Kategorie

Polecane strony

wtorek, 21 lipca 2026

Faoladh - Mity dla Dzieci

 


Daleko na zachodzie leży wyspa zwaną Irlandią. To piękne i zielone miejsce, pełne pastwisk i lasów. Na pastwiskach można spotkać wiele owiec, a w lasach dzikie zwierzęta. Mieszkańcy Irlandii wierzą, że w ich krainie żyją tajemnicze i magiczne istoty, nazywane Faoladha. To wielkie, przypominające wilki stworzenia. Wyglądają jak drapieżniki, ale są przyjazne i pomocne dla ludzi. Strzegą lasów i przyrody. Zsyłają na ludzi także dobre sny, by każdy mógł się budzić wypoczęty i spokojny.

Szczególną troskę okazują wobec osób, które zabłądziły albo zraniły się w lesie. Jeśli jakieś dziecko zgubiło się, odprowadzają je do rodziców. Gdy ktoś się skaleczył, czuwają i pomagają w potrzebie. W najchłodniejsze zimy potrafią ogrzać zagubione osoby ciepłem swojego futra. A ponieważ wyglądem przypominają wilki albo duże, przyjazne psy, ich futro jest gęste i miękkie.

Pewien ksiądz, który wędrował dawno temu po Irlandii i zabłądził w lesie, spotkał na swojej drodze wilka. Wystraszył się, że zwierzę chce go zjeść. Jednak wilk przemówił ludzkim głosem i ksiądz zrozumiał, że to Faoladh. Zwierzę poprosiło go, by poszedł z nim do jego legowiska, gdzie leżała wilczyca, która była chora i źle się czuła. Ksiądz zlitował się nad nią, pobłogosławił ją i pomógł jej. Pamiętajcie jednak, że najlepiej trzymać się drogi i należy być ostrożnym, bo nie każde zwierzę, które wygląda jak wilk, jest tak miłe i pomocne jak Faoladh. Te stworzenia mają zupełnie inne nastawienie do ludzi, niż wilk z bajki o Czerwonym Kapturku.

Connor i rodzina Faoladh
ChatGPT 2026

Inna historia mówi o mężczyźnie imieniem Connor, który również zgubił się w lesie. Szukał właściwej drogi i w końcu znalazł starą, drewnianą chatkę. Kiedy wszedł do środka, zobaczył całą rodzinkę Faoladha. W pierwszej chwili wystraszył się w pierwszej chwili, ale zwierzęta do niego przemówiły i poprosiły o pomoc. Jeden z nich, mały, kudłaty szczeniaczek, zranił się w łapkę. Connor pomógł im i opatrzył ranę, a rodzinka Faoladha była mu za to wdzięczna i wyprowadziła go za to z lasu. Kiedy to się stało, wszyscy pożegnali się ciepło i wrócili do swoich domów.

O Faoladha można dowiedzieć się więcej z filmu Sekret Wilczej Gromady opowiadającego o młodej dziewczynie Robyn, która spotkała te stworzenia.

Faoladha to ciekawe istoty, przyjazne i pomocne. Wyprowadzają zagubionych ludzi z lasu. Opiekują się także rannymi. Są strażnikami lasów i przyrody.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję na Youtube, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się na Youtube. A jeśli możesz, drogi Czytelniku lub droga Czytelniczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!

piątek, 3 lipca 2026

Kojot - Część Druga



Na moim blogu i kanale gościł już Kojot, który przewija się przez wierzenia wielu rdzennych plemion Ameryki Północnej. Ten posiadający boskie moce żartowniś brał udział w wielu ważnych wydarzeniach u zarania dziejów. Zapraszam w tym miejscu od odsłuchania historii o tym, jak przyczynił się do powstania człowieka, spowodował iż Słońce toczy się po nieboskłonie, pomógł w tworzeniu gwiazd czy ofiarował ludzkości ogień, niczym grecki Prometeusz. Nie wyczerpaliśmy jednak historii związanych z nim i dziś chciałbym opowiedzieć kolejne.

Pewnego dnia Kojot był bardzo głodny. Stanął pod drzewem kaki i zauważył wśród jego gałęzi Oposa, zwierzę z rodziny dydelfowatych. Ten zajadał się owocami. Gdy Kojot poprosił go, by zrzucił mu kilka, zwierzak na drzewie zaczął się śmiać. Następnie ciskał w Kojota pestki i nabijał się dalej. Zachowanie Dydelfa coraz bardziej oburzało Kojota i zaczął mu grozić. Opos nie pozostawał mu dłużny. Udawał, że zeskakuje z gałęzi, po czym chwytał się ich ogonem, by zawisnąć w powietrzu i nie dać się ugryźć Kojotowi. W końcu jednak chwycił się uschłego konara, który się złamał i zwierzak spadł na ziemię. Wówczas Kojot zaczął bić Dydelfa. Ten wpadł na pomysł, że zacznie udawać martwego, co poskutkowało i Kojot opuścił. Gdy Kojot odchodził od drzewa, obrócił się i zauważył, że Opos znów wspiął się na nie i dalej zajadał się owocami kaki. Mit ten tłumaczy, jak Dydelfy nauczyły się, by w obliczu zagrożenia udawać trupy.

Kojot i Opos
Gemini 2025

W innej historii Kojot wędrując po dziczy jest świadkiem, jak cztery Indyki chowały się na przemian w worku, a pozostałe turlały je ze wzgórza. Podszedł do nich i spytał, co robią, na co odpowiedziały, że naprzemiennie dla zabawy staczają się z pagórka w worku. Kojot, który był głodny, wpadł na pewien pomysł i spytał, czy mógłby i on spróbować. Wlazł do worka a Indyki go sturlały. Zabawa trwała, a nasz żartowniś udawał, że mu się podoba. Szczerze, nie próbujcie tego w domu, nie brzmi jak bezpieczna rozrywka. W końcu zaproponował Indykom, żeby wszystkie cztery weszły na raz do worka, a on je sturla, na co ptaki się zgodziły. Kojot poczekał, aż znajdą się w środku… A wtedy zawiązał worek i wrócił z nim na plecach do domu, gdzie czekali na niego jego synowie. Albo raczej powinniśmy powiedzieć, szczenięta. Powiedział im, że w środku worka są cztery indyki na obiad i by go nie rozwiązywali, bo musi jeszcze iść do lasu po drewno na rozpalenie ogniska. Kiedy odszedł, najmłodszy z jego synów nie wytrzymał i z ciekawości otworzył worek, by zajrzeć do środka. Wtedy Indyki uciekły, słysząc wcześniejszą rozmowę o tym, że miały stać się głównym daniem, a Kojot i jego synowie dalej pozostali głodni. Morał taki, że ciekawość i niecierpliwość nie popłaca. No i by nie wchodzić do worka za namową obcych.

Synowie Kojota
ChatGPT 2025

Innym razem Kojot dostrzegł na drzewie tłustego Indyka. Podszedł do pnia i zaczął mu mówić, jakie to ma szczęście, że Indyk siedzi na drzewie, a nie że uciekł na prerię, bo Kojot może się z łatwością wspiąć na gałęzie. Oczywiście, było to kłamstwo, ale ptak mu uwierzył i odfrunął z drzewa w stronę otwartej przestrzeni. Indyk na początku leciał wysoko, ale z czasem zaczął słabnąć i spowalniać. Zwierzęta te nie są najlepszymi lotnikami i poruszają się w ten sposób tylko na krótkich dystansach, najczęściej w obliczu zagrożenia. Gdy ptak się zmęczył i wylądował, Kojot w końcu dopadł go i zjadł. Odpoczywając po sowitym posiłku, w pewnym momencie miał wrażenie, że zbliża się do niego Indianin z pałką, którą zobaczył kątem oka. Zaczął więc uciekać. Obrócił się w lewo. Pałka prawie go sięgała. Biegł dalej. Obrócił się w prawo. Znów widział cień obucha nad sobą. Pościg trwał wiele godzin, aż do wieczora, kiedy Kojot nie miał już sił i padał z wyczerpania. W końcu przewrócił się na trawę, gotowy na śmierć. Jednak żaden cios nie spadł na niego. Dookoła nikogo nie było. Zaczął się powoli i spokojnie rozglądać i wtedy zrozumiał. Jedząc Indyka jedno z czarnych piór ptaka wbiło mu się w futro na głowie i za każdym razem, gdy widział je kątem oka, brał je za ciemną i ciężką pałkę. Tym mitem Indianie tłumaczyli sobie często obserwowane zachowanie Kojotów, które nie raz rozglądają się i odwracają za siebie podczas biegu.

Kojot po zjedzeniu Indyka
ChatGPT 2025


Trzy mity, wszystkie związane z Kojotem i jedzeniem. Nie wyczerpaliśmy tematu opowieści o tym szachraju i zapewne spotkamy się tu, słuchając trzeciej części historii o nim. Tematycznie chciałem zebrać te historie w jedną całość, bo wszystkie opowiadają o Kojocie poszukających pożywienia. Dajcie znać, która z nich najbardziej Wam się podobała.

Na dziś to tyle. Zostawcie subskrypcję, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, by nie ominęły Was następne materiały, a także polubienia, jeśli odcinek Wam się podobał. Chciałbym również zaprosić do odsłuchania innym nagrań, które już miały premierę na tym kanale, byście mogli poznać ciekawe istoty z różnych wierzeń. Zachęcam także do odwiedzenia mojego profilu na Facebooku, gdzie publikuję informacje o nowych artykułach na blogu, jak i zapowiedzi tego, co pojawi się tu, na Youtube. A jeśli możesz, drogi Słuchaczu lub droga Słuchaczko, wesprzeć moją twórczość finansowo, zapraszam do odwiedzenia strony na Patronite, by zostać Patronem wzorem Piotra Brachowicza. A tymczasem, bywajcie!