sowy miało reprezentować poczucie winy, które dręczyło matkę po porzuceniu lub zabiciu dziecka? Mylingi często też nie chciały straszyć ani krzywdzić żyjących, a jedynie wskazać miejsce, gdzie leżą ich porzucone szczątki – świadczyło to, iż domagały się uwagi, której nie zaznały za życia.

Myling nie musiał być skazany na wieczną udrękę. Jednym ze sposobów, by zapewnić mu spokój po śmierci, było nadanie imienia. Przyjmuje się, że napotkanego Utbunda powinno się nazwać Jon, jeśli była to dusza chłopca albo Anne lub Kari, w przypadku dziewczynki. Innym sposobem było wskazanie matki dziecka, co często wiązało się z wymierzeniem jej kary za dzieciobójstwo. Ostatnim sposobem na wybawienie Mylinga było przeniesienie jego szczątków i pochowanie z należytym szacunkiem na poświęconej ziemi cmentarza.

W historiach o Mylingach najstraszniejsze nie jest to, że nawiedzają miejsca, czy potrafią przyczepić się do czyichś pleców, powodując nawet śmierć niosącej je osoby. Najbardziej przeraża fakt, gdy uświadomimy sobie, iż za historią  tych dzieci stoją niezliczone tragedie, które wydarzyły się na przestrzeni wieków.

Jeśli podoba Cię to, co tworzę i chcesz mnie wesprzeć - grosza daj wikingowi! Zapraszam na mój profil na Patronite a także do odwiedzenia profilu na Facebooku. Ponadto chciałbym serdecznie podziękować mojemu pierwszemu Patronowi, Piotrowi Brachowiczowi oraz Alanowi Gajewskiemu, który zilustrował dzisiejszy temat.


[1] Młot i krzyż. Nowa historia wikingów, Robert Ferguson, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2018, s. 306.

piątek, 9 kwietnia 2021

Dziewięć niesamowitych odkryć z epoki wikingów

 

Źródło: https://i.pinimg.com/originals/57/ee/0e/57ee0ef1c692ed830821788b2344c107.jpg,
data odczytu: 09.04.2021


Wikingowie kojarzą się (i słusznie) ze Skandynawią. Jednak znaleziska archeologiczne i prowadzone badania pokazują, iż mieli kontakt ze sporą częścią współczesnego im świata. Dziś chciałbym pokrótce omówić dziewięć znalezisk potwierdzających ten fakt.


Źródło: https://maniakwisata.com/,
data odczytu: 09.04.2021


Hagia Sophia

Budowa znajdującej się w Konstantynopolu bazyliki Haga Sophia przypada na czasy Cesarstwa Bizantyjskiego. Od X wieku jej historia łączy się z wikingami, którzy wyruszyli ze Skandynawii na wschód, na tereny dzisiejszej Rosji i Ukrainy. Próbowali napadać także na Konstantynopol. Nazywani byli Waregami. Cesarz Bazyli II starał się za swojego panowania upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu – sprawdzić, że cesarska gwardia nie będzie przekupna i podatna na polityczne spiski oraz zniwelować zagrożenie ze strony Waregów. Dlatego też zamiast stawiać opór Skandynawom postanowił nająć ich do swojej straży – tak oto powstała Gwardia Wareska, która nie miała powiązań z jego rywalami w stolicy Cesarstwa, a także niwelowała zagrożenie najazdów. A teraz pytania, czy spotkaliście się kiedyś z wyrytymi lub napisanymi na wiatach, budynkach, drzewach imionami osób i datami, kiedy odwiedziły dane miejsce? Takie bazgroły nie są wymysłem naszych czasów. Hagia Sophia posiada co najmniej dwa runiczne napisy pochodzące z czasów Waregów. Pierwszy z nich odkryto stosunkowo późno, bo w 1964 roku. Większość znaków po wiekach jest wytarta i nieczytelna, ale przypuszcza się, że brzmiał Halfdan wyrzeźbił te runy. Drugi napis odkryto ponad dekadę później i prawdopodobnie brzmi Árni wyrzeźbił te runy. Pod koniec XX wieku znaleziono jeszcze pięć innych zarysowań, które potencjalnie także mogą pokazać pozostałościami wikińskiego graffiti sprzed tysiąca lat.

Źródło: https://sciencenorway.no/archaeology-viking-age-vikings/researchers-have-examined-the-burial-mound-where-the-gokstad-viking-ship-was-found-what-they-found-surprised-them/1741928, data odczytu: 09.04.2021

Pawie z Gokstad

Pawie w naturze występują w Indiach. Współcześnie można spotkać je przede wszystkim w ogrodach zoologicznych. W norweskiej miejscowości Gokstad znajduje się kurhan w którym odkryto pochówek jarla pogrzebanego z wieloma bogactwami i całym zwierzęcym inwentarzem. Grobowiec datuje się na koniec IX wieku. Wraz z wikingiem pochowano dwanaście koni, osiem psów, dwa jastrzębie… oraz dwa pawie. Czy to Norwegowie wyprawili się do Indii, czy może Hindusi do Skandynawii? A może obie strony spotkały się na jakimś targu gdzieś pomiędzy obiema krainami? Na te pytania nie poznamy zapewne odpowiedzi, jednak śladów po pawiach można znaleźć więcej. W Trondheim i Toftegårdzie znaleziono broszki, które według niektórych reprezentują koguty, a według innych, ze względu na długi i zdobny ogon, właśnie pawie. Odsuwając się dalej od Indii przenieśmy się na Islandię, gdzie w X wieku żył Olaf Hoskuldsson. Ten lokalny wódz miał przydomek Paw, na który zasłużył sobie przywdziewając już w wieku dwunastu lat wymyślny i bogaty strój.


 Źródło: https://www.speakingtree.in/blog/mysterious-buddha-in-sweden,
data odczytu: 09.04.2021


Budda z Helgö

Równie daleko jak siedlisko pawi znajduje się kolebka buddyzmu. Tysiące kilometrów nie przeszkodziły jednak pewnej figurce Buddy dotrzeć do Szwecji. Na wyspie Helgö w pobliżu Sztokholmu znaleziono niewielki 10-centymetrowy posążek, który datuje się na VI wiek. Styl wykonania wskazuje, iż powstał na terenach północnych Indii. Przypuszcza się, że figurka Buddy mogła trafić do Szwecji poprzez wymianę handlową na Jedwabnym Szlaku. Obok statuetki dwa inne ciekawe znaleziska z Helgö to pastorał irlandzkiego pochodzenia oraz egipska chochla.

Źródło: https://www.bbc.com/news/world-europe-41567391,
data odczytu: 09.04.2021

Arabski pierścień

Również w pobliżu Sztokholmu, na terenach dawnej wikińskiej osady handlowej w Birce, w XIX wieku przeprowadzano prace archeologiczne. W jednym z grobów, w którym pochowano kobietę, znaleziono srebrny pierścień z czerwonym szkłem z wygrawerowaną inskrypcją Dla Allaha. Pomimo, iż w Szwecji znajdywano inne pierścienie wykonane w arabskim stylu przedmiot z Birki jako jedyny posiada inskrypcję. Znalezisko potwierdza opisy wypraw ze skandynawskich sag, wedle których wikingowie podróżowali nie tylko po północnej Europie, ale i zapuszczali się na basen Morza Śródziemnego, a nawet na północne wybrzeże Afryki.

Źródło: https://www.expressen.se/kvallsposten/saga-8-hittade-uraldrigt-svard-far-stor-hittelon/,
data odczytu: 09.04.2021

Miecz w jeziorze

Jest rok 2018, szwedzkie jezioro Vidöstern. Ośmioletnia wówczas Saga Vanecek bawiła się w wodzie, dalej od brzegu niż robiła to zwykle. W tym roku Skandynawię dotknęła susza i poziom wód był niższy niż zazwyczaj. W pewnym momencie nadepnęła na twardy przedmiot. Podniosła znalezisko, a następnie poszła powiedzieć swojemu ojcu, iż wygląda jej to na miecz. Osad na broni w pierwszej chwili zmylił pana Vaneceka – uznał, że córka znalazła gałąź łudząco przypominającą oręż. Badania wykazały jednak, iż przedmiot faktycznie jest skandynawskim mieczem, który powstał 1500-1000 lat temu. Kiedy o całej sytuacji zaczęło być głośno w mediach pojawiły się głosy, że młoda Saga powinna zostać Królową Szwecji lub nawet Królową Północy, niczym Król Artur, który dostał jeden ze swoich legendarnych mieczy od Pani Jeziora. Sama dziewczynka jednak wolałaby być weterynarzem lub aktorką.

Źródło: https://www.thoughtco.com/lanse-aux-meadows-vikings-north-america-167165,
data odczytu: 09.04.2021

Winlandia

Saga o Grenlandczykach wspomina o wyprawie Leifa Erikssona do ziem położonych na zachód od Grenlandii. Po dotarciu na miejsce wikingowie znaleźli tereny obfite w winogrona – stąd nazwa, którą nadali nowej krainie, Winlandia. Przez stulecia historia była wkładana między bajki, uważając, że wikingowie nie mogli dopłynąć na tereny, które dziś należą do Kanady i USA. Tak było do czasu odkrycia w 1960 roku skandynawskiej osady w kanadyjskim L’anse aux Meadows (datowanej na X-XI wiek). W 2014 roku natrafiono na pozostałości drugiej osady, w oddalonym o 40 kilometrów Point Rosee (datowanej na XI wiek). Obydwa zabudowania potwierdzają dwie rzeczy – skandynawskie sagi mówiły prawdę o dalekich wyprawach wikingów za zachód oraz że Krzysztof Kolumb i jego ekspedycja spóźnili się o prawie pięćset lat z odkryciem Ameryki.


Źródło: https://www.grandrapidscoins.com/blogs/entry/the-maine-penny-a-coin-mystery-from-history,
data odczytu: 09.04.2021

Moneta z Maine

Na wschodnim wybrzeżu Ameryki w stanie Maine w 1957 roku odnaleziono srebrną norweską monetę. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt że wybito ją w XI wieku. Pieniążek znajdował się na terenach starej indiańskiej osady, datowanej na koniec XII i początek XIII wieku. Czy trafiła do rdzennych mieszkańców Ameryki w drodze handlu? Czy może była znaleziskiem zabranym z wikińskich osad już po opuszczeniu ich przez mieszkańców? A może została specjalnie nabyta na rynku antyków i następnie podrzucona na wykopaliska w indiańskiej osadzie tylko by wzbudzić sensację? Wiele osób podważa tą ostatnią teorię, ponieważ przez ponad dwie dekady od jej znalezienia uważana była za brytyjską monetę. Prawda o jej nominale wyszła na jaw długo po śmierci odkrywcy. Niestety, ponad pół wieku później ciągle nie da się potwierdzić, jakie było jej prawdziwe pochodzenie.

 

Źródło: https://sagy.vikingove.cz/vikings-were-not-racists-but/,
data odczytu: 09.04.2021

DNA Indian na Islandii

Naukowcy doszukują się obecnie śladów wikingów w Ameryce… Ale także śladów Indian na średniowiecznej Islandii. Badania genetyczne przeprowadzone na kilku islandzkich rodzinach wykazały u ludzi geny charakterystyczne dla mieszkańców Ameryki Północnej. Oznaczony gen C1e przekazywany jest tylko przez matkę. Świadczyłoby to, iż około roku 1000 pewna Indianka została przywieziona na wyspę i przez całe tysiąclecie, w każdym pokoleniu jej potomków była przynajmniej jedna kobieta, która przekazywała gen dalej. Zdaniem naukowców pewne jest, iż gen był obecny a Islandii co najmniej od XVIII wieku. Biorąc pod uwagę, że cała wyspa przez stulecia była odizolowana przypuszcza się, że wspomniany gen znajdował się w krwi Islandczyków od czasów osadnictwa w Winlandii.

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Kensington_Runestone,
data odczytu: 09.04.2021

Kamień z Kensington

W 1898 roku w Kensington w stanie Minnesota odkryto kamień runiczny. Obelisk miał rzekomo powstać w 1362 roku, jednak lingwiści zwracają uwagę, że użyty język jest znacznie późniejszy (tłumaczenie najbardziej przybliża go do XIX-wiecznego języka szwedzkiego). Odkrywcą znaleziska był Olof Öhman, rolnik szwedzkiego pochodzenia. W czasach, gdy dokonano odkrycia znane były już opery Ryszarda Wagnera, który rozpromował romantyczny wizerunek wikingów. Zaczęto także dyskutować, ile prawdy mogło kryć się w Sadze o Grenlandczykach. Öhman, być może chcąc potwierdzić prawa Skandynawów do Nowego Świata, sam mógł wyryć runy. Kamień w krótkim czasie po odkryciu został uznany za fałszerstwo, chociaż ciągle można spotkać się z artykułami doszukującymi się w nim oryginalnej średniowiecznej natury.

Niektóre z przytoczonych odkryć są łatwiejsze do potwierdzenia, w przypadku innych trudniej o twarde dowody. Przyszłość zapewne przyniesie jeszcze więcej odkryć lub fałszerstw, jak powszechnie przyjmuje się w przypadku kamienia z Kensington. Być może kiedyś ślady wikingów odnajdzie się również na księżycu… Oczywiście, żartuję…

P.S. Albo i nie żartuję…

Źródło: https://www.reddit.com/r/funny/comments/2rdn2c/vikings_are_always_first/,
data odczytu: 09.04.2021

Jeśli podoba Ci się to co tworzę i chcesz mnie wesprzeć - grosza daj wikingowi :) Zapraszam na mój profil na Patronite a także do odwiedzenia stron na Facebooku. Już dziś chciałbym podziękować mojemu pierwszemu Patronowi - Piotrowi Brachowiczowi.

piątek, 26 marca 2021

Karol Wielki - Kampania w Hiszpanii

 

Źródło: https://gript.ie/on-this-day-charlemagne-crowned-king-of-the-franks/,
data odczytu: 26.03.2021

Po śmierci Pepina Krótkiego w państwie Franków władzę objeło dwóch jego synów – Karol i Karloman. Wspólne rządy nie idą jednak pomyślnie i między braćmi narasta konflikt. Ostatecznie Karloman umiera w tajemniczych okolicznościach, a Karol przejmuje jego tereny. Zagrożeniem dla władcy byli teraz dwaj synowie zmarłego brata, którzy uciekli na południe do państwa Longobardów. By wyeliminować rywali do tronu król Franków najechał Italię i podporządkowuje ją sobie w 774 roku, a swoich bratanków przymusowo zamyka w klasztorze. Jednocześnie, w Padwie, stolicy Longobardów, koronuje się na władcę podbitego ludu.

Liczący trzydzieści dwie wiosny (lub według inne wersji – dwadzieścia dziewięć) Karol wraca tryumfalnie z Italii. Koronacja na władcę Longobardów nie zapewniła mu jednak całkowitego posłuszeństwa na podbitych terenach. O możliwym buncie poinformował go papież Hadrian I. Bunt wznieciło książę Hrodgaud z Friuli oraz oraz Hildeprand ze Spoleto. Powstanie zostało stłumione w 776 roku.

Na południe od zajętych ziem leżało księstwo Benewetu. Karol próbował rozszerzyć swoje wpływy także i o to państwo ponad dekadę później, w 787 roku. Arechis II, władca Benewetu, chcąc utrzymać pokój, wysłał swoich dwóch synów, Grimoalda III oraz Romoalda jako zakładników do władcy Franków. W rok później zarówno Arechis jak i Romoald zmarli. Karol uwolnił Grimoalda, w zamian za obietnice uznania jego zwierzchności. W tym miejscu do gry powraca Aldagis, syn byłego króla Longobardów, Dezyderiusza. Posiadając wsparcie armii Cesarstwa Wschodniorzymskiego wyruszył by odbić ziemie swojego ojca. Grimoald wespół z Hrodgaudem i Winigesem (następcą Hildepranda) odparli ataki i obronili Italię. Grimoald po latach spróbował wyzwolić się spod zwierzchności Franków, jednak został zmuszony do dalszego posłuszeństwa przez dwóch synów Karola, Pepina Longobardzkiego oraz Karola Młodszego.

Skoro już poruszyliśmy temat dzieci Karola warto się przyjrzeć bliżej jego związkom i licznym potomkom. Pierwszą żoną króla była Himiltruda, z którą miał syna Pepina Garbatego. Historycy nie są zgodni co do legalności tego związku i matka pierworodnego syna Karola określana jest też jako kochanka albo konkubina. Jeśli jednak małżeństwo było zawarte (w 766 roku), to nie zostało anulowane dwa lata później, kiedy to Karol poślubił Gerpergę, córkę Dezyderiusza (ponieważ jako król i wzorowy chrześcijanin mógł sobie pozwolić na bigamię). Drugie małżeństwo zostało anulowane w 771 roku (to też mógł uczynić jako król, bo czemu nie) i Karol zawarł kolejny związek małżeński, tym razem z Hildegardą, córką hrabiego Gerolda z Vizgau. Z trzecią żoną miał aż dziewięcioro dzieci – wspomnianych wcześniej Karola Młodszego i Pepina Longobardzkiego oraz Lotara, Ludwika Pobożnego, Adelajdę, Rotrudę, Bertę, Gizelę i Hildegardę. Po urodzeniu ostatniego dziecka pod koniec 782 roku lub wiosną 783 Hildegarda zachorowała (według kronikarza Pawła Diakona śmierć była spowodowana komplikacjami po porodzie). Ostatnie dziecko Karola, nazwane po matce, nie przeżyło jej długo i w czerwcu tego samego roku również odeszło z tego świata.

W późniejszych latach Karol zawierał związki małżeńskie jeszcze dwa razy – z Fastradą (od 784 roku do jej śmierci w 794 roku), z którą miał dwie córki, Teodradę oraz Hiltrudę, oraz z Luitgardą (od 794 do 800 roku), która zmarła bezdzietnie. Oprócz wymienionych oficjalnych związków Karol miał też kilka kochanek (a bigamia przerodziła się w poligamię); Gerswindę, z którą miał córkę Adaltrudę; Madelgardę, z którą miał córkę Roudhaidę; Amaltrudę Wiedeńską, z którą miał córkę Alpaidę; Reginę, z którą miał dwóch synów – Drogo i Hugo; Ethelindę, z która miał synów Richboda i Teodoryka… Wyliczanka dobiegła końca – pozostaje pytanie, o ilu kolejnych kochankach i dzieciach historia milczy.

Źródło: https://littales.com/2020/11/02/the-song-of-roland-the-medieval-heroic-epic/,
data odczytu: 23.03.2021

Zostawiamy życie osobiste Karola i wracamy na front królestwa Franków. Oprócz kierowania działań zbrojnych na tereny Italii Karol przeprowadzał także kampanię na obszarze Iberii (dzisiejszej Hiszpanii). Już wcześniej Pepin toczyłwalki w Akwitanii u podnóża Pirenejów. Pozornie podporządkowana kraina pod wodzą Hunalda II zbuntowała się przeciwko władzy Franków. Nie jest pewne, czy ojciec Hunalda, Waifer zginął w walkach z Frankami, czy też został zabity przez swojego syna. Jednak kiedy to się stało, względny pokój zakończył się. Hunald szybko został pokonany przez  Karola i Karlomana w 769 roku i schronił się u władcy Gaskonii, Lupusa II. Chociaż Gaskończyk początkowo popierał powstanie Akwitanii, szybko zmienił front i pojmał swojego gościa, wydając go następnie Karolowi. Hunald zmarł tego samego roku.

W 777 roku władze Barcelony, Girony i Saragossy postanowiły nawiązać kontakt z Karolem, w obawie przed muzułmańskim Kalifatem Kordoby. Władca Franków widząc kolejny teren do podboju i chrystianizacji (warto zaznaczyć, że miasta były w obszarze wpływów islamu) przeprawił się na południe przez Pireneje. Po dotarciu do Barcelony i Girony armia Karola napotkała niemiłą niespodziankę w Saragossie, której władca odmówił przyjęcia Franków, twierdząc, iż nigdy nie obiecywał im posłuszeństwa. Miasto oblegane było przez miesiąc – po tym czasie został zawarty rozejm a Karol, który został opłacony złotem i wziął kilku zakładników postanowił zakończyć kampanię na Półwyspie Iberyjskim i wrócić na północ za Pireneje. W drodze powrotnej armie atakowane były przez Basków – lud, który dzielnie opierał się zarówno Frankom jak i Arabom. Karol, by zapobiec potencjalnemu sprzymierzeniu się Basków z muzułmanami, postanowił rozlokować na tym terenie swoje garnizony, a także zdobyć kilka miast... Tak na wszelki wypadek. Pomimo, że baskijskie ziemie nie zostały w pełni podporządkowane Karolowi, jego armie maszerowały przez nie, ogołacając z żywności i dopuszczając się wielu krzywd na miejscowej ludności. Na trasie frankijskich wojsk znalazła się Pampeluna, której mury zostały zburzone przez oblegających. Jednak najsłynniejszym starciem jest zapewne bitwa w wąwozie Roncevaux. Przyczyną ataków była zapewne nienawiść spowodowana spustoszeniem kraju.

Wąwóz Roncevaux, zwany przez Basków Orreaga, znajduje się w Pirenejach. Baskowie, chcąc odegrać się na Karolu za jego kampanię zbrojną, zorganizowali zasadzkę na tylną straż frankijskiej armii 15 sierpnia 778 roku. Starcie zostało opisane (a czyny głównego bohatera wyolbrzymione) w najstarszym francuskich eposie – Pieśni o Rolandzie. Tytułowy Roland był dowódcą straży, która wedle utworu mogła liczyć ok. 20 000 żołnierzy – historycy przyjmują jednak, że ta liczba została kilkukrotnie zawyżona. Baskowie mieli przewagę, jaką dawała im znajomość ich ziem, dzięki czemu mogli skutecznie zaplanować atak z zaskoczenia. Niewykluczone, że znaleźli też sojusznika w Lupusie II z Gaskonii, który mógł sprzymierzyć się zarówno z żądnymi zemsty mieszkańcami Pampeluny, jak i z muzułmańskimi wojskami. O Lupusie wiadomo, że zmarł w tym samym roku, a jego zdradę sugerował już Einhard, nadworny kronikarz Karola Wielkiego.

Frankowie, pomimo iż byli liczniejsi i lepiej uzbrojeni, nie mieli szans z Baskami (chociaż tradycja zastąpiła skromniejsze siły baskijskich górali armią składającą się z 400 000 Saracenów, by wyolbrzymić siły wroga). Ukształtowanie terenu pozwoliło im wybić wszystkich żołnierzy tylnej straży oraz rozkraść całe złoto i kosztowności, które eskortowali przez Pireneje na północ.

Bitwa uznawana jest za największą porażkę w militarnej karierze Karola Wielkiego. Bunt Basków trwał jeszcze dwa lata, do czasu, aż jeden z frankijskich dowódców, Wilhelm z Akwitanii, pojmał ich przywódcę  Adalryka oraz jednego z synów Lupusa II. Sam Karol miał wrócić jeszcze w Pireneje, gdy ponad dekadę później powstała Marchia Hiszpańska (warto zaznaczyć, że nie ma na pewności do istnienia takiego tworu), której zadaniem była ochrona południowego pogranicza państwa Franków przed muzułmanami.

Kampanie Karola Wielkiego nie zakończyły się jednak na walkach w Iberii. W przyszłości omówimy sobie walki z germańskimi plemionami na północy.

Jeśli podoba Ci się to co tworzę i chcesz mnie wesprzeć - grosza daj wikingowi :) Zapraszam na mój profil na Patronite a także do odwiedzenia stron na Facebooku. Już dziś chciałbym podziękować mojemu pierwszemu Patronowi - Piotrowi Brachowiczowi.

piątek, 12 marca 2021

Karol Wielki - Droga do władzy

 

Karol Wielki
źródło: https://twojahistoria.pl/encyklopedia/karol-wielki-krol-frankow-i-cesarz-rzymski-768-814/,
data odczytu: 11.03.2021

Pieśń o Rolandzie to opowieść, którą czytaliśmy jako lekturę szkolną.  Rozgrywa się w 778 roku, a oprócz tytułowego rycerza pojawia się w niej także postać króla Franków, Karola Wielkiego. Władcę poznawaliśmy również na lekcjach historii. Kilka najbliższych tematów chciałbym poświęcić właśnie jego osobie, omawiając wszystkie ważne wydarzenia z jego życiorysu i podkreślając wpływ jaki miał na epokę wikingów.

W VIII wieku królestwo Franków rządzone było przez dynastię Karolingów. W 741 roku zmarł Karol Młot, a jego państwo zostało podzielone pomiędzy dwóch synów – Karlomana i Pepina Krótkiego. W sześć lat później Karloman wycofał się z polityki i przekazał całą władzę swojemu bratu. Prawdopodobnie była to jego własna, dobrowolna decyzja, po której przywdział zakonny habit i kolejne lata życia spędził w klasztorze. W tych samych latach Pepin był w związku małżeńskim ze swoją kuzynką Bertradą z Laonu  (której historia przypisała wspaniały przydomek Berta o Wielkich Stopach), z którą miał kilkoro dzieci  – Karola, zwanego później Wielkim, Karlomana, córkę Gizelę oraz czwórkę potomstwa, która nie dożyła wieku dorosłego – Pepina, Bertę, Adelaidę i Rothaidę. W 754 roku papież Stefan II namaścił Pepina i jego dwóch synów na patrycjuszy rzymskich – był to honorowy tytuł wysoko postawionych urzędników. W tym czasie Karol zdobywał już doświadczenie wojskowe w armii swojego ojca.

By potrzymać rodzinną tradycję, Pepin Krótki chciał podzielić królestwo pomiędzy dwóch synów. I tak oto w roku jego śmierci, to jest w 768, władzę objęli Karol (tereny północno-zachodnie) i Karloman (tereny południowo-wschodnie). Bracia nie darzyli się dużą miłością. Kiedy Pepin poślubił Bertradę, ich małżeństwo nie zostało uznane przez kościół, ponieważ byli ze sobą zbyt blisko spokrewnieni. Ich syn, Karol, który urodził się w 742 lub 747 roku (zapewne błąd w zapisie daty wynikający z podobieństwa dwójki i siódemki) nie był uznawany za ślubne dziecko. Małżeństwo Pepina zostało zalegalizowane w świetle prawa kościelnego dopiero w 749 roku. Karloman urodził się dwa lata później i był uznawany przez wielu za pierwszego ślubnego syna Pepina. Tak więc na dworze Franków dorastało dwóch młodzieńców – jeden, który był pierworodny oraz drugi, który w świetle religii uważany był za prawowitego spadkobiercę. Niezależnie po stronie którego z nich leżały prawa do tronu, obaj musieli podzielić się władzą, co spowodowało wzrost napięcia między nimi.

Mapa państwa Franków na przestrzeni wieków
źródło: https://www.wikiwand.com/pl/Karol_Wielki,
data odczytu: 11.03.2021

W rok po śmierci Pepina wybuchło powstanie w Akwitanii i Gaskonii. Gdy Karol tłumił powstanie, Karloman miał go wesprzeć. Gdzieś pod Moncontour doszło do zwady między braćmi-władcami i młodszy z nich wycofał się z kampanii, co jeszcze bardziej zaogniło konflikt między nimi.

Bertrada, już jako wdowa po Pepinie, nie stała biernie, tylko ciągle starała się aktywnie wzmocnić państwo swoich synów na arenie międzynarodowej. Zaaranżowała drugie małżeństwo (pierwsze nigdy nie zostało oficjalnie anulowane) Karola z Gerpergą, córką Dezyderiusza, władcy Longobardów. Niektórzy uważają, że był to akt faworyzowania pierworodnego syna – tereny, którymi władał Karol oraz państwo Dezyderiusza otaczały teraz ziemie Karlomana.

W 771 roku Karol odesłał Gerpergę do swojego ojca, co odwróciło sytuację o 180 stopni i poślubił nastoletnią Hildegardę. Dezyderiusz uznał to za złamanie sojuszu i sprzymierzył się z Karlomanem. Wkrótce jednak młodszy syn Pepina zmarł ciężko krwawiąc z nosa – przyczyny zgonu nie są jasne. Mogła to być choroba, a równie dobrze mógł odejść z tego świata dzięki pomocy Karola lub jego popleczników. By uciszyć plotki, które już wtedy krążyły na temat rzekomego otrucia, i uhonorować pamięć brata, Karol nazwał swojego drugiego syna (z trzeciego małżeństwa) Karlomanem… Jednak po kilku latach, gdy sprawa nieco przycichła, przechrzcił go na Pepina.

Żona Karlomana, Gerberga (zbieżność imion żon obydwu braci jest przypadkowa) ufała, iż po śmierci jego męża tron przypadnie jej dwóm synom (starszy został nazwany po dziadku Pepin). Jednak plany pokrzyżował Karol, który z pomocą Fulrada, opata z Saint Denis, zajął tereny zmarłego brata, a Gerberga wraz z dziećmi schroniła się na dworzec Dezyderiusza. Władca Longobardów wstawił się za nimi u samego papieża, by ten nadał im królewskie tytuły.

Żelazna Korona
źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Iron_Crown_of_Lombardy,
data odczytu: 11.03.2021

Tytuły królewskie synów Karlomana mogłyby osłabić pozycję Karola. Okazja by zniwelować to zagrożenie nadarzyła się, kiedy Longobardowie zajęli część papieskich miast w Italii. W 773 król Franków poprowadził kampanię na południe, przeciwko Dezyderiuszowi i jego synowi Adalgisowi. W międzyczasie odwiedził Rzym, jako sojusznik papieża Hadriana I. W 774 roku władca Longobardów jak i Gerberga ze swoimi synami zostali pojmani i prawdopodobnie przymusowo umieszczenie w klasztorach. Karol tryumfował – podporządkował sobie państwo swojego byłego teścia i koronował się Żelazną Koroną, znakiem władzy Longobardów, w stolicy ich kraju, Pawii.

Jeśli podoba Ci się to co tworzę i chcesz mnie wesprzeć - grosza daj wikingowi :) Zapraszam na mój profil na Patronite a także do odwiedzenia stron na Facebooku. Już dziś chciałbym podziękować mojemu pierwszemu Patronowi - Piotrowi Brachowiczowi.

piątek, 26 lutego 2021

Thorgest i podbój Irlandii

 

Źródło: https://www.yourirish.com/history/medieval/viking-settlement-dublin,
data odczytu: 25.02.2021

Irlandia była jednym z głównych kierunków wikińskich wypraw w IX wieku. Pierwszy napad miał mieć miejsce w 795 roku, a więc dwa lata po złupieniu angielskiego klasztoru na Lindisfarne. Zielona Wyspa i jej klasztory, jak ten wybudowany na Skellig Michael, były łakomym kąskiem dla skandynawskich najeźdźców. Jednym z nich był wiking imieniem Thorgest.

Thorgest (Þorgestr) był wikińskim przywódcą, który upodobał sobie łupienie Irlandii w pierwszej połowie IX wieku. Jego imię wskazuje, iż prawdopodobnie pochodził z Norwegii. W źródłach łacińskich nazywany jest także Turgesiusem. Zapiski skandynawskie milczą o jego żywocie, a wszystkie podania, które o nim znajdujemy pochodzą z angielskich i irlandzkich podań.

Thorgest miał pierwszy raz stanąć na irlandzkiej ziemi około 820 roku, zaś jako dowódca wrócić z własnymi siłami zbrojnymi w 837 roku. Już jako doświadczony najeźdźca miał stanąć na czele floty 120 drakkarów, które rozdzieliły się i plądrowały krainę wzdłuż rzek Boyne, czyli okolic Newgrange oraz Liffey, nad którą położony jest współczesny Dublin. To właśnie w miejscu obecnego Zamku Dublińskiego między 840 a 841 rokiem stanęła pierwsza warownia Thorgesta (tzw. longphort), z której uczynił on bazę wypadową na resztę wyspy oraz na Morze Irlandzkie i angielską Walię. Inne forty założył m.in. nad jeziorami Ree, Lene, Neagh (warownia Lyndwachill) oraz prawdopodobnie  na terenach obecnych miast Limerick i Waterford. Jego kampania była zakrojona na niespotykaną jak do tej pory skalę, jeśli porównamy do ją do wcześniejszych najazdów na Irlandię. Wcześniejsze wyprawy łupieżcze przypadały na porę lata, a z nadejściem jesieni wikingowie wracali do Anglii lub do Skandynawii. Mnogość fortów założonych przez Thorgesta pozwoliła setkom Skandynawów zimować na irlandzkim lądzie i każdej wiosny wznawiać ataki. W ramach przemieszczenia się w głąb wyspy do jego prawdopodobnie norweskich wojów dołączały mniejsze grupy, które już wcześniej łupiły te tereny, a także rdzenni mieszkańcy Irlandii, którzy zostali uznani przez swoich władców za bandytów i buntowników.

Ruiny klasztoru w Clonmacnoise
Źródło https://www.allaroundireland.ie/clonmacnoise/,
data odczytu: 25.02.2021

W 839 roku Thorgest splądrował klasztor w Armagh – ważny chrześcijański ośrodek założony przez samego Świętego Patryka w 444 roku. W klasztorze miał przezimować, a sam kościół zamienić na miejsce kultu swoich bogów.

W 843 roku jego siły zmierzyły się z królem Ulsteru, Niallem mac Áedą. Irlandzki władca miał odeprzeć dwie armie Thorgesta, jedną kierującą się od jeziora Neagh, a drugą od fiordu Lough Swilly. Do ostatniego starcia doszło na równinie Moyinth, gdzie według podań miała paść niezliczona liczba wojowników po obu stronach, a wikingowie zostali pokonani i zmuszeni do odwrotu.

Kroniki Czterech Mistrzów podają iż w 844 roku Thorgest miał łupić krainy Connacht i Meath, w tym napaść na leżący nad rzeką Shannon klasztor w Clonmacnoise (ir. Cluain Mhic Nóis), który w IX wieku przeżywał rozkwit, a jego drewniana zabudowa była zastępowa solidniejszą i bardziej defensywną kamienną. Prawdopodobnie tu siedzibę mogła mieć żona Thorgesta, o imieniu Auðr lub Odda. Wiadomo, że była wieszczką i tworzyła miejsca kultu w Irlandii. Przemianowanie chrześcijańskiej katedry na świątynię nordyckich bogów byłoby symbolicznym zwycięstwem w religijnej wojnie Thorgesta.

Kroniki Ulsteru podają datę śmierci Thorgesta. Miała ona nastąpić w 845, kiedy został schwytany przez Najwyższego Króla Irlandii, Máela Sechnailla mac Máele Ruanaida (a żeby nie było za proste do wymówienia, to jeszcze dodajmy sobie jego pochodzenie) z klanu Cholmáin. Władca miał wymierzyć śmierć najeźdźcy poprzez utopienie go w odmętach jeziora Owel (ir. Loch Uail). Do śmierci wikinga przyczyniło się jego śmiałe roszczenie skierowanie do Máela Sechnailla. W 843 lub 844 roku Thorgest miał zażądać ręki córki króla (bo dla wikinga jedna żona to nie limit). Władca pozornie zgodził się i wysłał do wikinga orszak dwunastu młodzieńców o wręcz niewieściej urodzie. Mieli udawać jego córkę oraz jej dwórki (dlatego też trzeba bardzo uważać na randki w ciemno!). Po przybyciu na miejsce zaprowadzili fałszywą małżonkę do pokoju wikinga. Kiedy ten położył na przebierańcu swoje dłonie, żołnierze przebrani za druhny pojmali skandynawskiego przywódcę (lub wedle innej wersji, która wyklucza utopienie, zabili go na miejscu). Następnie wysłannicy irlandzkiego króla pozabijali wszystkich wartowników Thorgesta, a jego samego doprowadzili przed oblicze swojego władcy. Ten przywiązał do wikinga kamienne cieżarki i wrzucił w wody wspomnianego jeziora Owel.

Ponoć Máel Sechnaill, poproszony o rękę swojej córki, miał spytać Thorgesta o poradę. Twierdził, że jego ziemię pustoszone są przez stado ptaków i nie wie, co z nimi zrobić. Wiking odpowiedział mu, że najlepszym sposobem pozbycia się szkodników jest zniszczenie ich gniazd. Thorgest nie wiedział, iż Najwyższy Król mówi metaforycznie o jego wikingach. Máel Sechnaill skorzystał z tej rady, starając się niszczyć forty Skandynawów, by wyplenić ich z Irlandii.

Irlandzcy uczeni John O’Donovan i Charrles Haliday, bazując na dziełach Saxo Grammaticusa, utożsamiali Thorgesta z legendarnym duńskim przywódca Ragnarem Lodbrokiem. Duński kronikarz podaje, iż Ragnar najechał Irlandię w 831 roku, jednak ze względu na znajomość konkretnej daty (poprzedzającą śmierć Lodbroka o dwie dekady) i miejsca śmierci Thorgesta, teorię tę należy odrzucić. Przy poruszaniu postaci Ragnara warto porównać armie obydwóch dowódców. Domniemane siły, które w 845 roku pod dowództwem Lodbroka oblegały Paryż liczyły 120 drakkarów i ponad 5000 ludzi – mniej więcej tyle samo, ile dekadę wcześniej  Thorgest rzucił na podbój Irlandii.

Oprócz utożsamiania naszego dzisiejszego bohatera z Ragnarem, były też inne, równie mylne teorie. Przykładowo, Snorri Sturluson opisywał Thorgesta (Torgilsa) jako syna Haralda Pięknowłosego, jednak również i ta teoria jest niezgodna z kronikami irlandzkimi, gdyż Harald urodził w latach 50. IX wieku, a więc co najmniej 5 lat po śmierci Thorgesta.

Thorgest przez ponad dwie dekady najeżdżał Irlandię. Wielkość armii, jaką dowodził, wskazywała na jego znaczącą pozycję wśród Skandynawów – przez wielu uważany jest za wikińskiego króla w Irlandii. Łacińskim imieniem Thorgesta została nazwana wyspa (irl. Inis Thuresius) znajdująca się na jeziorze Lough Lene. To właśnie na niej mieścił się jeden z założonych przez niego fortów. Nie należy również zapomnieć, że to dzięki niemu prawdopodobnie powstały pierwsze umocnienia, które stały się fundamentami Dublina – dzisiejszej stolicy Irlandii.

Jeśli podoba Ci się to co tworzę i chcesz mnie wesprzeć - grosza daj wikingowi :) Zapraszam na mój profil na Patronite a także do odwiedzenia stron na Facebooku. Już dziś chciałbym podziękować mojemu pierwszemu Patronowi - Piotrowi Brachowiczowi.

czwartek, 11 lutego 2021

Niflheim - Kraina Mgieł

 

Źródło: https://cdna.artstation.com/p/assets/images/images/021/739/544/large/mobo-boehme-niflheim-v02.jpg?1572791605, data odczytu: 11.02.2021

Jesień i zima w naszym klimacie to sezon mgieł (i początek sezonu smogu, ale dziś nie o tym). Mgła od tysiącleci uważana była za coś tajemniczego, magicznego, niekoniecznie pochodzącego z tego świata.  Mgła skrywa rzeczywisty świat. Wiedzieli o tym już starożytni Grecy, używając słowa μυω – ukrywać, od którego  pochodzi określenie mistycyzm (odnoszącego się do pozazmysłowego kontaktu z tym, co nadprzyrodzone). Dla wikingów mgła kojarzyła się ze śmiercią. Ich bogata mitologia zawierała nawet świat zwany Niflheimem – czyli dosłownie Krainę Mgieł.

Wzmianki o Niflheimie (nord. nifl – mgła, heimr – świat, dom, dziedzina),  pojawiały się już na moim blogu. Woda w Ginnungagap powstała, kiedy chłód tego świata zetknął się z żarem bijącym z Muspelheimu. To tu znajdowało się źródło lodu Hvergelmir, z którego wypływało jedenaście lodowych rzek Élivágar, lub jak powiedzielibyśmy dziś, jedenaście języków lodowca. Ich nazwy to kolejno Fimbulthul, Fjörm, Gjöll, Gunnthrá, Hríd, Leiptr, Slidr, Svöl, Sylgr, Víd, oraz Ylgr. Nad jedną z rzek, Gjall (Gjöll), zbudowany był most Gjallarbrú, którym dusze zmarłych przechodziły do zaświatów w znajdujących się w Helheimie.

Niflheim czasami utożsamiany jest z Helheimem, innym razem stanowi osobny świat, przedsionek do królestwa umarłych. W pieśni Gylfaginning zaznaczone jest, iż był jednym z dwóch najstarszych, obok Muspelheimu, światów mitologii nordyckiej. Obie krainy leżały w dwóch oddalonych od siebie miejscach – Kraina Mgieł na mroźnej północy, a Kraina Niszczycieli na gorącym południu. Świat zamieszkiwany miał być przez smoka Nidhögga, który podgryzał korzenie Yggdrasilu i spijał krew poległych wojowników, która wsiąkała w ziemie Midgardu i spływała do podziemnego świata. To stąd pierwotnie mieli pochodzić Szronowi Olbrzymi (nord. Hrímþursar)… Przynajmniej według jednej tradycji, bowiem istnieją podania, iż był to jedyny niezamieszkały świat.

Podsumowując, Niflheim na pewno był tak samo niegościnnym miejscem jak ognisty Muspelheim (albowiem wszędzie zalegał ostry cień mgły). Ciężko jednoznacznie również stwierdzić, czy to ten sam świat, co Helheim, czy osobna kraina. W mitologii nordyckiej mowa jest o Dziewięciu Światach, jednak wiele z nich nazywanych jest różnymi określeniami, co współcześnie może wprawiać w zakłopotanie (takim przykładem jest zagadka czy Svartalfheim i Nidavellir to dwa różne miejsca, czy może jedno i to samo). Temat rozwiniemy opowiadając pewnego dnia o następnym podziemnym świecie, Helheimie, wskazując pewne podobieństwa a także sprzeczności w opisach krain.

 Jeśli podoba Ci się to, co tworzę i chcesz wesprzeć moją inicjatywę, zapraszam na mój profil na Patronite a także do odwiedzenia strony na Facebooku.

piątek, 29 stycznia 2021

Mojry - Parki

 

Źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Moirai,
data odczytu: 29.01.2021

O losie wikingów decydowały trzy Norny. Życiem Słowian kierowały trzy Rodzanice, których opis jest lustrzano podobny do nordyckich bogiń. Nie były to jednak jedyne nacje, które wierzyły w trzy istoty tworzące przeznaczenie. Starożytni Grecy mieli również ich odpowiednik – Mojry.

Przypuszczam, iż większość z Was spotkała się już z opisem Mojr, bowiem Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian Jana Parandowskiego jest szkolną lekturą, w przeciwieństwie do jakiejkolwiek książki o tematyce słowiańskich wierzeń. Przypomnijmy sobie więc kilka faktów o Mojrach. Po dwóch poprzednich tematach nie będzie chyba zaskoczenie, że były trzy bóstwa przeznaczenia o imionach Clotho (gr. Prządka), Lachesis (gr. Udzielająca) i Atropos (gr. Nieodwracalna). Ich odpowiednikiem u Rzymian były Parki – odpowiednio Nona (łac. Dziewiąta, jako że była patronką kobiet w dziewiątym miesiącu ciąży), Decima (łac. Dziesiąta, ponieważ była patronką porodu, który następował po dziewiątym miesiącu ciąży) i Morta (imię tej nie pochodzi od żadnego liczebnika – oznacza Umarłą). Niektórzy uważali, że były córkami Zeusa, władcy bogów oraz Temidy, bogini sprawiedliwości. Inna wersja podaje, iż są córkami Nyks, bogini nocy.

Każda z trzech bogiń pełniła inną funkcję, co bardzo mocno upodabnia je do słowiańskich Rodzanic. Najmłodsza Kloto, przędła nić życia każdej istoty. Lachesis decydowała, jaka ta nić będzie – czy prosta i szczęśliwa, czy też może zasupłana i pełna udręki. Z kolei najstarsza z sióstr, Atropos przecinała ją, wyznaczając moment śmierci człowieka. Te same funkcje pełniły Parki. Podobieństwo do słowiańskich i nordyckich wierzeń znaleźć można również w mocy Mojr. To, co przeznaczyły ludziom jest nieodwracalne i nawet bogowie nie mogli ingerować w zmianę losu. Jednak również Grecy wierzyli, że można było wpłynąć na decyzję Mojr o losie człowieka, obdarowując je odpowiednio przed narodzinami dziecka. By zapewnić przyszłemu dziecku jak najlepszy los panny młode obcinały rytualnie kosmyki swoich włosów i składały je w ofierze Mojrom. W przeciwieństwie do swoich północnych odpowiedników greckie boginie miały swoje świątynie, w których również składano im ofiary.

Źródło: http://moirailegal.ae/,
data odczytu: 29.01.2020

Podsumowując fakty z ostatnich tematów możemy stwierdzić, że od Grecji na południu kontynentu, przez Słowiańszczyznę aż po mroźną Skandynawię dawne ludy europejskie wierzyły w trzy boginie przeznaczenia. Zawsze były to kobiece bóstwa, najczęściej w różnym wieku. Atrybutami wszystkich były nici, krosna, wrzeciona, igły. Najmłodsza tworzyła nić życia, druga ją kształtowała, a trzecia przecinała i decydowała o śmierci. Ludzie starali się je przekupić darami, by zapewnić przychodzącemu na świat dziecku lepszy los. Jednak kiedy przeznaczenie zostało już określone, nie było od niego odwrotu.

Przechodząc do podsumowania można wysnuć tezę, iż wszystkie trzy odpowiedniki bóstw losu mają wspólne korzenie i pochodzą z praindoeuropejskich wierzeń, z których wyewoluowały późniejsze mitologie – grecka, rzymska, słowiańska i nordycka. Na moim blogu nie raz przytaczałem podobieństwa między wierzeniami różnych ludów. Dziś mogę już otwarcie powiedzieć, że różne mity to tak naprawdę lokalne wersje tych samych, przedwiecznych historii. W przyszłości będziemy tropić i omawiać sobie kolejne podobieństwa, kolejne wspólne elementy jednej wielkiej starożytnej układanki, jaką są wszystkie mitologie świata.

piątek, 15 stycznia 2021

Rodzanice

 

Źródło:https://slowianowierstwo.wordpress.com/2015/01/14/rodzanice/,
data odczytu: 17.01.2020

Ostatnim razem omówiliśmy sobie Norny, nordyckie boginie przeznaczenia. Wikingowie byli fatalistami – wierzyli, że to co im pisane, jest nieuchronne. Pogląd ten był również obecny w innych kulturach, także wśród naszych przodków. Słowianie bowiem mieli swój własny odpowiednik Norn – Rodzanice.

Były trzy główne Rodzanice, chociaż niektóre źródła wymieniają również inną liczbę – od jednej aż po dziewięć. Ich zadaniem było przędzenie nici ludzkiego życia – im dłuższa nić, tym dłuższe życie człeka. Tak więc zarówno ich liczba, jak i sposób kształtowania losu śmiertelników odpowiada wyobrażeniu nordyckich Norn. Wyobrażono sobie je różnie – od młodych niewiast po dobroduszne staruszki. Czasami każda z nich była w innym wieku; jedna to młoda dziewczyna, druga to dojrzała kobieta, trzecia to sędziwa matrona. Również i ten aspekt jest lustrzano podobny do Norn, wśród których każda wedle wieku zajmowała się innym aspektem czasu - Urðr była odpowiedzialna za przeszłość, Verðandi za teraźniejszość, a Skuld za przyszłość. Trzy rodzanice nosiły szaty w różnych kolorach – dwie najmłodsze miały czerwone i niebieskie odzienie, a więc wyraźne i żywe kolory młodości, natomiast najstarsza zawsze pojawiała się w bieli, która w zamierzchłych czasach była kolorem starości i śmierci. Mogły też pełnić różne role przy wyznaczaniu długości i poziomu życia nowonarodzonego dziecka. Pierwsza z nich przygotowywała nić, druga mówiła, jak ta nić życia ma przebiegać, a trzecia przecinała ją, wyznaczając kres ziemskiej egzystencji.

Wśród południowych Słowian zwane były także Sudiczkami, od słowa sud czyli sąd. Polskie miano ma tą samą etymologię co słowo rodzić, gdyż pojawiały się trzy noce po narodzinach dziecka (wedle innych wersji mogła to być pierwsza, siódma albo dziesiąta noc po przyjściu na świat) i sądziły, jaki los będzie mu pisany. Ponadto Rodzanicom były poświęcane włosy ścięte podczas postrzyżyn, czyli rytualnego ostrzyżenia dziecka, które kończyło siódmy rok życia[1].

Źródło: https://bogowieslowianscy.pl/rodzanice/,
data odczytu: 13.01.2021

By ubłagać Rodzanice o lepszy los dla potomka zostawiano im ofiarny posiłek. Posiłek był bardziej obfity niż owsianka, którą przygotowywali wikingowie, bowiem mógł to być chleb, mięso, sól, miód, wino, ser, kasza, zioła a także przedmioty codziennego użytku takie jak nici czy chustki.

W XIII wieku Rudolf, mnich z Zakonu Cystersów, opisał różne wierzenia słowiańskie, które pomimo chrystianizacji przetrwały do jego czasów. Opisał między innymi Rodzanice[2]:

[Słowianie] składają ofiary owym trzem siostrom, które poganie nazywają Clotho, Lachesis i Atropos, aby im użyczały bogactwa.

Przytoczone przez zakonnika imiona nie brzmią słowiańsko. Warto jednak zaznaczyć, że Rudolf, jako piśmienny chrześcijanin, musiał znać starożytne źródła. Dlatego przypisał Rodzanicom imiona Mojr z mitologii greckiej, które są im podobne tak samo, jak nordyckie Norny… I to właśnie o Mojrach opowiemy sobie następnym razem, a jednocześnie porównamy i podsumujemy wszystkie trzy wersje bogiń przeznaczenia.


[1] Już po publikacji artykułu dwie czytelniczki zwróciły mi uwagę, iż nawet pod koniec XX wieku ciągle istniał zwyczaj zachowywania na piątkę pierwszego pukla ściętych włosów - być może był to nikły ślad po przedchrześcijańskich wierzeniach.

[2] Bestiariusz Słowiański, Paweł Zych, Witold Vargas, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2016, s. 154.


piątek, 1 stycznia 2021

Norny

 

Źródło: https://www.maier-files.com/the-norns-in-old-norse-mythology/,
data odczytu: 31.12.2020

Ludzkość od zawsze zadawała sobie pytanie, czy sama decyduje o swoim istnieniu, czy może jej los jest z góry przesądzony. W zależności  od religii człowiek albo miał własną wolę, albo jego życiem kierowało przeznaczenie. U wikingów wszystko zostało przesądzone już u zarania dziejów – nawet los bogów i koniec świata. O losie śmiertelników w Skandynawii decydowały Norny – boginie przeznaczenia.

Siedziba Norn znajdowała się w pobliżu największego z korzeni Yggdrasila – drzewa świata. Z imienia wymieniane są trzy dziewice, które prawdopodobnie były olbrzymkami. Powszechnie się przyjmuje, iż Urðr była odpowiedzialna za przeszłość, Verðandi za teraźniejszość, a Skuld za przyszłość. Jednym z obowiązków trzech bogiń było podlewanie Wielkiego Jesionu wodą z Urðarbrunnr (nord. Źródło Urðr), by zapobiec jego uschnięciu. Woda w źródle jest tak czysta i święta, że każdy włożony do niej przedmiot staje się śnieżnobiały, niezależnie jak ciemną barwę miał wcześniej. Rośliny wokół tego miejsca są wiecznie zielone, a po tafli pływają dwa białe łabędzie, od których mają pochodzić wszystkie ptaki tej rasy żyjące w Midgardzie. Jednak to nie prace ogrodnicze przy Yggdrasilu są głównym zajęciem Norn. Trzy boginie decydują o losie każdego człowieka. Towarzyszyły każdemu od jego narodzin do chwili śmierci. Decydowały, co spotka człeka, przędąc nić jego życia – kiedy przecinały nić, kończyły egzystencję danej osoby i odsyłały ją do zaświatów. Od wyznaczonego przez Norny losu nie dało się uciec ani go zmienić.

Snorri Sturluson wspominał, iż istniało więcej Norn – decydowały o żywotach także innych istot – elfów, olbrzymów a nawet bogów. Przykładowo, boginie odpowiadają za los krasnoludów zwane są w Eddzie Starszej Córami Dvalina. Istniało przekonanie, że nici przeznaczenia były tkane w zależności od osobowości danej Norny. Jeśli dana bogini była dobra o łagodnym usposobieniu, zapewniała długie i spokojne życie człowiekowi, za którego los odpowiadała. Natomiast złe i złośliwe Norny lubiły wplatać w ludzką egzystencję ból, choroby i problemy. Istnieje dużo podobieństwo bogiń przeznaczenia do wojowniczych Walkirii, których starsze wyobrażenia przedstawiały niczym demony śmierci. Przędły nici z ludzkich jelit, na krosnach zbudowanych z czaszek i kości. Nornom, nad ich źródłem towarzyszyły dwa łabędzie, natomiast Walkiriom przypisywano możliwość przemiany właśnie w te ptaki. Z czasem jednak wizerunek Walkirii jako tkaczek uległ zmianie, a boskie wojowniczki stały się jeźdźcami przemierzającymi pobojowiska i zabierającymi dusze poległych w zaświaty. Norny natomiast pozostały przy Urðarbrunnr, zsyłając na ludzi szczęśliwe chwile i tragedie.

Źródło: https://www.redbubble.com/i/ipad-skin/The-Norns-by-Ania-Art/36591660.MHP6F,
data odczytu: 31.12.2020

Wiara w boginie przeznaczenia przetrwała chrystianizację krajów nordyckich. W norweskiej miejscowości Borgund, w kościele klepkowym, zachował się zapis runiczny o treści:

 Þórir reist rúnar þessar þann Ólausmessaptan, [e]r han fór hér um. Bæði gerðu Nornir vel ok illa, mikla mœði. skôpuðu þær mér.

A w tłumaczeniu:

Þórir wyrył te runy w wigilię mszy [w dzień świętego] Olausa (Olafa), kiedy przechodził obok. Norny odmierzają dobro i zło. Mi dały wielką udrękę.

Co ciekawe, to nie jedyne powiązanie Norn z chrześcijańską wiarą. Również sam Snorri Sturluson, powołując się na X-wiecznego skalda, Eilífra Goðrúnarsona, pisał[1]:

Hafreiðar var hlœðir hlunns í skírnar brunni Hvíta-Krists sá er hæsta hoddsviptir fekk giptu.

Setbergs—kveða sitja suðr at Urðar brunni— svá hefir ramr konungr remðan Róms banda sik lǫndum.

Hvernig skal Krist kenna? Svá at kalla hann skapara himins ok jarða‹r›, engla ok sólar, stýranda heimsins ok himinríkis ok engla, konung himna ok sólar ok engla ok Jórsala ok Jórdánar ok Griklands, ráðandi postola ok heilagra manna. Forn skáld hafa kent hann við Urðar brunn ok Róm, sem kvað Eilífr Guðrúnarson:

 […]

Máttr er munka dróttins mestr; aflar guð flestu. Kristr skóp ríkr ok reisti Rúms hǫll verǫld alla.

Oraz w tłumaczeniu:

Pstrągi morskie (kenning określający wikingów) ochrzczono w studniach, oświecono najwyższą łaską Chrystusa Białego.

Tron Jego znajduje się na południe od Źródła Urðr. Tak swe rządy Król Krainy Rzymu potwierdził w górskich krainach bogów-olbrzymów.

Jak należy postrzegać Chrystusa? A więc Stwórca Nieba i Ziemi, Aniołów i Słońca, Władcą Świata i Królestwa Niebieskiego, Jerozolimy, Jordanii i Grecji, Nauczycielem Apostołów i Świętych. Starożytni skaldowie pisali o Nim przy metaforach Studni Urðr i Rzymu, jak śpiewał Eilífr Goðrúnarson:

[…]

Król Mnichów jest największy, najpotężniejszy, bowiem Bóg rządzi wszystkim. Moc Chrystusa odmieniła ziemię i uczyniła Rzym na całym świecie.

Pomimo iż Norny były boskimi istotami, nie zachowało się żadne świadectwo mówiące o czczeniu ich czy modleniu się do nich. Być może wikingowie, pewni swojego nieodwracalnego przeznaczenia, nie widzieli sensu w rytuałach poświęconych kapryśnym bóstwom losu. Jedynym wyjątkiem była ofiara przyrządzana dla Norn w momencie narodzin dziecka, nazywana nornagrautr (nord. Owsianką Norn)[2]. Po tym, jak boginie utkały nić przeznaczenia dla noworodka, nie było już sensu niczym ich przekupywać, bowiem przeznaczenia nie było się w stanie zmienić.

Współcześnie w Skandynawii ciągle można spotkać Norny. Odmiana storczyków, o łacińskiej nazwie calypso bul bosa, która występuje w między innymi w Norwegii oraz Szwecji, jest nazywana potocznie Norne.

Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Calypso_bulbosa,
data odczytu: 31.12.2020

Poznając bliżej postaci Norn można ulec wrażeniu, iż gdzieś spotkaliśmy się już z podobnymi istotami. Nie da się ukryć porównania do szekspirowskiego Makbeta i trzech czarownic, które przepowiadały przyszłość i los głównego bohatera. Ale czy tylko? Za dwa tygodnie omówimy sobie inne, podobne bóstwa, tym razem z naszych słowiańskich stron.


[1] Skaldskaparmál, Snorri Sturluson, strofy 267-269.

[2] Food Culture In Scandinavia, Henry Notaker, Greenwood, 2008, s. 23.